niedziela, 19 kwietnia 2015

Magiczny pantofelek miłości..

Na pewno każdy z Was zna tą historię. Kochająca swych rodziców mała dziewczynka. Najpierw umiera matka, po jakimś czasie jej ojciec znajduje sobie nową kobietę, która zostaje jej macochą.. Prócz macochy są jeszcze dwie przyrodnie siostry, które porządnie dają w kość. Ale ona wszystko to znosi, tralalala. Znacie to, prawda?


KOPCIUSZEK


Premiera: 13 marca 2015r.
Reżyseria: Kenneth Branagh
Scenariusz: Chris Weitz
Produkcja: USA
Gatunek: Familijny, Fantasy, Romans


Muszę przyznać, że nie oglądnęłabym tego filmu, gdyby nie moja Pani od języka rosyjskiego. Bo to właśnie Ona, puściła nam ten film, oczywiście po rosyjsku. W przeciągu dwóch lekcji, oglądnęłam go znaczną część, o dziwo sporo rozumiejąc. :) Dziś oglądnęłam końcowe momenty, czyli od północy balu. Jednak nie mogłam znaleźć w wersji rosyjskiej, więc obejrzałam z polskimi napisami, które jak zwykle zawierały milion byków, ale mniejsza.



Film sam w sobie nie jest zły. Historia dość znana, wiele razy sfilmowana na każdy możliwy sposób, animowany czy też bardziej baśniowy. Tutaj trzeba podkreślić dużo specyficznych efektów specjalnych, które wywołują zdziwienie na naszych twarzach. Suknia Kopciuszka, a bardziej jej kolor przebił wszystko. :) Oraz zamiana zwierząt, np. myszek w konie. W trakcie przemiany fajniutkie miały uszy. Tak samo jaszczurki i gęś.
Jedyne, co mi się podobało to ten szklany but. Wszystko znikło prócz butów? No trochę bezsens, ale wiem, że tak miało być. No i oczywista rzecz - film mną nie wstrząsnął. Nudny, monotonny, za mało uczuć. Takie jest moje stanowisko.


Główna aktorka, grająca tytułową postać - Lily James sprawdziła się w swojej roli. Jej twarz mi kogoś przypomina, ale kogo..? Sama nie wiem. Cóż mogę więcej dodać, po prostu potrafiła się wczuć w swoją rolę, potrafiła pokazać emocje. Bardzo podobała mi się scena na huśtawce. Taka.. nietypowa. Ah.. bym zapomniała. Okropnie nie podobała mi się scena balowa! Tak strasznie sztucznie ten taniec wyglądał, że wolałam patrzeć w telefon niż w ekran.


Czarne charaktery idealnie odegrały swoją rolę, nie mam do nich zastrzeżeń.
Co do księcia, którego grał Richard Madden.. Wydawał się taki.. pusty, nie wczuł się w swoją rolę, taka wieje od niego obojętność bynajmniej w moją stronę. Może i dlatego, że cały film jakoś tak strasznie to mnie nie zadowolił.

Reasumując. Film nie jest tragiczny, ale świetny nie jest. Ma kilka zalet, ale wad też mu nie brakuje. Czy polecam? Jak najbardziej, przecież na każdy odbierze tę produkcję tak samo, jak ja.










WIĘC POLECAM. :)

2 komentarze:

  1. Nie widziałam, ale chciałabym przekonać się, jaki jest ten bajkowy film :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można obejrzeć, bo jak się nie mylę, to na pewno jest w wersji polskiej ;)

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥