poniedziałek, 26 października 2015

Nie tylko ludzie mają uczucia..

Kolejny znów nudny wieczór, zamienił się dzięki tej produkcji niezapomnianym. Oczywiście film wybierał chłopak, a ja stwierdziłam, że w sumie czemu nie. Tym bardziej moje zdziwienie sięgnęło zenitu gdy ujrzałam tam.. właśnie. Postać, którą pół świata uważa za ciacho i w ogóle kojarzy się z samymi nieprzyzwoitościami. Ale tylko połowie świata, niektórym jest ta postać po prostu obojętna, tak jak i mnie. Ale nie mogę powiedzieć, że źle zagrał swoją rolę. Byłoby to kłamstwem. 

 



PORYWY SERC  / RACING HEARTS 

Reżyseria: Dominique Deruddere
Scenariusz: Dominique Deruddere
Gatunek: Komedia, Romans
Produkcja: Belgia, Niemcy
Premiera: 2 kwietnia 2014 (ŚWIAT) 








Główny bohater, biznesmen z Nowego Jorku, musi zdobyć klienta, za wszelką cenę. Po trupach do celu dąży do zdobycia tego, co sobie wyznaczył. Jednak czy chęć pieniędzy zdobędzie przewagę nad kwitnącym uczuciem? 


Jestem przekonana, że wpadniecie w osłupienie, tak jak ja, gdy zobaczycie głównego aktora. W sumie i tak Wam go zdradzę bo i tak może Was korcić i tylko to sprawdzicie nie oglądając z filmu. Chce od razu powiedzieć, że jest to całkiem inna postać, niż z tym co Wam się może skojarzyć. W tej roli spełnił się dobrze, nie mam żadnych "ale" co do bohatera, może jedynie tylko, że film jako całość nie był aż taki WOW i SUPER. 
A więc głównego bohatera, biznesmena odgrywa nie kto inny, jak Jamie Dornan, znany Wam wszystkim zapewne przede wszystkim z Trylogii Greya. Ma dwa nazwiska, przez co nieco magluje wszystkich i chyba to psuje mu opinię w moich oczach. Owszem, to nie ja kreowałam postacie i to ne ja miałam wizję, ale jako bohater nie podobał mi się. Jego czyny  i tak dalej.. po prostu nie darzyłam sympatią tego człowieka. Ogólnie postacie tutaj wydały się nieco takie.. denne? Cóż, może to tylko moje przemyślenia. 
Nie mieli nakreślonego choć ociupinkę więcej niż trochę charakteru, więc wydali się tacy.. obojętni. Grają bo muszą, bo za to im płacą. Oczywiście zagrali bardzo w porządku, ale mało było zwrotów akcji, które mogły zaskoczyć i zainteresować dalszą częścią filmu widza. 


Chociaż on nie powinien mieć głównej roli, tylko Gołębie. To jest to, co jedyne mi się podobało. Ukazanie tego, że nawet ptaki mają uczucia. Pokazanie miłości między hodowcą a ptakiem akurat w tej produkcji jest bezcenne i nie spodziewałam się innego zakończenia i się nie zawiodłam. Dostałam takie zakończenie, jakiego chciałam. Piękna jest miłość ogólnie zwierząt do ludzi. One nie potrafią mówić, ale poprzez gesty potrafią pokazać, że też kochają. 
Oczywiście to może być moje spostrzeżenie, Wy możecie mieć inne zdanie na ten temat, no, ale ja tak myślę i nie wstydzę się tego mówić. 


Ścieżki dźwiękowej jako takiej wielce rozbudowanej to nie było, co może jest malutkim minusikiem. Mało zwrotów akcji, które by zaskakiwały widza. Przewidywalność, niestety przeokropna i to też wpływa na główną ocenę filmu. 


Oczywiście dla mnie jedyną pozytywną rzeczą w tym filmie były Gołębie i nic więcej. 

Film tak naprawdę dla wszystkich, nie ma ograniczeń wiekowych ani nic z tych rzeczy. O miłości zwierząt do ludzi, czy też w stosunkach międzyludzkich. Pokazanie w jak bardzo krótkim czasie można polubić kogoś aż za bardzo. Gdybym miała obejrzeć film raz jeszcze, chyba bym się skusiła, ale chyba sami wiecie dlaczego, bo powtarzałam to już kilka razy. :)

8 komentarzy:

  1. pierwszą moją myślą było "co robi tu pan Grey". chętnie obejrzę, chociaż prawdopodobnie będę się zastanawiać kiedy zobaczymy Czerwony Pokój Bólu, kiedy wyjmie pas... pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez jak pierwsze go zobaczyłam to było "ooo... Grey!", troche smutne, że ten aktor nieważne w jakim filmie zagra, nie będzie nazywany Jamiem Dormanem tylko Christianem Greyem :P

      Usuń
    2. O nie, toż ten film był gorszy od książki, zdecydowanie.

      Usuń
    3. No cóż, przynajmniej jest sławny ;D

      Usuń
  2. Osobiście filmy oglądam sporadycznie i... cóż, ten chyba sobie daruję. Nie do końca moje klimaty, chociaż niedawno próbuję wszystkiego, w tym w końcu obejrzałam "Ojca Chrzestnego" (co prawda na razie 1 część, ale i kolejne się szykują :D).
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też oglądałam sporadycznie, albo i rzec można praktycznie w ogóle. O, tego akurat nie oglądałam. :)

      Usuń
  3. Aktor grający Greya... Może obejrzę z czystej ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo Grey grający.. biznesmena.. może być ciekawie, serdecznie zapraszam ;)

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥