niedziela, 17 maja 2015

Niebiesko okie blondynki, okultyzm, czarownice..

Ta powieść zachęciła mnie nieco okładką. Tak, wiem. Nie ocenia się książek po okładce, ale coś mnie do niej przyciągało i musiałam pożyczyć, nie miałam wyjścia. Swoim opisem szczególnie nie zachęciła, ale, że polska autorka, to czemu nie?  Długo oczekiwaną powieść w końcu zaraz po przeczytaniu, recenzuję.

"- Oficjalnie ostatni proces czarownic w Polsce odbył się pod koniec osiemnastego wieku - zaczęła mówić. - Torturowano wówczas i spalono na stosie kilkanaście kobiet. 
- Torturowano? - spytała ze zgrozą Lidka."

Olga Rudnicka - urodziła się w 1988r., absolwentka pedagogiki w Wyższej Szkole Komunikacji i Zarządzania w Poznaniu, autorka powieści kryminalnych.

Olga Rudnicka - Lilith 




"Właściwie było to lekkie muśnięcie warg, jednak nim zdołała się opanować, poczuła, że oddaje pocałunek. Michał cofnął się powoli, wciąż patrząc jej w oczy. Odsunął zabłąkany kosmyk miedzianych włosów z jej czoła i pogłaskał ją po policzku.
- Jedź prosto do domu - powtórzył lekko schrypniętym głosem."

Piotr i Lidia Sianecka, przeprowadzają się do Lipniowa, willi zmarłego stryja mężczyzny. Kobieta jest zachwycona, tym bardziej iż spodziewa się dziecka. Wiedzie z Piotrem szczęśliwe życie, do czasu.. Gdy wprowadzają się do starego miasteczka, które posiada swój własny urok. Lidka, musząc poskromić swoją ciekawość idzie do biblioteki, by dowiedzieć się czegoś o miejscu, w którym mieszka. Poznaje w niej Edytę Mielnik. Po krótce to ona streszcza jej historię urokliwego miasteczka. Czy Lidka zdecyduje się pozostać w nowym miejscu zamieszkania? Co o Lipniowie opowie jej młoda kobieta? Czy będzie to miało wpływ na dalsze losy naszych bohaterów?

"Zbladła gwałtownie. Nie pomyślała o tym wcześniej. Michał miał rację. Sprawca mógł się przyglądać wszystkiemu z lasu, a nikt z nich go nie zauważył."

Czytając tą powieść, nieco się nudziłam. Nie mogłam się przyzwyczaić do stylu autorki, z która pierwszy raz się spotkałam. Dopiero gdzieś grubo po połowie, gdy akcja już nabrała tempa, czytanie mnie wciągnęło w wir miasteczka, losów bohaterów. Ale tak, przez większość się kompletnie nudziłam. Nic się nie działo. Na okładce jest napisane "Przerażająca tajemnica cichego miasteczka" ale czy faktycznie jest aż taka przerażająca? No jakoś nie sądzę. Czy kryminał trzyma w napięciu? Bynajmniej nie cały czas. Dopiero pod koniec, jak akcja gna bardzo szybko, czytelnik zaczytuje się i nie może oderwać, a tak, to nic szczególnego.
Okładka nieco ukazuje o co może chodzić, jednak niezbyt dosłownie, więc nie dowiecie się spoglądając na opis czy okładkę. Mnie czytało się tą pozycję nie najgorzej, bowiem czytałam książki gorsze od tej. Muszę przyznam, że trochę się męczyłam, zawiodłam się na autorce. Zaskoczyła mnie jedynie pod koniec, jak akcja ruszyła, gnała bardzo szybko i nie dało się nudzić. Ale początek nie jest fascynujący - niestety.

"- Nie prowokuj mnie! - Nie panując nad gniewem, złapał ją mocno za nadgarstek i ścisnął. Patrzył z satysfakcją na grymas bólu, który pojawił się na twarzy żony.
- To boli - wyjąkała."

Dodatkowo sama główna bohaterka - Lidka, dla mnie nie była tutaj główną bohaterką. Ja bym postawiła na Edytę, ponieważ.. no cóż, jak przeczytacie, to się sami domyślicie. ;)
Zauważyłam też delikatne podobieństwo do powieści Pani Agnieszki Lingas-Łoniewskiej - Szósty. U Pani Agnieszki ginęły blondynki o zielonych oczach, a tutaj blondynki o niebieskich oczach i to stosunkowo bardzo młode.
Oczywiście komisarz Michał Nawrocki zwrócił moją uwagę, wraz z Panią Edytą i to oni powinni być głównymi bohaterami. Wydali mi się nieco odpowiedniejsi do tego, no, ale nie mnie to sądzić.
Powieść ta opisuje religię neopogańską, to się chyba nazywa kultura wicca. Ale ogólnie opiera się o wątki okultystyczne. Jednakże o kolejnych szansach, zdradach, zagadkach, przyjaźni..
Tak, przyjaźń przedstawiona w tej powieści jest jedną z zalet tego kryminału. Ale i tak nikt nie pobije mojej ulubienicy - Edyty. :)

"- Zaginęła nastolatka. Świadek opisał samochód, który widział na miejscu zdarzenia w czasie, gdy prawdopodobnie to się stało - wyjaśnił.
- Nasz samochód? - Lidka zmarszczyła czoło.
- Nie, nie nasz, tylko taki jak nasz - poprawił ją Piotr. - Nie mógł to być nasz samochód, bo żadne z nas nie opuszczało domu."

Czy polecam? Tak, polecam, ale uprzedzam, że możecie się nieco zawieść. Jak wspominałam kilkakrotnie nie wciąga od początku tylko dopiero pod koniec. Czy podejmiecie się jej przeczytania, to już Wasza decyzja. A czy ja sięgnę jeszcze po jakieś powieści tej autorki? Kto wie, może kiedyś..
Skierowana ta lektura jest do wszystkich, nie ma ograniczeń, ani nieprzyzwoitych treści. :)

2 komentarze:

  1. Proza tej autorki nadal przede mną, ale nadrobię wszystko ;) Widzę, że warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to powieść nie jest najgorsza, ale najlepszą to też bym nie nazwała. Jednak każdy ma inne gusta, więc nie pozostaje mi nic innego jak cieplutko polecić ją Pani. :)

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥