niedziela, 19 marca 2017

Mój Promyczku...

Dzień dobry,
dzisiaj przychodzę do Was z recenzja książki, na którą bardzo długo czekałam. Wiedziałam, że prędzej czy później ją przeczytam, bo moja koleżanka z klasy ją kupiła i to była kwestia czasu, kiedy mi ją pożyczy. :D Tyle wspaniałych recenzji się na jej temat oczytałam, tyle opinii, chociaż również i trafiły się te negatywne. Nie ma nic lepszego, jak wypróbowanie na własnej skórze, czy to faktycznie jest dobre, czy tez nie. Zgadza się? A więc zapraszam serdecznie na recenzję. ;) 

Kim Holden - lubi czytać, pisać, uwielbia swojego męża i syna, nie obejdzie się również bez roweru, Facebooka, i wie, że jest to uzależnienie, lubi kawę mrożoną o smaku orzecha laskowego oraz kocha muzykę. 

Kim Holden - Promyczek #1

Kate Sedgwick nigdy nie było nudne. Nie było również usłane różami. Miała ciężkie życie, ale zawsze obok był Gus, jej najlepszy przyjaciel, który nazwał ją Promyczkiem. Bo zawsze ze wszystkimi problemami dawała sobie radę. Pięknie śpiewa i również nie brzydko gra. Gdy wyjeżdża z San Diego do Grant na studia, jest pełna przekonania, że nie wierzy w miłość i nigdy się nie zakocha. Nie spodziewa się, że miłość i zauroczenie dotknie ja bardzo szybko. 

Zaczynając od okładki muszę wspomnieć, że jest prześliczna. Grzbiet również jest cudowny. Ta delikatność i prostota przemówiły do mnie od pierwszego wrażenia. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, ale jak tak bardzo powieść była chwalona, to znaczy, że musiała być dobra. Niestety nie posiada skrzydełek, co bardzo mnie martwi, bo szybko się zniszczy, niestety... Ale mam nadzieję, że właściciele będą dbać o takie cudeńko. <3 
Co do samego wydania, nie mam najmniejszych zastrzeżeń, ponieważ nie natknęłam się na jakiekolwiek błędy, a czcionka, odstępy między wierszami i marginesy są dostosowane do wzroku potencjalnego czytelnika. 

Chciałam wspomnieć, że to moje kolejne pierwsze spotkanie z nowym jak dla mnie autorem, który od razu zyskał popularność. Nie zawsze nowi autorzy sprawiają, że rzucam w ich stronę serduszkami, bo jest i tak, że mam pioruny w oczach. I tutaj muszę napisać tak wiem, że zaraz obrzucicie mnie gównem słownym, ale Promyczek wydaje mi się powieścią... średnią. Dlaczego? Ponieważ jakieś pierwsze dwieście stron, to było nic nadzwyczajnego. Wręcz nudnego. I już mną targały negatywne emocje, że takie wielkie halo jest na temat tej powieści, a jeżeli będzie się utrzymywać na takim poziomie jak wcześniej - to zastanawiałam się nad jej odłożeniem. Jednak mimo wszystko przebolałam trudny i długi zbyt początek, by w końcu przejść do rzeczy. Pióro, jakim posługuje się pisarka nie jest najgorsze, aczkolwiek ten początek zepsuł mi ogół oceny dla tejże autorki. Gdyby już wtedy podrzuciłaby jakiś temat, coś, co mogłoby mnie nurtować przez kolejnych x stron, byłoby w porządku, no ale - musiałam cierpieć katusze by przejść do meritum. Reasumując styl jest całkiem w porządku, czyta się płynnie i szybko, jednak zbyt bardzo nudny jest początek. 

"- Nic nie jest w porządku. Krzywdzisz swoje ciało. Ciało nie lubi takiej krzywdy. W pewnej chwili się zbuntuje. - Osoba, która świadomie robi sobie krzywdę, cholernie mnie irytuje. Wiele osób oddało by cały świat, by mieć zdrowe ciało. Ciało to świątynia. Nie niszczy się świątyni."

Z kolei bohaterowie, w tym tytułowy Promyczek... Wydawała mi się momentami bardzo rozpieszczona i denerwująca. Nie polubiłam jej na początku, bo bardziej mnie irytowała i też głównie z jej powodu chciałam odłożyć tę książkę. Kate to, Kate tamto. Owszem, poczucie humoru miała i podobał mi się kontakt z Pete czy Claytonem. Albo i nawet z Gusem. Jednak jej stalowe zasady, że tak się określę, były nazbyt denerwujące. Jednak dopiero później, daleko później zrozumiałam, dlaczego zachowywała się tak, a nie inaczej. Nie można było wcześniej podać tej informacji? Bo ja prawie znienawidziłam główną bohaterkę... 
Z kolei Gus również z początku jest dość częstym gościem w tej powieści. Im dalej tym mniej, chociaz pojawia się moment, w którym jest go nieco więcej. Odniosłam wrażenie, że Gus to taki mocno zakochany chłopak, który jest mega utalentowany, może trochę... taki... nieśmiały? Niektóre jego pomysły, np. o kowbojkach do nieśmiałych nie należały, no ale. I nie podobała mi się jego używka. E-e. 
Keller to już w ogóle zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Myślałam, że to typowy imprezowicz, a tak naprawdę gdy poznałam część jego historii... No dobra. Przyznaje się bez bicia. Skradł moje serducho. Bardzo go pokochałam, nawet bardziej niż Promyczka. Nie spodziewałam się takiej informacji, jaką dostałam od Kim na jego temat, ale przyjęła się u mnie ona dość dobrze. Kojarzył mi się z romantykiem. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Ale na dzień lub dwa ukradłabym Promyczkowi Kellera, by z nim po prostu spędzić czas i porozmawiać.Chłopak ten wraz z Kate są narratorami tej powieści.

Momentami wydawało mi się, że przedstawienie Kate jest tak jakby była aniołem. Zawsze stawiała dobro innych przed siebie, zawsze było dla niej ważniejsze wszystko inne, tylko nie ona. A to nie zawsze jest dobre, bo ludzie zaczynają później to specjalnie wykorzystywać. Niestety sama padłam ofiara takowego wykorzystywania i uwierzcie mi, czasami warto zatroszczyć się o samego siebie niż o kogoś, kto znaczy dla nas wiele, a później znika... i go po prostu nie ma. 
Czytając tę powieść dostrzegłam nie tylko tą wymienioną sytuację powyżej, ale i kilka innych, które mam nadzieję, że i Wy zwrócicie na nie uwagę. Że pomyślicie o niej chociaż przez chwilę. 
Podoba mi się ta książka pod względem tego, że jest bardzo realna. Tak jakby to wszystko wydarzyć się mogło w naszym prywatnym życiu, lub życiu naszych najbliższych. Oczywiście nikomu tego nie życzę... 

"[...]
- Jasne. Zawsze byłam dobra w akceptowaniu kogoś całkowicie, jego dobrych, jak i złych cech. Widzę je wszystkie, ale staram się, by nie wpływały na mój osąd. Ludzie są skomplikowani. Życie też takie jest."

Niestety, ale domyśliłam się zakończenia tego grubaska i trochę mnie to zasmuciło, że pojawił się w powieści tak jasny schemat, że tylko ślepy by go nie zauważył. (Przepraszam niedowidzących, ale tak się przecież mówi, nie chciałam nikogo urazić.) 
Czytając Promyczka wielokrotnie zastanawiałam się w trakcie, co takiego jest tym wielkim fenomenem tej lektury, co takiego zaskoczyło tak wielu czytelników, że pałają tak wielka miłością do autorki i Kate. Aż się w końcu dowiedziałam. Dobrnęłam do momentu, w którym książka niemal rozerwała moje serce w pół. Poczułam rzeczywisty ból, jaki nie często się zdarza przy czytaniu powieści. Mimo iż to było znacznie mnie niż np.w książce Błąd, czy Skazani na ból. Niemniej jednak coś odczułam i to uratowało a zarazem podniosło ocenę tej lektury. 

Reasumując śmiem twierdzić, że książkę przeczytać może każdy. Nie ma ona żadnych wiekowych blokad, czy tym bardziej płciowych. Nie jest to historia, przynajmniej dla mnie nie była nader wzruszająca i fantastyczna, ale jak najbardziej z wyższej półki i dość piękna. Wiem, cierpiałam męki na samym początku, ale jak to wyznałam mojej bliskiej koleżance w drodze na studniówkę - warto było doczytać do tej chwili, gdy mój świat wywrócił się do góry nogami. Takiego wstrząsu potrzebowałam, by ogólnie całość przypadła mi do gustu. Jest to piękna historia, podkreślam raz jeszcze. Myślę również, że większości z Was powinna przypaść do gustu. Fenomen tej lektury ukrywa się za emocjami, długo wyczekiwanymi, ale jednak tak bardzo miażdżącymi, że ledwo idzie się wyzbierać. Zdecydowanie polecam, mimo kilku drobnych wad. :)

A może Wy już mieliście okazję czytać Promyczka? Jakie macie zdanie na jego temat? Też Wam się podobało mimo wad? A może totalnie Wam nie przypadło do gustu? Śmiało piszcie i dajcie znać w komentarzu. :) Miłego dnia. :)

28 komentarzy:

  1. Mam tę książkę, czeka na półce na swą kolej. Nie mogę się za nią zabrać, za dużo naczytałam się opinii o niej i mam wrażenie, jakbym już poznała tę historię, znała jej koniec... Mój błąd, że od początku zaznajamiałam się z recenzjami - niekiedy zbyt wiele zdradzającymi, tym samym w jakimś stopniu zostałam zniechęcona do jej lektury. Mam jednak nadzieję, że się przemogę i w tym roku ją przeczytam :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę ci zatem wymyślić jakąś motywację, która przyśpieszy przeczytanie tej książki. ;)

      Usuń
  2. Ja się na niej absolutnie zawiodłam i zgodzę się, że Keller jest chyba największym plusem tej książki. Książka napisana jak dla mnie pod publikę, ułożona właśnie w ten sposób, aby "kraść serca" i w dodatku to zakończenie... Kate denerwująca, była chodzącym ideałem, po prostu. Pełno w książce błędów logicznych, swego rodzaju luk... To było chyba największe moje rozczarowanie minionego roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tak się podobała ta lektura, ale rozumiem twoje "ale" na jej temat i po części się zgodzę, że może zamysłem autorki było to, by była napisana po to, by kraść serca. Mimo wszystko to i tak Gus ukradł moje serducho i nie chce mi go oddać. :(

      Usuń
  3. Na mnie nie zrobiła jakiegoś wielkiego wrażenia...

    OdpowiedzUsuń
  4. Na "Promyczka" czaję się już od dłuższej chwili, jednak nie mogę nigdzie znaleźć jej w bibliotece, a jeżeli chodzi o zakupy, to ostatnio ograniczam do minimum. Jednak jestem przekonana, że po nią sięgnę. Jestem ciekawa historii, bo spotkałam się z tak wieloma skrajnymi opiniami, że grzechem byłoby nie skonfrontować ich z własnymi odczuciami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, poza tym tyle jest teraz tego zamieszania z książkami w sieci, te ustawy... Szkoda słów. Warto na własnej skórze, że tak napiszę przetestować. W takim razie trzymam mocno kciuki, by przypadła ci do gustu. ;)

      Usuń
  5. Mam podobne zdanie o "Promyczku", w moim uznaniu również była to nieco nużąca książka na początku, ale później było niewiele lepiej. Co do bohaterki, to nie wzięłam jej za rozpieszczoną, ale porównanie do anioła jest dość trafne :) Ogólnie książka nie zrobiła na mnie tak wielkiego wrażenia, jak się spodziewałam biorąc pod uwagę szał, jaki panował w internecie na nią :/ Nie mniej jednak, czytało się przyjemnie ^-^
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zauważam, że książki, na które jest totalny szał, na mnie nie robią większego wrażenia, to samo było z Dziewczyną z pociągu. Ba, książka Hawkins mnie totalnie rozczarowała.

      Usuń
  6. Również doszłam do wniosku, że tytułowy Promyczek zachowywała się jak anioł. Jedynym jej takim ludzkim zachowaniem było uzależnienie od kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma jakieś swoje małe uzależnienie. ;)

      Usuń
  7. Opinie o niej są różne, ja mam ją w planach by móc mieć swoją ;)
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam na Twoją opinię. ;)

      Usuń
  8. Mimo tych kilku nudnych pierwszych stron to jednak warto się z nią zapoznać, jeśli ktoś lubi takie historie. :) Ja byłam nią zachwycona po przeczytaniu. Teraz po jakimś czasie może jakoś nie jestem aż tak zachwycona, widzę pewne minusy, których wcześniej chyba nie chciałam widzieć, ale mimo wszystko bardzo bardzo miło wspominam. :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Spodziewałam się tego, jak potoczy się historia, więc niczym mnie nie zaskoczyła, ale była to bardzo przyjemna lektura, skłaniająca do refleksji. Muszę w końcu zabrać się za "Gusa".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, Gus jest o wiele, wiele lepszy! <3

      Usuń
  10. Ja jestem chyba jakaś dziwna, bo nie czytałam jeszcze żadnej ksiażki autorki i szczerze pisząc nie bardzo mam na to ochotę :) Cóż, może wiele tracę, choć czytając Twoją recenzję, chyba nie do końca... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest ładna, warta poznania, ale nie przymusowo. ;)

      Usuń
  11. Czytałam Promyczka końcem wakacji i to była chyba najlepsza książką, albo jedna z najlepszych, które udało mi się przeczytać w tamtym okresie. Książka bardzo mnie wzruszyła, ale niestety nie sięgnęłam jeszcze po drugi tom i zastanawiam się dlaczego, ponieważ bardzo chcę to zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz zabrać się za Gusa! Już za niedługo premiera trzeciej części!!! :)

      Usuń
  12. mam wrażenie, że Promyczkiem albo się zachwycasz, albo traktujesz go jak przeciętną powieść. ja sie zachwycałam, chociaż przez pierwsze 200 stron tak jak ty miałam problemy, ale później było tak dużo emocji, że nie przeszkadzał mi schemat. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak właśnie jest. :D
      Nie wiem jak Ty, ale ja już nie mogę doczekać się trzeciego tomu. ;)

      Usuń
  13. A mnie niestety nic do Promyczka nie przyciągnie. Fabuła kojarzy mi się z historiami, które już tyle razy gdzieś się powtarzały, no i już po opisie domyśliłam się, co i jak z bohaterką (co potem zresztą potwierdziłam sobie, bo wpadłam gdzieś w necie na spoilery), więc daruję sobie tę książkę. No i skoro ta dziewczyna taka irytująca, to tym bardziej kolejny powód, by sięgnąć po coś innego. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, jeżeli tak sądzisz to nie warto zawracać sobie Promyczkiem głowy i poznać inną ciekawą historię. ;)

      Usuń
  14. Ty wiesz jak bardzo ja chcę ją przeczytać xd czytając twoja recenzje przestraszyłam się choć wiedziałam że ci się podobała ale tak sobie myślę kurde nie jest tak dobra jak mówią co jest grane ? Ale potem już wiedziałam że nie było tak źle i mam mega ochotę na nią xd właśnie dziś o niej myślałam , przypadek ?

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥