niedziela, 25 września 2016

Zanim się pojawiłeś...

Dzień dobry, Moi Kochani. 
Dzisiaj bez niepotrzebnych wstępów, od razu ogłosiłam w tytule posta, jakiej książki będzie to recenzja. W końcu doczekałam się, aż ktoś odda tą część do biblioteki, bo drugi tom rezerwowany na mnie już czekał. Gdy tylko mama zadzwoniła do mnie w pracy, że książka już jest i mogę po nią wstąpić do biblioteki, poczułam jakby urosły mi skrzydła. W końcu tyle osób poleca mi historię Lou i Willa, że nie sposób było mi odmówić. Poza tym, czytałam już jedną powieść autorki i było świetnie. Czy tym razem było tak pięknie, jak mówiono? 

Jojo Moyes - mieszka w Essex z mężem i trójką dzieci. Dziesięć lat pracowała w "The Independent". Brytyjska dziennikarka i autorka bestsellerów, które rozchodzą się jak świeże bułeczki. Recenzowana książka została przetłumaczona na 31 języków i sprzedana w ponad pół miliona egzemplarzy.

Jojo Moyes - Zanim się pojawiłeś #1 
Lou Clark może w życiu nie ma z górki, ale pracuje w restauracji od wielu lat. Jest zżyta z tym miejscem, w którym pracuje. Przyzwyczajona jest do gości i o każdym może powiedzieć kilka słów. Wie dokładnie ile kroków jest z miejsca do innego wypatrzonego punktu. Ma chłopaka Patrica, z którym jest prawie siedem lat. Czego chcieć więcej? Jednak nie wie, że straci pracę, a kolejna, która ją czeka do najprzyjemniejszych należeć nie będzie, a co najważniejsze ta praca - zmieni jej życie, o dwieście siedemdziesiąt stopni. 
Zaś Will Traynor, przed wypadkiem miał wszystko, co chciał. Uwielbiam robić rzeczy, na które nie każdy by się odważył. Żył z rozmachem. Jednak jedna chwila sprawiła, że to wszystko straciło sens, blask. Że już nigdy sam tego wszystkiego nie zrobi, nawet najprostszej czynności. Jednak już ma pewien plan. Jednak nie wie, że kolejna osoba zatrudniona przez jego rodziców, może próbować te plany skutecznie zmienić. 
Jak potoczy się historia tych dwojga? To pytanie jednak jest chyba zbędne, bo raczej zapewne większość z Was wie, jak się ona zakończy... 

Na okładce mamy przedstawioną dziewczynę. Widzimy, że się czemuś przygląda, ubrana w turkusowy sweter, z delikatnym uśmiechem na ustach. Możemy tylko snuć domysły nad czym się zastanawia, gdzie się patrzy. Może to być Patrick, rodzina, wakacje, Will... To może być wszystko. 
Przyjemnie się patrzy na tą okładkę. 
Okładka ta posiada skrzydełka, które przedstawiają nam kilka słów o autorce, oraz inne powieści z serii Leniwej niedzieli. Bo i ten egzemplarz do tej serii właśnie należy. Z tyłu opis, który może nas naprowadzić na historię dwójki bohaterów, o ile jeszcze jej nie znasz, Drogi Czytelniku. Dwa zdania krótkiej opinii, które mają za zadanie jeszcze bardziej rozniecić nasza ciekawość, porównując Lou i Willa do Emmy i Dexa z książki - Jeden dzień

"Człowiek ma tylko jedno życie. I właściwie ma obowiązek wykorzystać je najlepiej, jak się da."

Z kolei przechodząc do samej pisarki, Jojo Moyes. Ostatnim razem czytając powieść tejże autorki, doszłam do wniosku, że czyta mi się dobrze, nie mam problemów z odbiorem, ani tym bardziej się nie nudzę. Mimo, że każda historia jest inna, to i język potrafi się czasem zmienić. Tutaj widzę, że zaszła delikatna zmiana. Każde słowo, zdanie jest idealnie wyważone, co dodaje jeszcze większego, lepszego kunsztu samej autorce, jej stylowi. Wiem, że dużo dobrej roboty wykonała osoba, która przekładała tę książkę na język polski, więc serdecznie gratuluję Dominice Cieśla-Szymańska. Sprawiłaś, że czytało mi się książkę idealnie, bez jakichkolwiek trudności. Starałam się dzielić tę książkę na części, starałam się spijać każde słowo z tej książki, doceniać każdy kolejny rozdział. Wiedziałam od początku, że to nie jest łatwa historia. Ale jest przepiękna. Byłam tylko ciekawa, czy tak jak większość, sprawi, że zakocham się w niej. I tak się stało. Historia głównych bohaterów jest dość specyficzna i nie dość, że czytało mi się przyjemnie, co nie oznacza, że pozycja taka właśnie jest, na pewno przez długi czas będę ją wspominać. A w głowie utkwi mi raczej na zawsze. Podoba mi się to, że autorka fantastycznie wszystko dopracowało i nie ma co więcej dumać - warto przyznać, że styl pisarki jest jednym z wielu powodów, dzięki których możemy z pewnością sięgnąć i nie żałować straconego czasu. 

Lou Clark. Dziewczyna widać, że przeszła przemianę. Krótkie wspominki z przeszłości w odpowiednim momencie pozwoliły nam zrozumieć zachowanie bohaterki. Z początku byłam w szoku, jak pozwalała sobie na takie traktowanie. Czy to ze strony Patrica, jej chłopaka, rodziny czy samego drugiego głównego bohatera. Gdybym była nią, nakrzyczałabym na nich wszystkich, że co oni sobie myślą. Nie pozwoliłabym sobie na takie traktowanie, no chyba, że zabrakłoby mi odwagi, co również mogłoby się zdarzyć. Pokazała nam ogromną siłę woli, która wraz z dążeniem do celu nie każdy posiada. Wiele osób zrezygnowało by już zaraz na samym wstępie. Bo nie zniosłoby właśnie tego, jak ona była traktowana. Pomimo wszystko, bardzo lubiłam Lou i jestem pewna, że gdyby była gdzieś tu obok mnie, na pewno byśmy znalazły tematy do rozmów, a raczej szybko by nam ich nie zabrakło. Tworzyłybyśmy z pewnością zgrany duet. Podziwiam ją jako bohaterkę, bo w ciągu pół roku przeżyła tak wiele, że ciężko to sobie wyobrazić... 
Z kolei Will Traynor to osoba, która zasmakowała życia chyba pod każdym względem. Jednak los go nie szczędził, pozostawiając życie, z którego tak naprawdę nie mógł w pełni korzystać. W ogóle praktycznie nie mógł nic SAM robić. Uważam, że ten czas po wypadku to i tak długo. Długo znosił te wszystkie litujące spojrzenia, nowych opiekunów, choroby, które atakowały go częściej niż innych ludzi. To było smutne, ale niestety przypadki po ludziach chodzą i często ci, którzy czasem są niczemu winny, zostają skarceni przez życie w tak okropny sposób. Dlatego nigdy nie miałam dość jego zachowania, jego kpin. To było normalne, znaczy do przewidzenia. Na kimś musiał w końcu odreagować, prawda? Ból nie znika tak szybko, jakbyśmy tego chcieli. Dlatego Willa bardzo polubiłam, tak jakby po pierwszych słowach, jakie wypowiedział do swojej nowej opiekunki. Chciałam jedynie tylko jednego, by zmienił decyzje, niczego więcej od niego nie chciałam. Ale każdy ma prawo podejmować SAM decyzje, tym bardziej, jeśli dotyczą jego. 
Reasumując, postacie są wykreowane i dopieszczone rzec można pod każdym względem. Niczego im nie brakuje, charakter mają, nie są obojętni, a mają to "coś", co sprawia, że lgnie się do nich jak ćma do światła. 

"- Tu mi dobrze - powiedziałam.
- To niedobrze.
- Lubisz mówić innym, co powinni robić, prawda?
- Tylko wtedy, kiedy wiem, że mam rację - odparł."

Akcja. Jakaś tutaj jest, prawda? Owszem, ciągle coś się dzieje, chociaż nie widać tego czasami aż tak jak powinno. Niemniej jednak czytając tę książkę czas uciekał mi niemiłosiernie szybko sprawiając, że moja ciekawość ze strony na stronę była jeszcze większa. To tempo sprawiało, że musiałam odkładać lekturę chociaż na chwilę, by przemyśleć pewne sytuacje, by odpocząć. By zrozumieć i dobrze zinterpretować to, co chce mi przekazać Pani Moyes. 
W tej książce możemy znaleźć pełną paletę uczuć. Od najgorszego smutku, po największą radość. Czytając tę powieść czekałam na moment, w którym się wzruszę. Popłaczę się jak większość osób, u których czytałam recenzje tej książki. Bałam się wręcz, że ten moment nigdy nie nastąpi. Jednak... myliłam się. Dostałam ten moment. Jeden, jedyny, który przez kilkanaście stron nie pozwolił mi normalnie czytać. Nie pozwolił mi na to, by łzy przestały płynąć. Potrzebowałam wycieraczek samochodowych, które na bieżąco wycierały by mi łzy napływające wciąż od nowa. Moje serce biło w zaskakująco szybkim tempie. Czytałam powieść zapartym tchem, co zaś sprawiało, że nie tylko łzy pojawiały się na moich ustach, ale i delikatny uśmiech lub... niewyobrażalny smutek. Rumieńce i uczucie gorąca to od tej elektryczności - również dostajemy w prezencie wraz z tą lekturą. 

Jest to powieść nie kryjąca żadnym fluidem prawdy o życiu. O wadach i zaletach ludzi. O tym, że los bywa czasem nie sprawiedliwy. O tym, że małymi kroczkami zwykła znajomość przeistoczy się w przyjaźń, a kolejno w miłość. W przepiękne uczucie z góry skazane na niepowodzenie. Jeżeli będziecie chcieli sięgnąć po tę powieść uważajcie. Dostaniecie w większości wszystkiego, co piękne, ale przerażająco smutne. 

Reasumując po stokroć polecam Wam tę lekturę. Jest to cudowna historia, która mogła się wydarzyć nawet obok nas. Napisana tak bardzo realistycznie, że nie sposób jest temu zaprzeczyć. Autorka swoim kunsztem dostarcza nam tego wszystkiego i jeszcze więcej niżbyśmy oczekiwali. Wzrusza, powoduje też uśmiech na ustach. Zdecydowanie należy do jednych z najlepszych książek, jakie czytałam nie tylko w tym roku, ale i życiu. Powieść, która przekazuje nam pewne wartości, o których nie wolno nam zapominać. O tym, że trzeba korzystać z życia, bo kiedyś może być już za późno...
I tak nie sposób zrecenzować tę książkę tak, jakbym chciała bowiem kotłuje się nadal tyle we mnie uczuć, o których nie potrafię napisać. Pozostawia nam po Willu ogromną pustkę uświadamiając nam, że takie właśnie jest ŻYCIE. Bezlitosne... 

A Wy czytaliście już tę książkę? Co o niej sądzicie? A może macie ją w planach? Czekam na Wasze zdanie, z chęcią je poznam.

40 komentarzy:

  1. Będę dopiero czytać tę książkę. Mam dokładnie to samo wydanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet wspomnienie o tej książce wywołuje napływające łzy. Jest piękna, poruszająca, pozostawiająca w nas smutek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczę, muszę w końcu sięgnąć po tę powieść! Agh... książek tak dużo - czasu tak mało :C

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam film, a książka na mnie czeka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam już bardzo dawno, kiedy nie było jeszcze filmu. Uwielbiam tę książkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widziałam film i po książkę raczej nie sięgnę, zwłaszcza, że ponoć nieźle oddaje jej klimat... a ten mi nijak odpowiadał. Zbyt słodki, zbyt przerysowany, zbyt wymuszający emocje. Nie, nie chce :c
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam tą książkę. Nic dodać nic ująć!

    OdpowiedzUsuń
  8. Monika Niedźwiedź25 września 2016 16:37

    Gorąco polecam wszystkim. Jedna z najlepszych książek jakie kiedykolwiek przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I obiecuję Ci miłość równiez okaże się fenomenem. ;)

      Usuń
  9. Płakałam pod koniec (ale ja ogólnie łatwo się wzruszam) książki, ale w sumie tak jakoś spłynęła po mnie ta książka. Jest dobra, ale może przez to, że bardzo łatwo domyśliłam się zakończenia, szału wielkiego na mnie nie zrobiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, no widzisz. Jednak dała ci wycisk mimo wszystko.

      Usuń
  10. Bardzo spodobała mi się twoja recenzja. Szczegółowa, ciekawa, zawierająca dużo Twoich odczuć.
    To jest dobre.
    Co do książki - uwielbiam ją. Pod każdym względem mnie uwiodła. Na pewno do niej wrócę.
    Zapraszam na nową recenzję oraz na post o przedpremierowej recenzji mojej książki. http://polecam-goodbook.blogspot.com/
    Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za te miłe słowa. ;)
      Już do Ciebie biegnę. ;)

      Usuń
  11. Coś mi ten tytuł mówi, ale nie mogę skojarzyć...

    OdpowiedzUsuń
  12. jeszcze nie czytałam, a ostatnio wszędzie jej pełno. w tym wypadku najpierw chciałabym zobaczyć film, dopiero później jeśli mi się spodoba, przeczytać książkę. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, niektórze wolą totalnie odwrotnie, ale mnie to wszystko jedno, prawie. ;d

      Usuń
  13. Nie mam w planach ani książki, ani samej autorki, ale jak zobaczyłam twój post na FB - od razu wiedziałam, że ci się spodobało, bo nie czytałam jeszcze recenzji, gdzie komuś by się nie spodobała :D Ja bym chyba była pierwsza, gdybym kiedykolwiek ją tknęła :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Na swojej półce mam akurat wersję z okładką filmową i chyba taka podoba mi się bardziej, zwłaszcza, że sądzę, że idealnie dobrano aktorów. ;) Książkę uwielbiam i też płakałam na niej jak dziecko. Naprawdę wzruszająca historia, do której mam nadzieję, że jeszcze wrócę.
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jest ładna. ;) A film koniecznie musze nadrobić. ;)

      Usuń
  15. To historia o dojrzewaniu i szukaniu siebie, ale jednocześnie o tym, że czasem nawet miłość nie wystarczy, aby przeżyć kolejny dzień. Pokochałam tę książkę, ale jednocześnie złamała mi ona serce :).

    OdpowiedzUsuń
  16. Chcę przeczytać tę "serię", ale boję się emocji, które ona obudzi.
    justboooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja do tej pory nie byłam w stanie napisać recenzji tej książki mimo że zdecydowanie mi się podobała. Nie umiem zebrać słów aby sklecić rozsądne kilka zdań. To powieść zdecydowanie warta uwagi

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to faktycznie musiała cię zwalić z nóg.

      Usuń
  18. Przeczytałam tę książkę, kiedy jeszcze nie była tak popularna i podobała mi się szalenie, nie raz łezka mi się w oku zakręciła. Teraz jestem trochę zmęczona oglądaniem wszędzie Jojo Moyes, choć z drugiej strony to cudownie, że jej książki trafiają do tak dużego grona odbiorców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, tutaj masz rację. Teraz zdobyła sławę, z jednej strony to dobrze, z drugiej źle, bo długo była na rynku i nie była tak sławna. ;/

      Usuń
  19. Czytałam ją jakiś czas temu, niedawno obejrzałam film. Pokochałam tę historię, byłam wściekła na Willa, ale nie płakałam. Uroniłam parę łez, ale nie da się tego w żadnym stopniu porównać do rozpaczy jaką przeżywałam podczas czytania na przykład "Promyczka". Ciekawa jestem drugiej części przygód Lou, ale opinie są tak podzielone, że nie do końca wiem czy po nią sięgnąć, chociaż kusi kusi...^^'
    Pozdrawiam serdecznie!

    bookchilling.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci, że czytałaś Promyczka, pewnie za niedługo sięgniesz po drugą część? A u mnie jutro recenzja drugiej części tej serii... Czasami warto poznać drugi tom nic nie zaszkodzi, jesli jest czas no i co najważniejsze - jesli kusi. ;)

      Usuń
  20. Książki jeszcze nie czytałam, ale po tych wszystkich cudownych opiniach i morzu wylanych łez przez czytelników - kupiłam. Nie mogłam inaczej. Nie mogę już doczekać się czytania! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, w takim razie... czekam na Twoją recenzje!

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥