poniedziałek, 19 września 2016

Nic nie ukrywaj - zawsze mów.

Dzień dobry, 
dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, na którą miałam ochotę, bo opis mnie zachęcił, a i sroka okładkowa się we mnie włączyła w bibliotece i kazała mi ją zabrać. Drugim szczegółem było to, że po prostu miałam ochotę na inną powieść autorki, lecz jej nie było, więc wzięłam tą. Tytuł dość ciekawy, chociaż autorka była dla mnie wielkim znakiem zapytania, teraz już wiem, że trochę zbyt spontanicznie do tego podeszłam. I chcąc czy nie, mój zapał do poznania nowych autorów, nieco osłabł. Jednak co zrobić, gdy w moim bibliotecznym stosiku I i II jest pełno nowych autorów? A i tak samo w moich dwóch prywatnych? Należy czytać dalej... 

Agata Kołakowska - wrocławianka, autorka powieści obyczajowych, takich jak: We dnie, w nocy; Wszystko co minęło, Siódmy rok itp. Lubi koty, czerwone wytrawne wino i piątkowe wieczory. 

Agata Kołakowska - Niewypowiedziane słowa 

Łucja i Andrzej Szulc tworzą na pozór szczęśliwe małżeństwo. Ona jest okulistką, nieco na przekór swojej rodzinie, a jej mąż jest aptekarzem. Prowadzi rodzinny biznes swojej żony wraz z teściem. On zawsze był tym gorszym od młodszego brata, a zaś Łucja - non stop porzucająca swoje stare hobby na nowe, zostaje na malarstwie i muzyce operowej. Nienawidzi filmów science fiction, które uwielbia Andrzej. 
Druga para, Hanna i Mariusz. Żyją w nieformalnym związku, nie są ani małżeństwem, ani narzeczeństwem. Hanna jest spadkobierczynią swojej zmarłej siostry, rodzice wymagają wszystkiego tego, na co ona już nie ma siły. Jest szkolnym pedagogiem. Mariusz - wieczny kawaler, już nie taki młody, ciągle tkwiący w złych decyzjach sprzed lat. Gra w orkiestrze na instrumentach perkusyjnych. Wieczny maminsynek. 
Dwie pary, a tak podobne odczucia. Cztery osoby, które los przypadkowo połączy. Tylko na jak długo? Co się stanie? Czy odnajdą w sobie bratnie dusze? 

Zacznę od okładki, jak zawsze przystoi na moja recenzję. Wspominałam w pierwszym akapicie, że sroka okładkowa się we mnie włączyła i zadecydowała, że wezmę tę książkę z półki. Jednak szkoda, że ta sroka nie umie wyczuwać stopnia jakości tych powieści. Wtedy byłoby idealnie... Ale do rzeczy. Tytuł powieści mnie zaczarował, byłam bardzo ciekawa, co się za nim kryje. Dwoje ludzie, pełna niezrozumienia mina kobiety może oznaczać wiele. Tajemnice, kłamstwa... Wszystko. Z tyłu, jakby za tymi postaciami widzimy dwoje innych, ledwo zarysowanych. To już nas może naprowadzić, że będą to może drugoplanowe role, osoby nic nie znaczące w życiu tej dwójki. Domysłów może być wiele, jednak jest jedno rozwiązanie, nazbyt banalne. 
Co do samego wydania nie mam zastrzeżeń, nie zauważyłam żadnych literówek, więc pod tym względem wszystko pięknie ładnie. Może gdyby była ciut większa czcionka - nie pogniewałabym się. 

Z kolei przechodząc do autorki, kolejna polska autorka w tym przypadku, dla mnie nowa. Jak wiecie nie ma szans, żeby poznać każdego z autorów i spróbować ich języka. Polowałam na książkę We dnie, w nocy jednak nie było jej dostępnej. Stwierdziłam, że wezmę tą. Sprawdzę, jak autorka pisze... I zawiodłam się. Bardzo. Nudziłam się okropnie czytając każdą kolejną stronę. Nudy, nudy, nudy! Dajcie mi akcji, dajcie mi sensacji - krzyczałam w myślach. Niestety tego nie dostałam. Spodziewałam się po opisie i tytule, że książka okaże się bardzo wciągającą, realną powieścią, która posiada wartości, przekazuje nam je i my wdrażamy ją w życie. Jednak tak bardzo się myliłam. Lektura jest do bólu przewidywalna, schematyczna, że szczerze mówiąc nie musiałam czytać jej do końca, bo wiedziałam jak się zakończy. Szkoda, że autorka nie napisała tego inaczej. Nie wymyśliła historii, która mogłaby wstrząsnąć czytelnikiem, bo pod takim tytułem tyle ciekawego może kryć... Nie kryję rozczarowania. Chciałam cudów, nie dostałam nic. Orientując się w pewnej chwili, że lekko nie będzie, odkładałam ją na później. I później. Aż w końcu wzięłam się za nią i męczyłam jak nie wiem co. Nic nie sprawiło, że moje serce zaczęło bić mocniej, nic nie sprawiło, że moje myśli były lekturą zajęte. Nic, kompletnie nic - pustka. Tylko pytanie - jak dużo zostało do ostatniej strony? 
Przykro mi to mówić, ale czytanie szło mi jak po grudzie, brakowało mi tempa, jakiejś akcji, czegokolwiek, co mogło chociaż trochę wszystko przyspieszyć. Melancholijna, wręcz monotonna i do bólu przewidywalna sprawiła, że moja ocena to najniższa z możliwych. A co gorsze, nie wiem, czy jeszcze kiedyś dam drugą szansę pisarce... 

Bohaterowie. Czwórka głównych bohaterów doprowadzała mnie do pasji. Byli tacy... nijacy. Zero pazura, którym mogliby się wyróżnić. Nic - kompletnie. Pewnie dlatego tak dennie wszystko powoli mijało bo i oni byli nudni. Zwyczajni ludzie, niby z pasją, z problemami, ale nie wyróżniali się z tłumu. Szkoda, że nie byli bardziej wyraziści, może całokształt wypadł by lepiej. Każdego z nich miałam dość i praktycznie przez cały czas myślałam, jak ich zabić. Wtedy coś by się działo. Ale tak? Nuda. Postacie takie same - nudne, bez wyrazu. Szkoda słów. 

W każdym przeważnie rozdziale, było podzielenie na dwa życia. Dwa życia dwóch par, które niosą swój krzyż i praktycznie ze sobą nie rozmawiają. Jak wspominałam akcji tutaj nie ma, ani troszkę. Wydawało mi się chwilami, że usnę nad powieścią. Tak tragicznie było przy... Ludziach bezdomnych... Wydaje mi się, że za dużo tu było opisów, dialogi były takie bez życia, wypowiadane pod przymusem. To sprawiało, że chciało mi się spać. Same rozdziały nie były takie długie, ale podczas tej 407 stronicowej lektury, myślałam, że zasnę przynajmniej kilka razy. 

Owszem, tytuł kryje wiele, sam w sobie już niesie przesłanie, którego warto przestrzegać. Nie warto ukrywać, bo ranią naszą duszę, czyż nie tak? To one wraz ze łzami nas uwalniają. Zawsze. I naprawdę nie radzę ich ukrywać, bo czasami źle się dzieje i uwierzcie mi, nie jest łatwo wytrzymać z kotłującymi się w gardle słowami, które dawno miały paść, a dalej w Was siedzą. Ta książka to jeden wielki schemat, beznadziejny schemat, przy którym nie potrafiłam się rozluźnić. Żałuję, że książka jest tak słaba - gdybym wiedziała, że taka jest wcześniej nie sięgnęłabym. Przewidywalność boli i choć początkowo byłam ślepa na opis z tyłu, tak teraz żałuję, na więcej razy nie pozwolę sroce okładkowej się ponieść, o nie. 

Reasumując nie polecam tej książki. Wynudziłam się przy niej okropnie, bo brak akcji i bezbarwni bohaterowie nie pozwolili mi na odejście od mojego życia. Musiałam z uwagą i pełnym skupieniem czytać ich dzieje, bowiem lekkie rozproszenie powodowało, że musiałam dany akapit czytać raz jeszcze. Zdecydowanie książka do mnie nie przemawia i szczerze żałuję, że po nią sięgnęłam. Jeżeli chcecie możecie ją przeczytać, ale na własną odpowiedzialność. Zawiodłam się na pisarce bardzo, a widzę, że książka jest z tego roku. Więc poprzednie zapewne były gorsze. Chyba, że znajdą się tutaj czytelnicy, którzy uwielbiają styl pisarki? Może mnie przekonacie do innej lektury?

36 komentarzy:

  1. W takim razie nawet nie myślę, żeby sięgać ;) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na razie nie mam na książkę ochoty. Szkoda, że wypadła tak słabo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka czeka na czytniku, ale przeczytam ją na pewno, bo "We dnie, w nocy" bardzo przypadło mi do gustu. Co prawda, nie było tam nadspodziewanych zwrotów akcji, ale historia zapadła mi w pamięci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Na We dnie w nocy chciałam pożyczyć, ale nie było. I teraz mam wątpliwości, czy jak ta pozycja będzie dostępna, to czy ją pożyczać, czy też nie...

      Usuń
  4. Swego czasu miałam chęc na ta tą książkę, ale jakoś nie wpadław moję ręcę

    OdpowiedzUsuń
  5. Już jakoś dawno czytałam inną książkę tej autorki "Siódmy rok" i mi się podobała. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siódmy rok? Nie słyszałam, ale się rozejrzę, kto wie, może dam jej szansę. ;)

      Usuń
  6. Muszę przekonać się do polskich autorów i to chyba będzie pierwsza od bardzo bardzo dawna książka którą przeczytam okładka jest prześliczna :)

    Blog o książkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, okładka naprawdę jest ładna wraz z tytułem świetnie się komponuje, ale jestem sceptycznie nastawiona, co do reszty powieści, ale... myślę, że się przemogę i dam jej szansę. ;)

      Usuń
  7. Szkoda, że tak wg Ciebie książka słabo wypadła.
    Ja czytałam tej autorki "Przyjaciółki" tutaj moja recenzja http://wybranyswiathistorii.blogspot.com/2015/02/przyjacioki-agata-koakowska.html

    OdpowiedzUsuń
  8. No nie! A zapowiadała się taka wspaniała lektura... ;(((

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak widać i tobie się ona nie spodobała.
    Czytałam jeszcze kilka recenzji i niestety wydaje mi się, że tak jak i ty wynudziłabym się na śmierć :)
    Pozdrawiam serdecznie
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, więc raczej nie sięgaj, tak będzie leppiej.

      Usuń
  10. dawno nie czytałam nic Kołakowskiej, a kobieta dobrze pisze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja przygoda z nią nie zaczeła się dobrze. ;/

      Usuń
  11. Myślę, że po twojej recenzji nie sięgnę po tą książkę.

    http://bibliotekatajemnic.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że się wynudziłaś. To był dla Ciebie z pewnością stracony czas.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałam i raczej nie przeczytam, zwłaszcza, że odradzasz. Nie lubię nijakich bohaterów i tego typu historii. ;/

    OdpowiedzUsuń
  14. 1. Wiesz, że nie mój gatunek
    2. Tak ją zjechałaś, że nawet, gdyby był mój, to omijałabym szerokim łukiem :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Pamiętam, że kiedyś zerwałam noc dla książki tej autorki. Chętnie poznam jej nową lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, rozumiem. To trochę dziwne, ale życze ci miłej lektury, oby spodobała ci się bardziej niż mnie. ;)

      Usuń
  16. Piękne zdjęcie. ;)
    Co do książki - gdybym patrzyła po okładce, pewnie by mnie nie przyciągnęła, bo w mój gust rzadko wpisują się okładki z ludźmi. :D Niemniej, co do samej historii, to również... cóż, odpuszczę sobie, szczególnie, że nie polecasz. ;)
    Pozdrawiam,
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. ;)
      Rozumiem, no tak, nie polecam, bo strasznie się wynudziłam. :(

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥