poniedziałek, 8 czerwca 2015

A co Ty byś zrobił, gdybyś stracił najbliższych i wszystko, co posiadasz?

Co do tej powieści, nie miałam żadnych wątpliwości. Autor, chyba nigdy mnie nie zanudził. Nigdy nie zaskoczył mnie negatywnie. Nie powiem, bo były powieści, które wprost wciągały tak bardzo, że nie sposób było się od nich oderwać, ale i były te mniej intrygujące. Ta leży gdzieś po środku.

Richard Paul Evans - Bestsellerowy pisarz amerykański, którego wszystkie jedenaście powieści gościło na listach hitów „The New York Timesa”. Ich nakład sięgnął już jedenastu milionów, przetłumaczone zostały na dwadzieścia dwa języki, bijąc w wielu krajach rekordy sprzedaży. 

Richard Paul Evans - Dotknąć nieba 




"Nie jestem nikim ważnym ani sławnym. To jednak nie ma żadnego znaczenia. Lepiej być kochanym przez jedną osobę, która zna twoją duszę, niż przez miliony, które nie znają nawet numeru twojego telefonu."

Alan - szczęśliwy mężczyzna w średnim wieku, mający własną, świetnie prosperującą firmę. Sielankę spokojnego życia nagle i niespodziewanie niszczy jeden wypadek. W tamtej chwili życie Alana diametralnie się zmieniło. Zaczął zaniedbywać firmę, rzadko tam bywał - wiadomo, nie opuszczał żony ani na krok. Jednak nadeszła chwila trudna dla niego. Kłopoty, strata, ból, rozpacz.. Sprowadziły głównego bohatera do jednego celu. Pieszej wędrówki na Florydę, do Key West. Czy łatwo będzie mu się odnaleźć w nowym życiu? Kogo i co spotka bohatera w drodze? Czy dojdzie do upatrzonego celu?

"Nie zawsze wędrówkę należy mierzyć w kategoriach odległości fizycznej."

Zauważyłam, że ostatnio recenzuję od powierzchniowych rzeczy. Tym razem zrobię tak samo. Oczywiście wydawnictwo ZNAK jest chyba dla nas dosyć znanym wydawnictwem. Mnie jeszcze nigdy nie zawiodło, tak samo jak projekty okładek, tym bardziej do powieści Pana Evansa. Zawsze są trafne i po prostu miło się patrzy. :)

" 'Jesteś w stanie przenosić góry, możesz żyć normalnym życiem, twoje życie może być tak samo pełne jak poprzednio, ple, ple,ple.' 
McKale nazywała to 'żałosnymi pociechami dla skazańców'.
Nie dała się nabrać."

Trzeba przyznać, że powieść jest nieco inna, od reszty. Dlaczego? Dlatego, że jest to dziennik, pisany w drodze. Nad opisem książki znajduje się cytat, cytat właśnie z tej powieści:"Niektórzy uznają to za opowieść o miłości. Dla nieznających miłości będzie to dziennik podróży. Dla mnie jest to wędrówka człowieka w poszukiwaniu nadziei." Tak, być może. Pomimo iż znam miłość, wiem co to jest, cały czas ją doświadczam. Jednak moje wrażenie, że jest to mimo to dziennik. Ale i powieść, o poszukiwaniu sensu życia, celu, właśnie wspomnianej w cytowanym fragmencie nadziei.
Jest bardzo prawdziwa, pokazuje dwulicowość ludzi. Ich, a w sumie nasz fałsz, o to, jak potrafimy zadbać o swój tyłek, nie patrząc czy robimy to kosztem innych.
Widoczna w tej powieści jest jeszcze bezinteresowność. To coś, co zbyt rzadko występuje wśród nas. Ale widać, że jeżeli ktoś komuś pomoże bezinteresownie, to potem to wraca. I to jest miłe.
Miłość, która nigdy nie zawodzi. Taka piękna i czysta jak w powieści. Aż uśmiech pojawia się na naszych twarzach i od razu lepiej się czyta historię napisaną przez Pana Richarda.

"- Nie martw się, mój kochany. Twoje przeznaczenie cię szuka. Ona cię znajdzie. 
Powiedziawszy te słowa, zniknęła." 

Postać głównego bohatera, dosyć zdeterminowanego bardzo mi zaimponowała. Jak wielu z nas, stoczyło by się na dno, na jego miejscu? Ilu z nas, sięgnęło by po alkohol i proszki, i zasnęło? Ile z nas po prostu inaczej popełniło by samobójstwo? Tylko Ci najsilniejsi, zawsze walczą. Najsilniejsi, którzy pielęgnują wspomnienia cały czas. Nie ważne w jaki sposób podniosą się po upadku, ważne, że to zrobią. Tak jak zrobił to nasz bohater. Wziął tylko to, czego potrzebował i po prostu wyszedł. Odciął się od osób, które znał i ruszył ku nieznanym. Ilu z nas by wzięło plecak i po prostu poszło? Na pewno zbyt mało albo w ogóle nikt by się na to nie zdobył.
Postacie, które są drugoplanowe, występują w jednym czy dwóch rozdziałach mają rolę nauczyciela. Opowiadają swoje historie, które dają właśnie nadzieję Alanowi, które naprowadzają go na właściwą drogę. Dają rady, bezinteresowną pomoc. To się ceni.
Ale też ta powieść to nic innego jak walka o przetrwanie. Bo podróż, tym bardziej samotna i piesza jest dosyć niebezpieczna.

"- Nawet nie znam pani imienia - powiedziałem.
- Przepraszam. - Pochyliła się i dotknęła mojej dłoni. - Jestem Annie. Ale wszyscy mówią do mnie Angel."

Reasumując pragnę powiedzieć, że każda z powieści Evansa, które miałam okazję przeczytać, a było ich trochę czyta się lekko, dzięki rozdziałom. Nie spotkałam się z uczuciem znudzenia, no chyba, że może raz mi się to zdarzyło, ale nie dam sobie za to ręki odciąć. Jednak uważam, że z każdej historii wyciągamy jakieś wnioski, życiowe prawdy, które przydają się nam w życiu.
Może nie przebija ta książka powieści Bliżej słońca, to i tak ma swoje racje, coś, co potrafiło odciąć mnie od rzeczywistości i totalnie wpaść w wir świata Alana. Poczułam się jak wiatr, który towarzyszył mu przez całą drogę.

Czy Polecam? Jak najbardziej! Jest to dobra, powieść, skierowana dla każdego, nie ma żadnych ograniczeń. :)

2 komentarze:

  1. Tak, jego powieści czyta się lekko, a przecież poruszają dość ważne tematy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesie wiele życiowych prawd, więc uważam, że każdej jego powieści warto poświęcić chwilkę. :)

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥