poniedziałek, 30 listopada 2015

Autyzm, czy też wewnętrzna skorupa?

Czytałam ją. Czekałam chyba dwa lata, jak nie więcej, na drugą część. Za każdym razem, odwiedzając bibliotekę pytałam o drugą część. Tym razem tego nie zrobiłam. Po prostu poszłam sprawdzić, o mało co ze szczęścia się nie popłakałam. Czekały na mnie obie części, a mnie nie zaszkodzi ponownie przeczytać pierwszej. Planowałam ją przeczytać nieco później, ale coś mnie zmusiło i zabrałam się właśnie za nią. Ale po raz kolejny, nie zawiodłam się. 

Anna Klejzerowicz - pisarka i publicystka, autorka niesamowitych powieści kryminalnych i nie tylko. Jej powieści to np. Sąd ostateczny, List z powstania, Czarownica, Córka czarownicy. 

Anna Klejzerowicz - Czarownica #1 



Michał potrzebuje odpoczynku, Musi się odizolować, odpocząć i w końcu decyduje się na zakup działki na wsi, gdzie mieszkają Jolka i Paweł - jego przyjaciele. Coraz mocniej interesuje się pewną chatką, a bardziej kobietą, która tam mieszka. Nie może przestać o niej myśleć, a przecież nic o niej nie wie. Z czasem pozna sześcioletnią dziewczynkę, zamkniętą w sobie.Co spotka naszego głównego bohatera? Jakie decyzje będzie musiał podjąć i czy poradzi sobie, z (nie)sielankowym charakterem życia? 

Gdybym mogła, uściskałabym autorkę tej książki. Stworzyła coś wspaniałego, co pochłonęło mnie po raz drugi na tyle, że przeczytałam w jeden dzień, pomimo obowiązków i nauki. Ona była ważniejsza. Czemu nie można zamienić sprawdzianu z geografii na sprawdzian z tak pięknej powieści? Lubię styl pisania Pani Anny, jest dość łatwy i przyjemny w odczycie. Jednak wartości jej słów, są tak piękne i ważne, że czyni to lekturą obowiązkową każdego z nas - czytelników. 

"Wracałem już po ciemku. W oknie chatki, zza kolorowej zasłony, świeciła światło.
Pół godziny i już byłem z powrotem w mieście. I poczułem się źle z tego powodu."

Prześliczna okładka, która ukazuje dziewczynkę. Piękną dziewczynkę, o której będzie mowa w powieści. Podoba mi się to, że dużą uwagę skupiono na jej oczy, bo one są głosem duszy, prawda? 
Powieść podzielona na długie rozdziały, opowiada z punktu widzenia Michała.

Co do bohaterów, lubiłam wszystkich, prawie, z małymi wyjątkami. Jednak moje serce podbiła Małgosia i Michał. Po prostu.. tak bardzo obdarzyłam ich sympatią, że chciałabym mieć takie osoby obok siebie. Są tak fantastycznymi postaciami, że aż boli, że nie ma ich obok i są tylko fikcją, pomimo iż może są tacy gdzieś wśród nas.. Skądś autorka czerpała pomysły, więc kto wie, może kiedyś trafię na te właśnie osoby? 
Michał - jako dojrzały mężczyzna jest rozczulająco wrażliwy, albo nadopiekuńczy, szybko się przyzwyczaja i jest bardzo sentymentalny, co widać bardzo dobrze. Możemy poznać go z bliska, ponieważ to on opowiada tą historię. Znamy jego uczucia, sytuacje w których się znajduję i naprawdę dzięki temu jest cudownym człowiekiem, bardzo wartościowym. 
O Małgosi niewiele Wam powiem, ponieważ ta bohaterka jest bardzo młoda, ale jednakże taka dorosła, ale to zrozumiecie sami czytając tą powieść. Nie mogę Wam zdradzić, bo zespoileruję, a tego nie chcę. Ale pokochałam ją jak przyjaciółkę. Stała się moją książkową przyjaciółką I do zawsze nią będzie. 

"- Jeśli chodzi o sens życia, to lepiej dać sobie z nim spokój - stwierdziła stanowczo. - Życie nie ma sensu, a właściwie ma, ale samo w sobie. Innego jeszcze nikt nie odkrył. Możesz płynąć z nurtem albo pod prąd. Ja płynę z nurtem."

Jest to powieść, które ukazuje prawdziwe życie na wsi. Pokazuje nam problemy rodzinne, biedę, patologię, nałogi, których ludzie nie są w stanie uniknąć. Jednak zawsze jest coś, co doprowadza daną osobę do takiego stanu. Nic nie dzieje się nigdy samo, warto o tym pamiętać. Nie zawsze jest to samo, bo raz może to być druga osoba, jakieś niepowodzenia życiowe, odrzucenie, wszystko może być czynnikiem źle wpływającym na psychikę drugiej osoby. Czasami niektórzy nie zdają sobie sprawy, jak coś lub ktoś jest ważny dla drugiego, ale potem już jest za późno.. Najczęściej jest za późno na ratunek i jest przysłowiowy płacz i zgrzytanie zębami. 

Powieść o bezkresnej miłości, akceptacji, opiekuńczości, która wynika praktycznie z niczego. Pokazuje nam, że można pokochać kogoś nie ze względu na to, w jakiej jest sytuacji, ale tylko dlatego, że koś się przywiązuje i ta miłość sama wychodzi, po jakimś czasie. Zawsze uważałam, że osoby wrażliwe, mają najgorzej. Bo właśnie tak jest - one zazwyczaj najbardziej cierpią. Bo zbyt szybko się przywiązują i są czasem naiwni..

"Czułem się jak ostatni osioł.
Nie miałem odwagi pokazać się jej na oczy.  Nietaktowny stary dureń! Straciłem humor i szacunek do samego siebie."

Po części o chorobie, odrzuceniu, osamotnieniu, które spotyka nas nawet i teraz. Nie każdy z nas jest lubiany i akceptowany przez wszystkich. Niektórzy przeżywają swój własny horror, często sięgając do sposobów, które nie ratują, a niszczą jeszcze bardziej. Niektórzy zamykają się na świat i sami pragną odseparować się na dobre od reszty, by w końcu mieć święty spokój, by nie czuć później tego bólu jakby czasem miało znów się zawieść. Tworzy taką jakby skorupę, do której nie chce nikogo wpuścić, nawet psychologa, gdy jest już.. źle, nawet bardzo. 

O chorobie, która ściśle współpracuje z odrzuceniem, samotnością, ale i różnego rodzajem traumach, które chodzą za nami przez całe życie. Na początku jest tylko w porządku, później robi się bagno, wciągając cię w dół, zabijając cię powoli, ale skutecznie. Często takie osoby po prostu potrzebują ciepła, bezpieczeństwa i obecności drugiej osoby, której są w stanie zaufać. 

"Małgosia pisnęła nagle i zawisła na Adzie. Pierwszy raz w życiu zobaczyłem u niej tak radośnie spontaniczną reakcję. A to piśnięcie.. Przecież to prawie jakby coś powiedziała!"

Reasumując stwierdzam, że jest to powieść bardzo piękna i niewątpliwie kiedyś stanie się moją własnością, ale jeszcze nie teraz. Ale kiedyś sobie sprawię taki prezent. Czyta się bezproblemowo, szybko i w zawrotnym tempie - wszystko biegnie, ucieka, i już nie ma. Wciąga niesamowicie, nie pozwala odłożyć się na później. Jeżeli zaczęłaś/eś musisz skończyć. I tyle. Ma w sobie tyle pięknych wartości, choć na ogół jest to smutna książka, zdecydowanie polecam, każdemu. Nie ma ograniczeń, ale jednego, czego możecie się spodziewać, to wiele smutku. Ale i tak jest piękna, śliczna i wspaniała. Polecam po stokroć każdemu, bo warto poświęcić takiej lekturze, chociażby parę godzin, bo więcej czasu nie zajmie. 

8 komentarzy:

  1. Nie często to mówię jeśli chodzi o polskie publikacje, ale ta mnie zaciekawiła i na pewno po nią sięgnę, gdy tylko się zorientuje czy jest w bibliotece :)

    Pozdrawiam
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli po tą, to obowiązkowo po drugą część! :) A propos kontynuacja książki - recenzja pojawi się 1 grudnia ;)

      Usuń
  2. Szczerze zaciekawiłaś mnie tą recenzją ;) Rozejrzę się w swojej bibliotece za nią.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, mam nadzieję, że jednak się przekonasz. :)

      Usuń
  4. Czytałam, świetna książka, porusza ważne tematy.

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥