niedziela, 9 lipca 2017

Beata Majewska - Bilet do szczęścia

Dzień dobry!
Dzisiaj, w leniwą niedzielę chciałabym zachęcić Was do sięgnięcia po książkę, która jest dobrym dopełnieniem i kontynuacją poprzedniej części. Myśląc już o dniu kolejnym (czyt. poniedziałku i pracy) doszła do wniosku, że jak tylko będę dała radę, cztery razy w tygodniu będą ukazywały się posty z recenzjami w pierwszej kolejności, a następnie jakieś nominacje. Oczywiście posty z autorskich cyklów zostają niezmienione. 
Przechodząc powoli do meritum, chciałabym żebyście odpowiedzieli mi na jedno pytanie (przynajmniej jak narazie) - jaki jest Wasz bilet do szczęścia? Bo ja sama nadal się zastanawiam...

P.S Omińcie opis książki, bo pojawią się spoilery pierwszego tomu!

Beata Majewska - vel Augusta Docher - autorka Anatomii uległości, a Eperu to jej debiut. Dostępna jest również kontynuacja - Habbatum. Mówi o sobie: plastyczka, księgowa, manicurzystka i pisarka. Da się być kilkoma kobietami na raz? Da się. Trzeba tylko chcieć. :)

Beata Majewska - Bilet do szczęścia #2

Łucja przeżywa trudny okres w swoim życiu. Dowiaduje się o konkursie swojego przyszłego małżonka, wie, że nie kocha jej naprawdę, a wszystko było udawane. Z kolei Hugonowi grunt zapalił się pod nogami, bo z początku był to zwykły pomysł na odziedziczenie spadku, ale dopiero po stracie zaufania młodej dziewczyny, zrozumiał, że tak naprawdę ją... kocha. Wszystko dodatkowo się komplikuje, ponieważ babka Łucji trafia do szpitala, a teraz młoda matka zawiera układ z Hugonem. Czy kiedykolwiek będzie w stanie ponownie mu zaufać? Czy uwierzy w jego uczucia? 

Tym razem poczta się postarała i nie zmasakrowała mi książki, jak zrobiono to z poprzednią częścią. Okładka jest utrzymana w bardzo podobnym stylu do pierwszego tomu. Zmienił się tylko kolor, z różowego na zielony. Pojawiła się koperta, sklejona serduszkiem i podpięta agrafkami. Pojawił się również żonkil i jego płatki. Jak widzicie, wszystko niemal jest identyczne, tylko nieznacznie się pozmieniało. Ja dostałam egzemplarz recenzencki, więc niestety okładki nie mają skrzydełek, ale podejrzewam, że będzie tak samo jak w przypadku Konkursu na żonę, że finalny egzemplarz będzie je posiadał - to dobrze, przynajmniej będą miały lepszą ochronę. 
Wydawnictwo się postarało, ponieważ nie dojrzałam żadnego błędu w druku, marginesy i odstępy między wierszami zostały zachowane. 

"Bogactwo i sława to pragnienie każdego. Pytanie brzmi: co jesteś w stanie dla tego poświęcić? - Łucja zmarszczyła czoło, więc wyjaśnił: - Konfucjusz."

Pani Beato! To, co Pani robi z czytelnikiem, jest okropne. Prowadzi po labiryncie pełnym kłamstw, różnorakich przeszkód i wszystkiego niemal złego, o czym tylko można pomyśleć. Nie można tak robić, nie wolno! Niewątpliwe jest to, że jak zaczniecie czytać kontynuację historii Hugona i Łucji, wciągniecie się na dobre. Sama przeczytałam ją niemal jednym tchem i nie potrafiłam się z nią rozstać choćby na chwilę.Wszystko inne przestało się liczyć, bo Pani Beata zaczarowała mnie swoim piórem już po kilku pierwszych zdaniach. Swoją historię przedstawiła dość realnie, więc wiele z wydarzeń tutaj mogłoby się wydarzyć w czyimś życiu. Pióro autorki jest przyjemne i lekkie, dzięki czemu czyta się bardzo szybko. Cieszę się, że swoim przystępnym językiem spowodowała, że niejednokrotnie było mi smutno i źle, ale i momentami usta rozciągały się w delikatnym uśmiechu. Styl, jakim posługuje się pisarka jest sporą zaletą tej powieści. 

Jak nie lubiłam Hugona za jego zachowanie to w tej części mocno mu współczułam. Poszedł po rozum do głowy i bardzo się cieszę. Walczy o swoje i się nie poddaje, a to dobrze o nim świadczy. Niestety bywa tak czasem w naszym życiu, że ktoś musi kogoś stracić, by go docenić, ale nie zawsze da się go odzyskać, niestety. Zaufanie jest trudno zdobyć, ale łatwo stracić. Tak samo jest w przypadku Hugona. Będzie musiał wiele przejść, by odzyskać chociaż trochę przychylność swojej ukochanej. Zostały mu wprawdzie jakieś przebłyski jego demonicznie ciemnej i jakże bardzo zniszczonej duszy, ale stara się nad nią panować. 
Zaś Łucja... jej zachowanie bardzo dobrze rozumiem. Nie jedna kobieta cierpiała tak jak ona, więc zapewne dobrze wie, jak to jest się być wykorzystaną, okłamaną i niekochaną. Jednak my, baby (oczywiście nie wszystkie) mamy sentyment, wrażliwość, miękkie serce i szklaną dupę. Gdy widzimy, że ktoś się stara, chce coś naprawić, dajemy szansę. Kolejną i kolejną, ale nie zawsze. Czasem warto je dawać, a bywa i tak, że nie. Współczuję takim kobietom. Sama po części Sama zostałam kilka lat temu wykorzystana i okłamana, bo byłam zaślepiona czymś na pozór miłości i naiwności. Wierzyłam, że będzie lepiej, że będzie dobrze - jakież ja miałam klapki na oczach! Takie jak Łucja. Uważam, że zachowała się dobrze, prawidłowo karciła Hugona, bo na to zasłużył. 
Reasumując uważam, że bohaterowie pod wpływem minionych wydarzeń w ich życiu nieco się zmienili (jedni mniej, drudzy więcej, ale jednak). Wyszło im to na dobre i cieszę się z takiej kolei losu. Mam nadzieję, że w trzecim tomie nie będzie gorzej niż w tych dwóch razem, co miałam możliwość poznać. 

"Wsiadłem do twojego życia, jak pasażer na gapę.
A ty zamiast dać mi karę za brak biletu, dałaś mi całą siebie..."

Jak zwykle miałam w planie się nie rozpisywać za bardzo, bo gdzieś tam ktoś wspomniał, że pisze przydługawe recenzje, ale to ze względu na to, że zawsze muszę wpleść swoje trzy grosze... A więc akcja w tej części była. Może nie był to wyścig na śmierć i życie, ale miała ona swoje tempo, które nie zmuszało biec za bohaterami, ani też mozolnie się za nimi wlec. Jak wspominałam było dużo momentów niezbyt radosnych, smutnych, pełnych żalu, cierpienia czy wyrzutów, ale i chwil, gdzie delikatnie się uśmiechałam. Charakteru bohaterom nie brakowało, dzięki czemu w pewnych momentach cięte riposty były całkiem na miejscu. Pamiętacie jak w ostatniej recenzji przytoczyłam fragment z kozą? To słowo również tutaj miało swoje odpowiednie miejsce i miło było o tym poczytać. Słowem klucz wydała mi się również łuska. Łuska, która ma duże znaczenie w tej części i została świetnie wykorzystana. Sama bym nie wpadła na taki pomysł, więc możemy potwierdzić, że Hugon coś w tej głowie mądrego ma. :) 

Jak wiecie poprzednia część była wielowątkowa. Z tą jest bardzo podobnie. Spotkacie tutaj historie wzięte z życia, które mogą spotykać ludzi na świecie, kto wie, może i w naszej okolicy? Jest to historia niemal gorzka jak czekolada, której za żadne skarby nie da się przetopić na słodkość. Przynajmniej przez większą część powieści. Nic nie jest proste i łatwe, jakby się mogło wydawać. Bo jeżeli w grę wchodzi zaufanie, które się straciło - to wierzcie mi, droga do odzyskania go jest bardzo długa i kręta. Tematem tabu tutaj będą kłamstwa, intrygi, momenty zaskoczenia... Autorka idzie na całość i nie boi się wyzwań. Kusi los, podkłada kłody pod nogi głównym bohaterom. Oczywiście czy wyjdzie to na dobre, czy na złe, musicie ocenić sami. 

"- Od początku zmiękczałaś mój pancerz. Zbudowałem go i doskonaliłem kilka lat, a ty przyszłaś i zaczęłaś go po prostu dementować. Codziennie, konsekwentnie, jakbyś obierała karpia z tych twoich ulubionych łusek. Kiedy byłem sam, próbowałem go naprawiać, zasłaniać miękkie obnażone fragmenty, a potem znów coś się działo, zrobiłaś coś tylko dla mnie i wszystko psułaś."

Reasumując, chciałabym bardzo polecić Wam drugą część tej historii. Jest świetnym dopełnieniem Konkursu na żonę, a ci, którzy jeszcze nie nadrobili pierwszego tomu, musicie koniecznie to zrobić, bo stracicie dość dużo. Poza tym, już nie mogę się doczekać trzeciego tomu. Jestem ciekawa, co tam będzie się działo. Lecz pamiętajcie, ze nic nie jest łatwe, jak wydawać się może. Mam nadzieję, że moim powyższym paplaniem, przekonałam Was do sięgnięcia po Bilet do szczęścia, bo naprawdę warto. Jeżeli się zraziliście to dacie jeszcze jedną szansę. Może akurat... Ja polecam, bo jest fajnym uzupełnieniem i świetną odskocznią na złe chwile, czy też leniwe wieczory. Zdecydowanie tak i... czekam na kolejny tom. Mimo iż wiem, że będzie o kimś innym. :) 

P.S Moim biletem do szczęścia podczas czytania tej powieści była herbata prosto od Basilur Poland. Po prostu wyśmienita! Tak świetnie pachnie, ah, od momentu wypicia tej herbaty ma u mnie numer jeden. Zielona herbata cejlońska z dodatkiem wiórków kokosowych oraz nutą róży, bławatka i granatu.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Autorce, oraz Wydawnictwu Publicat S.A. Grupa Wydawnicza Książnica
https://publicat.pl/ksiaznica

24 komentarze:

  1. Nie byłam przekonana do tej autorki, ale skoro Ty polecasz to na pewno książka jest warta uwagi :) Jak w bibliotece upoluję pierwszy tom, to na bank przeczytam! :)

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa, cieszy mnie to niesamowicie. ;)

      Usuń
  2. Obydwa tomy tej serii są rewelacyjne. Miałam wczoraj przyjemność prowadzić spotkanie z autorką i wiem, że będzie pięć części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, widziałam na IG i nie tylko. ;) A co do pięciu części to już od dawna wiem. ;)

      Usuń
  3. Skoro tak polecasz, dużo stracę jak nie przeczytam serii, to muszę jak najszybciej się za nią zabrać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę sięgnąć po tę książkę. Niby domyślam się jakie będą losy głownych bohaterów, jednak i tak jestem ciekawa co Autorka zgotowała dla nich ;d

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak tak bardzo ci się podobała to może sięgnę :D

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam jeszcze poprzedniej części, więc wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Jeszcze? To mam nadzieję, ze ci się spodoba Kochana. ;)

      Usuń
  8. Książka zupełnie nie w moim guście, mimo gorących namów - odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, nie ma co się męczyć na siłę. ;)

      Usuń
  9. Zapowiada się fajna lektura :) Z chęcią przeczytam przy okazji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I taka jest! Cieszę się, że cię przekonałam. ;)

      Usuń
  10. Przeczytałam właśnie komentarz Wiolet i widzę ze fanki tej serii mają na co czekać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam pierwszego tomu, bo jakoś za bardzo mnie do niego nie ciągnęło, więc myślę, że i drugi sobie odpuszczę.
    A jaki jest mój bilet do szczęścia? Też jeszcze nie wiem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem i tutaj nie zmuszam. A co do biletu, musimy je znaleźć. ;)

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥