piątek, 26 sierpnia 2016

#czytamcopolskie!

Witajcie! 
Dzisiaj stwierdziłam, że to TEN dzień. IDEALNY dzień, na publikację takiego posta. DZIEŃ, w którym chcę Wam udowodnić, że to, co polskie, wcale nie jest złe. Często w sieci i poza nią, pojawia się zdanie "nie czytam książek polskich autorów". Ale dlaczego? Co polscy autorzy zrobili Tobie, że nie chcesz czytać tego, co stworzą? Dlaczego odrzucasz ich z góry nie poznając ich pióra? To jest niesprawiedliwe. "Cudze chwalicie, swego nie znacie" - tak mówi dawna sentencja, która jest tak bardzo prawdziwa. Przecież książki tworzą DLA nas. POLSKICH AUTORÓW jest wielu, niektórzy raczkują w tej dziedzinie inni mają wieloletni staż i są doceniani. Dzisiaj chciałam się skupić na dwóch, bardzo sympatycznych autorkach, które miałam okazję poznać na Targach Książki w Krakowie.



Agnieszka Lingas-Łoniewska - urodziła się w 1972, mieszka we Wrocławiu. Ma na koncie udział w antologiach, jest laureatką konkursu na opowiadanie kryminalne z Dolnym Śląskiem w tle. W 2012 roku została uhonorowana żelaznym glejtem Ambasadora Krakowskich Targów Książki.

A teraz po mojemu:
Przygodę z Panią Agnieszką zaczęłam będąc w drugiej klasie gimnazjum. Pamiętam, że po przeprowadzce w nowe miejsce nie miałam zbyt wielu znajomych, tęskniłam za swoim domem, który lada moment miał być zburzony - jedna osoba zniszczyła wszystko, co wiązało się z moją ostoją rodziny, bezpieczeństwa. Teraz stoi tam jakiś wielki budynek, który nie jest do końca wybudowany. Do rzeczy. Otóż wybrałam się na wycieczkę po okolicy, pojechałam busem do najbliższej biblioteki. Znalazłam jedną z POLSKICH powieści, która wydawała się nawet na ciekawą. Byłam mocno zaintrygowana i doszłam do wniosku, że ją wypożyczę.

"Zakład o miłość" - to pierwsze spotkanie z Panią Agnieszką. Pierwsze, które spowodowało, że zapragnęłam kolejnych takich dobrych powieści. Za każdym razem, było jeszcze lepiej! Ale nie zawsze ma się to, co chce, prawda? Rzeczywistość była okrutna. Ciągle ktoś mnie uprzedzał i wypożyczał powieści autorki, a mnie aż skręcało od środka, bo pragnęłam poznać kolejne historie, napisane przez Panią Agnieszkę.
Pewnego dnia w końcu się doczekałam i poznałam losy bohaterów z powieści "W zapomnieniu". Pamiętam pierwsze łzy spowodowane przez książkę. Pamiętam te pełne napięcia chwile, w których nie wiedziałam, co się wydarzy. Pamiętam, że ta lektura wzbudziła we mnie o wiele więcej odczuć
niż poprzednia i już wtedy obiecałam sobie, że każdego dnia będę dążyć do tego, by poznać każdą historię, napisaną przez tą Panią.
Kolejnym wielkim BUM była zapowiedź trylogii Łatwopalni. Pamiętam, że okładki miały w sobie to coś. Pamiętam, że jak dopadłam jedną z biblioteki, tak od razu pojechałam do księgarni i kupiłam ją. Gdy doczekałam się publikacji ostatniej części - "Wybaczenie" - za pierwszą swoją wypłatę kupiłam drugi i trzeci tom. Ileż to było emocji! Chodziłam i tryskałam energią, zrobiłam im specjalne miejsce na swojej półce. Zaczytywałam się nie raz i nie dwa, powracałam i na nowo odczuwałam to, co już przecież znajome, a i tak samo poruszało moje serce.
"Bez przebaczenia", oraz "W szpilkach od Manolo" upolowałam będąc kolejno w bibliotece. Kolejne skrajne emocje, przepełniały moją duszę, jednak dobra passa mnie nie omijała, ledwie oddałam dwie, czekały na mnie trzy kolejne - a mowa tutaj o serii "Zakręty losu". Tak, w tym roku, na Targach Książki w Krakowie będzie można dostać czwarty tom tej serii! Już nie mogę się doczekać tego dnia!!!
I wtedy, pierwszy raz, dwa lata temu, wybrałam się na Targi. Spotkałam się z Panią Agnieszką, zakupiłam "Brudny świat" i pierwszy tom serii lawendowej dla mamy. W ubiegłym roku skompletowałam ją w całość i dumnie prezentuje go na swojej półce. Trylogia Lawendowa pierwszy i drugi tom możecie znaleźć już u mnie na blogu, wkrótce ostatnia część chorwackiej historii sióstr Skotnickich. Jednak to, co rozwaliło mnie doszczętnie na łopatki - to "Skazani na ból" - to historia, która... Która wywołała u mnie ogrom emocji. Nie wiem, czy to możliwe, ale ja chcę więcej takich powieści. Muszę przyznać, że nawet "Szósty" nie zapewnił mi tylu emocji, jak SnB. To samo tajemniczy "Obrońca nocy", nic nie pobije historii Amelki i Aleksa. Zaś "Jesteś moja, dzikusko" - recenzje poznacie lada dzień. Jestem oczarowana bo znowu dostałam zastrzyku pełnego emocji, nie tylko tych pozytywnych...
Jednak są pozycje, których nie miałam okazji czytać: "Piętno Midasa - musi poczekać do Targów. "Myśli moje swobodne", antologie, czy "Zbrodnie Pozamałżeńskie" na pewno przeczytam w odpowiednim czasie.

Tą krótką, bądź ciut dłuższą wspominajką chciałam Wam udowodnić, że POLSCY autorzy, nie są tacy źli. Ja szczerze mówiąc zakochałam się w piórze Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, jako osobę również bardzo ją lubię. Jest sympatyczna, ma do nas, fanów [sekty Agnes] tyle cierpliwości na Targach, że to samo w sobie jest cudowne. Spotkałam się z pisarką już na Targach dwa razy, w tym roku nastąpi to po raz trzeci. Zawsze wymienimy kilka słów, zrobimy sobie pamiątkowe zdjęcie, oraz autorka podpisze się na każdej z książek, jaką ze sobą przyniesiemy. Na ustach gości jej uśmiech i nie znika. Nie udaje osoby z wyższych sfer, bo jest rozchwytywaną pisarką. Ma dla nas czas, daje nam siebie z każdą kolejną powieścią. Wiem jedno, że chyba nic nie będzie w stanie mnie oderwać od jej powieści. Polecam jej powieści - kilka recenzji dostępnych jest u mnie na blogu w zakładce Recenzje A-Z.

Magdalena Witkiewicz - pisarka, marketer z wykształcenia. Ma dwoje dzieci, Liliankę i Mateuszka. Jej pierwsza powieść Milaczek poprawiła humor wielu czytelnikom. Prowadzi firmę marketingową - Efekt motyla.

A moim zdaniem?
Panią Magdę poznałam dużo później. Właściwie to... rok temu. Prowadziłam już pierwsze wyzwanie Przeczytam 52 książki w 2015 roku i czterdziestą była "Pierwsza na liście". Pamiętam, że wzbudziła we mnie wiele emocji tą powieścią. Z pięknym przesłaniem - wspaniała historia. Kolejna, tuż po wcześniejszej lekturze była "Zamek z piasku" - pamiętam, że byłam zakochana w pewnym bohaterze. Miałam pewne wątpliwości do Weroniki, bohaterki tej książki, no ale ostatecznie dobrze zrobiła. Następnie "Szkoła żon" - niestety kontynuacji nie udało mi się zdobyć. :( Nie ma jej w bibliotece, a mnie nie stać na kupowanie książek. Mimo to, ta historia była inna od reszty i zdecydowanie zachęcam Was do jej poznania!
Kolejno Ballada o ciotce Matyldzie wydaje mi się, że jest najsłabszą z całego dorobku pisarki, który miałam okazję poznać. Z jednej strony szkoda, ale całkowicie się różni od pozostałych to trzeba przyznać. "Milaczek", czy "Panny Roztropne" bardziej śmieszyły, niż niosły przesłanie, ale miło spędziłam z nimi czas. Jest jeszcze jedna część, której również nie ma w mojej bibliotece. I ostatnia, jaką czytałam - "Po prostu bądź" - to jest całkowity FENOMEN. Pamiętam, jak czułam się po skończeniu tej lektury. Moje serce, dusza, umysł - płakało! Tak bardzo bolała mnie ta historia... Ale jest przepiękna. Wiedziałam, kupując tę powieść na zeszłorocznych targach, że to będzie całkowite cudo w dorobku pisarki i wcale się nie myliłam.
Pisarkę poznałam również na Targach w 2015 roku, jest to osoba zarażająca swoim uśmiechem. I ona znalazła czas dla nas, czytelników, fanów - podpisała książkę, porozmawiała, zrobiła pamiątkowe zdjęcie. Mam nadzieję, że i w tym roku się spotkamy, miło spędzimy czas i wyniosę jakąś ciekawą pozycję od pisarki. :D


Na sam koniec, chociaż na samym początku powinnam wspomnieć o organizatorce tego wydarzenia, Isabelle West z bloga Heavy Books klikając TUTAJ przeniesiecie się do jej bloga, a na facebook'u wpisując frazę #czytamcopolskie i tam będziecie na bieżąco kto, co i na jaki temat pisze/mówi. Dziękuję, że pozwoliłaś mi dołączyć do tego grona! :) 
A jakie jest Wasze stanowisko do polskich autorów? Mam nadzieję, że udało mi się chociaż w części poopowiadać o pisarkach, ich książkach, nie zdradzając praktycznie niczego. Obie pisarki świetnie i przystępnie piszą, więc nie widzę przeszkód,  by nie czytać ich powieści. 
Miłego dnia, trzymajcie się! :)

32 komentarze:

  1. przez długi czas byłam uprzedzona do polskich autorów, ale ostatnio zaczyna się to zmieniać bo czytam polskie książki i jestem zachwycona. moim odkryciem roku jest Marta Kisiel, czytałaś Dożywocie? pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz! Bardzo się cieszę, że przekonujesz się do polskiego języka w literaturze. ;)Niestety tej autorki nie spotkałam w bibliotece, ale jeśli będę mieć okazje, na pewno skorzystam z Twojej rady i się skuszę. ;)

      Usuń
  2. Ja dopiero odkrywam polskich autorów, ale już uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam polskich autorów ostatnio coraz częściej, a twórczość Pani Agnieszki znam i bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytam często polskich autorów, mój wpis na ten temat jest w (ciągłym) przygotowaniu, ale znacząco będzie różnił się od Twojego, gdyż ja za twórczością pani Agnieszki bardzo nie przepadam, u mnie na blogu można znaleźć krytyczne recenzje dwóch jej książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, już chyba czytałam jedną jak się nie mylę recenzję, lub nawet dwie negatywne... Ale już zaglądam do Ciebie na ten wpis!

      Usuń
  5. Ja czytam mnóstwo polskiej literatury. Mam do niej słabość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, u mnie zaczyna powoli też przemieniać się w słabość. :)

      Usuń
  6. Niewiele czytam książek polskich autorów, ale powoli to zmieniam :) Bardzo lubię prozę Olgi Rudnickiej czy Marty Kisiel :D
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyższa pora kochana! :)
      Kisiel nie znam, ale Rudnickiej książkę jedną przeczytałam i nie przypadła mi do gustu. ;/

      Usuń
  7. U mnie jest bardzo dużo polskich książek. Nie uważam, że polska literatura jest lepsza bądź gorsza od literatury innych krajów i bardzo mnie dziwi, gdy ktoś mówi, że jej nie czyta, bo jest... polska. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, u mnie zdziwienie łączy się ze zdenerwowaniem. ;)

      Usuń
  8. Polskie jest dobre, a czasem nawet lepsze. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym mogła dać lajka twojej wypowiedzi, zrobiłabym to. ;)

      Usuń
  9. Książka "Skazani na ból" kiedyś mnie zainteresowała, ale nie miałam okazji jej przeczytać, jednak mam nadzieję, że niedługo się to zmieni. A sama zaczytuję się teraz również w polskiej książce, debiucie pani Anny Lange - "Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu". ;)
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ci się uda ją zdobyć, bo moim zdaniem jest świetna! O, tego to nie znam, ale z chęcią poznam!

      Usuń
  10. Przedstawiłaś moje ukochane autorki! Kocham polską literaturę, w sumie to czytam jej więcej niż zagranicznej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham polskich autorów, ale nie z tego gatunku :D Ja wolę fantastykę i Mortkę, Ćwieka, Miszczuk czy Kisiel <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miszczuk tez jest okej, reszty nie znam. ;d

      Usuń
  12. Och, panią Witkiewicz znam póki co z książki "Po prostu bądź", którą uwielbiam. Jednak śledzę sobie ciągle poczynania autorki i wiem, że sporo tytułów na mnie czeka. :)
    Pozdrawiam,
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Witkiewicz znam i bardzo lubię :) z panią Lingas-Łoniewską dopiero muszę się zapoznać.

    OdpowiedzUsuń
  14. czytałam "Dzikuskę" i na pewno sięgnę po inne książki pani Lingas-Łoniewskiej.
    Wydaje mi się że duże znaczenie dla współczesnej literatury polskiej ma promocja, dobre Polskie ksiażki wychodzą z cienia, biblioteki też inwestują w polskie powieści. Ja aktualnie czytam Szeptuchę Katarzyny Bereniki Miszczuk i jestem zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Panią Miszczuk znam z powieści Druga szansa czy Pustułka i zdecydowanie ci je obie polecam. ;0 A Pani Agnieszki każdą. ;]

      Usuń
  15. Ja dopiero jakiś czas temu przekonałam się do polskich autorów i teraz to właśnie po ich dzieła sięgam najczęściej! :D I jestem dumna z tego, że mamy tak znakomitych pisarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko Ty jesteś dumna, kochana. ;]

      Usuń
  16. Dla mnie to bez różnicy, kto napisał książkę. Książka to książka, chociaż jestem bardziej wzrokowcem i jakoś dziwnie książki autorów zagranicznych bardziej wpadają mi w oko, co nie znaczy, że nie czytam naszych książek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jest logiczne. Ale tak wiele osób mówi, że nie czyta polskiej literatury bo nie, bo jest gorsza, a nawet nie chce spróbować. ;/

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥