wtorek, 27 czerwca 2017

Skandynawski kryminał nigdy nie będzie nudny

Witajcie, 
dzisiaj chciałabym z kolei napisać Wam kilka słów na temat skandynawskiego kryminału napisanego przez dwóch autorów. Z racji tego, że pojawiła się kontynuacja stwierdziłam, że sięgnę po tom pierwszy i drugi. Za jednym zamachem dwie powieści, które wydawały się mocno interesujące. Jednak co mogło wyjść ze spotkania mocno wymagającej blogerki (no dobra, czasami nie stawiam wymagań tak jak w tym przypadku xD) oraz dwóch autorów? Nie zawsze duet pisarski wychodzi na dobre, więc jak było tym razem? Czy jestem zadowolona z lektury? 

Mons Kallentoft - okrzyknięty nowym królem skandynawskiej powieści kryminalnej, urodził się w 1968 roku. Debiutował w 2000 roku powieścią Pesetas, za która otrzymał nagrodę Katapuktpriset, przyznawana przez Związek Pisarzy Szwedzkich. Do tej pory przetłumaczono jego książki na ponad dwadzieścia języków. 

Markus Lutteman - urodził się w 1973 roku, debiutował powieścią dokumentalną El Choco. Uznanie zdobył biografią szwedzkiego skoczka wzwyż Patrika Sjöberga. Mieszka w Örebro. 

Mons Kallentoft i Markus Lutteman - Na imię mi Zack #1

W Sztokholmie znaleziono cztery ciała Azjatek, brutalnie zamordowanych. Piąta dziewczyna brutalnie okaleczona, ledwie żyjąca zostaje porzucona przed szpitalem. Wynika, że została pogryziona, wręcz rozszarpana przez psy. Zack, dwudziestosiedmioletni nadkomisarz w Jednostce do Zadań Specjalnych, robi karierę. W nocy jednak ucieka do najgorszego nałogu, jaki może istnieć - do narkotyków. Wie, że nie może tak dłużej postępować, jednak przeszłość nie pozwala mu żyć inaczej. Za nim podążają śledczy z wydziału spraw wewnętrznych. Czy zawieszą go w jego obowiązkach? Czy Zack oraz Deniz rozwiążą tajemniczą zagadkę i znajdą sprawcę śmierci czterech Azjatek? Jednak gdy zaczyna ginąć większa ilość kobiet, robi się bardzo, ale to bardzo niebezpiecznie... 

Okładka tej powieści jest dość specyficzna. Widzimy ścianę, która jest tłem. Widzimy cień człowieka, a w nim napisy - dane autorów i tytuł. Ale widzimy również jakiś... tunel? Kobietę - tak możemy wnioskować po długich włosach i jakieś zwierzę. Pies? Wilk? Nie wiadomo... Ale jednak gdy zaczniecie tą lekturę, na pewno będziecie wiedzieli, co znajduje się na załączonym obrazku i jak to rozszyfrować. Posiada ona skrzydełka, które utwardzają lekturę, dzięki czemu nie zniszczy się ona tak szybko. Na jednym z nich mamy zdjęcie oraz kilka słów na temat dwóch pisarzy, a na drugiej trzy opinie na temat recenzowanej lektury. 
Co do samego wydania nie mam zastrzeżeń, błędów jakichkolwiek nie spotkałam, czytało się szybko ponieważ litery były duże, a odstępy i marginesy zostały zachowane. 
Dodatkowo wspomnę, że są tutaj białe strony - wiem, że niektórym czytelnikom to przeszkadza. 

 "Ciemność i cisza są jak gwałtowna, hucząca fala. Wszystko jest nie tak. Potwornie nie tak. Ciemność, smród i trumna. 
Muszę się stąd wydostać. 
Wyjść.
Wybiec."

Mamy tutaj dwóch autorów, więc ciężko jest mi powiedzieć, który jak pisze. Nie są oni podpisani w książce, ale to nie problem. Niektóre duety, czy trzyosobowe zespoły pisząc książkę, tworzą jeden wielki chaos, czy coś na jedno kopyto. Nie tutaj. Przez długi czas byłam przekonana, że napisał ją jeden człowiek, tak jest dopracowana. Nie ma jakichkolwiek zgrzytów, styl, jakim Panowie się posługują jest lekki i przystępny, bo przyjemny nie zawsze (ze względu na krwawe sceny, które się pojawiają). Uważam, że duet Monsa i Markusa wypadł świetni i cieszę się, że mam możliwość poznać drugi tom. Jestem również przekonana, że Ci, którzy lubią krwawe sceny, krwawe kryminały - polubią tę lekturę, ale i głównego bohatera, Zacka. Jestem jak najbardziej zadowolona z lektury, choćby nawet ze względu na pióro autorów. Dzięki nim czyta się niewiarygodnie szybko tę lekturę, w ciągu jednego dnia jesteśmy w stanie ją połknąć. To ich duża zasługa. 

Zack, nasz główny bohater ma swoje wady i zalety jak każdy człowiek. Jego wady mogą być drażniące dla większości ludzi, ale to zrozumiałe. Chciałabym jakoś móc stanąć w jego obronie, ale wiem, że nie potrafiłabym usprawiedliwić jego nałogu, który dla mnie jest wręcz wrogiem. Niszczy to badziestwo organizm i w ogóle szkoda słów na to. Niemniej jednak to bardzo inteligentny facet, który powinien wziąć się w garść. Szkoda, że nie ma tam osoby, która by nim wstrząsnęła do granic możliwości i naprowadziła na dobrą drogę. Mimo to jesteśmy w stanie polubić go niemal od pierwszego wejrzenia - ponieważ jest świetnie wykreowana postacią. Ma swój charakter, wady, zalety - którymi potrafi zabłyszczeć. Jego przeszłość go niszczy, ale każdy z nas ma coś, co go boli, co jest przeszłością, złym wspomnieniem. Rozumiem go. I dlatego też lubię. I nie mogę czekać i zaczynam czytać tom kolejny, bo jestem zainteresowana co z nim będzie się dalej działo. Może się nawróci? Kto wie... 
Oczywiście czarnych charakterów tutaj nie brakuje, będzie nawet ich dość sporo, więc przygotujcie się na walkę jak ze szkodnikami - chcesz ich wytępić, a oni się nadal mnożą. 

Z kolei akcja również ma tutaj swoje tempo, które raz jest szybsze, raz wolniejsze... Autorzy usypiają nas, naszą czujność i starają się nas zaskoczyć nowym wydarzeniem, nową informacją i głównie to im się udaje. Niejednokrotnie moje oczy otwierały się szeroko ze zdziwienia. Aż musiałam odkładać na kilka sekund powieść na bok, by przemyśleć kilka spraw, czy to aby faktycznie możliwe. Nie jest to książka dla ludzi o słabych nerwach. Wiele tutaj krwawych widoków, więc ostrzegam, żeby później nie było, że nikt o tym nie wspomniał, a Wy macie w nocy koszmary. Mi to jednak nie przeszkadzało, chociaż chwilami fala obrzydzenia do mnie docierała. Mimo to cieszę się, że zarówno Markus jak i Mons nie cackali się z czytelnikami, nie ukrywali najkrwawszych szczegółów, tylko o nich napisali. Lubię takie... realne powieści. :) 

"Przed nimi na asfalcie leży kobieta. Ma na sobie tylko białą koszulkę i majtki. Jej cienkie ubranie zaplamione jest krwią i odchodami. Ale nie przez to krzyczą dzieci i matka, a mężczyznę ogarniają mdłości. 
Raczej przez to, czego brak."

Książka jak najbardziej wciąga i interesuje sobą. Skupia na sobie całkowitą uwagę, że wszystko co wokół nas traci sens. Liczy się tylko to, co dzieje się w lekturze. Kolejne ciała, coraz więcej tajemnic, zagadek, a czasu przeciwnie - coraz mniej. Nie spodziewałam się aż tak wciągającej lektury, ale to dobrze. Teraz będę miała co do kontynuacji wysokie wymagania i mam nadzieję, że się nie rozczaruję. Kryminały i powieści detektywistyczne czy nawet thrillery to takie moje zboczenie od momentu zaczęcia mojej przygody z książkami. Lubię zagadki, lubię krwawe ofiary, ale i dopracowane powieści. Nie napisane na odczep się, byle ino. Ta pozycja jest dopracowana pod każdym szczegółem i ogółem i jest jak najbardziej warta polecenia. 

Reasumując zdecydowanie polecam tę powieść. Jestem przekonana, że fani kryminałów, thrillerów - odnajdą lekturę, w której zatopią się na dobre kilka godzin. Mam również nadzieję, że nie przerazicie się krwawymi opisami zwłok, czy jeszcze żyjących ludzi, ofiar. Mimo ich obrzydliwości, powieść robi się coraz ciekawsza. Pełno w niej niewiadomych i tak naprawdę przez większość czasu stąpamy po niepewnym gruncie, a dodatkowo mierzymy się z przeszłością Zacka raz po raz. Ja jak najbardziej polecam Wam tę pozycję. Myślę, że mogłaby się Wam spodobać. 

A może jest ktoś, kto czytał tom pierwszy? Co o nim sądzicie? Podobał się Wam? A może nie czytaliście i bardzo chcielibyście poznać losy głównego nadkomisarza? Dajcie znać! :) 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu 
https://www.rebis.com.pl/

30 komentarzy:

  1. Lubię takie klimaty, zapisuje sobie tytuł :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie czytałam. Najpierw mój wzrok przyciągnęła okłada, później zaciekawiła mnie treść - wiem, że muszę sięgnąć po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wolałabym zacząć od pierwszego tomu. Jestem zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  4. Skandynawskie kryminały raczej zawsze trzymają w napięciu, choć nie wiem, jak Ty, ale ja nie mogę czytać jednego po drugim ;) To jednak książki o ciężkim kalibrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ale ja musiałam. Ciekawość wygrała. ;)

      Usuń
  5. Weź, kusisz tak a ja nie wiem już liste zaczęłam robić w telefonie ;D Dobrze, że więcej postów nie nadrabiam bo bym się załamała :D
    Nie znam skandynawskich kryminałów przyznaję się bez bicia. Raz próbowałam, ale w sumie nie przeczytałam i oddałam do biblioteki. Ale może spróbuję znów i tym razem przysiądę i przeczytam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, może byś się nie załamała. :D

      Usuń
  6. Czasami lubię poczytać jakiś dobry kryminał, a ten jak najbardziej się do tego zalicza :) W wolnej chwili na pewno po nią sięgnę :)

    Pozdrawiam!
    Karo

    www.czarodziejka-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. mysle ze bylby to dobry dwupak na prezent :) pozdrawiam i zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam, ale zwróciłam kiedyś uwagę na tę serię. I może kiedyś sięgnę, bo ostatnio się wkręciłam w takie klimaty. Te krwawe opisy może nieco mnie zniechęcą, ale chyba i tak dam książkom szansę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekam na wyniki konkursy z tą książką, a może mi się uda... :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Okładka taka magiczna, że hohoh :D fajnie brzmi, myślę, że przeczytam bo to bardzo w moim stylu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham skandynawskie kryminały, więc muszę mieć na uwadze ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Autora nie znam, ale zapisuję nazwisko. Lubię bardzo kryminały, a skandynawskie ciągle są mi w większości nieznane

    OdpowiedzUsuń
  13. Chętnie zapoznam się z tą przygodą czytelniczą, coś w sam raz dla mnie. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jakoś nie lubię klimaty Skandynawskich.Nie kryminałów. Nie wątpię, że książka jest warta uwagi. Ja nie czuje potrzeby jej poznać; )

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam jak widać, że autorzy się zgrywają w duetach i nie wiesz, że to kilka osób pisało... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, a więc co, może się skusisz? :D

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥