środa, 12 lipca 2017

PECHOWA TRZYNASTKA - Trzynaście rzeczy, których chciałabym się nauczyć

Witajcie!
W przypływie weny pomyślałam, że stworzę post na kolejną Pechową Trzynastkę. Pomysł na to wydanie wyszedł od Was, ponieważ ktoś, gdzieś, kiedyś, przy jakiejś okazji wspomniał o tym właśnie. Bym napisała o trzynastu rzeczach, których chciałabym się nauczyć, kiedyś w przyszłości. 
Inspiracje znajdziecie również na stronie KobiecePorady.pl gdzie znajdziecie wpisy z nauką, których ja nie zawarłam w swoim poście. Chcę Wam również podziękować za aktywność przy wcześniejszym wydaniu postu z tego cyklu. To wiele dla mnie znaczy, nawet jeśli nieliczni się wypowiadają... Szkoda, że nie wszyscy, bo moglibyśmy bardzo długo dyskutować, bo tak liczne grono odwiedza i czyta posty, ale nie komentuje. :(Kolejność nie ma znaczenia, więc nie przeciągając - zaczynajmy.

TRZYNAŚCIE RZECZY, KTÓRYCH CHCIAŁABYM SIĘ NAUCZYĆ 

1. JĘZYK
Chciałabym pozbyć się blokad, które mnie dotykają, gdy rozmawiam w języku obcym, angielskim. Gdy zdawałam maturę ustną, wiedziałam jak mówić po polsku, ale zabrakło mi nagle słownictwa angielskiego i to był ból. Chciałabym pozbyć się stresu i blokady i móc sprawnie mówić po angielsku, rosyjsku i... chciałabym nauczyć się języka hiszpańskiego. Jestem w nim zakochana od lat i kiedyś sama się uczyłam, jednak wraz z kolejnymi latami ciężko było mi znaleźć czas na coś dodatkowego. I mój ukochany świat Bollywood. Hindi to też takie moje dalekie marzenie, by nauczyć się w tym języku porozumiewać. :)

2. GOTOWANIE
Niestety kucharz ze mnie żaden, mimo iż nie przypalam wody jak niektórzy, potrafię zrobić jajecznicę czy naleśniki. Ugotować ziemniaki i przygotować kotlecika to też dla mnie nie problem. Zupę z torebki czy mrożonkę tez nie jest trudno zrobić samemu - od czego są instrukcje z tyłu na opakowaniu. Z deserami również nie mam problemu. Ale chodzi mi już o bardziej złożone potrawy. Niestety jak jest moja mama w domu, ja wtedy do kuchni się nie wcinam, bo zaraz jest, że robię to czy tamto źle. Ale kiedyś nauczę się gotować bardziej złożone potrawy, zobaczycie! :D No i piec ciasta tez się nauczę... :D 

3. PROFESJONALNY MANICURE 
To już niedługo! Trzymajcie kciuki, by utworzyła mi się klasa na roczny kurs w zawodzie Technik Usług Kosmetycznych. Jeżeli się uda to za rok będzie drugi kurs, egzaminy i tytuł technika. Marzę o tym, by wraz z koleżanką z klasy, dostaniemy się na kurs, ukończymy je jako Panie z tytułem Technika i cóż - chcemy utworzyć własny biznes. Oczywiście będzie to salon kosmetyczny, ona makijaż, ja paznokcie, a siostra mojego lubego byłaby fryzjerką, bo też wybiera się teraz do takiej szkoły o takim profilu. Chcemy pokończyć jeszcze specjalne dodatkowe kursy, również zarządzania. Także... to już wszystko wyjdzie w ostatnie dni sierpnia! :) 


4. OPANOWANIE NAD EMOCJAMI 
Chciałabym nauczyć się opanowania. Szczególnie w sytuacjach stresujących, gdzie doszczętnie flaki sobie wypruwam, bo tak się stresuje. Czy to egzamin, czy jakaś ważna chwila, a czasami nawet zwykła kłótnia potrafi zrobić ze mnie dobrą marionetkę. Chciałabym umieć się wyciszyć na tyle, by nie czuć bólu brzucha podczas stresu. Zmniejszyć ten stres. Nad tym niestety długo będę musiała ślęczeć, by się pozbyć. :( 

5. FOTOGRAFIA
Od dawna marzyło mi się kupienie super lustrzanki, pójście na kurs fotograficzny i móc sobie dorabiać robiąc sesje fotograficzne. Zawsze musiała mi wystarczyć cyfrówka, gdy wybierałam się z koleżanką w gimnazjum na "sesje" połączone z dobrą zabawą i herbatką. No i oczywiście niezliczoną ilością zdjęć. Kiedyś jednym się na pewno tutaj chwaliłam, nawet chyba też w Pechowej Trzynastce. To takie moje marzenie, które kiedyś chciałabym spełnić. Umieć robić profesjonalne zdjęcia. 

6. JEŹDZIĆ AUTEM
Ten post tworzę dokładnie 23 czerwca, więc jestem w trakcie kursu na prawo jazdy. Za mną siedem godzin przejeżdżonych. egzaminy wszystkie przede mną. Chciałabym być dobrym operatorem pojazdu :D. Nikt idealny nie jest na początku, ale mam nadzieję, że z każdą kolejną godziną będzie szło mi lepiej i jak najszybciej uda mi się zdać egzaminy by móc zwiedzać Polskę, co jest jednym z powodów, by mieć prawo jazdy. 

7. REDAGOWANIA TEKSTÓW
Dlaczego? Ponieważ chciałabym kiedyś pracować w wydawnictwie. Marzy mi się praca wśród książek. I mimo iż nie chcę iść na studia, ponieważ pożerałyby jak narazie najwięcej mojego wolnego czasu to chciałabym się tego nauczyć. Lubię czasem zaznaczać błędy w książkach, które czytam. 

8. TERAPEUTA/OPIEKUN MEDYCZNY 
Tak, to kolejny kierunek zawodowy, który chciałabym mieć w kieszeni. Tak się składa, że znalazłam prace w Centrum Seniora i... ogromnie mnie ona cieszy. Wiem, że nie należy do najłatwiejszych, ale wiem, że dam sobie radę. Aktualnie to praca jak narazie na trzy dni prawdopodobnie w tygodniu, ponieważ mam jazdy i nie mam dojazdów wieczorami w weekendy do domu... Ale jeżeli udałoby mi się połączyć ją później ze szkołą, jaką bym miała od września... Byłabym szczęśliwa. Bo znalazłam miejsce pracy, w którym czuję się naprawdę dobrze. Wolontariat w gimnazjum był dobrym treningiem przed taką pracą. Pomoc starszym ludziom od ubierania, po karmienie czy spędzanie razem czasu - z różnymi ludźmi cieszy mnie i mimo, że niektóre rzeczy są dla mnie nowe i trudne - dam radę. Bo jest to rzecz, praca, której chcę się nauczyć. 

9. OBSŁUGA STRON I PROGRAMÓW INTERNETOWYCH
Chciałabym kiedyś przenieść się na własną domenę. Wiem, że jest z tym trochę roboty, ale chciałabym umieć i wiedzieć jak postępować krok po kroku, by docierać do większego grona czytelników no i kiedyś nie zaprzeczam, że chciałabym zarabiać jakieś tam pieniądze z tego, że mam swój blog, bo w końcu poświęcam mu masę czasu i wkładam w niego całe serducho. Więc to kolejne tak, chcę, które kiedyś muszę się naumieć. :) 


10. UKOŃCZYĆ KURS MASAŻU
Tak, wiem, kolejna ambitna sprawa zawodowa z mojej strony. Ale trzeba się rozwijać, czyż nie tak? Wiem również, że jest to bardzo odpowiedzialny zawód, bo to w Twoich rękach leżą kręgi i nie tylko obcych ludzi, to Ty, czyli kiedyś ja, będę musiała leczyć dłońmi. Chciałabym się tego nauczyć, bo to przecież również można połączyć z salonem kosmetycznym w przyszłości. 

11. PŁYWANIE
Chciałabym nauczyć się pływać. Kiedyś się uczyłam, ale dostałam uczulenia na chlor i nic z tego zbytnio nie wyszło. Utonąć raczej nie powinnam, ale nie jest to szczyt moich marzeń, niestety. Dlatego kto wie, może kiedyś znów spróbuję zapisać się na kurs, może będę mieć rzadziej zajęcia, to uczulenie mnie nie złapie. 

12. AKCEPTACJA PRZESZŁOŚCI
Wiele spraw, które wydarzyły się w przeszłości siedzą we mnie przez cały czas. Mija rok za rokiem, a nie zamknięte sprawy wciąż i wciąż upominają się o siebie. Mam nadzieję, że kiedyś nauczę się akceptować to, co było, co minęło i po prostu o tym zapomnę. Chciałabym się tego nauczyć, by się po prostu nie zadręczać. 

13. BYĆ BARDZIEJ PRZEKONUJĄCYM
To punkt, jako ostatni, ale wcale nie mniej ważny. Chciałabym być bardziej przekonująca, szczególnie dla osób opornych. By umieć pokazać im, że życie ma dobre strony, a nie tylko te złe. Że czasem warto wyjść do ludzi, na zewnątrz i czerpać przyjemność z małych rzeczy. :) 

I to już koniec. A czego Wy chcielibyście się nauczyć? Dajcie znać w komentarzu. Z miłą chęcią poznam Wasze propozycje, a kto wie, można znajdę nową rzecz, którą będę chciała wcielić w swoje życie? Buziaki! :)

14 komentarzy:

  1. Na blokady językowe najlepiej działają spotkania lub szkoły w obcym języku - to wiem z doświadczenia ;). Parę lat temu odwiedzałam rodzinę w Stanach i choć wiedziałam, że z angielskiego jestem raczej dobra, to ni cholerę nie mogłam się przełamać, żeby się odzywać. Aż do momentu, kiedy zostałam sama z mężem mojej kuzynki i no cóż... po prostu trzeba było coś powiedzieć :D. Po czym wróciłam do kraju i okazało się, że moja blokada skurczyła się o 200%. Później pomógł też fakt, że na studiach miałam genialne zajęcia z native speakrem, z którym dyskutowaliśmy o życiu i bieżących sprawach, zamiast sztywno iść jakimś tokiem. A jak komuś się wypsnęło słowo po polsku to kazał śpiewać piosenki - a że głos mam okropny, to bardzo się pilnowałam :D.
    Osobiście chciałabym się nauczyć dobrze grać w tenisa ;). Kiedyś trenowałam i sprawiało mi to sporo frajdy, ale od dobrych paru lat nie miałam rakiety w rękach, a strasznie chciałabym do tego wrócić, bo mam wrażenie, że z moich umiejętności niewiele się ostało... Może zrobię z tego postanowienie na przyszły rok? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? No ja wolałabym chyba się kompletnie nie odzywać, tylko bym się zbłaźniła. Albo lepiej, pozapominałabym połowy słów jakie znam i dopiero po skończonej rozmowie wszystko by mi wróciło, ale wtedy byłoby już za późno na rozmowę. :D No to fajnie, ja bym mogła śpiewać. :D W tenisa... Ja to pewnie w innej orbicie piłka, a w innej rakietka. :d Tak jak w szkole podstawowej, mieliśmy rzucać na oceny taką piłką do tenisa... Ja rzuciłam na -1. Wypadła mi z rąk. :D

      Usuń
  2. Blokady językowej pozbyłam się w szkole językowej. Teraz potrafię porozumieć się płynnie po angielsku. Doszło to do tego stopnia, iż gdy w miejscu w którym pracuje pojawiła się Niemka klecąc kulawe zdania po niemiecku (zdania? Co ja gadam. To były max 2-3 słowa razem, w dodatku niepoprawne gramatycznie...) Automatycznie dokańczałam je angielskim, nie polskim. Także polecam szkoły językowe bądź spotkania, na których porozumiewa się w obcym języku. Gotowanie... Hmmm. Ogólnie to jestem w tym tragiczna. Moja rodzina ma firmę produkującą żywność, a ja podstaw gotowania uczyłam się od chłopaka XD plus jest taki, że on gotuje (bo to lubi) w naszym związku. I wiem o co chodzi z mamą w kuchni. Też się nie wtrącam do mojej, gdy gotuje :) i jeszcze napiszę coś o prawku. Moja droga, ja praktykę zdawałam 5 razy. W końcu się udało. Małe, głupie błędy, a jednak potrafią za nie ulać. Po prawku nie jeździłam 3 lata. Na samą myśl prowadzenia pojazdu dostawałam skrętu kiszek. Dopiero w zeszłym roku zaczęłam jeździć i wychodzi mi to naprawdę dobrze. Już nie mam oporów. Tu wystarczy tylko jazda i kwestia czasu :) będę trzymać kciuki za twój egzamin.
    Ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś, na razie nie mam czasu i kasy na szkoły językowe, ale to dobry pomysł. Będę się nad tym poważnie zastanawiać. :)
      Mój też lubi gotować, ale mu się nie chce, a jest wymagający i dobrze, ze jeszcze nie mieszkamy ze sobą, bo jakby sobie nie zrobił, to by nie miał. :D Nie no moja mama zawsze musi po swojemu i nawet jeśli bym zrobiła identycznie jak ona to widziałaby, że robię coś i tak inaczej niż ona. :>
      Tyle czasu nie jeździłaś? No ja jestem głupiutka za kierownicą i na pewno daleko zapuszczać się nie mam zamiaru na samym początku i długo po, ale mam nadzieję, że w połowie sierpnia skończę 30 godzin i zacznę zdawać państwowe egzaminy i ten wewnętrzny... Wolę mieć to szybko za sobą.
      Jesteś kochana, bardzo ci dziękuję. ;*

      Usuń
  3. Ja również chciałabym nauczyć się profesjonalnej redakcji tekstu ;). Mam również w planach prawko.

    Życzę powodzenia w realizacji Twoich celów :).

    Pozdrawiam, a w wolnej chwili zapraszam do siebie zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w takim razie i za Ciebie trzymam kciuki. ;)
      Dziękuje za odwiedziny, zapraszam częściej. ;)

      Usuń
  4. Ambitne plany, zwłaszcza te zawodowe, jednak wszystkie możliwe do realizacji :) Również cierpię na blokadę językową, boję się, że powiem coś głupiego, albo użyję złego czasu (bo przecież w szkołach tak podkreślali jak ważna jest poprawność gramatyczna!), jednak ostatnio zauwazyłam, że obcokrajowcy nie patrzą na to, czy czas się zgadza, czy jest w 100% poprawnie, bo oni również popełniają błędy. Co do gotowania, to mam to samo xd Moja mama nie pozwala mi nic zrobić "po mojemu", bo przecież to jest źle xd Wszystko musi być wg jej zasad.
    Trzymam kciuki za zdanie prawka i oczywiście salon kosmetyczny ;) gdybyście otwierały gdzieś w okolicy Krakowa, to daj znać, z chęcią wpadnę na manicure hybrydowy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że możliwe, w końcu mam całe życie na nie. :D
      Ah te mamy, uparte jak osły. :d A jak dzieci chcą się nauczyć to źle, a jak nie chcą to jeszcze gorzej -.-
      O, naprawdę? Jesteś z okolicy? Na pewno dam znać. :*

      Usuń
  5. Też bym się chciała pozbyć bariery językowej, ale jakoś nie wychodzi. W piśmie jeszcze jakoś sobie radzę, ale jak mam coś powiedzieć to nagle słów mi brak. I też myślę, że fajnie byłoby się uporać z przeszłością, przestać ją rozpamiętywać i nijak nie wychodzi, wciąż brak mi dystansu. Też myślę nad nauką obsługi stron internetowych, z tym, że to już nie jest kwestia chcenia a konieczności - w końcu będę musiała przejść na własną domenę, może jeszcze w tym roku. Mam jakieś dziwne przeczucie, że chłopak nie będzie chciał mnie bez przerwy ratować swoją wiedzą :D
    Co do redagowania tekstów - myślałaś o poszukaniu stron potrzebujących korektora-wolontariusza lub blogerów piszących opowiadania? To uczy określonego sposobu myślenia o tekście i spostrzegawczości. Nie pozwoli zdobyć profesjonalnej wiedzy o języku i zasadach tworzenia, ale bez wyrobionej uwagi nie da się daleko zajść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem ci, że nawet mail na maturze poszedł mi słabo, bo tylko 6/10, ale myślałam, że będzie gorzej. Tak się denerwowałam, że więcej jak pół słownika wyleciało mi z głowy. Ale nie jest tragicznie - za to z mową już gorzej.
      Hahaha, dobrze, że ma kto ci pomóc, mi jednak nie ma kto. ;(
      Tak, sama nie raz i nie dwa czytam jakieś książki autorów, którzy zaczynają i zaznaczam błędy etc, taka mini korekta. Ale to jednak nie to samo. ;/

      Usuń
  6. Ja na szczęście pozbyłam się już bariery językowej dzięki temu, że przez jakiś czas chodziłam na konwersacje na native speakerem. Zresztą praktycznie cały czas czytam jakąś książkę po angielsku i czasem łapię się nawet na tym, że myślę w tym języku! Co do gotowania, to uwielbiam to robić i poniekąd byłam zmuszona nauczyć się tego, bo unikam pewnych produktów, które często pojawiają się na stole w mojej rodzinie, więc musiałam sama wymyślić sobie alternatywę. :)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę!
      I jednego i drugiego. U mnie nie ma czegoś takiego, żebym jadła co innego, bo by się mama złościła okropnie na mnie. ;/

      Usuń
  7. Znam ten problem z mamą - ona wszystko wie lepiej, a mnie ogranicza do "przynieś z lodówki, wyrzuć, zamieszaj".
    Bardzo chciałabym pokonać barierę językową w angielskim. I nauczyć się rosyjskiego.
    Będę pierwszą kilentką w Waszym salonie!
    Również marzy mi się prawko, ale brak czasu, by się tym zająć :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, to chyba musimy sobie obie znaleźć jakąś kuchnie na wynajem i będziemy zlot czarownic robić i będziemy jakieś trucizny gotować. :D Co Ty na to? :D
      Aaaa, rosyjski fajny język, prosty. Nie to co ten angielski okropny ugh.
      To rób szybko póki nie łapią przepisy tych dwóch dodatkowych płatnych kursów. :D Ja też nie mam czasu, ale coś jednak znaleźć musiałam i się udało - miejmy nadzieję, że egzaminy również mi jakoś pójdą. ;)

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥