niedziela, 7 maja 2017

PRZEDPREMIEROWO! Teri Terry - Księga kłamstw

Dzień dobry, Moi Kochani.
Jak wiecie ostatnie dni, a w sumie tygodnie upływały w ogromnym stresie. Przygotowania do matury, obawa przed tym, że cztery lata nauki technikum i dodatkowe przygotowania w domu pójdą w las - naprawdę powodowały niemalże efekt omdlenia u mnie. Jestem już po języku polskim, matematyce. Przede mną angielski i egzaminy ustne. Przychodząc do domu mocno osłabiona arkuszem z matematyki, postanowiłam dokończyć zaczętą lekturę, która po nieco ponad stu stronach mocno mnie zainteresowała. Jednak czy była na tyle dobra, by móc odpędzić moje myśli o maturze i pozostałych bieżących sprawach? Sprawdźcie sami. 

Teri Terry - mieszkała niemalże wszędzie: Kanada, Francja, Australia czy Anglia. Po drodze dorobiła się aż czterech stopni naukowych i... niezwykłego imienia. W życiu zajmowała się wszystkim - była prawnikiem, pracownikiem naukowym, optykiem, a nawet pracowała na różnych stanowiskach w szkołach i bibliotekach. Jest coś, co nas łączy - obie nie cierpimy brokułów i lubimy koty. PREMIERA: 10 maj 2017r. 

Teri Terry - Księga kłamstw
Piper uczestniczy wraz z ojcem w pogrzebie swojej matki. Jednak spotyka tam kogoś, kto wygląda identycznie jak ona. Jej siostra bliźniaczka. Jednak dlaczego nigdy o sobie nie wiedziały? Dlaczego jedna nie słyszała o drugiej - są przecież jak dwie krople wody. Dlaczego je rozdzielono? Jedna żyjąc z rodzicami, jak księżniczka, a druga z wredną babcią w chacie w Dartmoor. Pytanie tylko DLACZEGO? 

Zacznę jak zwykle od okładki, która robi piorunujące wrażenie. Niemal dwie identyczne dziewczyny, widzimy ich pół twarzy. Rude włosy zlewają się w jedno, a wzrok pali tym samym spojrzeniem... Jestem sroką okładkową - a taką perełkę mając w swoich zbiorach - to wielka radość. 
Jest wydana w okładce ze skrzydełkami, tekstura również świetna, delikatna w dotyku, napisy są wytłuszczone i śliskie, tak jak oczy. Na jednym z nich przeczytamy fragment książki, a na drugim dowiemy się co nieco o autorce powieści. Wydana bezbłędnie, z dość dużą czcionką. Wielkim plusem było podzielenie lektury na narrację sióstr, gdzie na osobnej stronie, inną, powiększoną czcionką jest on zatytułowany. Wychodzi na to, że okładka, szata graficzna i całość wydania tej książki określam maksimum punktów z możliwych. Ale jak było z resztą? 

"Półprawda, przynajmniej. Ponieważ to jest sekret, czyż nie? Obserwowałam tę zdolność u mamy i doświadczyłam jej u siebie. Powiedz półprawdę, wymów ją wystarczająco mocno, a uwierzą."

Powiało sceptycyzmem? Chociaż odrobinę? :D Wybaczcie mi, musiałam. :D Ale do rzeczy. Chciałabym teraz napisać Wam kilka słów o samym piórze Pani Terry. Jest to jak dla mnie nowy autor, który ma już książki na koncie. Nie wiedziałam, czego się spodziewać... Wiedziałam tylko, że okładka jest rewelacyjna, a opis bardzo zachęcający. No to się skusiłam i nie żałuję. Autorka w świetny sposób poprowadziła nas przez labirynt kłamstw, intryg i wszystkiego innego. Uważam, że ma dość lekkie i przyjemne pióro, a dodatkowo my, jako czytelnicy przepadamy dosłownie po kilku pierwszych zdaniach. Czyta się tak przyjemnie, że jest żal odkładać lekturę na później. Gdy już wpadniecie w wir, będziecie sobie obiecywać, jeszcze jeden rozdział i idę spać. Na jednym się nie skończy i wiemy o tym o oboje. A więc moja rada - czytaj Księgę kłamstw od samego rana. :) 
Swoim plastycznym piórem sprawi, że tak jak Simsy na początku gdy - wpadniecie do świata i życia Piper. Odnajdziecie się w nim bez problemu - jednak gorszą rzeczą będą te niewiadome, które czekają na Was. Pytania bez odpowiedzi... Skusicie się na tę podróż sióstr bliźniaczek? Ja polecam! 
Reasumując styl Pani Terry jest wyśmienity i mam nadzieję, że również Wam przypadnie do gustu. :) 

Bohaterki... Piper i Quinn. Szczerze? Moje nastawienie na początku książki było całkiem inne. Po kilku kolejnych rozdziałach, gdzieś w połowie - znowu miałam inne zdanie. A na końcu totalnie zmieniłam swoje nastawienie do sióstr. Przyprawiały o niezły zawrót głowy! Tyle zamieszania, tajemnic, jakichś ich dziwnych myśli, które potrafiły być gubiące... Momentami zastanawiałam się, czy faktycznie to Quinn opowiada, czy może czasem się pomylili i jest to Piper? Albo odwrotnie. Ale spokojnie! Nie ma tu chaosu, więc się nie pogubicie. Tylko będziecie się zastanawiać, czy to faktycznie myśli tej siostry, co potrzeba. Nie chcę się wypowiadać, co dokładnie się wydarzyło, bo przecież zaspoileruję, ale poradzę Wam, byście mieli oczy szeroko otwarte. Nic nie jest takie, za jakie to bierzecie, naprawdę. Polubiłam obie naprawdę bardzo mocno, mają one swoje za uszami, ale mają tez kilka cech charakteru, które są pozytywne. Jednak gdybym chciała się zaprzyjaźnić z jedną z nich... z dwojga złego - wybrałabym Quinn. :D 

"-Naprawdę nas nie rozróżniasz? Czy ona całuje się tak samo jak ja?
Nie odpowiada, ale widzę to w jego oczach. Jakąś cząstką siebie wiedział. W którymś momencie poczuł różnicę, ale się nie zatrzymał."

Co do emocji... Jest tu wszystko, czego byśmy chcieli. Nie zabraknie tutaj wspomnianych już przeze mnie tajemnic, intryg, które tylko spotęgują Waszą ciekawość. W pewnych chwilach nie wiedziałam, co nastąpi dalej i... bałam się? Nie chciałam, by skończyło się tak, jak mogło, ale też nie chciałam przewidywalności. Byłam jak rozdarta sosna - biorąc przykład z Tomasza Judyma - z Ludzi Bezdomnych. Tak, tak, powtórki do matury dały swoje. :D Pojawią się chwile - w których zgroza odmaluje się na Waszych twarzach, ale i również delikatny uśmiech. Nie jest to jednak zwykła powieść - bo oddaje nam swoje emocje, a to jest najważniejsze. Czytając tę lekturę non stop czułam emocje Piper czy Quinn. Wyniosłam z niej wiele smutnych odczuć, niestety. ALE. Na tym polega fenomen tej książki. Bo nie każda powieść musi mieć happy end. Ale też nie twierdzę, że ta powieść nie ma happy endu - sami musicie to sprawdzić, moi drodzy. A już dodam, że to, co dzieje się na końcu nie było do przewidzenia i jak najbardziej jest dużym elementem zaskoczenia. 

Powieść idealnie opisuje emocje nowo poznanych ze sobą sióstr, jednak bardziej cała historia jest obarczona historią, o której nikt by nie pomyślał - że coś takiego może jeszcze istnieć. Jest to coś, co podkreśla wyjątkowość tejże powieści. Mam nadzieję, że tajemnice, intrygi i emocje skłonią Was do sięgnięcia po Księgę kłamstw - bo jest rewelacyjna. Należy do lektur z wyższej półki ze względu na pomysł/fabułę i emocje, które są odczuwalne podczas lektury. Po raz kolejny nie spodziewałam się tak dobrej lektury, a kolejny nowy autor dostarcza mi tak wielu wspaniałych chwil w momencie, kiedy najbardziej potrzebuję relaksu i odcięcia od rzeczywistości. 

"-Ale przecież władze... - zaczyna Zak. 
Potrząsam głową. 
-Władze bały się babci."

Reasumując - chciałabym Wam z całego serca polecić Księgę kłamstw. Dlaczego? Raz, by się przekonać, ile kłamstw mogło stanąć na drodze bliźniaczek. No dobra, od kłamstw aż się roi na stronach powieści, ale to tworzy niesamowity klimat. Klimat tajemnicy, intryg, czyhającego za rogiem niebezpieczeństwa... Wszystko to, co czują i przeżywają bohaterki odczuwamy na sobie. Widzimy wszystkie wydarzenia nawet po zamknięciu oczu - co jest wielką zasługą Pani Terry. Niewielu potrafi aż tak wpłynąć na wyobraźnię czytelnika. Okładka i opis idealnie niemal odzwierciedlają treść tej historii. Chociaż nieco im brakuje - gwarantuje Wam, że to, co dostaniecie na prawie czterystu stronach będzie godnym czasu, jaki poświęcicie tej książce. Ja jestem pozytywnie zaskoczona i zadowolona, że mogę mieć ją w swoim zbiorze. Jak dla mnie - rewelacyjna. 

Może kogoś z Was zainteresowała ta powieść? Co o niej sądzicie po przeczytaniu mojej recenzji? Skusicie się? Mam nadzieję, że tak! Piszcie śmiało, czekam na Wasze komentarze! :)

Za egzemplarz dziękuję  
https://www.facebook.com/BookMlody/?fref=ts

26 komentarzy:

  1. A ja naiwnie myślałam, że to książka nie dla mnie! Widzę jednak, że sporo się pomyliłam, to zdecydowanie książka dla mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz! Musisz to szybko naprawić!

      Usuń
  2. Jestem bardzo ciekawa tej książki. A brokuły lubię i koty również :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, ja tego zielonego świństwa znieść nie potrafię. ;)

      Usuń
  3. Gdzieś mi mignęła już jej okładka, ale prawdę mówiąc nie zainteresowałam się tą powieścią. A po zapoznaniu się z Twą recenzją, mam ochotę po nią sięgnąć :) Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa recenzja. Może się skuszę na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ogromnie zaskoczyła mnie ta książka. I to w pozytywnym znaczeniu. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapowiada się niezła intryga. Nie czytałam jeszcze żadnej recenzji tej książki (Twoja jest pierwsza), a tu się okazuje, że jest na co czekać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj na pewno kiedyś przeczytam tą książkę i ta oprawa graficzna <3 <3 gdybym dostała ją w swoje łapki na pewno zanim zaczęłabym czytać, długo bym na nią patrzyła. Bliźniaczki, kłamstwa, intrygi? To coś co ostatnio coraz bardziej mnie do siebie przyciąga. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. :) A szata graficzna - cudo <3

      Usuń
  8. Kończę właśnie inną książkę, a potem zabieram się za ten tytuł i już nie mogę się doczekać lektury! Skoro tyle tu tajemnic i nagmatwania z tymi siostrami, to już zacieram rączki na tę książkę. :D A ostatnio wpadłam jakoś w taki klimat, więc pożeram takie pozycje. ;) No i muszę przyznać rację - jest pięknie wydana! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę jutro koniecznie się do Ciebie wybrać i przeczytać Twoja recenzję. ;) Tak, pięknie jest wydana. <3

      Usuń
  9. Ta książka mnie zaciekawiła kiedy tylko pojawiła się w zapowiedziach. Nie dość, że okładka jest prześliczna, to treść też wydaje się interesująca. Mam nadzieję, że szybko uda mi się ją gdzieś złapać :)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
  10. po przeczytaniu Twojej opinii chętnie się skuszę, o ile uda mi się ją dorwać w bibliotece :D okładka nie pozwoli mi przejść obok niej obojętnie. ten brak happy endu, czy nie do końca happy end jeszcze bardziej mnie zachęca, bo mam dość cukierkowych, pełnych szczęścia historii. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, normalnie ja czuję podekscytowanie, że Ty jej się doczekać nie możesz. :D To chyba nienormalne. :D

      Usuń
  11. Najważniejsze, że książka Cię odstresowała - taka jej rola i dobrze, że została spełniona ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie raczej ta zmiana/niezmiana perspektywy by wkurzała :D

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥