sobota, 25 czerwca 2016

A co będzie Potem?

Jak już wiecie, pióro tego autora cenię sobie bardzo wysoko. Jest on jednym z nielicznych, którzy tworzą książki z wielkim przesłaniem. Powodują stan zmącenia duszy, ciała, umysłu, że po skończonej lekturze nie wiesz, co ze sobą zrobić. Obiecałam sobie, że za każdym razem, gdy będę w bibliotece, będę pożyczać jedną książkę pisarza. Wiem, że wielokrotnie mi polecaliście inne książki, mam nadzieję, że i tym razem dostanę podpowiedź, za którą teraz mam się zabrać. Ale przejdźmy może już do samej lektury. 

Guillaume Musso - pisarz francuski, absolwent ekonomii, z zawodu nauczyciel. Recenzowana powieść jest jego drugą książką, którą napisał po ciężkim wypadku samochodowym, z którego cudem uszedł z życiem. Autor ma na koncie wiele przepięknych powieści, kilka z nich możecie znaleźć u mnie na blogu, w zakładce Recenzje A-Z, pod jego nazwiskiem. 

Guillaume Musso - Potem... 



Nathan Del Amico - nowojorski adwokat ma wszystko. Rodzinę, dobrą pracę... właśnie. Poprzez wzgląd na pracę, firmę, pieniądze, odsuwa się od rodziny, co doprowadza do rozwodu z jego wspaniałą żoną, Mallory. 
Pewnego dnia odwiedza go w jego firmie Garret Goodrich, chirurg, który między innymi jest opiekunem ludzi beznadziejnie chorych. Ma on dar, który polega na tym, że widzi nad ludźmi, którzy mają umrzeć, świetlistą, białą aureolę. Lekarz mówi, lecz nie dosłownie Nathanowi, że w końcu przyjdzie i kolej na niego. Jednak gdy w końcu zdaje sobie sprawę z tego wszystkiego, ma niewiele czasu, dlatego stara się odbudować kontakty z najbliższymi. 

Okładka, która jest przedstawiona powyżej, nie jest jakaś specjalna. Jednak gdy szukałam ogólnie okładki, by dać ją do zakładki Teraz czytam, znalazłam tą. Jest jakaś inna, chociaż niezbyt tyczy się tego, co znajdziemy w środku (czy aby na pewno?) jednak mimo wszystko mnie urzekła i oczarowała. Jest przepiękna. Bije z niej ciepło, które jest tak bardzo podejrzane, że ze zdenerwowania nie można doczekać się tego haczyka, na które jesteśmy skazani w tej książce. 
Co do samego wydania nie mam najmniejszych zastrzeżeń, wydawnictwo Albatros jak zwykle spisało się na Medal. 

Udana kariera to coś cudownego, ale nie można się do niej przytulić w nocy, gdy jest ci zimno. - Marilyn Monroe


Przechodząc do samego mistrza, po prostu brak mi słów. Jak zwykle sprawił, że mocą swojego zaczarowanego pióra wciągnęłam się w całą historię. Jak wiecie, nie jest to pierwsza powieść autora z jaką mam do czynienia. Ale warto zwrócić uwagę, że jest to druga książka napisana przez Musso, a moje odczucia są identyczne - napisana fantastycznie. Co oznacza, że z biegiem lat, nic się nie zmieniło. No dobra, może zmieniło się na lepsze, bo historie są inne, niektóre mogą nas bardziej zainteresować, drugie mniej. Jednak chcę podkreślić fakt, że nawet jeśli zaczniecie od recenzowanej lektury, a nie od Central Parku jak to było ze mną, na pewno nie pożałujecie! Gdy będziecie czytać kolejne powieści, będziecie czuć pewnego rodzaju niedosyt, który za każdym razem będzie prowokował do sięgnięcia po kolejną powieść Pana Guillaume. Czyta się niesamowicie szybko, ale to za sprawą tak fantastycznego aczkolwiek dość prostego stylu autora. Widać, że ma tą smykałkę do pisania i robi to najlepiej jak potrafi. Pomysł na fabułę jest dobry, jak zwykle specyficzny dla tego pisarza. Nie było chyba chwili, w której chciałabym odłożyć książkę. Pochłonęłam ją za szybko i teraz nie mogę się doczekać, aż zacznę jakąś kolejną książkę. Lubię jego styl, który nas zatraca w swoich historiach, a co najważniejsze przenosi do świata bohaterów, pozwala nam czuć te emocje co postacie, za to uwielbiam Guillaume Musso. Chciałabym, by kiedyś przyjechał do Polski, najlepiej na Targi książki w Krakowie. Chyba skakałabym z radości i stała zapewne w kilometrowej kolejce do niego. :) No dobra, nie da się stać i skakać jednocześnie, ale byłabym przeszczęśliwa móc spotkać się z tym autorem. 

Bohaterowie. Tutaj muszę wspomnieć, ze nie było osoby, której bym miała nie lubić. Poczułam sympatię do każdego z osobna, pomimo iż nie każdy był taki wspaniały. Mimo wszystko w tej historii, chciałam pomóc każdemu, doradzić, albo po prostu pobyć, by było im raźniej. Najwięcej mamy do czynienia z głównym bohaterem, Nathanem. Oczywiście gdybym mogła, nakopałabym mu do tyłka za to, że tak zniszczył swoje życie. Że za sprawą pracy, pieniędzy wszystko się zburzyło jak domek z kart. Jego córkę, Bonnie też bardzo polubiłam. Była taka mała, a podjęła się rozmowy z ojcem na tak trudny temat. Było też kilka chwilowych postaci, jednakże i do nich zdążyłam się przyzwyczaić i polubić i jest mi smutno, bo wiem, że nie spotkam ich w żadnej innej powieści. Śmiem twierdzić, że wszystkie postacie zostały idealnie wykreowane i da się ich lubić, wszystkich! 

"Mimo to nadal bardzo go kochała. Było jak w piosence Crazy about him - szalała za nim.
Przymknęła oczy. Przez jej głowę przelatywały obrazy z przeszłości, jakby uwiecznione zostały na taśmie filmowej."

Czytając Potem..., nie jesteśmy w stanie się nudzić. Jak już wspomniałam oryginalny pomysł, nie posiadający schematu, jest cudowny sam w sobie. Ciesze się, że jako wtedy początek kariery pisarza, wykorzystał do ostatnich sił swój potencjał, chociaż wtedy życie niezbyt mu sprzyjało. Jednak wszystko może być motorem napędzającym chęć do pisania. Pisanie czyni nas wolnymi, szczęśliwymi. A co najważniejsze nie tyczy się to tylko pisarzy, ale i takich ludzi jak my, blogerów, którzy piszą dla Was czytelników miliony słów by podzielić się swoimi odczuciami. Powieść jest podzielona na rozdziały, które nie są ani zbyt długie, ani za krótkie. Tak samo stonowane są opisy oraz dialogi. Uważam, że to jest pewnego rodzaju ułatwieniem, ponieważ gdy chcemy szybko zrobić przerwę, wiemy, że rozdziały nie są długie więc go szybko skończymy i zrobimy to, co mieliśmy w planach. 

Czytając tą lekturę doświadczyłam wielu wspaniałych, lecz nie gwałtownych uczuć. Co tez nie oznacza, że one były lekkie i chwilowe. Otóż nie. Pochłaniając każdą kolejną stronę, czułam jak ból przenika do mojego serca. I teraz, pisząc recenzję strikte po przeczytaniu powieści, to wszystko we mnie siedzi. Tak mają książki Musso, że zdecydowanie długo siedzą w naszych sercach, myślach. Przynajmniej w moich. Historie są tak wzruszające, mają tą swoją głębię, przekaz, którego nie warto pomijać. Jednak musicie mi wybaczyć, nie byłam w stanie non stop zaznaczać cytatów, bo powieść mnie wciągnęła i mknęłam coraz to szybciej, bo byłam tak bardzo zaintrygowana. Warto jeszcze wspomnieć o cytatach innych sławnych ludzi, które towarzyszą każdemu z rozdziałów tej książki. Z pewnością, wstawię je zamiast cytatów z powieści tak maksymalnie dwa. I jest jeszcze prolog, który odgrywa bardzo ważną rolę w stosunku do całości utworu. Z początku nie zwróciłam na niego szczególnej uwagi, jednak gdzieś tam mi towarzyszył, a później wszystko zrozumiałam.

Idioci na tej planecie mają liczną reprezentację. - Pat Conroy

O czym jest powieść? O śmierci, której nie jesteśmy w stanie pokonać, uniknąć. I tak nas dopadnie. Jednych wcześniej, drugich później bo i na to nie mamy wpływu. O miłości, która została zniszczona poprzez dumę, pieniądze - ale której zawsze istnieje malutka szansa na ratunek. Opowiada o utracie najbliższych, uczuciu, które temu stanowi towarzyszy i choć nie jest łatwo trzeba niestety iść dalej. 
Komu ją polecam? Zdecydowanie większości, którzy lubią czytać taką literaturę. Wszystkim fanom autora, o ile jeszcze jej nie mieliście okazji przeczytać. Wszystkim tym, którzy jeszcze nie tknęli prozy Musso. Musicie być pewni, ze grzech, nie czytać książek tak wspaniałego pisarza.

Reasumując zdecydowanie polecam, bo jest co. Może nie należy do gwałtownych powieści, chwilami wszystko płynie spokojnie, jednak akcja zawsze temu towarzyszy. Jestem pewna, że nie pożałujecie sięgając po lektury tego autora. Właśnie, dlaczego książki Guillaume Musso nie są szkolnymi lekturami? Byłyby idealne przecież. Chyba trzeba zrobić jakąś petycje, czy coś. :D 
Nie no zdecydowanie polecam, ze względu na to, ze nie da się tej książki nie polubić. W dodatku jest piękna i tak pięknie mówi o śmierci - tak wiem, że to zdanie jest trochę nie logiczne, ale prawdziwe. 
Po stokroć polecam! 

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam, ile mam wzrostu: 1,9 cm 

8 komentarzy:

  1. Akurat tej książki autora nie czytałam, ale czuję, że na pewno by mnie wciągnęła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Musso jeszcze przede mną, ale Potem mam w planach. Chyba nawet mam ten tytuł i od niego zacznę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Spokojne historie również mają swój urok i czasem są o wiele ciekawsze niż te napakowane zawrotną akcją. Brzmi naprawdę zachęcająco. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Potem..." było jedną z pierwszych powieści tego Autora, po które sięgnęłam. Już wtedy zachwycił mnie jego styl. Polecam film, który powstał na podstawie tej książki. Robi wrażenie ;)

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥