poniedziałek, 16 listopada 2015

Dar od losu czy też zwykły przypadek?

Pisałam przy pierwszej recenzji powieści, którą znajdziecie w liście przeczytanych recenzji, albo po prostu gdy klikniecie z prawej strony w kolumnie autorów na kobietę, która napisała tą powieść, ewentualnie Tu. Sami widzicie, że pierwsza część jakoś mnie specjalnie nie zachwyciła. Może dlatego, że mierzyłam za wysoko? Być może, ale też po prostu mogła być niedopracowana.. Pierwsze zetknięcie się z autorem też może odgrywać swoją rolę.. Ale do rzeczy. 

Gayle Forman - Amerykańska autorka i dziennikarka. W 2002 r. wyruszyła z mężem w roczną podróż dookoła świata. Wrażenia z tej podróży zainspirowały jej debiutancką książkę. Pisze głównie dla młodzieży. 

Gayle Forman - Ten jeden rok #2 



Willem - wyszedł tylko zrobić zakupy. Jednakże po drodze stało się coś, co przeszkodziło mu w powrocie do białego pokoju. Budzi się w szpitalu, z przeświadczeniem, że ktoś na niego czeka, ale dokładnie nie wie kto. Jednak gdy szok pourazowy mija, powoli wszystko sobie przypomina i .. i wie, że się spóźnił. Jednak nie może o niej zapomnieć, ale tak naprawdę prócz wspomnień, nie ma nic, co mogłoby pomóc mu w poszukiwaniu dziewczyny. Zbiegi okoliczności, zagubienie się.. Czy pogodzi się z Mamą? Co stanie na drodze do odnalezienia tego, czego ciągle szuka? Czy ją odnajdzie? Na te i inne pytanie dowiecie się czytając właśnie tą oto recenzowaną książkę. 

"Zaskoczyło mnie, że poczułem się wtedy kompletnie zdruzgotany. Stracić coś, o czym zawsze wiedzieliśmy, że do nas należy, to jedno, a zupełnie co innego - utracić coś, co dopiero niedawno odkryliśmy w swoim posiadaniu. Pierwsze to rozczarowanie. Drugie to prawdziwa strata."

Zagryzam wargę z nadmiaru emocji, ponieważ nie wiem, od czego zacząć. Po prostu.. Nie, nie mam pustki. Ale jest to pewnego rodzaju radość. Tak, radość z powodu przeczytania powieści, która diametralnie różni się od pierwszej części. 
Okładka podobnie jak w pierwszego tomu, jest ładna, skromna, jednak poprzednia podobała mi się bardziej, co nie oznacza, że ta jest brzydka. Nie dostrzegłam żadnej literówki w książce, więc tym lepiej dla wydawnictwa. Również dopasowana czcionka do kartki - brak jakichkolwiek barier. ;) 

Tutaj mamy do czynienia z innym bohaterem główny, a mianowicie jest nim Willem, którego polubiłam w poprzedniej powieści mimo, iż nie wiedziałam o nim zbyt wiele. Postępowanie chłopaka może nie jest wzorem, czy coś, ale po prostu ma w sobie to "coś" co pozwoliło mi polubić bohatera pod każdym względem. I już, bez żadnego zbędnego tłumaczenia. Polubiłam Willema takiego jakim jest. 

Oczywiście pojawiają się nowe postacie, ale nie takie, do których pała się sympatią. Niektóre są zbyteczne, ale nie ważne. Życie głównego bohatera jest nieco bogatsze niż Allyson, o której praktycznie nie ma nic, w tej części, od tego była pierwsza ;) Wspomnienia owszem, ale niezbyt przesadnie.

"- Czy można zpstawić coś za sobą i zając się innymi sprawami, jeśli się nie jest pewnym, co właściwie się zostawiło? 
- Można zostawić za sobą absolutnie wszystko - odpowiada. - Ale rzeczywiście brzmi to dość skomplikowanie."

Może zależy to od mojego podejścia, ale zaraz po lekturze "Ten jeden dzień" chciałam poznać historię z tej drugiej strony i w szybkim czasie mi się to udało. I wiecie co? Jestem w pełni zadowolona, że tak sobie postanowiłam. Diametralnie różni się od tomu pierwszego. W żadnym, nawet najmniejszym stopniu się nie nudziłam. Przeczytałam ją praktycznie na raz, można powiedzieć, że ją zjadłam, taka była interesująca. Dając chwile na odetchnienie, przemyślenie kilku aspektów książki, zastanawiałam się czemu wcześniejsza powieść mnie nudziła. Może to ze względu do podejścia do autora, może sceptyczne nastawienie do niej.. Nie wiem. Ale wiem jedno, że nie żałuję, że sięgnęłam po drugą część. 

Jak jej poprzednik, podzielona jest na dwie części, oraz rozdziały, które nie są ani za długie, ani za krótkie. Wnet wydawałoby się, że książka mogłaby być obszerniejsza, mogłabym z wielką chęcią poczytać o tym, co wydarzyło się dalej. Ale niestety, kto wie, może kiedyś pojawi się jakieś złączenie tych dwóch części i dowiemy się, co było dalej. ;) 

"Każdy przytomny na umyśle człowiek uznałby, że już za późno. Czułem, że jest za póxno, od dnia, kiedy ocknąłem się w szpitalu. Ale i tak szukałem.
I szukam do tej pory."

Kilka miejsc akcji, Indie, Amsterdam, Paryż.. wszystko na raz. Ale to w sumie dobrze, przynajmniej wraz z bohaterem nie nudzimy się ani na moment, wręcz jesteśmy ciekawi, gdzie tym razem zabierze nas Willem. Bo faktycznie czułam się jakbym była jakimś tajnym szpiegiem chłopaka. 

O czym jest ta powieść? Na pewno o braku zrozumienia, braku uczuć, które powinny być podstawą w relacji dziecko - rodzic. O miłości, a raczej jej braku, tęsknoty za kimś, o rozwiązywaniu problemów, walką z codziennością, każdym dniem i tym co jeszcze niewiadome przed nami. Akurat główny bohater niezłomnie idzie do przodu, niekiedy walczy, już prawie się poddaje, ale nie, nie zmienia swojego celu i pnie się naprzód. 

Reasumując stwierdzam, że powieść nie ma chyba żadnych wad. Mogłabym wychwalać powieść pod każdym najmniejszym calem, ale wystarczy Wam zapewnienie, że mogłabym pisać i pisać, a słów by mi brakło. A ostatnio spotkałam się ze zdaniem, że pisząc rozprawkę na więcej niż 300 słów - komuś by ich brakło, bo aż 500 to on nie zna.. No cóż, nie każdy ma bogaty zasób słownictwa. ;) W każdym bądź razie, książka jest idealna, dopracowana, niczego podczas czytania mi nie zabrakło i jestem pewna, że wspomnienia oraz to, co przeżył Willem na długo zostanie mi w pamięci, a nie tak jak Lulu. Ona jakoś mnie nie zaczarowała tak jak Willem no i też jej tak zbytnio nie polubiłam jak tego chłopaka. Może różnica charakterów, albo trudności życia. 

""Idź na całość albo idź do domu". Słyszałem, jak mówiła to wczesniej, i nie całkiem kumałem, o co chodzi. Teraz rozumiem, chociaż myślę, że w tym przypadku Kate się myli. Bo dla mnie to nie jest: idź na całość albo idź do domu. Tylko: idź na całość, a  p o t e m idż do domu. 
Muszę zrobić to pierwsze, żeby zrobić drugie. "

Więc.. Książka dla każdego, gdybym miała jeszcze raz zastanawiać się nad przeczytaniem powieści, znów by to zrobiła, bez sekundy wahania. Polecam każdemu, kto lubi książki dla młodzieży, chociaż ona jest jakby w świecie dorosłych, bo do nich zaliczam głównego bohatera. :) 


A Wy czytaliście już tą powieść? A może macie ją w planach? Co o niej sądzicie? Czekam właśnie na Wasze zdanie! :)

10 komentarzy:

  1. Dużo naczytałam się już o tej książce. Jeśli tylko będę miała okazję to na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczyna mnie ciekawić ta pisarka. Zdaje się, że pisze cudownie lekkie książki, a czegoś takiego teraz potrzebuję, więc pewnie przy najbliższej okazji poszukam w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zdecydowanie polecam, szczególnie ta z tych dwóch części jest wspaniała.

      Usuń
  3. Wlaśnie przyszła do mnie w paczuszce z Arosa, już nie mogę się doczekać kiedy ją przeczytam :D
    Pozdrawiam, Julka
    karmeloweczytadla.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że nie będziesz żałować , że ją przeczytalaś . ;)

      Usuń
  4. Ja nie przepadam za młodzieżówkami,ale czytałam już tak wiele pozytywnych recenzji książek owej autorki,więc nie mówię nie i może kiedyś skuszę się na jakąś jej powieść:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto dać szansę, szczególnie tej powieści ;)

      Usuń
  5. Cześć! Chciałam Cię poinformować, że zostałaś nominowana do LBA na moim blogu. Szczegóły tutaj: http://chaosmysli.blogspot.com/2015/11/ktores-juz-z-rzedu-lba-czyli-jak-sie.html :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, dzięki wielkie, raczej na pewno zrealizuje ;)

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥