czwartek, 15 czerwca 2017

Terapeutka.

Dzień dobry! 
Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o książce, która mnie mocno zaintrygowała i od samego początku chciałam ją poznać. Jako, że nie zaczytuje się w romansach, czy powieściach obyczajowych, ale i kryminałach i thrillerach, ta powieść wydała mi się ciekawa. Więc gdy tylko pojawiła się taka możliwość, zatonęłam w tej historii. Jednak ta nutka sceptycyzmu we mnie tkwiła - przypadnie mi do gustu, czy nie? 

Bernadeta Prandzioch - urodziła się w 1989 roku, od pokoleń mieszkająca w katowickiej dzielnicy Załęże. Z wykształcenia psycholog, absolwentka Uniwersytetu Śląskiego. Jej opowiadania ukazały się na łamach "Chimery", "Nowej fantastyki" czy w antologii "Pożądanie" (2013).

Bernadeta Prandzioch - Terapeutka

Marta - młoda i świetna Pani psycholog musi zmierzyć się z przeszłością. Prowadzi bardzo towarzyskie życie, szuka mężczyzn na jedną noc i nie angażuje się w związku. Gdy pewnego listopadowego poranka koło jej gabinetu terapeutycznego znalezione zostają zwłoki chłopca, próbuje odejść od sprawy i nie brać w niej udziału. Niemniej jednak jej kolega z pracy, znalazł denata i niestety chcąc czy nie chcąc bohaterka zostaje wciągnięta do sprawy i niejednokrotnie jest przesłuchiwana, czy też... właśnie. Co jeszcze czeka ją poprzez tą sprawę? Czy bohaterka będzie potrafiła poradzić sobie z bolesną przeszłością? Co tak naprawdę wydarzyło się kiedyś w jej życiu?  

Zaczynając od okładki, naprawdę spodobała mi się. Jestem od czasu do czasu sroką okładkową, a tutaj ona zadziałała jak magnes. Widać sterylne ciemne ściany, schody... A po nich idzie kobieta. Można przypuszczać, że to tytułowa Terapeutka, nasza Marta Szarycka. Matowa okładka, gdzie wytłuszczone zostały wyrazy, czyli tytuł i autor książki. Cieszę się, że ma skrzydełka - dzięki czemu jest twardsza i ma lepszą ochronę przez urazami. Na jednym z nich znajdziemy krótką informację o książce oraz głównej bohaterce.To zaledwie dwa zdania, mogłyby być czyjąś opinią. Z kolei na drugim przeczytamy słów kilka o samej pisarce. 
Co do samego wydania, nie mam jakichkolwiek zastrzeżeń ponieważ nie dojrzałam żadnych błędów w druku. Cieszę się, że czcionka jest dość duża, a odstępy między wierszami zostały zachowane. 

"- Wie Pani, co jest najgorsze? - Michał stoi już przy drzwiach, ale odwraca się nagle i cofa dłoń, która zawisła w powietrzu tuż nad klamką. 
Przyglądam mu się niepewnie i czekam, co powie. To musi być naprawdę ważne, skoro go zatrzymało. 
- Bezradność - dopowiada, nie czekając na moją reakcję. - Czy raczej strach przed bezradnością. Przed tym, że wydarzy się coś takiego, w czym nie będę mógł Ani pomóc."

Przechodząc powoli do samej pisarki, Pani Bernadety... Muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Nie spodziewałam się tak dobrego... może nie kryminału, a thrilleru. Dlaczego nie kryminał? Już za moment Wam to wytłumaczę. Moim zdaniem, jest ona napisana w sposób bardzo dokładny. Nic nie zostało pominięte, a wręcz przeciwnie - chwilami pisarka zostawia nas na moment, byśmy mogli się zastanowić co dalej. A dlaczego tak, a nie inaczej. Uważam, że Pani Prandzioch napisała bardzo dokładnie swoją powieść, która UWAGA jednocześnie nie była nudna. Nie było za dużo opisów, ani dialogów. Wszystko było rozłożone tak, jak trzeba i wydawać by się mogło, że Bernadeta ma już tak doszlifowany styl, któremu... nic nie brakuje. Potrafi zaciekawić czytelnika, ciekawie poprowadzić całą fabułę, a pomysł na książkę moim zdaniem jest trafny. Cieszę się, że nasi Polscy pisarze, potrafią napisać tak dobre książki, które czyta się z największą przyjemnością, a co lepiej - oczy wręcz się cieszą z tego, że można gościć takie pozycje na swoich prywatnych półkach. 

Marta Szarycka - nasza tytułowa Terapeutka. Intrygowała mnie od samego początku. Nie wiedziałam dokładnie, czego się po niej spodziewać. Jednak czuć było, że nie jest taka, jak inni ludzie. Że czymś się różni. No i długo nie czekałam, by upewnić się, że coś jest nie tak. Tak całkiem przypadkiem wszystko kręci się wokół niej? To raczej nie możliwe. Intrygowała mnie bardzo, ale i chwilami mocno irytowała. Te słowa są niemal do siebie podobne, jednak znaczą coś przeciwnego. Irytował mnie jak może się domyśliliście - jej styl życia. Puszczała się za przeproszeniem z pierwszym lepszym, upijała, co w ogóle nie miało żadnego sensu. Co jej to miało dać? W czym jej pomóc? Tego nie potrafię rozgryźć do tej pory, mimo to jednak dalej coś mnie drażniło. Jeżeli ucieka do takich sposobów bycia, nie wiem, może myśląc, że to jej pomoże w jakiś sposób... to co tak naprawdę ją gnębiło? I na to niestety będziecie musieli poczekać, bo owszem, dowiecie się, ale nie na samym początku. Autorka skrupulatnie trzyma nas na wodzy i wie, kiedy wyjawić prawdę. Oczywiście występują tutaj inni bohaterowie, jednak chciałam się tutaj głównie skupić na Marcie. Można przypuszczać, że osób takich jak ona jest wiele. Kto wie, ilu z nich mijamy na co dzień? 
Reasumując stwierdzam, że postacie wykreowane przez Panią Bernadetę, a nawet sama pierwszoplanowa postać jest na tyle żywo stworzona, że nie sposób jej w jakiś sposób polubić? Przyzwyczaić się? Po prostu akceptujemy ją, pomimo jej stylu bycia. 

"Wrocław.
Obracam pomysł w głowie, jeszcze bez przekonania. 
Z przekonaniem, bez odwagi. 
Jedna noc.
Jedna noc to przecież nie ucieczka." 

Można odczuwać, że przez większość czasu spędzonego z książką - nic się nie dzieje. Tak się wydawać może, ale nie koniecznie tak jest. Gdzieś pojawiają małe informacje, szczególiki, których czasami nie zauważymy, a są one wskazówką do odkrycia prawdy. Nie mogę zarzucić jej więc nudy, a po prostu spokojną akcję. Brak schematu również jest zaletą tej książki, bo tego typu obraz podobieństwa nie rzuca mi się w oczy i nie kojarzy z czymś innym. A więc oryginalność to zaleta, podobnie jak sama główna bohaterka. 
Dlaczego jednak uważam, że nie jest to kryminał? No cóż. Po kryminałach spodziewałabym się o wiele więcej emocji, które trzymają w napięciu - tutaj prócz złości na styl bycia bohaterki i ciekawości nie czułam nic więcej. Więcej krwi - przynajmniej ja tego wymagam. Wolę powiedzieć o Terapeutce, że jest dobrym thrillerem, a nie słabym kryminałem. Polubiłam tę historię i kto wie, może jeszcze kiedyś do niej powrócę? 

Cieszę się, że polscy autorzy piszą kryminały, thrillery, że szukają czegoś, czego jeszcze nie było. Że chcą się wyróżnić, wyjść ze schematu pisania powieści na jedno kopyto, aby ino hajs leciał. Bo to nie ma sensu, no wybaczcie mi. Cieszę się, że ktoś taki jak Pani Prandzioch, z jakimś już tam dorobkiem, skromnym ale jednak - napisała tak świetny kawał książki. Może nie jest to jeszcze poziom jak u Puzyńskiej, ale wierzę w to, że gdy pisarka jeszcze popracuje nad swoim piórem, a dokładniej nad emocjami i napięciem w swoich historiach - będzie już bliska tego ideału. Więc czekam Pani Bernadeto. Chcę książki, która zwali mnie z nóg. Z trupami. Z krwią. Z wyczuwalnym napięciem przez wszystkie strony pozycji. 

Reasumując chciałabym Wam z czystym sercem polecić tę powieść. Jest ona kawałem dobrej roboty, który warto czytać i wybaczcie mi, ale Dziewczyna z pociągu nie dorównuje nawet do pięt Terapeutce. Jeżeli jeszcze pisarka trochę popracuje, na pewno będzie jeszcze lepiej, a ja z czystą przyjemnością poznam kolejne papierowe dziecko Pani Prandzioch. Jest to thriller, który zajmie Wam dłuższą chwilę. Zaintryguje Was swoją treścią i mimo drobnych braków jest naprawdę wartą poświęcenia czasu i polecenia dosłownie wszystkim. 

Dziękuję serdecznie Wydawnictwu za możliwość poznania tej historii https://www.rebis.com.pl/

24 komentarze:

  1. Skoro polecasz to będę miała tę książkę na uwadze. Jej fabuła mnie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ją na swojej półce, ale będzie musiała trochę poczekać w kolejce do przeczytania. Ciekawa jestem czy u mnie tak bardzo się spodoba 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ci się spodoba, nie ma innego wyjścia. ;)

      Usuń
  3. Oczywiście zwróciłam uwagę na tę książkę w zapowiedziach, ale trochę obawiałam się po nią sięgnąć. Czekałam na Twą opinię i przyznaję, że mnie zaintrygowałaś i zachęciłaś. Dopisuję ową powieść do mej listy książek do przeczytania, która z każdym dniem wydłuża się coraz bardziej. Kiedy ja to wszystko ogarnę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baaaardzo mnie to cieszy! <3 A kiedy to ogarniesz? Nie mam pojęcia. ;/

      Usuń
  4. Autorka to mój rocznik, a na dodatek z tego co napisałaś wnioskuję, że stworzyła wciągającą powieść;) Na pewno po nią sięgnę. Uwielbiam dobre thrillery:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że mogłam poddać ci lekturę do zapoznania. ;)

      Usuń
  5. dobry thriller zawsze w cenie, lubię ten gatunek więc pewnie rozejrzę się za tym tytułem

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio zainteresowała mnie ta książka, więc dobrze czytać pozytywną opinię, potwierdzającą to zainteresowanie. ;D Jeśli tylko będzie okazja, to sięgnę po tę książkę.
    Co do okładki zaś, skojarzyła mi się początkowo z Lokatorką - podobny klimat. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! A co do Lokatorki i ja mam na nią smaka. :D

      Usuń
  7. Nie czytam wiele książek tego gatunku i na razie mnie do nich nie ciągnie, ale moze kiedyś! :D

    Pozdrawiam!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Za każdym razem, kiedy tutaj jestem, mam coraz większe wyrzuty sumienia, że tak mało czasu mam na czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawią mnie te szczególiki mające doprowadzić czytelnika do prawdy o bohaterce...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. "Terapeutka" to faktycznie bardzo wciągająca książka, której fabuła toczy się powoli, a napięcie wzrasta wraz z liczbą przerzuconych stron. Nie jest to może zawrotne tempo, ale jednak powieść cały czas utrzymuje klimat i trudno się od niej oderwać. I również liczymy na więcej książek od tej Autorki! :)

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥