wtorek, 25 kwietnia 2017

Tango.

Dzień dobry! 
Tyle melodii codziennie nas otacza. Piosenki z dawnych lat, śpiewane gdzieś na szkolnym chórze, zabawach, dancingach... Utkwiły Wam w głowie na pewno. I ja mam takie, które kojarzą mi się z danym etapem mojego życia, osobami... Z tymi, których pamiętać nie chcę, albo odwrotnie. Do muzyki nie tańczy się tylko dla zabawy. Ale i z pasji. Tango to taniec towarzyski. Pochodzi z Buenos Aires i Montevideo. Ale czy tango to tylko taniec i muzyka? Nie. To również tytuł mojej ostatniej lektury w czasie edukacji. Na pewno zostanie przeze mnie zapamiętana, ale dlaczego? O tym już za moment. 

Sławomir Mrożek - urodził się 29 czerwca 1930 roku, a zmarł w Nicei 15 sierpnia w 2013 roku. Dramatopisarz, prozaik, satyryk, rysownik. Zaliczony do grona nurtu teatru absurdu. 

Sławomir Mrożek - Tango 
Akcja dramatu rozgrywa się w domu Stomila. Książka ta opisuje konflikty pokoleń, konflikt konformizmu, formalizmem. Jeden z bohaterów szuka odpowiedzi na pytanie o znaczenie i miejsce intelektualisty w zastanym środowisku. 

Ta recenzja od razu napiszę, będzie się różniła od pozostałych. Nie mogę zrecenzować jej tak samo, jak pozostałe powieści. Bo i ta pozycja jest dosyć... szczególna. Pamiętacie Ferdydurke? Kojarzycie treść? Nie myślałam, że zdziwi mnie coś bardziej od procesu upupiania. Ale jednak. Kolejny polak zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Nie chcę zdradzać Wam tego, co spowodowało niemały szok, bo to nie miałoby sensu. 

Sam Sławomir Mrożek uznawany jest jako jeden z autorów nurtów teatru absurdu. I to już powinno Was ostrzec. To, co znajdziecie w lekturze zszokuje Was, ale i... Spowoduje uśmiech, bądź też śmiech. Przez komiczne i wręcz absurdalne sytuacje, czytelnik chwilami nie wie, jak ma zareagować. 
Ja już na samym początku zrobiłam "duże oczy", zaraz po przeczytaniu listy osób występujących w tym dramacie. #nonieźle. Nie tego się spodziewałam, ale stwierdziłam, że gorzej być nie może. Bach, jednak może być. 

"-Nic nie jest poważne samo w sobie, nie jest w ogóle żadne. Wszystko jest nijakie. Jeżeli sami nie nadamy rzeczom jakiegoś charakteru, utoniemy w tej nijakości. Musimy stworzyć jakieś znaczenia, jeżeli ich nie ma w naturze."

Moje wrażenia? "CO?!", "SERIO?"... Nie mogłam centralnie uwierzyć w to, co czytałam i kurde aż cisną mi się na usta słowa, które chciałabym napisać Wam tutaj, a nie mogę, bo zaspoileruję. Zwątpiłam, naprawdę. Nie wiedziałam, że może być coś gorszego od Ferdydurke, ale powiem Wam, że w mgnieniu oka czyta się książkę, co nie sprawia, że męczymy się w trakcie. Śmiało więc określam ją jako lekką, przyjemną, komiczną i ABSURDALNĄ. Ale dzięki temu zapada w pamięć i wydaje mi się, że będzie dla mnie jedną z najbardziej zapamiętanych lektur zza czasów szkolnych. Oczywiście za poradą koleżanki odsłuchałam co Mietczyński ma do powodzenia w tej kwestii i wyłapałam mały błąd. Warto zwrócić na niego uwagę, bo późniejsze losy mogłyby być jeszcze bardziej nie logiczne. Mój komentarz znajdziecie na pewno pod filmikiem (Magia słowa). Kto ciekawy, niech zajrzy. Ogólnie zabawnie opowiedziana, ale wiem z przykładu kolegów - zapamiętują niebywale szybko wszystko i momentami cytują tegoż Pana, także brawo Ty. (Mietczński rzecz jasna) 

Nie będę więcej nic już pisać, bo o tym na pewno będziecie rozmawiać na lekcjach, ale jeżeli będą Was interesować jakieś sprawy z nią związane, postaram się pomóc, o ile skierujecie w moją stronę pytanie. :)
I teraz jestem ciekawa, kto przeczytał tak krótką lekturę? Jak wrażenia? Komu się podobała? A komu nie? O bohaterach celowo nie opowiadałam, by nie zdradzić fabuły, bo to jedno wielki poplątanie. Czekam na Wasze komentarze! :) Miłego dnia. ;)

23 komentarze:

  1. Jest to jedna z moich ulubionych lektur. Z jednej jednej tronu specyficzna z drugiej dająca do myślenia. Może kiedyś jeszcze do niej wrócę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może z niej zaczerpnąć kilka motywów do rozprawki. ;)

      Usuń
  2. Kurczę tak dawno temu to było... aż wstyd sie przyznać ze nic nie pamietam :( trzeba chyba sobie przypomnieć polskich klasyków . Piękna recenzja , poobserwuje sobie ;) i zapraszam do mnie, może nie na lektury tylko na książki czasu wolnego
    Pozdrawiam

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! To miłe z Twojej strony! oczywiście zaraz do Ciebie zajrzę, dziękuję za wizytę i częściej zapraszam. ;)

      Usuń
  3. "Tango" to dla mnie obowiązkowa pozycja jeżeli chodzi o motyw buntu i motyw tańca. Uważam, że Mrożek w niesamowity sposób przedstawił problemy rodziny Eleonory i Stomila. Jest to zdecydowanie jeden z moich ulubionych dramatów. :)

    Pozdrawiam,
    Czytanie Naszym Życiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Motyw tańca to tak średnio, ale motyw konfliktów, buntu, matki, ojca czy chaosu jak najbardziej. ;)

      Usuń
  4. Do tej pory nie wspominam dobrze tej lektury, a od jej przeczytania minęło już jakieś osiem lat...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ferdydyrke jest gorsze XD Ma mniej sensu, mimo wszystko. No ale cóż... ja awangardy nie lubię po prostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale nie była tak zła jak Granica czy Ludzie Bezdomni nad którymi usypiałam. :D Awangarda jest problemowa, za dużo w niej fantastyki czyli tego, o czym nie czytam...

      Usuń
  6. Widzę, ze ostatnio u Ciebie lektury na tapecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu jestem tegoroczną maturzystką. :D

      Usuń
  7. Czytałam tę książkę dawno, dawno temu. Może sobie ją odświeżę.

    OdpowiedzUsuń
  8. dokładnie tak jak piszesz. Jest pokręcona, ale czyta się szybko :D
    justboooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeważnie jest ostatnią lekturą szkoły średniej. :D

      Usuń
  9. Ja za to "Tango" kocham miłością wielką i jest to jedna z tych lektur szkolnych, o których zawsze będę pamiętać ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no i "Ferdydurkę" też bardzo lubię, więc może jestem po prostu jakaś dziwna? :D

      Usuń
    2. Wcale dziwna nie jesteś. :D Daj spokój. :D Po prostu lubisz awangardę. :D

      Usuń
  10. Moja nauczycielka od polskiego mawiała, że "Tango" przeczyta każdy, bo prawie zawsze omawia się tę książkę na samym końcu - a w końcu trzeba mieć jakieś argumenty na maturze. Wiem... smutne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, nie każdy. Moi koledzy z klasy nie przeczytali tego, ale jak omawialiśmy lekturę po streszczeniu dużo wiedzieli i ciągle śmieszkowali z tej lektury. Co zrobić. :D

      Usuń
  11. Tango to jedna z tych lektur, które wspominam naprawdę dobrze. Czytało mi się szybko i z uśmiechem na ustach, a jeszcze nauczycielka na lekcjach puściła nam wersję Teatru Telewizji i naprawdę mieliśmy przy tym niezłą zabawę. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to się nie dziwię. :D Musiało być komicznie. :D My byliśmy na tym w teatrze i tez było dosyć zabawnie. :D

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥