piątek, 13 listopada 2015

Czy mając "dom" można być bezdomnym?

Tak, ta mordercza męka wspominana na FanPagu na facebook'u, to na temat właśnie książki. Może nie była by tak męcząca, gdybym zaczęła czytać ją wcześniej, ale przecież ja myślałam, że nie będzie tak się ciągnęła jak.. Moda na sukces. Ale do rzeczy. A, no i musicie mi wybaczyć, że ostatnia recenzja tak jak i ta, nie będą, nie są porywającymi, niestety. Z utęsknieniem spoglądam na dwa stosiki, które chciałabym zacząć czytać, bo brakuje mi tego nowoczesnego świata. 

Stefan Żeromski - urodził się 14.10.1864 roku w Strawczynie niedaleko Kielc. Opisy przyrody często tchnęły go do pisania. Ukończył gimnazjum św. Anny w Krakowie. Pochodził ze szlacheckiej lecz ubogiej rodziny. 

Stefan Żeromski - Ludzie Bezdomni



Doktor Tomasz Judym z Paryża wraca do Warszawy. Młody lekarz, który ma krótki staż, otwiera swój własny gabinet. Jednakże przez bardzo długi okres czasu nikt do niego nie przychodzi, a oferta pracy pojawia się sama i to dość kusząca.. Czy wybierze nowe miejsce pracy, czy też zostanie uparcie w swoim gabinecie? Co jeszcze spotka młodego doktora? 

Tak, jest to lektura w szkole średniej. Kiedyś jak ktoś wypożyczał ją gdy byłam w gimnazjum, myślałam, że jest fajna.. Cóż. Nie jest to prosta powieść, zdecydowanie nie. Chciałam ją kupić w empiku, który jest w miasteczku - jednak spotkało mnie nie miłe zaskoczenie, bo jej nie było. Mój Tata jeździł po księgarniach i nigdzie nie było. Co to się porobiło? Sami nie wiedzieliśmy. Zdesperowana zadzwoniłam do Taty i poprosiłam Go, by pojechał na Zakopiankę do Empiku, może tam ją będą mieć. I w końcu, udało się. Kupił ostatni egzemplarz. Co to się dzieje, to ja nie wiem, że nie mają takiej lektury.. no, ale nie ważne. 

Co do wydawnictwa, to GREG zawsze się spisuje na medal, bo jest opracowanie, które po skończonej lekturze jest jak miód na serce, bo pozwala czytelnikowi uporządkować sobie wszelkie informacje wyczytane podczas stron lektury. I mam piękne, porządne wydanie, jestem dumna i szczęśliwa, że Tata mi ją kupił. Często zaznaczam sobie ołówkiem co i jak, i zapisuje to do zeszyciku z lekturami, w którym mam notatki robione na bieżąco. Ale przechodząc do setna sprawy.. 

Książkę strasznie źle mi się czytała. Dużo opisów, monologów układanych w głowie.. Za dużo, zdecydowanie. Gdyby było ich mniej, może jakoś szybciej biegł by czas podczas czytania. Jednak dłużyło mi się i dłużyło, czas biegł stanowczo za szybko, a stron nie ubywało. Niektóre momenty książki były tak dla mnie nie zrozumiałe, że czytałam je kilkakrotnie. A część była tak bardzo nudna, że czytałam tak szybko byle dalej. Między innymi fragmentem, który chciałam ominąć to był ostatni rozdział pierwszego tomu. Pamiętnik Joasi. Co to za męczarnia była. Sama moja koleżanka mówiła, że cały rozdział "pamiętnikowy" czytała trzy godziny.. Dobrze, że ja nie mierzyłam czasu, bo chyba bym zwariowała. 

Powieść podzielona jest jak już wspomniałam powyżej na tomy, pierwszy i drugi, oraz rozdziały, które mają nie nazwę "Rozdział I" tylko na przykład "Wenus z Milo" czyli to, z czym spotkamy się w danym rozdziale. To było zaskoczeniem, ale bardzo pozytywnym, bo mniej więcej możemy oszacować czego się spodziewać, jakiej tematyki fragmentu. 

Co do bohaterów, nie jest ich zbyt dużo, jednakże żaden nie zdobył mojej całkowitej sympatii.. Ten doktor Judym jedynie w kilku fragmentach po prostu było mi go żal, ale nic poza tym. Jakoś po prostu ich nie polubiłam i zapewne w dość szybkim tempie umknie mi 3/4 wiedzy z tej lektury. 

W głównej mierze podejmuje problematykę bezdomności, którą widać, nie tylko z opisów miejsc, podobnie jak w Lalce Bolesława Prusa wygląd Powiśla i ulicy Dobrej. Tutaj tez jest coś wspomniane o Powiślu i ulicy Ciepłej. Jednakże niektórzy bohaterowie sprawiają wrażenie, że mają dom, jednak.. jakoś nie są do niego przywiązani. Tutaj możemy się łatwo zmylić, bo praktycznie każdy z postaci jest bez dachu nad głową, tego prawdziwego, wymarzonego. 

Reasumując nie jest to powieść łatwa, trzeba do niej podejść z dystansem, a nie tak jak ja, że lajtowo, zdążę w jeden dzień. Uwierzcie mi, mnie było ciężko ją przeczytać w ciągu jednego dnia, a co dopiero reszcie, którym czytanie nie idzie tak łatwo. Jak nic się nie zmieni, zapewne Was też będzie ta lektura obowiązywać w drugiej liceum, bądź w trzeciej technikum, chyba, że pójdziecie innym szlakiem nauczania - to już zależy od Waszego nauczyciela. Wiele razy miałam ochoty walnąć książką i iść spać, ale dopiero koło północy było mi to dane, a w poniedziałek chodziłam jak zombie i przysypiałam na lekcjach. Więc jak macie zabrać się za akurat tą lekturę, to zostawcie sobie więcej niż jeden dzień na przyswojenie się z lekturą. ;)

12 komentarzy:

  1. Nominowałam Cię do My Little Pony TAG :) Mam nadzieję, że odpowiesz :D
    http://myslamipisane.blogspot.com/2015/11/my-little-pony-tag.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zaglądam, ale wydaje mi się, że raczej skorzystam ;)
      Dziękuję! :)

      Usuń
  2. nie lubiłam tej lektury. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do moich ulubionych również nie należy ;)

      Usuń
  3. Myślę, że mnie ta lektura nie ominie. Uroki humana :D, ale jakos chciałabym tę pozycję już przeczytać.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, bywa różnie, niektórym się podoba, niektórym nie.. Kwestia gustu ;)

      Usuń
  4. Osobiście nawet lubiłam tę lekturę w czasach liceum. Właściwie to rzekłabym nawet, że ten motyw rozdartej sosny był świetny i bardzo mi się spodobał. Natomiast decyzje Judyma już niekoniecznie. ;)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, to ja jestem przeciwnikiem tej książki, zdecydowanie ;)

      Usuń
  5. Czytałam w liceum, ale może wrócę jeszcze do tej książki. Pewnie teraz odebrałabym sobie

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam lekturę tej książki - dość ciężka i gdyby nie liceum, to raczej sama bym nie sięgnęła po nią.

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥