niedziela, 24 maja 2015

Żółta róża jako symbol radości, szczęścia czy cierpienia?

Tamtego roku, udało mi się pamiętam zarazić mamę czytaniem książek. Dlaczego zarazić? Bo u mnie non stop stały wielkie kolejki książek, jak zwracałam do biblioteki pewną ich ilość, to za każdym razem wracałam z jedną, lub dwiema więcej niż zwykle. Poleciłam jej jedną książkę, chociaż nie, ona sama ją sobie wzięła i przeczytała, i tak jakoś się zaczęło. Ostatnio nawet była ze mną w bibliotece i obiecała, że już więcej ze mną tam nie pójdzie, bo minie z dobre 30 minut, zanim przejrzę dokładnie jedną półkę. :) Ale się na mnie wściekała, bo jej się spieszyło, a mi książki piętrzyły się z chwili na chwilę. No i tak, ze swojego stosiku poleciła mi pewną powieść, którą.. sama jej znalazłam. Powiedziała, że jest bardzo fajna, no to w sumie, czemu nie.

"- Pewnie mi zaraz powiesz, że pieniądze szczęścia nie dają.
- Bo to prawda! 
- A co je daje? 
- Miłość. 
Joanna się roześmiała."

Gabriela Gargaś - z wykształcenia ekonomistka, marzycielka, kochająca życie. Jednak zdecydowanie jest indywidualistką, gdy ma jakiś cel, zawsze stara się go spełnić. Każda czytelniczka znajdzie w bohaterkach jej opowieści coś z siebie.

Gabriela Gargaś - pośród żółtych płatków róż




"'Jestem szczęśliwa, jesteśmy szczęśliwą rodziną' - powtarzała w myślach niczym mantrę."

Zuza, Asia, Milena, Wojtek, Michał, Robert - sześcioro bohaterów, których życie splącze ze sobą. Może nie koniecznie wszystkich ze wszystkimi, ale jednak. Bohaterowie muszą zmierzyć się z problemami, sytuacjami na tyle poważnymi, które zadecydują jak będzie wyglądać ich dalsze życie. Nikt nie powiedział, że życie będzie czarno białe, ani też kolorowe. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Musimy tylko podejmować decyzje. Wiadomo, że są one nieraz nietrafne, ale.. Człowiek uczy się na błędach. Musi zrozumieć, co było nie tak, musimy zrozumieć samego siebie. Postępować zgodnie z tym, co sami czujemy i myślimy. Nigdy nic wbrew sobie jak mawiała to Ciocia Zosia z tej powieści. Z tym wszystkim zmierzy się nasza literacka szóstka. Chcecie poznać ich losy? To nie zostaje Wam nic innego jak wzięcie książki do ręki i zatopienie się w ich historii.

"- Miałeś mnie kochać, a ja miałam dla ciebie góry przenosić, żebyś był szczęśliwy. Zraniłeś mnie, a ja zgniotę Ci jaja tymi górami. Dobre, co? - zaśmiała się. - Przeczytałam w Internecie. Odwróciła się i odeszła, pozostawiając oniemiałego kochanka leżącego na chodniku."

Z tym wydawnictwem spotykam się po raz pierwszy. Nie zauważyłam żadnych literówek, czcionka była idealnie dopasowana - bo nie bolały mnie oczy, ani nie było nadziubdziane literka na literce.
Okładka zawiera słowo klucz, coś, co będzie się powtarzać. Ale czy to będzie klucz, czy tytułowe płatki żółtych róż - musicie odkryć sami.
Książkę czytało mi się płynnie, jak wcześniej wspominałam. Z początku przeraziłam się, że jest aż sześcioro bohaterów, dodatkowo brak rozdziałów jako takich. Jednak były takie podrozdzialiki, które odgradzały momenty. Szczerze mówiąc przyznam, że spodobał mi się taki zabieg tym razem.
Oczywistą sprawą jest, że nie każdy bohater przypadnie nam do gustu. Tym razem też tak było. Chociaż każdy był inny, miał swoje wady i zalety, po prostu mi, jako czytelniczce się nie spodobał. Nie tylko ze względu na to, kogo grał, ale to, jakim był człowiekiem w powieści.

"Nie da się nikogo zatrzymać na siłę. Choćby się bardzo chciało.  Znów zakłuło ją serce. Pieprzone, nadwrażliwe serducho. Gdyby mogła, wyjęłaby je z klatki piersiowej i dała mu porządnego kopa, żeby tak szybko nie biło, żeby nie kochało."

Zdecydowanie, Zuza, Wojtek i Michał podbili moje serca. Chociaż każde z nich jest całkiem inne, to przypadli mi do gustu. Dlaczego? Wojtek, który swoją pewnością siebie, albo raczej spełnianiem tego, co dyktowało mu serce był sobą i nie bał się swoich uczuć to właśnie to w głównej mierze zdecydowało, że jest jednym z trzech moich ulubionych bohaterów z całej powieści.
Zuza? Dlatego, że wspomnienia i przeszłość, żyły razem z nią. Za to, że okazała się być bardzo zdecydowaną i postanowiła zakończyć coś, co dawało jej szczęście, ale i jednocześnie niszczyło niż cokolwiek innego. To nic, że dopiero nastąpiło to trochę późno niżbyśmy tego chcieli.
Michał jak dla mnie postać anioła, który niestety, pod wpływem czegoś, czego kompletnie nienawidzę, zrobił coś, czego żałował cały czas. Ale zawsze walczył. Pomimo stosunków ze swoją żoną kochał ją i był cały czas sobą, nie wstydził się, że jest nauczycielem w szkole średniej. Nie wstydził się niczego, co wiązało się z jego życiem.

"- No tak. Ale w tym wypadku to ja zawaliłam. - Zuza dopiła zimną już kawę.
- Jesteś tylko człowiekiem. Zdarza się."

Oczywiście widać, że bohaterowie tej książki są  postaciami dynamicznymi, bo zmieniają się, zmieniają swoje zachowanie, stosunki do danych sytuacji i tak dalej. Dzięki temu powieść nie była nudna, a nawet dość ciekawa. Tak, nie nudziłam się kompletnie, nie czytałam jej również zbyt długo, bo wystarczyły mi dwa poranki.

"- Przyszedł fajny moment w moim życiu - powiedziała ni to do siebie, ni to do Zuzy i ciotki. - Przebudzenie."

Pierwszy raz spotykam się z tą pisarką, ale uważam, że niekoniecznie muszę kończyć z nią swoją czytelniczą przygodę. Dlatego, że książka właśnie przynajmniej ta, porusza wiele wątków, które występują w naszym codziennym życiu, miłość, niedopatrzenia, różnice, które na ogół dzielą, niepozamykane sprawy, które kroczą razem z nami przez życie.

"- Nie pojmuję cię.
Zuzanna podeszła do Wojtka tak blisko, że czuła na nosie jego oddech. W jednej chwili zachciało jej się śmiać. Nie było w tej bliskości nic romantycznego tylko chuchanie w nos. 
- To nie pojmuj, tylko mnie kochaj!"

Reasumując, Pośród żółtych płatków róż - jest powieścią dla każdego. Na szczęście jest dużo dialogów, więcej niż monologów, dzięki czemu możemy stać się obserwatorem wszystkich wydarzeń, które występują w książce. Polecam, ponieważ jest na pewien sposób odskocznią od rzeczywistości. Bo nie myślimy o swoich problemach, tylko tych, z którymi stykają się postacie, chociaż raz. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥