wtorek, 9 lutego 2016

A czy dałbyś/abyś radę na takiej wysokości?

Gdy przedostatnio odwiedziłam bibliotekę znalazłam książkę, którą jak odruchowo pomyślałam, przeczytałby Tata. Więc zabrałam ją ze sobą. W końcu nadszedł czas, że i ja zrobiłam to samo. Zabrałam się za lekturę spodziewając się całkiem czego innego, w co się ostatnimi czasy wczytywałam. 

Bear Grylls - wychowywał się na wyspie Wight, gdzie pod okiem ojca uczył się wspinaczki i żeglarstwa. W trzecim roku służby w Special Air Service miał ciężki wypadek podczas skoku spadochronowego w Afryce. Mimo złamanego kręgosłupa w trzech miejscach wrócił do zdrowia i został najmłodszym brytyjskim zdobywcą Mount Everestu. Mieszka z żoną Sharą i trzema synami na walijskiej wysepce. 

Bear Grylls - Pokonać Everest 



Bear, młody żołnierz armii brytyjskiej podczas skoku spadochronowego doznaje złamania kręgosłupa w trzech miejscach jego świat, życie nie było najlepszym. Stracił możliwość pracy jako żołnierz. Szukał czegoś innego, co mogłoby go zmotywować do szybszego powrotu do zdrowia. Szukał, aż do momentu ujrzenia zdjęcia ze szczytem - Everest. Wtedy już wiedział, co chce robić. Co jest jego celem i motywacją do odzyskania sił. 

Aż się zdziwiłam, gdy zobaczyłam wydawnictwo, które wydało tą książkę, naprawdę. Ale gdy ujrzałam okładkę, tytuł wiedziałam, że Tacie będzie się przyjemnie czytać, a i przy okazji mnie. Dużo się nie myliłam. Sama pochłonęłam lekturę w ciągu jednego popołudnia. Wiemy wszystko, czego mamy się spodziewać, prawda? Ilustracja i tytuł mówią same za siebie. Nie zawiodłam się kolejny raz na Wydawnictwie, które umożliwiło mi na idealnych kartkach, ze świetnie dopasowaną czcionką przeczytać tą pozycję. Dziękuję. 

"Obecnie Neil zbierał nową ekipę, która miała podjąć kolejną próbę zdobycia najwyższego szczytu świata. Co takiego ma w sobie góra, która pochłania tyle ofiar? Co sprawia, że wciąż przyciąga ludzi, którzy ryzykują życie na oblodzonych stokach?"

Co do autora, byłam nastawiona dość neutralnie. Nie miałam pojęcia czy się zawiodę, ale wiedziałam, że powieść będzie niosła jakieś przesłanie i zapewne się mi spodoba. A więc od razu nakreślę, że to działo się naprawdę. Sam autor opowiada o tym, co przeżył. Szczerze mówiąc jestem pełna podziwu, że wytrzymał naprawdę tak wiele, że się pozbierał po złamaniu kręgosłupa w trzech (aż!) miejscach i wymyślił sobie równie niebezpieczny kolejny cel. Czyta się dosyć szybko, dzięki opisom możemy poczuć chłód, w którym przebywa bohater, by zdobyć szczyt, który bardzo pragnął. Nie miałam żadnych barier w odczycie zdań, czy ich zrozumieniu. Dlatego z ręką na sercu już mogę Wam ją polecić. Książka podzielona na rozdziały. Zawiera nie tylko myśli autora, ale i na początku każdego rozdziału ma cytaty, które odnoszą się do tego, co będziemy czytać. Ale i przeplata fragment dziennika, którego pisał podczas tej wyprawy. Pokusił się również o fragment słów swojego przyjaciela, Micka. Dzięki temu lektura staje się bardziej różnorodna i nie nudzi. Oczywiście osoby nie lubiące tego typu książek nie znajdą w niej ciekawych elementów, toż to logiczne. 

"Zobaczyłem, że przebiera dwoma palcami w środku szklanki, co miało symbolizować wspinanie się na górę. Gdy doszedł prawie do końca, pokazał, że człowieczek spada, po czym włożył rękę z powrotem do kieszeni i głośno się roześmiał.
Odpowiedziałem uśmiechem. 
- Jak wszystko dobrze pójdzie, zobaczymy się za trzy miesiące."

Sam bohater - autor, jesteśmy z nim dłuższy czas, kilkanaście tygodni, w którym jesteśmy w stanie poznać jego granice, charakter, myśli, wszystko. Przez cały czas gorąco trzymałam kciuki za to, żeby mu się udało. W pewnym momencie zaczęłam tracić nadzieję, ale cieszę się, że wszystko skończyło się tak jak powinno. Myślę, że za każdą kolejną stroną będziecie w stanie po kroczku lubić bardziej bohatera. Doceniać jego czyny, odwagę, oraz upór, którym się chyba powinien w głównej mierze kojarzyć. Z chęcią podróżowałabym z takim człowiekiem, ale coś czuję, że moje serce nie byłoby w stanie wytrzymać takiej podróży, a chcę jeszcze pożyć na tym świecie, zdecydowanie. 

"Nazajutrz czekał nas dzień odpoczynku. I zadanie: przyzwyczaić się do wysokości."

Jest to powieść, a raczej po części autobiografia, gdzieniegdzie przewodnik. Przecież w końcu poznajemy te góry, prawda? Jest mi ciężko zrecenzować tą książkę, ponieważ jest.. naprawdę pełna wartości. Pełna determinacji, walki, odwagi - wszystkiego. Lubię góry, lubię się o nich uczyć, czytać. Taka wiedza jest naprawdę trafna. Jednak może nie wszyscy zdajemy sobie sprawę, ilu ludzi ginie, nawet po zdobyciu danego szczytu. A ile ginie w drodze do marzenia? Jest takich ludzi naprawdę sporo i praktycznie co roku słyszymy o ofiarach, które zaginęły, bądź są w ciężkim stanie. Góry nie są bezpieczne. Jednak sprawiają radość tym, którzy są ich pasjonatami. 

"Im wyżej się wspinaliśmy, tym głębiej zanurzaliśmy się we własnym świecie. Każdy z nas toczył swoją bitwę. Ryzyko poślizgnięcia się nie znikało ani na chwilę."

Naprawdę jestem strasznie zamotana, ponieważ boję się, że nie sprostam wykazaniu Wam, jaka ta książka jest piękna. Dlatego nie będę raczej przedłużać, pisać masła maślanego, ponieważ wiem, że po tytule na pewno będziecie wiedzieć, czy jest to dla Was, czy też nie. 
Reasumując ja uważam, że książka jest jak najbardziej warta uwagi. Ponieważ jest to prawdziwa historia, która wciąga już od pierwszej strony. Która pokazuje nam kawałek świata. Oraz człowieka. Dla którego pewna sprawy są tylko motywacją. Napisana przystępnym językiem. Szczególnie polecam książkę pasjonatom wycieczek, gór, oraz ciekawych przygód. Oraz całej reszcie dla kogo taka lektura nie jest straszna, a wręcz jest odskocznią od tkliwych romansów czy też krwawych scenerii. Polecam. 

Książka bierze udział w wyzwaniu: 
52 książki w 2016 roku: 13/52
Czytam, ile mam wzrostu: 2,0 cm

32 komentarze:

  1. Zaciekawiłaś mnie :D
    Ja się przeprowadzam do twojej biblioteki! Bo w mojej jak zwykle nie ma :(

    Buziaki
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś przeczytam;) To ten sam co na programy na Discovery?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie mam pojęcia, nie oglądam TV .;/

      Usuń
  3. Nawet nie wiedziałam, że Bear wydał książkę! Kiedyś oglądałam każdy odcinek jego programu, świetny człowiek. Pozdrawiam!

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, cóż, chyba muszę nadrobić. ;d

      Usuń
    2. Erna Eltzner ja też nie wiedziałam, a chętnie po nią sięgnę

      Usuń
  4. Ten pan jakoś nie kojarzy mi się z poważnym zajęciem...

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię go oglądać, więc z chęcią przeczytałabym jego książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, kolejna osoba, która go ogląda. Chyba pora nadrobić zaległość. ;)

      Usuń
  6. Nie jestem fanką Bear'a, książka może i warta uwagi, jednak mnie nie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie należę raczej do fanów tego Pana, dlatego książkę sobie daruję. Poza tym raczej nie sięgam po tego typu lektury. :)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Powinnam sięgnąć po tę książkę już dawno temu, ale ciągle nie było czasu. :/
    Muszę to jak najszybciej nadrobić!
    Pozdrawiam!
    http://cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. O tym panu usłyszałem, a właściwie o jego programie już bardzo dawno temu, ale jakoś nigdy nie chciałem się zagłębiać i książka raczej tego nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  10. To raczej nie moja tematyka, więc raczej nie sięgnę po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  11. Podziwiam ludzi, którzy uprawiają taki ryzykowny sport. Jeśli będę miała okazje to chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wydaje mi się, że książka nie w moim guście, ale tak wspaniale się o niej wyraziłaś, że już sama nie wiem :D
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie muszę tego czytać żeby wiedzieć, że ja bym tam umarła po jednym dniu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak ;d Bywa różnie, ale kto wie? Sporo czasu przygotowań, może jednak nie padłabyś po dniu ;d

      Usuń
  14. Książka nie wydaje sie taka zła, jednak to nie bardzo jest mój typ :D Dlatego raczej jej nie przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie lubię autobiografii, ale wysłałam link chłopakowi, bo on lubi autora książki ze Szkoły Przetrwania czy jak tam ten serial się nazywa :D

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥