poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Life is brutal #1

Cześć! 

Stwierdziłam, że dam coś na tego bloga czego w sumie jeszcze nie spotkałam tutaj. A więc. Tak jakby kartka z pamiętnika. Post, który będzie określał co robię, gdy nie czytam książek. Mam nadzieję, że nie będę Was strasznie zanudzać. ;)

Tak tu cicho i pusto.. Zgadzam się. Brak czasu na czytanie książek. Co szczerze mówiąc nie daje mi radości. Trzeba przyznać, że czytanie to wręcz moje uzależnienie. Jednak szkoła to powód, w sumie główny i dlatego nie czytam. Tutaj matury, ja zaś kończę rok szkolny w maju, ponieważ mam przewidziany okres na praktyki od czerwca do końca września. Więc mamy sporo nauki, kartkówek, sprawdzianów, odpowiedzi.. No i najważniejsze - pierwszą kwalifikację zawodową pod koniec czerwca. ;)



Ten tydzień był baaardzo pracowity. Ponieważ trwał w Krakowie Marsz Żywych, hotel Holiday Inn świadczył usługi gastronomiczne. Ja akurat, wraz z moją koleżanką, trafiłyśmy na śniadania gości hotelowych. Pracę załatwił nam nasz kolega Łukasz.
Musiałyśmy przyjechać na 6:00 rano, aczkolwiek byłyśmy na miejscu o 5:30, bo tak miałyśmy busa. Co nie przebije tego, że musiałyśmy wstać o 3:30..
Czego się nauczyłyśmy przez cztery dni? (14-15.04.2015 i 18-19,04.2015)
- pracy w zespole - to chyba było najważniejszą czynnością by móc wszystko wykonywać perfekcyjnie. (albo się przynajmniej starać) ;) Poznałyśmy świetnych ludzi, pracowników tego hotelu i naprawdę miło się z nimi pracowało. Nie było sztywno i nudno. Goście hotelowi.. cóż. Wymagający też byli, ale w większości to byli mili, kulturalni ludzie z całego świata. ;)
- podszkoliłyśmy swój język angielski oraz dodałyśmy więcej pewności siebie,
- nauczyłyśmy się nakrywać do stolików, polerować sztućce, sprzątać sale, ogólnie wszystko co jest obowiązkiem kelnerki.



Podobało nam się to, chociaż stopy okropnie bolały i puchły niestety - nie były od wakacji przyzwyczajone do stania po 10 godzin dziennie. ;)

Poznałyśmy parę nowych słówek nie tylko z angielskiego, ale i francuskiego i kilku innych. No i coś, co mnie zaskoczyło, ale i również bardzo się spodobało. 


Na koniec dodam jeszcze moje i przyjaciółki zdjęcie, tak zwane selfie w czasie przerwy w pracy. :D 


 Z lewej Gosia, z prawej ja. Zmęczone, ale zadowolone. To nic, że z poniedziałku na wtorek spałyśmy tylko godzinę.. :D

A Wy co robicie, gdy nie możecie wziąć do ręki książki? Piszcie, czekam na Wasze komentarze!

P.S dobra wiadomość! Zaczęłam czytać Dumę i uprzedzenie - w końcu! :*


Z góry dziękuję za poświęcony czas dla tego posta i zapraszam ponownie za jakiś czas na recenzję. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥