piątek, 7 kwietnia 2017

Kryminał z Moskwą w tle?

Ahoj! 
W ostatnim czasie zauważyłam, że bardzo lubuję się w kryminałach. Że to do nich mnie ciągnie. Bo potrzebuję wartkiej akcji, zagadek i wyrazistych postaci. Oczywiście nie sugerujcie się publikowanymi recenzjami, bo z nimi jest różnie, a okres, w którym pisałam tę recenzję jest dość odległy - gdzie tu mamy koniec stycznia, a ja czytałam ją 12 grudnia. Mam nadzieję jednak, że wybaczycie mi ten stan zaczytania aż za duży, ale z biegiem czasu, przygotowaniami do matur, nie będę miała aż tyle wolnego czasu dla książek więc nadrobiłam sobie regularności przez ostatnie chwile "laby". Serdecznie chciałam podziękować Adrianie z bloga Tajemnicze książki, która pozwoliła mi poznać tę historię. Będę na pewno miło wspominać tę książkę, bo podarowała mi między innymi tą gdy po raz pierwszy się spotkałyśmy. A później już na jej weselu. Było niesamowicie i z miłą chęcią bym do Ciebie tam wróciła! Oczywiście zapraszam na bloga Adriany po kliknięciu TUTAJ przeniesiecie się automatycznie na jej bloga. :)

Martin Cruz Smith - dziennikarz i powieściopisarz amerykański. Swoją karierę rozpoczął w 1970 roku. Warto wspomnieć o serii tego autora, wraz z moskiewskim detektywem na czele - Arkadijem Renko. Nawet jedna z jego powieści została sfilmowana, a mowa tutaj o powieści Park Gorkiego. Lektura czytana przeze mnie jest siódmą częścią serii. 

Martin Cruz Smith - Plac Komsomolski #7

Trzy Stacje - oczywiście miejscem akcji jest słynna Moskwa, a wyszczególniając jest to Plac Komsomolski. Jest jednym z charakterystycznych placów, a wyróżnia go to, że znajdują się Trzy Dworce kolejowe. 
Piętnastoletnia Maja budzi się w pustym pociągu. Rozgląda się za swoimi rzeczami - jednak ich nie odnajduje. Zaczyna wpadać w panikę gdy orientuje się, że nie ma obok niej jej córeczki - Katji. Gdy rzuca się w wir poszukiwań spotyka Geniusza, Żenie, który pomaga jej odnaleźć uprowadzone trzytygodniowe dziecko. Geniusz jest podopiecznym detektywa Arkadija. Renko skonfliktowany ze swoim przełożonym jedzie na miejsce zbrodni, w którym odkrywają ciało młodej dziewczyny, dość specyficznie zostawionej na śmierć. Jej ciało mówi wiele, ale to tylko pozory. Detektyw wyczuwa to i próbuje znaleźć ukrytą prawdę w tym zabójstwie. Czy Renko znajdzie poszlaki i czy doprowadzą go one do rozwiązania śmierci Wiery? Czy będą inne ofiary? Czy Maja odnajdzie swoją córeczkę? 

Zacznę jak zwykle od okładki, która idealnie wpasowuje się w to, co spotkamy wewnątrz książki. Uważam, że przedstawiona na okładce baletnica idealnie naprowadza nas na to, czego możemy oczekiwać w książce. Z kolei białe tło, może być kojarzone z niewinnością... Mimo to okładka jest świetnie skomponowana i robi wrażenie. Dodatkowym atutem, jaki zauważyłam u Wydawnictwa Albatros jest to, że wydają książki z twardszymi nieco okładkami, a w dodatku ze skrzydełkami. Wyczytamy na nich informację o autorze, którego de facto jeszcze nie znałam, oraz opis tego, co spotkamy w książce. Przed tym, gdy Adriana mi ją podarowała spotkałam ją kilkakrotnie w sieci i dość mocno mnie zaintrygowała. Byłam bardzo szczęśliwa, jak została mi podarowana i w miarę szybko zabrałam się za jej czytanie. 
Co do samego wydania nie mam zastrzeżeń. Odstępy między wierszami, marginesy, brak literówek i wyraźna czcionka sprawiają, że przyjemnie się czyta i bez najmniejszych złości. :) 

Martin Cruz Smith był dla mnie obcym autorem. Nie czytałam wcześniej żadnej innej powieści, która została przez niego napisana i szczerze trochę żałuję. Na początku ciężko było mi się wkręcić w ta lekturę, jednak niedługo po zaczęciu książki udało mi się to. Styl autora jest dość specyficzny, ale i również dość przyjemny.  Nie mamy problemu z niezrozumieniem, ponieważ wszystko jest jasne i czytelne. Autor ukazuje być może prawdziwe życie w Moskwie. Co znów u mnie zapunktowało. Z mojego cyklu autorskiego powinniście wiedzieć, że Rosja, Ukraina - to miejsca, które chce odwiedzić. Dlatego czytałam tę lekturę z jeszcze większą dozą przyjemności, o ile mogę tak to ująć. Zdecydowanie czyta się błyskawicznie i ma się ochotę na więcej. Z wielką chęcią rozejrzę się za innymi jego powieściami w czasie kolejnej wizyty w bibliotece.

"- Kłamstw jest zbyt wiele, a czasu zbyt mało, oto problem z przesłuchiwaniem ludzi - skomentował Wiktor. Było to jego ulubione powiedzenie."

Postacie, jakie tutaj poznałam różnią się od siebie. Są charakterystyczne i muszę przyznać, że spodobała mi się "tutejsza" kreacja bohaterów. Zestawienie tak sprzecznych postaci, a życiowo tak bliskich ludzi - nie spodziewałam się tego. Zostałam pozytywnie zaskoczona. I bardzo jestem z tego powodu zadowolona. 
Przechodząc może do konkretów, to fakt, że sama Maja, bardzo mi się spodobała. Mimo, iż jest to jeszcze dziecko, i już ma swoje dziecko, może wzbudzać kontrowersję. Sama byłam w szoku. Ale autor pokazał nam, że nie wszystkie młode matki są nieodpowiedzialne. Polubiłam tą dziewczynę mimo iż nie zawsze  do końca na to zasługiwała. 
Spodobał mi się również sam detektyw, pod względem upierdliwości. Cieszę się, że spotkałam takiego bohatera, który zawsze stawia na swoim i mało czego się boi. Że jest odpowiedzialny i ma głowę na karku. 
Ogólnie bohaterów w tej książce mogę uznać za wielki plus dla samego autora. 

Spodobało się mi się również tempo akcji, które cały czas biegło sobie w swoim tempie, a momentami nabierało takie rozmachu, że oczy ledwo nadążały mi za czytaniem. Strony zaczęły umykać jedna po drugiej coraz szybciej, aż napotkałam się na Podziękowania. Jestem zaskoczona, że po pierwszym spotkaniu tak wiele dobrego dostałam od tej książki i wydaje mi się, że będzie jedną z kilku kryminałów, które będę polecać. Żałuję jedynie, że zbyt szybko się skończyła. Ten koniec troszkę za szybko nastąpił, a spokojnie - przynajmniej mi się tak wydaje - można byłoby pociągnąć.

Czytając tę pozycję towarzyszyło mi ogromne zaciekawienie, które zostało w pełni zaspokojone. Jednak muszę przyznać, że nic tutaj strasznego tak bardzo nie było, trochę przewidywalnością powiało... Jednak mam nadzieję, że przy kolejnej okazji uda mi się poznać coś innego tego autora i sprawi, że będę czytać nie tylko z ciekawością, ale i wypiekami na twarzy, których tutaj brakło. Nie mówiąc już o tak bardzo wielkim stopniu zaczytania, że nic, ani nikt nie jest w stanie mnie dociągnąć od lektury. 

"- Masz na myśli...?
- Dokładnie.
- Więcej...
- Tak."

Reasumując jest to dość dobre śledztwo, któremu warto poświęcić chwilę lub dwie. Zawsze trzeba próbować czegoś innego, czegoś, co może spodobać się nam bardziej niż czytane w chwili obecnej pozycje. Książka podzielona na rozdziały - nie za długie i nie za krótkie powoduje, że przerwę możemy sobie zrobić praktycznie w każdej chwili. Jak wspominałam na samym początku było mi ciężko się wkręcić, ale później z przyjemnością połknęłam tę lekturę. 
Zdecydowanie ją polecam wszystkim ciekawskim powieści Martina Cruz'a Smith'a, bo otóż jest to pisarz, który może Wam przypaść do gustu. Mnie stanowczo przypadł do gustu i na pewno będę się rozglądać za innymi pozycjami autora. 
Ale jestem również bardzo ciekawa, czy wśród Was są osoby, które czytały tą lub inne jego lektury? Jestem ciekawa, czy możecie mi coś polecić? :)
Czekam na Wasz odzew - miłego dnia! :)

8 komentarzy:

  1. Nie słyszałam wcześniej o tej książce. Póki co się nie skuszę bo mam inne lektury do nadrobienia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moskwa i kryminał -to MUSI być wybuchowe połączenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam twórczości autora, ale z miłą chęcią kiedyś poznam. Zapisuję tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię książki z Rosją w tle, ale jednak pisane przez Rosjan :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybredna no, a tam Bułhakova odrzucasz. :D

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥