wtorek, 9 sierpnia 2016

Kosmici, hybrydy... część druga!

Witajcie! 
Dzisiaj chciałam Wam przedstawić książkę, a raczej drugi tom serii Lux. Czytałam ją w trudnych warunkach, jak dla mnie, bo tylko w drodze do pracy i z pracy, ale w ciągu tygodnia się wyrobiłam, więc jestem z siebie nawet dumna. Nie powiem, bo strasznie brakowało mi tego czasu, który miałam wcześniej na pochłanianie książek, tak jak robiłam to przed wakacjami. Ale niestety trzeba mieć pieniądze, by kupować nowe skarby, czyż nie tak? A poza tym, zbliżają się Targi w Krakowie, więc trzeba mieć za co je kupić. Jak dobrze pamiętacie, jest to seria pożyczona od mojej koleżanki z klasy, która jeszcze cieszy się wakacjopracą na Majorce. Za co serdecznie dziękuję Ci, Pati. 

Jennifer L. Armentrout - znana również jako J.Lynn. Urodziła się w Zachodniej Virginii. Gdy nie pisze, to czyta i ogląda filmy o zombie i udaje, że pisze. 

Jennifer L.Armentrout - Onyks #2


DOD przysłał ludzi, by sprawdzili Daemona oraz Katy. Niespodziewanie pojawia się nowy chłopak w szkole, który zabiega o względy głównej bohaterki, która przystaje na jego spotkania, jednak czuje, że coś jest nie w porządku. Ma swoje tajemnice. Gdy jedzie na pocztę odebrać książki, zauważa kogoś, kto... przecież nie żył. Wie, że musi być twarda, odpowiedzialna, ale i czujna, ponieważ nie chce, żeby stało się coś Daemonowi, a wie, że za wszelką cenę będzie chciał sprawdzić jak to wszystko jest możliwe. Oraz dodatkowo będzie musiała pilnować swojego tyłka, bo... może być nie ciekawie. 

Musze przyznać, że ta okładka jest piękniejsza od pierwszej. Utrzymany kolor śliwkowy, purpurowy wręcz jest rewelacyjny. Ogólnie lepiej wygląda, niż okładka z pierwszej części i jest bardziej mroczna? Nastrojowa? Znacznie lepsza niż pierwsza. :) Z kolei przechodząc do kolejnego punktu, jakim jest Wydawnictwo. Otóż spisało się bezbłędnie. Żadnych literówek, błędów w druku. Zarówno kolor stron (nie biały), oraz dopasowana czcionka wraz z odstępami między wierszami i marginesy ułatwiają nam czytanie. Wiersze się nie zlewają. Nie ma też kłopotów podczas czytania w komunikacji miejskiej, wiejskiej, whatever. :D Sama jestem żywym przykładem, bo nie raz trzęsie i rzuca na dziurach, a mimo to ja nie traciłam linijek i czytałam dalej, mocno zaintrygowana. 

Autorka tutaj dała czadu, naprawdę. Wydaje mi się, że ulepszyła kilka spraw, co sprawiło, że ogólne wrażenie jest o wiele lepsze, niż w poprzednim tomie. Powieść nabrała jeszcze większego tempa, co jest mało możliwe. Niesamowicie szybko mknie przed siebie, wszystko dzieje się tak szybko, że my czasem zastanawiamy się, jak to możliwe. Dialogi mocno ożywione, chociaż może mniej zadziorne, mniej sarkastyczne niż w pierwszej części, ale to mi akurat kompletnie nie przeszkadzało. Spodobało mi się wprowadzenie kilku postaci, które wiele wnoszą do Onyksu, sprawiają, że się urozmaica i wszystko jest takie inne, ciekawsze, przecież prawie takie same? Złudzenia bywają mylne. Podobają mi się nawiązania tytułów do całości książek. Były już dwa, i te dwa wiernie odzwierciedlały to, co jest w środku. Mam nadzieję, że i w dalszych częściach będzie podobnie. Nie mogę tutaj zarzucić schematyczności, ponieważ z czymś takim się nie spotkałam. Jednak podobieństwo owszem, do pierwszej części, ale jeśli czytaliście, wiecie raczej, o co mi chodzi. 

" I gałąź się zatrzymała... w powietrzu, niczym niepodtrzymana..."

Katy w przeciwieństwie do Obsydianu strasznie się zmieniła. Zaczęła być taka... taka drażniąca, że chwilami nie mogłam z nią wytrzymać. Była bezczelna i nie wiedziała sama, czego chce. Postępowała źle, kolejne jej decyzje moim zdaniem były jedną wielką klapą. Normalnie mnie nosiło, jak mogła się tak zachowywać. Ja gdybym miała taką przyjaciółkę, to nie wiem, chyba bym ją zabiła, żeby mogła się zastanowić, co robi. Nie no, to był żart. Ale mocno by mnie to irytowało to jej durnowate zachowanie. 
Z kolei Daemon... też się zmienił. Wszyscy chyba w tej części przeżyli metamorfozę. Jednak nic nie zmieni mojego stosunku do niego Tutaj widzę bardzo pozytywną zmianę. Taką... spokojniejszą? Chociaż i tak jak byłam jego wierną, cichą fanką - taką zostałam. Nie mogę się jednak odpędzić, czemu autorki określają facetów jako idealnych. Boskich. Przecież to się tak często zdarza. Tutaj w tej wyjątkowej postaci jest schematyczność, bo się powtarza. Ale... mimo to jestem całą sobą za nim. I będę. 
I Dee! Stwierdziłam, że nie będę opisywać nowych osób, skoro już o nich wspomniałam, że są. Bo gdybym to zrobiła, zaczęłabym sypać spoilerami, a to nie jest dobre rozwiązanie. A więc moja kochana, młoda, urocza Dee! Tyle przymiotników, ale warto przyznać, że się ustatkowała. Nie będzie to najlepszy dla niej czas, niestety - tyle mogę Wam zdradzić. Jednak jestem pewna, że przeżyje w Onyksie najpiękniejsze i najgorsze zarazem chwile w swoim życiu. Ją też uwielbiam i zmądrzała, również nieco spoważniała. Ale i tak ją kocham. Jak siostrę, której... już nie mam. 
Stwierdzam otóż, że bohaterowie są perfekcyjnie wykreowani, tak jakby w połowie z naszego ludzkiego życia. :D

"- Musimy przestać walczyć z tym, czego oboje chcemy."

Warto powtórzyć, że jest to lektura, przy której kompletnie nie można się nudzić. Bo ciągłe zwroty akcji, które są tak diametralnie zmieniające sytuacje, że aż ze zdziwienia wciągamy powietrze i przez moment nie oddychamy. Ja tak właśnie miałam i uwierzcie mi... dla takich chwil warto czytać. Warto czytać ten tom jak i poprzedni. Bo mimo wszystko, to właśnie fabuła tej powieści zajmowała mi w głównej mierze ponad 8 godzin pracy, czy drogi do niej lub z niej na przystanek. To o tym, co będzie dalej zamartwiałam się, chociaż dobrze wiedziałam, że jak tylko usiądę w busie to ją pochłonę. Inaczej być nie mogło, co to, to nie. Momentami moje serce biło jak szalone, a raz totalnie się zatrzymywało. Raz na moich ustach widziany był szeroki uśmiech, a raz ogromny smutek, ból i żal. Dlaczego tak, a nie inaczej. Miałabym wiele pytań do autorki, czemu akurat tak postąpiła, ale gdyby doszło do tego, wszystkie pytania by uleciały i nic bym się nie odezwała. Czytając ją macie zagwarantowane emocje. Te dobre, i te złe. Wiem, że nie przy każdej recenzji pogrubiam zdania, wyrazy, ale teraz chyba zacznę częściej to robić, tak na marginesie. Powracając do książki, naprawdę warto po nią sięgnąć.

"- Zła odpowiedź. - Jego twarz stwardniała, a oczy zrobiły się jak lodowate. Zimno promieniujące od niego przeszywało mnie do szpiku kości. Nigdy nie wyglądał na bardziej obojętnego. - Skończyłem."

Jest to młodzieżowa książka, z gatunku fantasy, science fiction. Jednak pomimo tego, że ja omijam szerokim łukiem fantastykę, to ta seria naprawdę zapowiada się mocno i ciekawie. Już prawie jestem w połowie i nie żałuję, że dałam się namówić, bo faktycznie warto. Nie tylko ukierunkowana w stronę młodej młodzieży, młodzieży, ale i do starszych osób, które lubią podczytywać tego typu książki. Ja osobiście gorąco polecam, bo i gorąco się momentami robi w Onyksie. :D
Znów czytamy i widzimy co się dzieje z perspektywy Kat, która mnie jak już wiecie mocno irytowała. Pod koniec powieści znajduje się Podziękowanie, oraz kilka rozdzialików, widzianych oczami Daemona. Założę się, że byliście mocno ciekawi, o ile mieliście okazje czytać ten tom, jak wszystko odbierze ten super-idealny mężczyzna?  Ja też byłam tego ciekawa, spokojnie. Jakby to powiedziała Justysia, mam nowego męża książkowego, jest nim oczywiście Daemon. Dodatkowo nadal Onyks podzielony jest na rozdziały nie za długie i nie za krótkie, takie dobrane. Ideolo - jednym słowem.

"Słowa to najpotężniejsze narzędzie. Proste i zazwyczaj niedoceniane. Potrafią leczyć. Potrafią niszczyć."

Reasumując, polecam każdemu po stokroć, kto jest nią zainteresowany, a nie wie czy warto czy nie. Oczywiście, że warto! Nawet trzeba! Może nie wymaga od nas głębokich refleksji obowiązkowo, ale w przerwach między czytaniem, z pewnością zajmie chociaż na moment Wasze myśli. Podoba mi się ten plastyczny styl, którym operuje autorka. Sprawia, że ja, jako czytelnik po prostu ponownie wpadłam do świata bohaterów i po raz kolejny pochłonęłam książkę z wielkim zainteresowaniem. Co najważniejsze pisarka zasiewa nutkę intrygi, która idealnie tworzy charakter całości. Ta delikatność, te opisy współgrające z dialogami - stworzone wręcz mistrzowsko! POLECAM!

P.S Tak, ten ostatni fragment jest najlepszym z całej tej książki. Są bardzo... prawdziwe. A Wy już czytaliście tę serię? Macie w planach? Co o niej sądzicie? Czekam na Wasze zdanie!

32 komentarze:

  1. Mnie tam Katy nie denerwowała. Przeciwnie bardziej mi się podobała niż w poprzednim tomie. Myślę, że jednak bardzo dobrze wiedziała czego chce, tylko trochę się w pewnym momencie zgubiła. Deamon zresztą miał w tym swój udział. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam serii, ale uwielbiam fantasy, więc może się skuszę... Jedyny problem polega na tym, że w dzisiejszych czasach trudno znaleźć dobre YA fantasy, ponieważ autorzy za dużo naczytali się Twilight i piszą tylko o romansach szesnastolatek z wampirami. Ale może się skuszę na tę serię.
    Buziaki

    Marta
    http://marta-i-ksiazki.blogspot.se

    OdpowiedzUsuń
  3. Tyle pozytywnych recenzji, a ja nadal nie czuję się zachęcona do sięgnięcia po tę serię. To zupełnie nie moje klimaty i nie chcę się męczyć.
    Może kiedyś spróbuję?

    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam na najnowszą recenzję ♥
    http://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie! Będę jeszcze cię kusić trzema pozostałymi tomami! :D

      Usuń
  4. Ja na razie nie mam jej w planach, ale ta seria zapowiada się bardzo obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam nawet pierwszej części. Może kiedyś się skuszę, ale muszę opróżnić swoje zapasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja, staram się unikać księgarni . ;d

      Usuń
  6. Chętnie przeczytam tę serię ;)
    Zapraszam na Book Tourhttp://nieperfekcyjna-panienka.blogspot.com/2016/08/i-book-tour-z-nieperfekcyjna.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to i życzę zaczytanych dni wraz z Katy i Daemonem.

      Usuń
  7. Nie mam tej lektury w planach, chociaż wierzę, że plastyczność języka potrafi szybko pochłonąć wyobraźnię czytelnika. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z jednej strony, co racja to racja, bo "Zmierzch" zmienił odsłonę każdej złej istoty - wiążąc bohaterów romansem. Ale wracając do serii LUX to muszę przyznać, że zastanawiałam się nad sięgnięcie, po nią ale coś mnie odrzuciło w krótkim opisie z tyłu książki....
    Jednakże to pierwsza recenzja jaką czytam o tej serii. Być może kiedyś się skuszę. Wspaniały blog :)

    Zapraszam do mnie.
    http://ksiazkicharlotte.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, musisz dać szansę tej serii! Obowiązkowo!
      Oh, to miłe z Twojej strony, dziękuję. No i dziękuję za odwiedziny. ;)

      Usuń
  9. Kurczaki, każdy tak chwali serię Lux, a mnie ona do siebie nie ciągnie...
    Ci kosmici mnie tak obrzydzają :(
    Pewnie wiele tracę, no ale tak już jest.
    Pozdrawiam serdecznie
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też niezbytnio ciekawili, a tutaj wcale nie wyglądają tak, jak my wyobrażamy sobie kosmitów.!

      Usuń
  10. Czułam, że Katy zacznie być irytująca w kolejnych tomach >.< Ehh, te baby! :p Ale cieszę się, że Deamon nadal jest kochany :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To w kolejnych tomach autorka da Ci jeszcze więcej czadu :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Być może kiedyś po nią sięgnę, na razie mam zamiar przeczytać inną książkę :)
    Pozdrawiam!

    nastolatka-marzycielka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, szkoda. Jednak pamiętaj o tej serii! ;)

      Usuń
  13. Seria przede mną, nie mogę się jej doczekać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo mnie to cieszy! Będę cie jeszcze zwodzić chyba przez tydzień tą serią. ;d

      Usuń
  14. Zatrzymałam się na trzeciej części "Opal", ale mam nadzieję, że wkrótce uda mi się dokończyć tą serię.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie słyszałam jeszcze o niej ale wydaje się ciekawa;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oczywiście, że już czytałam :) W tym miesiącu doczytałam "Opposition" i już znam finał. Jest co prawda jeszcze jedna część - w tym samym świecie, ale z innym bohaterem głównym. Obecnie jednak nie będę się za nią zabierać - może kiedyś? Serię Lux zapamiętam - te pierwsze trzy części wspominam najlepiej.
    Gratulacje za wytrwałość, bo czytanie w czasie jazdy do i z pracy bywa trudne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, słyszałam, chyba o Hunterze, ale jakoś jak narazie mnie do niej nieszczególnie ciągnie. Tęsknie bardzo za Katy i Daemonem. :( Oj trudno było, ale dałam radę. ;)

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥