sobota, 1 grudnia 2018

Zaginiona dziewczyna i ukryty sekret...

Dzień dobry! 
Chciałabym dzisiaj trochę do Was poopowiadać o pewnej książce, która mnie zaintrygowała swoim opisem. Oczywiście nie jest to pierwsza powieść autorki, ale moje spotkanie z nią jest pierwsze. Nie znam wcześniejszych książek autorki, dlatego też nie mam porównania... Będę starała się zgrabnie opowiedzieć o tym, co siedzi mi na duszy i dotyczy tej oto lektury. 
Może Wy znacie pozostałe lektury pisarki? Jak je oceniacie? Podoba się Wam? Co polecacie? A co odradzacie? :D 

Lisa Jewell - popularna brytyjska pisarka, autorka "chick lit fiction" czyli w wolnym tłumaczeniu "powieści dla lasek". 

Lisa Jewell - Kiedy ciebie nie ma 
Miała piętnaście lat i była ukochaną córką swojej matki. Miała przed sobą całe życie. I nagle, w mgnieniu oka, Ellie zniknęła. Po dziesięciu latach Laurel wciąż nie straciła nadziei, że znajdzie Ellie. I wtedy spotyka czarującego, charyzmatycznego nieznajomego, który robi na niej piorunujące wrażenie. Jednak naprawdę zapiera jej dech, kiedy poznaje jego dziewięcioletnią córkę. Bo jego córka jest obrazem Ellie. Wszystkie pytania bez odpowiedzi, które nie dawały Laurel spokoju, teraz odżywają. Co naprawdę stało się z Ellie? I kto nadal ma coś do ukrycia? 

Zaczynając od okładki, nie jest jakaś specyficznie cudowna i na nią nie zwróciłam uwagi, ani tym bardziej się nią nie kierowałam podczas podejmowania decyzji o jej zrecenzowaniu. Widzimy czyjeś nogi oraz cień, widzimy również studzienkę... Nic specjalnego. Jest ciemno. Noc lub późny wieczór... 
Nie posiada skrzydełek, przez co nie ma dodatkowej ochrony przed uszkodzeniami mechanicznymi. Jest podatna niestety na zagięcia, co w damskiej torebce szybko może się stać. Kartki są kremowa, a czcionka duża, dzięki czemu czyta się szybko. Odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane, literówek nie zauważyłam. 

Lisa Jewell jest dla mnie nową autorką, mimo iż ma kilka powieści na koncie. Niestety, ale muszę przyznać się bez bicia, że nie do końca dostałam to, czego chciałam. Czyta się owszem, szybko, przyjemnie - bo w kilka godzin jesteśmy w stanie przeczytać całość. Ale brakowało mi bardzo elementu zaskoczenia, takiej trwogi, która spowoduje efekt wow. Niestety, nie spotkałam tego tutaj. Nie twierdzę, że pióro jest beznadziejne, bo pisarka posługuje się naprawdę przyjemnym piórem, ale czegoś w nim brakuje. Na pewno emocji i momentu zaskoczenia. Nie twierdzę, że nie ma zwrotów akcji, bo takowe są, ale jakoś tak... Nie zrobiły na mnie wrażenia. Czyżbym zrobiła się zbyt wymagająca? Dlatego też jestem ciekawa, jak pisarka poradziła sobie z poprzednimi lekturami, do których niestety porównania nie mam. 
Jednak nie wiem, czy odważyłabym się sięgnąć po następną pozycję spod pióra Jewell. Chyba za długi, długi czas. Jak narazie po tej historii czuję niewykorzystany do końca potencjał mimo, iż fabuła była całkiem nieźle przemyślana. 

Z kolei co do bohaterów... Laurel nie przypadła mi do gustu. Tak naprawdę to nikt nie przypadł mi do gustu z tych bohaterów, jakich tu poznajemy. Są dobre i złe twarze, są też tacy bezpłciowi, którzy nic nie wnoszą do powieści. Przynajmniej moim zdaniem. 
Laurel jest matką cierpiącą, bo straciła córkę. No dobra, rozumiem, ale szkoda, że zapomniała o pozostałej dwójce, którzy potrzebują matki. I tu runęła jedna z najważniejszych relacji, znikło zaufanie i zostało zwątpienie. Wszyscy ci bohaterowie jakich poznałam byli tacy... niewzbudzający mojego zaufania, a już w szczególności Poppy. Gdy sami o niej przeczytacie, doznacie wstrząśnienia. No bo kurcze... jakim cudem tak się zachowuje? Jak jej pozwala się na takie zachowanie, na takie rzeczy, co niejednego rodzica przyprawiłoby o zawrót głowy. Fajnie, że to coś nowego, patrzenie na dziecko przez pryzmat osoby dorosłej, ale wydaje mi się to mało realne by taka sytuacja miała miejsce w rzeczywistości... Przynajmniej ja bym nie pozwoliła w życiu mojemu dziecku na to, co Floyd pozwalał Poppy. 
Jak więc już wiecie, nie mam swoich ulubionych postaci. Ale może Wy kogoś polubiliście jeśli czytaliście tę powieść? Piszcie śmiało, czekam. :) 

Pomysł na książkę był całkiem dobry, ale czuję, że cały potencjał nie został wykorzystany. Można było wprowadzić sceny grozy, trwogi, czegokolwiek, by czytelnik jeszcze mocniej zainteresował się czytaną powieścią i by serce zabiło mocniej. Niestety nie poczułam ani jednej emocji, nic kompletnie podczas lektury, a to wielka szkoda, bo i wtedy sama powieść miałaby lepszą opinię w moich oczach. Nie wciągnęłam się aż tak, by jak szalona czytać strona za stroną, dlatego uważam, że brakuje czegoś tej powieści. Nie wiem jak pozostałe lektury pisarki, ale mam nadzieję, że ta jest drobną potyczką wśród jej kariery. 
O wartościach nie ma co wspominać, bo również ich nie ma, przynajmniej nie ma zdecydowanych i twardych, o których można by było wspomnieć. 

Jest to niewątpliwie książka z pomysłem, nie do końca wykorzystanym, który podejmuje się kilku tematów tabu. Zniknięcie, może i porwanie, ale najważniejsze są tutaj przedstawione relacje między matką a córką, między partnerami etc. 
Książka jednak nie zawróciła mi w głowie i ni sprawiła, że pragnę zmienić swe życie o dziewięćdziesiąt stopni. 

Reasumując, jestem nieco zawiedziona niewykorzystanym potencjałem autorki. Pomysł na fabułę był dobry, postacie takie sobie. Pióro, jakim posługuje się pisarka jest naprawdę dobry, ale zabrakło efektu wow i emocji. Mam nadzieję, że kiedyś, w dalekiej przyszłości sięgnę jeszcze po jej lektury i mam nadzieję, że będą o wiele, wiele lepsze. 

Nie polecam jej Wam, ale i również nie odradzam. Sami musicie podjąć decyzje. Moim zdaniem to słaby thriller do poczytania w wolnej chwili, ale sięgać po niego muszą ci, którzy nie wymagają zbyt wiele, by nie zawiedli się tak, jak ja. Jestem ciekawa, czy jeśli czytaliście, to co Wam się podobało w tej lekturze? A jeśli nie, to piszcie czy się skusicie. ;) 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu 

8 komentarzy:

  1. Jaka szkoda, a tak dużo sobie po tej obiecywałam. Ale już ją kupiłam, więc przeczytam. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda czasu na kiepskie książki, a skoro nie polecasz to nie warto się za nią zabierać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa fabuła i może kiedyś po nią sięgnę jak będzie okazja.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja opinia jest bardzo podobna. Książkę się dobrze i sprawnie czyta, ale historia przedstawiona przez autorkę nie zachwyca. Pisała za bardzo jawnie przez co fabuła jest zbyt oczywista. A jednak w thrillerze powinien być jakiś element zaskoczenia.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystko musi być napisane idealnie. Chociaż ta miała potencjał...

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)