sobota, 22 lipca 2017

PRZEDPREMIEROWO: Artur Urbanowicz - Grzesznik

Witajcie! 
W sobotnie przedpołudnie, chciałabym Wam polecić pewną książkę. Jest to druga powieść autora, która ujrzała światło dzienne. Jest to gruby kaliber - bo grubasek z tej lektury. Prawie pięćset stron czystej przyjemności. Ale czy dla wszystkich? Bo dla książkowych bohaterów chyba nie za bardzo... 
Premiera Grzesznika odbędzie się 7 SIERPNIA 2017 roku. Już nie mogę się doczekać, jak przybędzie do mnie ta świeżutka cegiełka, którą będę mogła śmiało postawić obok Gałęziste - czyli pierwszej powieści autora. Recenzję możecie przeczytać o ile ktoś ją przegapił, klikając TUTAJ.

Artur Urbanowicz(ur. 20.04.1990 w Suwałkach) – z wykształcenia matematyk, z zawodu informatyk i wykładowca akademicki na Uniwersytecie Gdańskim, z charakteru chorobliwy perfekcjonista, którego pasją jest… pisanie. Swoją pierwszą powieść napisał już w wieku czternastu lat. Od dziecka uzależniony od zabawy słowem i wymyślania różnych pokręconych historii. Zafascynowany gatunkiem horroru pod każdą jego postacią. Wychodzi z założenia, że literatura ma pełnić funkcję po pierwsze rozrywkową, więc w swoich tekstach stawia przede wszystkim na lekkość, bawienie czytelnika, manipulowanie nim i obowiązkowe zaskoczenie na końcu. - notatka biograficzna podesłana przez autora 

Artur Urbanowicz - Grzesznik 
Marek Suchocki, boss suwalskiego półświatka, dowiaduje się, że najgroźniejszy konkurent wychodzi z więzienia. Nie czekając na dalszy rozwój wypadków, wraz ze swoimi wiernymi ludźmi postanawia raz na zawsze stawić mu czoło. Porachunki kończą się tragicznie – Marek spada ze schodów i doznaje silnego wstrząsu mózgu. Kiedy po tygodniowej śpiączce odzyskuje przytomność, okazuje się, że jego grupa została rozbita, a wszystkie pieniądze zarobione przez lata przestępczej działalności zniknęły. Jego przeciwnik, przez swoje brutalne i bezkompromisowe dokonania ochrzczony niegdyś przez media Grzesznikiem, daje się poznać jako genialny, niesamowicie inteligentny psychopata, który nie zna litości. Stawia Suchego przed wyborem – albo ustąpi, albo zostanie mu odebrane wszystko, czym tylko kiedykolwiek się cieszył. Na domiar złego, wkrótce po wypadku ujawniają się nowe, przerażające zdolności Marka…

Jak narazie mogę sobie tylko popatrzeć na ekran komputera, czy telefonu by móc pozachwycać się okładką najnowszej powieści Pana Artura. Już nie mogę się doczekać, aż pojawi się w moich skromnych zbiorach. Cztery pistolety ułożone w krzyż. A może to jeden pistolet obrócony w różne strony? Klęczący mężczyzna z kajdankami na nadgarstkach - sugeruje to, że książka będzie mocna! Ale czy tak było? Ekscytować można się do woli, bo okładka pieści oczy, opis z tyłu książki intryguje. Ale czy Pan Artur sobie poradził? Czy napisał sporego grubaska, któremu warto poświęcić kilka godzin, lub kilka wolnych wieczorów? 
Reasumując - okładka jak dla mnie rewelacyjna. Już nie mogę się doczekać wersji papierowej. 

"- Na Gołdapską. Szybko! - wydyszał i z trzaskiem zamknął drzwi. Jak tylko taksówkarz ruszył z piskiem opon, Marek spojrzał za siebie.
Z klatki schodowej w dalszym ciągu nikt nie wychodził. 
W dalszym ciągu nic z tego nie rozumiał."

Z kolei pióro, jakim posługuje się Pan Artur jest... Hipnotyzujące! Nie wiem, jak to się stało, ale jak zaczęłam czytać pierwsze zdania, to przepadłam na amen. Jestem pełna podziwu, że Pan Artur tak świetnie operuje językiem, robi nas w konia tylko po to, by nie zobaczyć prawdy. Nie ma problemu z krwawymi i brutalnymi scenami. Przychodzi mu to pisanie tak trudnych scen jak zwykła rozmowa - przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Autor podjął się wielu wątków, które zgrabnie poprowadził. I niemal z chirurgiczną precyzją doprowadził wszystko do końca. Pomieszanie horroru z kryminałem, fantastyką - stanowi świetną mieszankę wybuchową, która czeka na zapalnik. A wszystko ma miejsce w realnych miejscach - okolice Suwałk... Ale tutaj nie ma za wiele opisów. Tutaj się dzieje. Co jest kolejnym plusem dla stylu autora. I światełkiem dla Was, Moi Kochani Czytelnicy - że warto sięgnąć po Grzesznika.

Marek Suchocki, nasz boss, główny bohater. Ma swoje wady, w przerażającej niestety ilości oraz gdzieniegdzie pojawiają się jakieś plusy w jego zachowaniu, charakterze. Ale mało kiedy je zdążymy zauważyć. Cieszę się niezmiernie, że został tak szczegółowo wykreowana. Nic mu nie brakuje, jest postacią idealną, bardzo realistyczną. Być może na świeci żyje ktoś taki jak Marek, ale dobrze by było, gdyby nie było takich wcale... Chcę tutaj mocno pochwalić autorka, bo jest to postać nieco skomplikowana, która wymagała na pewno dużego wkładu pracy w psychikę i ogólną charakterystykę. Taki bohater potrzebuje wiele uwagi, by wszystko było dopięte na ostatni guzik tylko po to, by na koniec nie okazało się, że coś jest nie tak. Bohaterów jest dość sporo, ale w pamięć chcąc czy też zapadła mi Martyna. Nie grała ona głównej roli, była tylko małym grzeszkiem do fabuły, a mimo to jakoś zapałałam do niej przyjaznym uczuciem i pomimo tego, co robiła - lubiłam ją. I wcale nie chodzi mi tutaj o zawód - bo barmanką może być każda dziewczyna. Jest też Grzesznik - ale tak szybko go nie poznacie. Musicie chwilę na niego poczekać.
Spodobało mi się to, że autor początkowo przedstawiał krótko bohaterów, nadając również rozdziałom początkowo ich imiona.
Reasumując śmiem twierdzić, że postacie są wykreowana szczegółowo i tak realistycznie, że nie można wątpić w ich istnienie.

"Lecz to wciąż tam stało. Wiedział to. Słyszał to w swojej głowie.
Jakby tego było mało, zaczęły w nim narastać coraz większe wątpliwości, czy aby nie za szybko skazał niedawnego przyjaciela na śmierć."

Przejdę może teraz do akcji, o której wspomniałam, że tutaj tylko się dzieje. Bo tak jest! Nie ma czasu na melancholię, wolne tempo. Tutaj za zakrętem czai się zło, czai się coś niebezpiecznego. Nie ma tutaj żadnych taryf ulgowych. Bohaterowie muszą się zmierzyć z najgorszym złem, jakie jest tylko możliwe do wyobrażenia. W pewnych chwilach gubimy się - nie wiemy co jest snem, a co jawą. Czy gangsterskie porachunki są tylko faktycznie złym koszmarem? Autor niejednokrotnie zapędzał nas w kozi róg i zostawiał z rozdziawioną buzią. Ale jak to możliwe? Ale że co? Nie, to na pewno jakiś błąd. 
Nie prawda. Tutaj wszystko jest celowo wprowadzone i wręcz świetnie się ma w swoim miejscu, trzyma się i nie puszcza. Także nie ma czasu na obijanie się. Przygotujcie się na niezłą pogoń za bohaterami oraz akcją, która ani na moment nie spuszcza z tempa. 

Kolejnym ciekawym plusem, co jest również czymś nowym, niespotykanym, to kilka słów na koniec. Może lepiej będzie, jeśli zacytuję, wtedy... A może nie? Nie, nie zacytuję. Nie będziecie mieli ulgi. Ja nie mam, to Wy też nie będziecie mieć, a co. :D (tak, moja złośliwość właśnie się ukazała)
Podoba mi się to, że z wielką lekkością zostały wprowadzone tutaj różne gatunki, o której wspomniałam na początku recenzji. Jak wiecie z fantastyką dopiero się poznaję, a mimo to, tutaj nie czułam żadnych barier, a wręcz przeciwnie - pochłaniałam każde słowo napisane przez Artura Urbanowicza. Niezmiernie się cieszę, że potrafił mnie po raz kolejny zaciekawić, zaintrygować do tego stopnia, że poświęciłam pół niedzieli na Grzesznika i pochłonęłam go w całości. Nie często się zdarza, bym przeczytała książkę, która liczy ponad siedemset stron w ciągu jednego dnia. No chyba, że jedna ma trzysta pięćdziesiąt stron i czcionkę rozmiaru 20. I do tego jakieś obrazki. :D

"Ale z jednego nie zdawał sobie jeszcze sprawy.
To był dopiero początek."

Reasumując chcę Was przygotować, na naprawdę świetną powieść, leżącą w gatunku fantastyki, horroru, kryminału czy thrilleru. Znajdziecie tutaj wszystko, co można znaleźć w tych gatunkach. Dostaniecie kawał świetnej lektury, który tak Was zainteresuje, że nie będziecie się mogli oderwać choćby na chwilę, ponieważ to, co będzie się miało wydarzyć tak będzie Was ciekawić. Jestem przekonana, że polubicie się raz dwa z piórem autora, które jest lekkie, ale i precyzyjne. Pamiętajcie, że tutaj są brutalne, krwawe i niestety realistyczne sceny - więc jeżeli będziecie mieli później się denerwować lub bać - zastanówcie się, czy faktycznie chcecie ją poznać.
Cóż więcej mogę napisać? Że świetnie spędziłam swój czas przy lekturze, to wiecie.
Że jestem zadowolona? Też wiecie.
Że polecam? Oczywiście, że tak.
Więc i Wam nic innego nie zostało, jak czekać cierpliwie na premierę 07.08.2017 i jak najszybciej zdecydować się na zakup. Nie pożałujecie Moi Drodzy. :)
Zdecydowanie polecam. :)

Za egzemplarz dziękuję autorowi 
https://www.facebook.com/ArturUrbanowiczAutor/?fref=ts
Po kliknięciu w zdjęcie przeniesiecie się na fp autora oraz książki

14 komentarzy:

  1. Okładka jest rewelacyjna. Sama fabula także intryguje. Postaram się więc w wolnym czasie mieć na uwadze ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, przestań tak kusić! :) Muszę teraz ruszyć na polowanie i wytropić "Gałęziste' :) A jeśli zakocham się w twórczości Autora tak jak Ty, to na bank przeczytam "Grzesznika" ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta książka jest na mojej liście must read, więc z niecierpliwością czekam na premierę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. W sumie to nie wiem ;) No może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nic dodać, nic ująć. Autor postarał się, aby wzbudzić w czytelniku wszystkie zaplanowane przez niego emocje. Ze swojej strony polecam wszystkim niezdecydowanym! Pozdrawiam! :)
    ps.: Książka w druku będzie miała 473 strony.

    OdpowiedzUsuń
  6. czekam na premierę, do tego czasu pewnie uda mi sie przeczytać Gałęziste, bardzo jestem ciekawa stylu pana Artura

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że przypadnie ci do gustu. ;)

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥