niedziela, 4 czerwca 2017

Drugie podejście do pióra Diane Chamberlain.

Witajcie! 
Jak wiecie ostatnim razem, czytając Dar morza mocno się nagadałam, że jakoś tak niezbyt przypadła mi do gustu. Że nie było elementu zaskoczenia, nie było nic kompletnie, co mogło by spowodować zachwyt u mnie. Dlatego też postanowiłam dać pisarce drugą szansę. Miałam nadzieję, że trafiłam na jej słabą książkę i teraz coś się zmieni. Jednak jaka jest moja opinia o kolejnej książce Chamberlain? Przeczytajcie sami. I koniecznie podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami odnośnie pióra Diane oraz jej powieści. 

Diane Chamberlain - wielokrotnie nagradzana autorka ponad dwudziestu książek. Plasują się na najwyższych miejscach list bestsellerów. Obecnie mieszka w Karolinie Północnej. Prowadzi swój blog: http://blog.dianechamberlain.com ; posiada również stronę internetową autorki, gdzie zaprasza Was Wydawnictwo Prószyński i S-ka - www.dianechamberlain.com

Diane Chamberlain - Szansa na życie 
Sophie Donohue nie jest jak reszta ośmioletnich dziewczynek. Cierpi na rzadką chorobę nerek. Gdy Janine, zgłasza swoją córkę do eksperymentu, są zauważalne poprawy stanu dziewczynki. Mała Sophie jedzie na obóz skautek, na który cała rodzina była przeciwna, lecz mimo to, matka wyraziła zgodę na wyjazd. Jedna z opiekunek dziewczynek nie wraca. Wiozła ze sobą Sophie i jeszcze jedną dziewczynkę. We trzy nie wracają. 
Zaczyna się walka na śmierć i życie. Janine musi odnaleźć córkę, by ta mogła dostać herbalinę, która jest jej tak bardzo potrzebna do życia. Mija jednak doba, a dziewczynka nie została odnaleziona. Szanse na przeżycie maleją, a niektórzy tracą wiarę w to, że trójka wyjdzie z tego żywa. Czasu jest niewiele, ale jednak Janine nie traci wiary i robi wszystko, co w swojej mocy by odnaleźć zaginioną córkę. 

Czytając opis z tyłu książki, czułam, że lektura przypadnie mi do gustu. Tematyka jest całkiem w porządku, spodziewałam się po lekturze wiele smutku, rozpaczliwych poszukiwań... 
Okładka ze skrzydełkami, na jednym przeczytamy kilka słów o autorce, a na drugim zobaczymy dwie okładki i polecajkę od Wydawnictwa. Widzimy kobietę prawdopodobnie patrzącą w niebo. Może jest to Janine, która prosi niebo o wskazanie kierunku, w którym znajduje się Sophie?
Co do wydania nie znalazłam żadnych literówek i innych błędów. Wszystko jest czytelne, wyraźne, a odstępy między wierszami i marginesy zostały zachowane.Jedyne na co mogłabym się poskarżyć to bardzo cienkie kartki papieru, co jest nieco uciążliwe jeżeli czyta się książkę na zewnątrz. Bo jeśli zawieje wiatr, a my trzymamy palec na kartce, zawsze postara się ją nadtargać - przynajmniej mi się to nie raz zdarzyło i to właśnie przy książkach z tego wydawnictwa. 

Przykro mi to pisać, ale niestety kolejna książka autorki... nie przypadła mi do gustu. Po prostu jakoś nie potrafiłam wczuć się w tę historię, chciałam poczuć ten smutek, rozpacz bohaterów. Myślałam, że to tylko Dar morza jest taki... nudny. Melancholijny. Taki... Bezpłciowy, neutralny. Ale niestety nie, ta też taka jest. Niby wszystko jest na swoim miejscu, ale odniosłam wrażenie, że pisarka napisała tę powieść kompletnie nie używając do tego emocji, a to jest najważniejsze niemal w powieści. Czasami trzeba się wczuć. A tutaj się nie dało, nie potrafiłam. Zapewne wywołam tą swoją niezbyt pochlebną opinią gównoburzę - ale wybaczcie mi. Styl Diane Chamberlain nie przemawia do mnie i prawdopodobnie jest to ostatnia książka tej autorki. Po prostu nie lubię książek zwyczajnych, które owszem, podejmują trudny temat, ale nijak z niej idzie cokolwiek zabrać. W sensie jakąś wartość, która wstrząśnie czytelnikiem tak jak przedstawione wydarzenia. Wprawdzie coś tam było, jakieś wartości, ale nie przekonuje mnie to do siebie. 

"Kiedy skupiasz się wyłącznie na przyszłości, tracisz dzień dzisiejszy..."

Czytając tę powieść okropnie się nudziłam. Dawkowałam ją sobie, bo nie czułam przymusu nie odkładania jej. Wręcz przeciwnie. Wolałam sobie robić przerwy, bo najnormalniej w świecie niezbytnio styl mnie przekonywał do czytania. Ta nijakość, bezuczuciowość mnie niestety powaliły. Doczytałam ją do końca, ale ani przez chwilę nie poczułam smutku, cierpienia bohaterów - w tym przypadku rodziców dwóch dziewczynek. Nawet nie liznęłam tych ogromnych, rozdzierających serce - jakby się wydawało uczuć. Bo najzwyczajniej w świecie ich nie było. Nie wiem, może to ja mam pecha i wybieram słabe książki, ale jeżeli już na drugiej z rzędu się przejechałam... Nie wiem, czy mam siłę stawić czoła trzeciej książce - nie chcę się zawieść znów lub jeszcze bardziej, więc chyba zostanie tak jak teraz, dwie książki i nic więcej... 

Sophie - ośmioletnia dziewczynka jest jak najbardziej bohaterem z krwi i kości. Jak najbardziej rozumiem to, że chce być jak inne, zdrowe dziewczynki. Jeździć na obozy, a nie pamiętać non stop o lekach. Ja naprawdę to rozumiem i teraz jak tak o niej myślę, to okazała się bardzo odważną dziewczynką. Takie małe dziecko, odeszło tak daleko od auta, wędrowała po miejscach, z których ja, dwudziestoletnia niemal kobieta się obawiam (tak, tłumacze to sobie za dużą ilością oglądanych horrorów, które mocno zapamiętałam). 
Z kolei Janine już nie bardzo przypadła mi do gustu. Jako matka cierpiąca, Mater Dolorosa jak dobrze pamiętam - spisuje się świetnie. Ale obawa wyjawienia rodzicom, że jest z pracownikiem posiadłości jej rodziców - czy to jest tak straszne? Tyle czasu się ukrywać? To jest bezsensu... No, ale mniejsza. Każdy ma swoje wady i zalety, ale po tym incydencie, że tak powiem, że nie chciała się przyznać straciła na sympatii. To już jej dziecko było odważniejsze. 
Pamiętajcie również, że to jest moja krytyka literacka, chociaż wiem, że gównoburza i tak prawdopodobnie powstanie. 
Reasumując kreacja najmłodszej bohaterki, Sophie spodobała mi się najbardziej. A cała reszta jest tylko marnym, obowiązkowym, że tak powiem dodatkiem. 

Jest to powieść o rzadkiej chorobie, która dotyka małą dziewczynkę. Obserwujemy próby metod leczenia, niektórych dość eksperymentalnych, które mają pomóc dziewczynce. Dotyka ona również tematu matczynego cierpienia, poszukiwania za wszelką cenę. O nie traceniu nadziei mimo wszystko, wiary w życie swojego dziecka. Szansa na życie opowiada również o wielkiej odwadze, jaką posiadała Sophie. 

Reasumując uważam, że ta powieść może spodobać się każdemu, kto czyta powieści obyczajowe, lubi smutne historie, bardziej zasmucą całością już pokrzepią serce. Uważam również, że gdyby pisarka pisała odrobinę ciekawiej, używała tych emocji tak, żeby do mnie przemówiły - na pewno książka przypadłaby mi do gustu o wiele bardziej. Szkoda, że okazała się być kiepska przynajmniej w moim odbiorze. Mam nadzieję, że Wam przypadła do gustu, o ile ją czytaliście. A jeśli nie, to zróbcie to i oceńcie sami, a później podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami. :) 

24 komentarze:

  1. Ja jeszcze nie poznałam pióra tej autorki. Wszystko przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje mi się, że książki tej autorki przypadłyby do gustu mojej mamie. Ja nie przepadam za takimi :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to spróbuj jej podrzucić coś tej autorki. ;)

      Usuń
  3. Nie znam pióra autorki. Dla mnie najważniejsze są emocje, a skoro tu ich brakuje, to sobie póki co odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  4. O widzisz. Z kolei Chamberlain to jedna z moich ulubionych autorek i aktualnie czytam już jej czwartą powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, ja jakoś... nie wiem, nie potrafię się wczytać. ;/

      Usuń
  5. Lubię twórczość Chambrlain. Nie wypowiem się jednak na temat tych dwóch przeczytanych przez Ciebie książek, bo ich akurat nie miałam jeszcze okazji poznać :) Wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to w takim razie zostaje mi czekać na Twoją recenzję. ;)

      Usuń
  6. nazwisko obiło mi się o oczy, ale nie czytałam. Jakieś takie wrażenie mam, że to jedna z wielu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sylwia - i nie tylko - wciąż zachwala powieści autorki, Ty twierdzisz że nudne... I co ja biedny miś mam zrobić? :) Jeszcze nie znam żadnej książki a już mam dylemat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie musisz popatrzeć na inne blogi, poczytać recenzje, wybrać się do biblioteki, coś wypożyczyć i ocenić. ;)

      Usuń
  8. Albo teraz nie kojarzę albo jeszcze nie miałam styczności z twórczością autorki, więc chociażby z tego względu z chęcią sięgnęłabym po jakąś jej powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wydaje się naprawdę ciekawa *.* Czytałam dwie książki autorki i naprawdę mi się podobały, więc czemu by nie :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie ją przeczytam, gdyż jestem ciekawa co się stało z zaginionymi osobami.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam jeszcze nic tej autorki, ale pora to zmienić. Może na wakacje :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurcze... I ja nic nie czytałam od tej autorki jeszcze ^.^ zaciekawiłaś mnie, więc pewnie wkrótce to zmienię :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Tobie spodoba się bardziej. ;)

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥