sobota, 11 czerwca 2016

Kto wygra Piekielny Wyścig?

Kontynuacja Ognia i wody, której recenzje mieliście okazję ostatnio czytać. Oczywiście widząc je dwie czekające na mnie nie mogłam doczekać się momentu, aż je przeczytam i poczuję się jak jedn z uczestniczek tego niezmiernie trudnego wyścigu, ale czy tak było? Czy pokonywałam wraz z bohaterami te wszystkie trudności? 

Victoria Scott - debiutowała serią o Dantem Walkerze. Jej książki zostały przetłumaczone na 11 języków. Sama autorka mieszka w Dallas z mężem i córką. Uwielbia poznawać swoich czytelników. TO ZAPRASZAMY DO POLSKI :)

Victoria Scott - Kamień i sól #2




Tella ma za sobą dwa etapy piekielnego wyścigu, które nie należały do najłatwiejszych. Nie spodziewa się, co może ją czekać, w drugiej połowie tej rywalizacji. Nie jest w stanie się wycofać, ponieważ determinacja do osiągnięcia celu jest silniejsza niż powrót do domu. Nie teraz, gdy zaszła już tak daleko. Czeka na nią rozszalały ocean, mroźne góry i nowe zadania, wymyślone przez organizatorów wyścigu. Czy pokona swoje słabości i dotrze do mety? Tylko pięć osób może objąć nagrodę, a jest ich... czterdziestu jeden. Czy będzie można zaufać komuś innemu niż sobie, gdy wszyscy są dla siebie rywalami tak blisko osiągnięcia leku?

"Tak to już w życiu jest: kiedy znajdujesz się w beznadziejnej sytuacji, myślisz sobie: 'Przynajmniej nie może być już gorzej.' 
I wtedy życie wali cię prosto w głowę za głupią naiwność."

Co do wydania drugiej części, nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Jest podobnie jak z pierwszą częścią, okładka również robi wrażenie, ale jest bardziej stonowana. W tym wydaniu również nie znalazłam żadnych literówek, nie uskarżałam się na problemy z czytaniem.
Natomiast autorka podniosła poprzeczkę. Znacznie wyżej po pierwszej części. Oczywiście tylko niestety w tym, co czekało bohaterów, bo w moich odczuciach nic się nie zmieniło po pierwszej części. Myślałam, że dokona kilku zmian, urozmaici czymś powieść, le dodała tylko kilka momentów, na które wstrzymujemy oddech, nieco intryg i... nic poza tym. Z jednej strony szkoda, ale z drugiej strony, gdyby miała okazać się klapą, lepsze to niż coś gorszego.
Czytało mi się dość szybko, przyjemnie, jednak jakoś nie przyciągało mnie do niej. Jeśli mam być całkiem szczera to... chwilami zastanawiałam się, dlaczego mnie tak do niej nie ciągnie, przecież tak bardzo chciałam ją przeczytać, a teraz nie mogę znaleźć powodu żeby po nią sięgnąć. Ale po kilku głębszych rozważaniach przeczytałam ją do końca, za drugim podejściem.
Spodziewałam się, że spotka mnie tutaj emocjonalna karuzela, że całą książkę będę czytać jakbym siedziała na szpilce i nie mogła się poruszyć, nawet oddychać. Jednak ja się wierciłam, czekałam na coś, co mnie zatka i nie pozwoli jak wspominałam wyżej, się poruszyć, no, ale nie dostałam tego. Co nie stwierdza, że książka była beznadziejna! Teraz rozumiem jedną z blogerek, Agatę, dlaczego? Bo jej w ogóle nie wpadła w gusta, a ja się tak bardzo dziwiłam, jak mogło ci się nie podobać! Teraz po części to rozumiem...

"To, co się stało później, jest jak cienka biała linia oddzielająca dwa wydarzenia w czasie. Jest przedtem i jest potem. Jest kruche niebezpieczeństwo statku pod naszymi stopami, a potem dzikie, nieprzewidywalne, kipiące morze."

Swoich faworytów nie zmieniłam, nadal Tella czy Guy. Madox również pilnował mojej sympatii. Jejku, tak mi go będzie brakować, najbardziej z całej książki. Chciałabym mieć takiego liska obok siebie, takie stworzonko, które jest inne od pozostałych. Wiadome jest, że podczas takiej wyprawy, albo raczej rywalizacji, ludzie pod presją czasu się zmieniają, czasem diametralnie, bo każdy chce wygrać i staje się wzajemnym wrogiem. Jednakże są w tej historii osoby, które nie zmieniły się całkowicie. Nabrały pewności siebie, wytrwałości, ale nie zmieniły stosunku do ludzi czy pandor. Nie wszyscy idą po trupach do celu, jak to chcieliby organizatorzy wyścigu.

Książka pisana rozdziałami, jak poprzednio. Tak samo podzielona na części, oraz wszystko jest widziane oczami Telli. A tak się modliłam w duchu, żeby to autorka nieco urozmaiciła, jednak... nie. Nie dostałam tego tak jak chciałam.

Świat wykreowany przez pisarkę natomiast znów mnie pochłonął. Już nie było tak łatwo jak w dżungli, czy na pustyni. Kolejne etapy i wymagania stawały się straszniejsze i nie możliwe do przejścia. Sama się chwilami zastanawiam, czy dałabym radę. Wiem jedno, że byłoby bardzo ciężko z moim charakterem. A tutaj bohaterowie muszą przeżywać wiele, widzieć i chwilami czynić coś, czego tak bardzo nie chcą. Zdecydowanie bardziej podobają mi się te dwa świat, niż w poprzednich dwóch etapach. Były trudniejsze, jednak jak wiecie brakowało mi tych emocji. No, ale nic. Liczę na trzecią część i coś zdecydowanie lepszego. Ale jak narazie nic w trawie o tym nie piszczy.

"Myślałam, że dobrze znam swoją pandorę. 
Nie znam jej wcale."

O czym jest powieść? Zdecydowanie o zaciętej rywalizacji, w której zwycięży najsilniejszy i najbardziej wytrwały zawodnik. O tym, jak cel potrafi zmienić ludzi, ale nie wszystkich. Autorka pokazuje nam jak strata boli, a przez przywiązanie cierpimy. Opowiada nam też o tym, by nie ufać, bo nie zawsze się opłaca, niestety...

"Po  chwili ten dźwięk jest wszędzie, pochłania mnie, grzechocze w mojej czaszce, trzeszczy w kościach."

Reasumując, książka nie należy do najgorszych, ale wybitna to ona nie jest. Spodziewałam się czegoś znacznie lepszego, a niestety tego nie dostałam, a szkoda. Brakowało mi w szczególności tych emocji, które można było spokojnie wpleść w akcję. Potencjał nie został w pełni wykorzystany. Mam nadzieję, że jak kiedyś o ile w ogóle powstanie zakończenie tej serii, to autorka da z siebie wszystko i przebije to obie części razem, tego się oczywiście spodziewam. Jak narazie dam sobie chyba spokój z autorką i zobaczę w przyszłości, może akurat coś mnie zaintryguje? Ale nie będę spodziewać się cudów, bo jak teraz ich nie dostałam to później może być tak samo.
Czy ktoś z Was czytał drugą część serii? Jakie macie o niej zdanie? Podobała się Wam, czy raczej nie bardzo? A jeśli jest wśród Was osoba, która zamierza się na nią skusić, ostrzegam: nie oczekuj zbyt wiele. Bo możesz tego nie dostać.

Książka bierze udział w wyzwaniu: 
Czytam, ile mam wzrostu: 2,5 cm

30 komentarzy:

  1. Przeczytałabym obie części. Nie wiem, jak zniosłabym brak emocji, ale można dać jej szansę przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dawna interesują mnie obie części tej książek i twórczość tej autorki. Może kiedyś skuszę się na nie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudów nie ma, ale źle tez n ie jest. ;)

      Usuń
  3. Mi się bardzo ten tom podobał. Dużo się działo, główna bohaterka nie narzekała tyle co w 1 tomie. :) Też liczę na to, że 3 tom będzie najlepszy.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jakoś ta seria do siebie zbytnio nie przekonała.

      Usuń
  4. A ja powiem, że jak tylko zaczęłam czytać tę książkę, tak zostałam wsiąknięta i - w przeciwieństwie do Ciebie - siedziałam jak na szpilkach i nieraz wstrzymywałam oddech. Nawet dostrzegłam pozytywną zmianę w zachowaniu Telli. Jak wcześniej tylko polegała na swoim ukochanym, tak tutaj pokazuje, że umie sama podejmować decyzje. Chociaż zdarza jej się popełnić przy tym błędy, ale przecież trzeba się na nich uczyć, prawda? ;) Poza tym autorka rozmyśla nad trzecim tomem, ale nie wiem, czy coś z tego wyniknie. Pożyjemy, zobaczymy. Aktualnie jednak możemy sie nacieszyć [Tytanami]. ^^
    Pozdrawiam. :)
    #Ivy z Bluszczowych Recenzji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytany to pewnie sporo czasu przede mną. ;) Bo szybko w bibliotece jej nie dostanę. ;/

      Usuń
  5. hmm nie czytalam tomu 1 a tu widze ze srednio jesli o nia chodzi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie ma rewelacji moim okiem, ale popatrz na komentarz wyżej, Ivy się podobało. ;)

      Usuń
  6. Nie miałam okazji czytać pierwszego tomu, ale chyba jeszcze trochę się zastanowię :)
    pozdrawiam, Julka z bloga http://karmeloweczytadla.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można dać im szansę. Szybko się czyta. ;]

      Usuń
  7. Na razie póki co nie mam jej w planach. Ale recenzje tej książki mnie zachęcają.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi się druga część bardzo podobała. Owszem, nie było rewelacji, ale miło spędziłam czas z tą książką. Muszę przyznać, że w drugiej części bardzo denerwowała mnie Tella. Oczywiście nadal pozostałam wielką fanką Guy'a. Z tego co wiem to nie zapowiada się na następną część. Aktualnie autorka zaczęła pisać nową powieść, której premiera jest przewidziana na pierwszą połowę roku 2017. Okładka drugiej część jeszcze bardziej mi się podoba, właśnie dlatego, że jest stonowana.

    Pozdrawiam
    The-only-thing-i-love-are-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie jakoś nie zachęcają np Tytany bo po recenzjach widzę podobieństwo do tej serii.

      Usuń
  9. Nie czytałam i w najbliższym czasie nie zamierzam, ale za jakiś czas kto wie? :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest stron - kilk!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieję, że Ci się spodoba. ;)

      Usuń
  10. Takiego liska sama mogłabym mieć :) Książki nie mam w planach, nie jest to mój klimat. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jego mogłabym też wyciąć z książki. ;)

      Usuń
  11. Nie porwała mnie, ot dobry przerywnik. Nic specjalnego. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam wrażenie, że wszyscy oprócz mnie już przeczytali tę książkę :( Najwyższy czas nadrobić moje zaległości!
    Pozdrawiam cieplutko, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pędź do biblioteki i nadrabiaj, masz racje ;)

      Usuń
  13. Od dawna planuję przeczytać pierwszy tom, ale jakoś nie mogę się za to zabrać. Może w wakacje... :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Na razie jetem po lekturze pierwszego tomu i średnio mi się podobał, ale mam drugi tom i to tylko kwestia czasu, kiedy i ten przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. No rewelacji nie ma, niestety.

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. A myślałam, że to Twoje rejony .;)

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥