środa, 27 maja 2015

Poczucie obowiązku, przymus, a może niewidzialny magnes prowadzący w stronę wojny?

Będąc w bibliotece, zawsze, ale to zawsze spędzam tam więcej niż 45 minut. Zawsze szukam za każdym razem czegoś, co przyciągnie mnie treścią, czasem okładką. Teraz zauważyłam, po przeczytaniu drugiej powieści, że powtarza się motyw kwiatów. A w sumie, to już nawet po raz trzeci. Za każdym razem inny, ale jednak. Ta powieść przyciągnęła mój wzrok całkiem przypadkiem, w drugiej, rzadziej już przeze mnie odwiedzanej bibliotece. Musiała coś w sobie mieć, jak przecież mnie zaciekawiła..

Sarah Blake - uczyła języka angielskiego w szkole i była wykładowcą akademickim. Prowadziła zajęcia z kreatywnego pisania. Niedoręczony list, jej druga powieść, królował na listach bestsellerów w 15 krajach.

Sarah Blake - Niedoręczony list



Wszystko zaczyna się jesienią 1940roku.Czas trwania drugiej wojny światowej. Akurat wtedy atakowany jest Londyn. Iris - naczelnik poczty we Franklin, nadmorskim miasteczku Massachusetts. Czas, w którym każdy boi się o swój los, o teraz i jutro. Wiadomości rozchodzą się dosyć szybko. Para nowożeńców Will i Emma, słysząc w radiu wiadomości na temat Londynu.. Mają różnorakie zdanie na ten temat. Warto wspomnieć, że Will jest lekarzem. Przecież nie może rzucić wszystkiego i zostawić samej Emmy. To jest niedorzeczne. Jednak on wyjeżdża do Londynu, by poznać sens życia. By choć trochę zrozumieć samego siebie. Czy Will, który będzie znajdował się w bombardowanym Londynie przeżyje? Co będzie się działo z jego małżonką, oraz co wspólnego z tym wszystkim będzie miała Pani Iris James - naczelnik poczty? Co będzie głównym motywem, przewijającym się w powieści? Kwiat czy list? A może oba?

"Doktor Lowenstein zaproponował mu współpracę, a on wetknął telegram do kieszeni i padł przed nią na kolana na poczcie w Back Bay. Spojrzała na niego i skinęła głową, zanim zdążył otworzyć usta. Zawarli pakt jak dzieci. To był następny krok, jedyny poważny. Jakby. trzymając się za ręce, zamknęli oczy i skoczyli, nie wstrzymując nawet oddechu."

Jak sami widzicie, okładka mocno przyciąga. Jest nieco tajemnicza, zaciekawia czytelnika. Ale oczywiście, nie zawsze oceniam książki po okładce, więc spojrzałam na opis. Cóż, moja pierwsza myśl była taka, żeby ją odstawić na miejsce i wracać do domu. Jednak chciałam jeszcze popatrzeć, może coś upoluję ciekawego. I tak zgarnęłam dwie powieści, ale gdy już szłam do lady, musiałam zawrócić. Musiałam ją pożyczyć. Jakiś magnes ciągnął mnie do niej i robił by później rozum wyrzuty "czemu jej nie wzięłaś?".

"Emma przeszła jeszcze kilka kroków. Na końcu przedpokoju w słoiku po dżemie stały róże. Will postawił je przy oknie na powitanie."

Czyta się z początku okropnie ciężko. Przynajmniej tak mnie się wydaje. Nie mogłam wejść w styl autorki, a niektóre opisy powalały na kolana - sama nie wiedziałam czy mam się śmiać, czy płakać. Gdy pokazałam fragment mojej przyjaciółce, powiedziała do mnie "Co Ty czytasz? Jakie to głupie!". No właśnie. W niektórych momentach chciałam zrezygnować. Ale tak się nie robi. Kończy się to, co się zaczyna. Więc dumnie walczyłam. Udało mi się.
Jedną wadę powieści już podałam, ale nasuwa się kolejna. Zbyt dużo opisów, mało dialogów. Może dlatego książkę czytało mi się ciężej niż te, które ostatnio przeszły mi przez dłonie. Wydawała się nieco monotonna, chciało mi się spać. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Gdzieś w dalszej części, długie opisy są w porządku, ale to daleko za początkiem. Kolejnym minusem jest usuwanie bohaterów. Znaczy może nie usuwanie, a po prostu jeśli była przez moment, nawet dłuższy główną postacią, to czemu nagle znikła i nie wiadomo co dalej? Nawet pod koniec nie było to dokładnie wyjaśnione. Po prostu nie ma i już.
Zauważyłam, że żaden z głównych bohaterów nie spodobał mi się. Tylko Ci poboczni, którzy byli na chwilę w powieści. Wywołali u mnie dużo więcej odczuć, emocji, niż główni bohaterowie przez ponad trzysta stron.
Płynnie skupie uwagi przechodzi z jednego bohatera na drugiego, choć w pewnym momencie jest po prostu tego za dużo.
Książka pisana rozdziałami na dany rok i porę roku, oraz na podrozdziały cyfrowe. Były one nieco potrzebne, bo czasami trzeba było odłożyć książkę, a chciało się doczytać do tak zwanego końca rozdziału.

"Przez wszystkie lata w Cambridge mówiono o nim Fitch z Franklin. Czyli znikąd." 

Muszę stwierdzić niestety, że zawiodłam się nieco na powieści. Tak jak wspominałam, trochę za mało dialogów, wszędzie każdy ktoś coś ukrywa, bohaterowie są mało wyraziści, oczywiście Ci główni. Bo pomimo iż wystąpili bohaterowie drugo planowi, to już bardziej ich znałam pomimo ich krótkiej, acz wyrazistej postawy. Obowiązkiem było oderwanie się od lektury. Nie ciągnęła do siebie tak jak przed rozpoczęciem lektury.
Jednak jest to powieść o szukaniu sensu życia. O trudnych wyborach porównujących do życia lub śmierci. I przede wszystkim świat wojny.
Czy sięgnęłabym do niej po raz drugi? Jest to pewne, bo miałabym później na sumieniu to, że nie tknęłam jej, a tak bardzo kusiła. Jednak nie wszystko złoto, co się świeci.

"Thomas otworzył oczy. Zobaczył jeszcze, że oficer brutalnie popycha Frankie i strzela do niego. Z głębokim westchnieniem upadł obok nóg dziewczyny."

Reasumując nie była aż taka zła, ale mogła być lepsza. Dla kogo? W sumie dla osób, które lubią czytać o tym, co się działo podczas wojny. Jak to wszystko wyglądało, jak postrzegali w tym czasie ludzie to, co się działo wtedy u nich w czasie teraźniejszym dla nas już nieco odległym. Oczywiście każdy może po nią sięgnąć, ale uprzedzam, że nie jest rewelacyjna oraz może Was nieco nużyć.
Polecam!

2 komentarze:

  1. Mam tę książkę w domu i to już jej kolejna recenzja, która pokazuje, że na tej książce można się nieźle rozczarować. Cóż, póki co nie zamierzam jej czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, nie każdy ma takie samo gusta.. Choć ta powieść nie jest rewelacją, ale jak już leży na półce, to może warto sięgnąć, by mieć ją z głowy?

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥