środa, 3 sierpnia 2016

Co się dzieje kiedy pęknie serce?

I nadeszła ta wiekopomna chwila... 
Nie no, żartuję. Otóż na jakąś tam okazję... a, urodziny! Takie zaległe, ale jednak mogłam sobie wybrać książki jako prezent więc skorzystałam. Hotel Bankrut, to była jedna z tych dwóch wybranych przeze mnie. A drugą jest kontynuacja powieści, którą czytałam w swoje urodziny. :D Tak, mam dwie części, które należą do mnie i czekam, aż pojawi się ostatnia, trzecia część, bym mogła ją dosłownie pochłonąć. A skręca mnie z ciekawości! Naprawdę!

Kathrin Lange - urodzona w 1969 roku, pracowała jako specjalistka pod mediów, wydawca, a od 2005 roku skupiła się na pisaniu. Recenzowana dziś książka jest jedną z trzech powieści, która zainspirowana jest powieścią gotycką Rebeka Daphne du Maurir. TUTAJ możecie przeczytać recenzje pierwszego tomu. 

Kathrin Lange - Serce w kawałkach 


David mieszkając pięć miesięcy w Bostonie postanawia, że wraca na wyspę Martha's Vineyard by raz na zawsze pozbyć się wszystkiego, co go dręczy. Oczywiście uparta Juli idzie w ślad za nim. Chłopak chce sobie przypomnieć chwilę na klifie, w którym jego narzeczona zmarła. Pamięta tylko huk. Jednak czyimi rękami był on spowodowany? Kto zabił młodą dziewczynę? Czy Juli tak jak w poprzednim tomie poradzi sobie i z chłopakiem, oraz z własnymi obawami? 

Musze napisać to na samym początku! Te okładki są genialne! Mają swój charakter, który oddaje to, co znajduje się na wypisanych stronach. Teraz mamy do czynienia z kolorem miętowym (na zdjęciu to aż niebieski, ale i tak kocham ten aparat w tym telefonie *.*), który idealnie współgra z czernią i czerwienią. Bardzo podoba mi się ta graficzna strona, a co najważniejsze, jest ona ze skrzydełkami. Na jednym przeczytamy fragment książki, a na drugiej kilka słów o autorce.
Co do Wydania, jest w idealnym stanie. Nie ma literówek, ani innych tego typu rzeczy. Czcionka, odstępu między wersami czy też marginesy są świetnie dopasowane. No i uwaga dla innych, kartki nie są białe. :]

Dziś już wiem, ze skłamał. Widok krwi i strzały wyzwoliły w nim jakaś dziwna reakcje. Przywołały coś bardzo niedobrego - coś, co już niedługo miało zepchnąć nas na powrót w otchłań."

Z kolei autorka, utrzymała swój styl w podobnym tak jak w pierwszej części. Chociaż szczerze się przyznając, tę powieść czytało mi się o wiele lepiej. Pisarka miała już swój wykreowany świat, w którym posługiwała się postaciami jak marionetkami. Jak pionkami w grze. Zwodziła ich na manowce, zbliżała, powiała grozą... A bohaterowie jak marionetki - ulegały jej czarowi. Tak i ja, będąc czytelnikiem, podążałam tropem bohaterów i razem z nimi poddałam się manipulacji. Bardzo mi się to podobało, ponieważ nie wiedziałam, czego mam się spodziewać, po tej części. Wiedziałam, że będzie trzecia, ale co się stanie w niej? Czego nowego się dowiem? Właśnie. I tu mnie zatkało, bo nawet takiej opcji nie przemyślałam! To był szok nad szokami i nie byłam w stanie wyobrazić sobie, jak to w ogóle jest możliwe, jak było możliwe. Ostatnie kilkadziesiąt stron niemalże połykałam! Ale naprawdę, tym razem dałam się zmanipulować i porwać tej historii, w której nie wieje nudą! Wręcz przeciwnie! Akcja toczy się bardzo szybko, autorka zaskakuje nas coraz to nowymi sytuacjami, które mogą przypominać poprzednie, ale tylko mogą, bo są to delikatne wstępy do tego, co nas czeka dalej... 

Co do rozdziałów, nic się nie zmieniło. Są przed nimi serduszka, oczywiście w kawałkach. Jednak opisy nie są przydługaśne, a dialogi raz po raz zaskakują odzywkami bohaterów do siebie. Są one idealnie wpasowane, że nie wydaje nam się by czegoś było za mało czy tam za dużo. Czytając ten drugi tom, odniosłam wrażenie, że podoba mi się znacznie bardziej niż pierwsza, wprowadzająca. Ta jest już rozwinięta, tak samo jak ze stylem autorki, która nie bała się pokazać prawdziwego oblicza i pazura do każdej z postaci, co mnie niezmiernie cieszyło, ponieważ Ci bohaterowie, o których wspomnie za moment są bardziej wyjątkowi i wpadają w pamięć. No i ten koniec! Matko kochana jak ja dożyję do przeczekania na ostatni tom?! 

Zarówno David jak i Juli nieco... wydorośleli. Patrzą na to wszystko z innej perspektywy, no dobra, chociaż na chwilę. Ale wydają mi się może nieco mądrzejsi? Oczywiście nie wszyscy, bo zawsze ktoś musi coś odwalić, ale to tam taka normalka. Pojawiają się nowi bohaterowie, lecz nie brakuje tych z pierwszej części. Oczywiście nie zapominajcie o klątwie krążącej nad rodziną Bellów! Nie wolno Wam o tym zapominać, ani na moment! Co do Davida - nie miałam oczekiwań. Stwierdziłam, że i tak, i tak coś Pani Lange wymyśli na tyle, że będzie miało to swój styl i charakter, a mnie nic do tego. Jak mi nie pasuje to wynocha. Ale jednak zaakceptowałam to, jak postępował. Jak się zmienił i mimo, iż momentami miałam ochotę mu tak przyłożyć, że... miałby przerąbane. Ale i tak go lubię. Bardziej niż w pierwszej części. Człowiek-Zombie tak mi się kojarzył i zapewne z takim porównaniem zostanie aż do końca mojej pamięci. 
Co do Juli znów miała pewien ciężar na głowie, sercu. W sumie to ona miała go cały czas, ale to taki tam szczegół. I ona momentami zachowywała się jak... histeryczka? No dobra, może to za mocne słowo. Z jednej strony bym tylko ją krytykowała, ale z drugiej strony będąc w jej ciele, w jej sytuacji... Jestem pewna, że zachowałabym się identycznie lub bardzo podobnie. Bo jeżeli chodzi o drugą osobę jestem w stanie zrobić więcej niż wiele i nikt na to nic nie poradzi. Tym bardziej, jeżeli chodzi o drugą połówkę. Więc mocno sobie chwalę, że Kathrin dodała nieco charakteru bohaterom, ożywiła ich życie, czy nawet te wyrazy, słowa, sytuacje. Wszystko nabrało kolorów i prędkości. I dobrze. 

"Bolało mnie serce, na którym pojawiało się coraz więcej pęknięć."

Czytając tę książkę, na pewno podczas czytania nie raz i nie dwa robiłam oczy wielkie jak spodki, bo tego się nie spodziewałam. Byłam zaskakiwana nie raz i nie dwa. Chwilami chciało mi się płakać, było mi okropnie smutno. Rzadziej już tutaj się uśmiechałam, no może przy kąśliwych odpowiedziach, przepełnionych ironią i sarkazmem.
Jestem przekonana, że czytając tę część, będziecie w pełni zadowoleni. Nie ma się na czym zawieść, a że nie jest to książka jakiś wysokich lotów, warto ją poczytać popołudniem czy też wieczorem, w którym nie macie co robić. Wydaje mi się, że jest idealna na odprężenie, a przy tym dodatkowo powinna Cię mocno zaciekawić. Więc jak? Skusicie się? A może już mieliście okazję ją przeczytać? Tak wiem, że wczas publikuje te recenzje, ale niestety dni mijają, recenzji przybywa i takim oto sposobem, 28 czerwca skończyłam ją czytać, a widzicie, który jest dziś. 

Książka mocno wciągająca, pełna tajemniczych okoliczności, napawa dreszczykiem emocji, a dodatkowo jest połączona z młodzieżówką, przy której fajnie jest odetchnąć. Polecam ją każdemu, kto ma na nią chrapkę, a nie jest do końca przekonany czy czytać, czy nie. Ja Wam piszę,k TAK WARTO! I nie żałuję! Bo na odwrocie książki jest napisane "Podejdź bliżej, a pożałujesz!" - a ja nie żałuję wręcz się cieszę, że miałam okazję ją przeczytać. Fajnie, że należy do mojej kolekcji. :) 

34 komentarze:

  1. Zapowiada się super, chociaż ostatnio doszłam do wniosku, że powinnam czytać więcej wesołych książek xD A okładka jest naprawdę genialna, bardzo zachęca czytelnika do poznania tej historii.
    Pozdrawiam,
    nastolatka-marzycielka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do okładki, zgodzę się w stu procentach, bo coś w sobie ma. Oj tam, wesołych, Niekoniecznie wesołe muszą sprawiać nam przyjemność. :)

      Usuń
  2. Pamiętam, że pierwszy tom nie do końca mi się spodobał - widziałam w nim sporo niedociągnięć. Z kolei druga część była dla mnie o niebo lepsza, a zakończenie sprawiło, że na pewno sięgnę po ostatni tom, jak już się ukaże. :)
    Pozdrawiam,
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podobnie i też z niecierpliwością będę oczekiwać ostatniego tomu. ;)

      Usuń
  3. Czytałam ją już dość dawno temu i niestety nie byłam zbytnio zachwycona, aczkolwiek rozumiem, że innym może się ona podobać. Pierwsza część podobała mi się trochę bardziej, acz z ciekawością sięgnę po finałowy tom.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie lubię nie kończyć serii. Jak już zacznę, muszę ogarnąć wszystkie, o ile to tylko możliwe. ;)

      Usuń
  4. Muszę sięgnąć po tę książkę! Napisałaś skrupulatną, bardzo barwną recenzję :) ciekawa jestem, czy mnie również fabuła będzie tak zaskakiwała jak Ciebie :) pozdrawiam, http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te piękne słowa. Mam nadzieję, że i Ciebie książka oczaruje. ;)

      Usuń
  5. Ciekawa jestem tej książki, nie czytałam nawet pierwszej części, czytałam wiele dobrych, ale i złych recenzji. Może kiedyś do niej zajrzę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami jeżeli recenzje są tak pośrednio, warto zaryzykować samemu i sprawdzić, polecam oba tomy. ;)

      Usuń
  6. Dla samej okładki przeczytałabym tę książkę :D Bo jest taka piękna! Nie no, muszę ją upolować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i takie zachowanie mi się podoba! Chociaż nie twierdzę, że sroka okładkowe to prawidłowe zachowanie. :D

      Usuń
    2. No ja wiem, że nie ocenia się książki po okładce, ale ta jest tak piękna, cudowna, magiczna, tajemnicza, kolorowa, intrygująca, że nawet gdyby okazała się totalnym gniotem to i tak chciałabym ją mieć na swojej półce :D :D Piękne okładki cieszą oko, a piękne słowa cieszą umysł :D Ale mnie na filozofie wzięło :P

      Usuń
    3. Przejmujesz się! Filozofia w każdym człowieku trochę potrzebna! :D A nam, to już w ogóle. :D Jest piękna, to fakt, ślicznie komponuje się wśród pozostałych książek! :D

      Usuń
  7. Myślę, że bym się nie zawiodła. To bowiem moje klimaty czytelnicze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc czekam na Twoją recenzję Wiolu. ;)

      Usuń
  8. Nie znam pierwszej części, więc pewnie lepiej nie zaczynać od drugiej. ;) Niestety, średnio przypadł mi ten tytuł do gustu, więc chyba sobie odpuszczę. Może innym razem ;)
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, może kiedyś dasz szansę pierwszej i drugiej części, no i jak się ukaże, to finałowemu tomu. :)

      Usuń
  9. Książka zapowiada się naprawdę cudownie.
    Czekam na jakąś promocję i rzucę się na nią :D
    Zresztą warto ją mieć dla samej okładki, która jest nieziemska *-*
    Pozdrawiam serdecznie
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to piękne z Twojej strony, myślę, że mogłaby ci się spodobać. ;)

      Usuń
  10. Całkiem, całkiem nieźle się zapowiadam :D
    + Nominowałam Cię do Summer reader BOOK TAG :D
    https://bookowelowe.blogspot.gr/2016/08/summer-reader-book-tag.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, dziękuję serdecznie! Jednak pewnie nominacja ukaże się pod koniec roku, bo nie mam pojęcia, kiedy wyrobię się z recenzjami. :D Ale wykonam na pewno, dziękuję! :)

      Usuń
  11. Nie słyszałam nigdy o tej książce nie wiem za bardzo czy to moje klimaty być może kiedyś po nią sięgnę le wątpię

    Truskaweczka (klik)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam okładki za równo tej części jak i pierwszej. A co do książek, to muszę je nadrobić

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak dobrze wiesz przeczytałam pod koniec lipca pierwszą część i była bardzo fajna. Zakupiłam sobie drugą i doskonale, że napisałaś tą recenzję, ponieważ miałam wrażenie, ze druga część będzie gorsza, a jest inaczej! I świetnie, bo uwielbiam klimat tej historii ♥
    Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo mnie to cieszy! Mam nadzieję, że szybko sięgniesz po ten tom. ;)

      Usuń
  14. A mi pierwsza część kojarzy się ze stukniętą fanką niepotrzebnie rozwlekającą się nad tragedią, a poza tym pamiętam twój opis tego zakochania xD Zdecydowane nie i dla drugiej części :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Och, jestem tak bardzo ciekawa pierwszego tomu tej serii! I tak, jestem go ciekawa głównie ze względu na tą piękną okładkę ;) Jestem chyba takim typem lekkiej sroki okładkowej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam! Każdy ma w sobie trochę z okładkowej sroki i nic z tym nie zrobisz. :)
      Zachęcam cię do obu tomów!

      Usuń
  16. Ostatnio doszłam do wniosku, że:
    1) za dużo babskich książek
    2) za dużo smutnych historii

    A tutaj już sam tytuł gwarantuje połączenie obu opcji ;)

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥