piątek, 23 września 2016

A może reportaże z Ameryki Łacińskiej?

Witajcie! 
Dzisiaj chciałabym zrecenzować Wam książkę, którą już bardzo dawno temu wygrałam w konkursie. Jest to książka, która miała pomóc mi chociaż troszkę poznać Amerykę Łacińską. Jednak całkowicie nie spodziewałam się tego, co dostałam. Myślałam, że będzie to wyglądało nieco inaczej. Co od razu nie mówię, że jest gorsze. 

Maria Hawranek - urodziła się w 1987 roku. Reporterka, hispanistka, najchętniej pisze o Ameryce Łacińskiej. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Universidad de Sevilla. 
Szymon Opryszek - urodził się w 1987 roku. Reporter, który mieszkał w Afryce i na Kaukazie. Ostatnimi czasy mocno przygląda się Ameryce Łacińskiej. Państwa upadłe to coś, czym się interesuje. 

Maria Hawranek, Szymon Opryszek - Tańczymy już tylko w Zaduszki 
Autorzy tej książki, kilkanaście miesięcy spędzili w Ameryce Łacińskiej, zbierali informacje, rozmawiali z ludźmi, obserwowali reakcje, styl życia, kulturę, wszystko. Autorzy pokazują nam nie to, co kolorowe piękne broszury, ale i coś więcej. Historie ludzi, którzy pokazują nam swój skrawek prywatnego życia. Przedstawiają nam, że nie tylko przepiękne, gorące plaże istnieją, ale jest też ta gorsza strona świata. 

Sama okładka, w twardej oprawie dodaje klimatu powieści. Widzimy starszą Latynoskę, która idzie ulicą, z tobołkami, które mogą być zakupami, tego niestety nie wiemy. Minę ma niezbyt zachwyconą. Możemy się zastanawiać, co jest powodem jej niezadowolenia, ale nigdy nie dowiemy się prawdy. Mija zielony budynek, na którym wiszą postrzępione plakaty. W dolnym prawym roku jakiś motor lub super wyposażony rower, chociaż obstawiałabym to pierwsze. Imiona i nazwiska autorów są białe, delikatną, prostą czcionką, nie rzucającą się w oczy. 
Co do samego wydania, jestem dumna z Wydawnictwa, ponieważ duża i wyraźna czcionka, odstępy między wierszami, marginesy są idealnie dopasowane do wzroku czytelnika. A dawno nie miałam styczności ze Znakiem, więc tym bardziej było miło. 

Kolejno autorowie. Jak dotąd nie miałam o ich istnieniu zielonego pojęcia. Nie znałam ich, nawet o nich nic nie słyszałam. Teraz jednak wiem, że to był duży błąd. Mimo, iż nie mam wyraźnego podzielenia, które z nich pracowało nad danym rozdziałem, podpunktem czy zdaniem, jestem pozytywnie zaskoczona. Kolejni, nasi POLSCY autorzy, napisali coś świetnie. Przedstawili Amerykę Łacińską z trochę innej perspektywy. Powinniśmy pękać z dumy, że mamy takich złotych ludzi. Czyta się książkę niesamowicie szybko, chociaż pewnego rodzaju stan takiego uśpienia mnie otaczał, gdy sięgałam po nią. Nie wiem, od czego to zależy, ale jednak taki klimat mnie owiewał. Mimo wszystko dzielnie z nim walczyłam, może przez te sierpniowe deszcze takie coś mną owładnęło? W każdym bądź razie szybko ją przeczytałam i jestem pewna jednego, że nie ma czego żałować. Styl jakim posługują się Maria i Szymon nie utrudnia nam czytania, wręcz przeciwnie. Pozwala się rozluźnić i czytać. Czytać, czytać, szokować i tak dalej... Krótkie zdania, przeskakiwanie z tematu na temat niekiedy może drażnić, ale mi to nie przeszkadzało.

"[...] Jego świat od zawsze miał problem ze świnką. W Polsce nazywana jest morską, w USA i wielkiej Brytanii świnką z Gujany (która dawniej była synonimem egzotycznych stron), a w Hiszpanii królikiem z Indii."

W swoich reportażach, jak już wspominałam pokazują nam urywki życia obcych ludzi. Przedstawili nam ich dramaty, trudności, obnażyli ich z prawdy. Pokazali, że nie wszystko jest takie piękna, jak się świeci. Autorzy odwiedzili Kolumbię, Meksyk, Peru, Ekwador, Boliwię, Wenezuelę, Paragwaj, oraz Brazylię. Chociaż jeden podrozdział pochodzi z tych miejsc. Niektóre z rozdziałów, czy ich wyszczególnionych akapitów wręcz mnie zadziwiały, ale co się dziwić - zło istnieje wszędzie, a już szczególnie w miejscach, w których wiadome jest, że nikt tego nie zmieni. Nie naprawi. Poznamy tylu bohaterów, tyle historii żyć ludzkich, jak jeszcze nigdy w żadnych chyba książkach. To historie prawdziwe, żadna fikcja literacka. 

Młodzi autorzy pozwolili nam zbliżyć się do miejsca, w którym dzieją się różne rzeczy. Ameryka Łacińska, opisywana jako niebezpieczna, egzotyczna, oraz biedna. W tej książce możemy znaleźć przykłady i zacząć wyliczać je na palcach, pokazując, że to szczera prawda. Niektóre prawdy mogą nas zdziwić, spaść na nas jak grom z jasnego nieba, więc nie dziwcie się, bardzo Was proszę. Sama czytając rozszerzałam oczy ze zdumienia, lub wstrzymywałam oddech. Książka ta przybliża nam wymienione wcześniej rejony Ameryki Łacińskiej. Pokazuje nam jak wygląda życie. Niczego nie ukrywa. To istna prawda. 

"- Skąd jesteście? - pytają na dzień dobry kilkuletnie dziewczynki. Prześcigają się w pleceniu warkoczyków, rwaniu obcych im blond włosów i wkładaniu palców do zielonych, egzotycznych oczu. 
- Z Polski.
- A co to za wyspa?"

Czy polecam? Oczywiście jak najbardziej. Pozycja idealna na prezent dla osób fascynujących się tym regionem świata. Myślę, że każdy chętny mógłby się na nią skusić, chociaż to, co się tam dzieje może się minąć z naszymi wyobrażeniami. Bo ja, zawsze kojarzyłam np. Meksyk z telenowelami. Wszystko pięknie, ładnie z happy endem najczęściej. Jednak prawda wychodzi na jaw. Dowiedziałam się kilku istotnych faktów, poznałam nieco kultury, stylu życia. To kawał dobrej lektury. Polecam.

32 komentarze:

  1. W sumie to dawno nie czytałam książki podróżniczej, więc mogłabym się skusić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdzieś to widziałam, ale jakoś nie ciągnie mnie do tej pozycji :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Co prawda Ameryka Łacińska od zawsze mnie w jakiś sposób przyciąga, ale z drugiej strony średnio lubię sięgać po reportaże. :D
    Pozdrawiam,
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również przyciągała, więc się skusiłam, ale nie będę naciskać. ;)

      Usuń
  4. Mam wielką ochotę na tę książkę. Uwielbiam reportaże - to mój konik, na którego niestety brakuje mi czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, rozumiem, Mam jednak nadzieję, że uda ci się kiedyś ją przeczytać. ;)

      Usuń
  5. Oo! To jest książka dla mnie :) Uwielbiam takie reportaże, gdzie można się wiele nauczyć :)

    Pozdrawiam!
    https://czarodziejka-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Reportaże, książki podróżnicze itd. to raczej nie moje klimaty, więc sobie odpuszczę, ale cieszę się, że Ty byłaś zadowolona z lektury. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Reportaże to także nie moje klimaty ale kto wie? Może kiedyś? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Raczej nie moje klimaty, ale po twojej recenzji muszę przyznać, że zapowiada się nieźle.
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, nie każdy lubi każdy gatunek. ;/

      Usuń
  9. Polscy autorzy książek rozkręcają się. Nie mówię nie tej książce. Jeśli czas pozwoli to się na nią skuszę.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto sięgać po polskich autorów, oj warto. ;)

      Usuń
  10. Póki co to nie dla mnie lektura, ale chętnie kiedyś zajrzę do niej :]

    OdpowiedzUsuń
  11. Jako prezent mi się nie przyda, bo nie mam wśród znajomych takich fascynatów. A i ja dla siebie nie widzę tej lektury, bo nie fascynuje mnie Ameryka ani reportaże. Ale fajnie, że nasi rodacy ponownie udowadniają, że potrafią pisać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka zdecydowanie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie przepadam za książka podróżniczymi...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawa pozycja :) Jako że chyba jeszcze nigdy nie czytałam ksiązki podróżniczej, chętnie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zastanawiałam się nad nią wybierając parę nowości przy zakupach. Będę ją miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zapowiada się bardzo ciekawie, więc może przy okazji ją zamówię.

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥