niedziela, 23 kwietnia 2017

Kolejny thriller - hit czy kit?

Dzień dobry Moi Kochani. 
Dość często w sieci spotykałam recenzje serii kryminalnej Pana Jørn Lier Horsta. Bardzo mnie ona intrygowała, a że lubię taki gatunek książek, to zdecydowałam, że będę szukać jego pozycji dostępnych w bibliotece, aż w końcu coś znajdę. No i nadeszła ta chwila. Tyle wspaniałych recenzji więc i dla mnie powinna być taka super. Jednak o moich obawach, odczuciach przeczytacie poniżej. Serdecznie zapraszam. 

Jørn Lier Horst - norweski pisarz i dramaturg, do września 2013 roku pracował jako szef wydziału śledczego Okręgu Policji  Vestfold, obecnie jest pełnoetatowym pisarzem. Studiował kryminologię, filozofię i psychologię. Za kryminały z serii o Williamie Wistingu Autor otrzymał wiele prestiżowych nagród, między innymi nagrodę norweskich księgarzy 2011, nagrodę Rivertona 2012 oraz Szklany klucz 2012. 

Jørn Lier Horst - Gdy mrok zapada #11 

Jest rok 1983 poznajemy Williama Wistinga. Świeżo upieczony ojciec bliźniaków oraz ambitny konstabel w policji. Kochająca żona Ingrid... Czego chcieć więcej? Podczas brutalnego napadu, niespodziewanie znajduje się w centrum dramatycznych wydarzeń. Jednak dochodzenie w tej sprawie przejmują bardziej doświadczeni policjanci. Dzięki swojemu przyjacielowi trafia całkowicie przypadkowo na ślady innego przestępstwa. Jest wiele niewiadomych, a William na własną rękę próbuje rozwiązać tajemnicę z przeszłości. Czy uda mu się rozwiązać tajemnice z przed lat? 

Zacznę może jak zwykle od okładki, która jest moim zdaniem bardzo trafna. Bardzo pasuje do tego, co spotkamy w książce. Stodoła, jakieś światło, śnieg. Tak się cieszę, że mogłam złapać ostatnie (chyba) chwile mojej zimy, by skomponować zdjęcie adekwatne do powieści. Udało mi się, powiedzmy. :D Okładka ze skrzydełkami, co mnie uszczęśliwiło. :) Na jednym ze skrzydełek mamy biografię autora i kilka jego powieści, a na drugiej biogram naszego bohatera, Williama Wistinga. 
W książce nie znalazłam błędów, marginesy są zachowane w dużej odległości, czcionka i odstępy między wierszami również są w porządku. 

Tę książkę przedstawię w nieco złym świetle, ponieważ niestety zawiodła mnie. Znów oczekiwałam czegoś lepszego. A więc... 
Autor niestety nie przypadł mi do gustu. W sensie, jego pióro niekoniecznie do mnie przemówiło. Tak jak pisałam wyżej spodziewałam się wciągającej lektury, pełnej zagadek, tajemniczości, napięcia... Nie dostałam tego, a szkoda. Czytając inne kryminały/thrillery zawsze ten język jest trochę inny, inaczej kreuje się świat, zostawia więcej niewiadomych...  Nie dostałam tego tutaj. Przeczytałam w ciągu jednego dnia. Ale ma to również powiązanie z kolejną, jak dla mnie wadą. 

Objętość. Ta historia nie miała szans się rozwinąć, ma niecałe dwieście stron. Nigdy nie zwracam uwagi na ilość stron, gdy czytam recenzje na blogach, bowiem jest to w dużej mierze uzależnione od wydawnictwa, jaką czcionką drukuje powieść, czy też jest to wersja elektroniczna... I tutaj ręce mi opadły jak znalazłam ją w bibliotece. Spodziewałam się cegiełki, a dostałam mini opowiadanie... Uważam, że prawdziwy kryminał powinien mieć nieco więcej stron. Żeby móc budować napięcie, ciekawość, by akcja mogła biec przed siebie, spowalniać nas, zapędzać w kozi róg - ale do tego potrzeba objętości, której tutaj nie dostałam, niestety. 

Brak jakichkolwiek emocji. Już o nich wspominałam. Brakowało mi tego, co mogło budować napięcie, co jest wręcz pożądane w tym oto gatunku. Chyba nie przeboleję tego, że książka, która miała okazać się super pozycją, dla mnie okazała się słaba i niestety, był to czas zmarnowany. 

Na swoją obronę książka ma to, że niby nie można jej czytać bez poznania wcześniejszych lektur. Kurcze, ale powinno mieć to jakiś sens. Jeżeli w tej pozycji znalazłam tyle minusów, to ja teraz nawet nie chcę patrzeć na pozostałe pozycje tegoż autora i na pewno na długi czas sobie odpuszczę poznawanie jego powieści. I chyba nic nie będzie w stanie mnie przekonać do tego, by się to zmieniło, przepraszam Was. 

Ale może są tutaj osoby, którym przypadła do gustu ta powieść? Macie coś na jej obronę? Bo ja nie widzę praktycznie żadnych pozytywów, niestety... :(

13 komentarzy:

  1. Oczywiście, że kit. Ale tylko w przypadku tej części! Uwielbiam Horsta, przeczytałam już 4 jego książki i ta jest kompletnym niewypałem. Szkoda, że nie natrafiłaś wcześniej na moją recenzję. Powinno się zabronić zaczynać serii od tej książki! Jest płaska, pozbawiona wyrazu, a wątek kryminalny... taki sobie. Daj jeszcze jedną szansę autorowi i zacznij od pierwszej części - Kluczowego świadka. Zaufaj mi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że o tym piszesz. Ja planuję przeczytać serię zgodnie z kolejnością, pierwszy i jednocześnie najnowszy tom już mam za sobą. Książka naprawdę mi się podobała. Pozdrawiam! :)

      Usuń
    2. Hm, muszę się zastanowić. Będzie mi teraz Ewelino ciężko przekonać do autora...
      O popatrz, nawet Miłka skorzysta z Twojej rady, świetnie, że o tym napisałaś. ;)

      Usuń
  2. Chyba najbardziej przeszkadzałby mi brak emocji, bo jednak tego oczekuję od tego typu powieści. Zapamiętam, żeby unikać tego tytułu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że się zawiodłaś. Przyznam, że Horsta jeszcze nie czytałam, ale mam u siebie na półce bodajże szósty tom tej serii - "Szumowiny", o ile się nie mylę. Swoją drogą, wydawnictwo strasznie miesza z wydawaniem jego książek :P Jeszcze parę miesięcy temu nie było pierwszego tomu, ale za to szósty, siódmy, itd już tak. Byłam totalnie zaskoczona i stwierdziłam, że dam sobie spokój z czytaniem, bo nie cierpię zaczynać jakieś historie "od środka" tak naprawdę.
    Zapraszam na nowy post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie lubię czytać od środka. To tak jakby przyjść na połowę seansu w kinie. ;/ Już zaglądam!
      Dziękuję za odwiedziny. ;)

      Usuń
  4. Słabo rozwinięta historia, niewiele emocji, tak zniszczony gatunek, który kocham. Nie skorzystam na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niewiele emocji przemawia do mnie najmocniej. No jak bez? Ja czytam dla emocji! Dwa razy się zastanowię, zanim sięgnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również czytam dla emocji, zdecydowanie. ;)

      Usuń
  6. Książka nie dla mnie. ;/ Szkoda, że zawiodła też Ciebie. ;/

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥