sobota, 27 maja 2017

Violet i Luke, czyli wspólni znajomi Kaydena i Callie.

Dzień dobry Moi Drodzy!
Co u Was słychać ciekawego? Co teraz czytacie? Bo ja oczywiście w końcu zabrałam się za pisanie tej recenzji... To nic, że minął grubo ponad miesiąc od momentu, kiedy ją czytałam. To naprawdę nic. Nigdy nie mówcie, że matura to bzdura! Zajmuje bardzo dużo czasu, tak pochłania nasz czas, że nie ma kiedy czytać, a co dopiero pisać recenzji. Ale do rzeczy. Chciałabym bardzo podziękować Gabrysi, mojej koleżance, z którą chodziłam cztery lata do klasy w technikum - za możliwość pożyczenia i poznania tej historii. Jesteś wielka, dziękuję Gabi. ♥
Co mnie skłoniło do poznania tej historii? Na pewno to, że styl autorki nie zawiódł mnie, a i byłam ciekawa, co takiego nowego jest w tej kolejnej powieści. 


Jessica Sorensen - autorka bestsellerów z list "New York Timesa" i "USA Today", pochodząca ze śnieżystych gór Wyoming. Twórczyni współczesnych powieści z nurtu New Adult. Kiedy nie pisze, czyta i spędza czas z rodziną.
Jessica Sorensen - Przeznaczenie Violet i Luke 

Violet Hayes. Jej to dopiero los nakopał. Od dziecka nie miała łatwego życia, zawsze była sama. Ciągła zmiana domu zastępczego - ponieważ jej mroczny odcień nie był do zaakceptowania przez potencjalnych rodziców. Próbowała wszystkiego, by zapomnieć o przeszłości. O pewnym wydarzeniu, które zrujnowało jej całe życie. Które zmieniło wszystko. Nie pozwala sobie na uczucia bo wie, że czerń ją pochłania... Nie chce okazać się słaba. 
Z kolei Luke Price miał wszystko. Dziewczyny na jedna noc, popularność i wygląd. Jednak i on ukrywa coś z przeszłości przed światem. On również ma ciemniejszą twarz, o której nie wie nikt. Ona również nie daje mu żyć spokojnie, nie daje mu zapomnieć. Co jakiś czas dzwoni do niego i to wszystko powraca, ze zdwojoną siłą. 
Tych dwoje wpada na siebie przypadkiem. A raczej ona nagle spada na niego z góry. Czysty przypadek? A może zrządzenie losu? Jak życie Luke'a i Violet się potoczy? Co ich będzie czekało na życiowych zakrętach? Tego nie wie nikt. A czy dadzą sobie radę? Z czym będą musieli się zmierzyć, jakie decyzje będą musieli podjąć? 
Zacznę jak zwykle od okładki, która jest specyficzna dla tej serii. Widzimy dziewczynę i chłopaka - co jest bardzo podobne do poprzednich dwóch okładek. Fajnie, że wydawnictwo nie zmienia tego, tylko utrzymuje w jednej konfiguracji, przynajmniej idzie łatwo po samej szacie graficznej skojarzyć, że to może być jakaś seria. :) 
Książka ze skrzydełkami, dzięki czemu ma ona dodatkową ochronę przed urazami. Co do druku nie mam zastrzeżeń, nie znalazłam żadnych literówek, a czcionka była dość duża i wyraźna. Odstępy między wierszami zostały zachowane tak jak i marginesy.  Wydawnictwo się tutaj dobrze spisało. 

"Rozdarta między obawą, że i tak kogoś zranię, a ciągłym bólem w środku, postanowiłam przestać cokolwiek czuć. Wyłączę to. Zamknę. Sama wzbudzę w sobie obojętność. Z początku było trudno, zwłaszcza nocą, kiedy mój mózg upierał się, by wszystko pamiętać."

Co do samej autorki... Przed zaczęciem jej - miałam pewnego rodzaju opory. Bałam się, że ta część będzie bardzo zbliżona do historii Callie i Kaydena. Bałam się, że to wszystko jest na jedno kopyto. Muszę przyznać, że nie dostałam identycznej historii. Może otrzymałam coś podobnego, coś traumatycznego związanego z przeszłością, ciemniejszą stroną człowieka. Ale każdy z nas ma swoje wspomnienia, złe momenty, którymi nie chce się chwalić na prawo i lewo. Uważam, że czytało się lekturę niesamowicie szybko. Mimo tych moich oporów, gdy zaczęłam czytać i wkręcać się w historię - przerwy robiłam coraz krótsze. Chciałam nawet zrezygnować ze śniadania wielkanocnego, by móc czytać dalej. Ale dałam się oderwać, z bolącym serduchem. Przyznaję, że mimo czarnych stron tej autorki, która wplata je w historię postaci, podobało mi się. Czytało się szybko i przyjemnie. Chociaż w pewnych momentach gula w gardle była nie do zniesienia... Jak najbardziej pióro autorki jest godne uwagi i już z powodu przystępności stylu - warto się skusić na tę lekturę. 

Violet jest dość specyficzną dziewczyną. W sumie już kobietą. Przeżyła swoje i zdaje sobie sprawę z tego, że nie miała życia usłanego różami. Nie zazdroszczę i nie chciałabym przeżywać tego, co ona. Nigdy w życiu. Od samego początku zauważyłam, że jej charakter jest taki... nieco zadziorny. Wydawała mi się chwilami zbyt paniusiowata i że wie więcej, niż ktokolwiek inny. Jednak gdy zrzucała co jakiś czas kawałek pancerza, w jaki się ubrała - widać było dziewczynę, poturbowaną przez życie... Cieszę się, że mogłam poznać taką bohaterkę, jaką jest Violet. Nie chodzi o to, by specjalnie wyciskać łzy u czytelników. Chodzi o to, by stawać się człowiekiem bardziej wrażliwym na krzywdy innych, bardziej empatycznym... 
Z kolei Luke mocno mnie denerwował. Swoim zachowaniem, rzecz jasna. Jak zwykle mega ciacho, przekonany o swoich samych zaletach, zalicza panienki jedna za drugą. Przecież to nie o to w życiu chodzi! Ale jak pisałam na początku - każdy nosi w sobie czerń. Gdy poznałam jego, szczerze mówiąc - wmurowało mnie. Byłam w tak głębokim szoku, że nie mogłam się otrząsnąć. Uważam, że jego życie, przeszłość, dzieciństwo i dojrzewanie nie było najłatwiejszym i najpiękniejszym momentem życia. Zdecydowanie nie. I po części jestem w stanie zrozumieć jego zachowanie. Jakby trochę bunt, po trochę odreagowanie na to wszystko, co go spotkało. Chociaż i tak momentami chciałam złoić go rózga po głowie, za zachowanie, które nie należało do kategorii najmądrzejszych. 
Reasumując uważam, że pisarka pokusiła się o wykreowanie postaci mocno problematycznych, z przejściami. Z zaletami i wadami, charakterystycznymi, a nie wyblakłymi, papierowymi. Mieli wyraz i byli barwnymi charakterami. Cieszę się, że mogłam poznać znajomych Callie i Kaydena. W sumie, to za nimi też nieco tęsknię. Kiedy wrócicie, co? :) 

"Jest zagadką, dokładnie taką, jaką ja próbuję być. (...) I jeśli nadal będę grzebać w jego przeszłości, on może spróbować tego samego w stosunku do mnie. A ja nie chcę, by ani on, ani ktokolwiek inny mnie poznał. To strata czasu. W końcu i tak mnie zostawi. Jak wszyscy."

Jest też coś, co wbiło mnie nie w fotel, a w łóżko. Raz, to przeszłość głównych bohaterów. A dwa to... zakończenie. Chociaż i tutaj jest delikatny zgrzyt, bo przewidziałam je. Nie chciałam tego, ale autorka zbyt wcześnie porównała fakty i czytelnik miał jak na tacy podane rozwiązanie tego, co trapiło postacie. Trochę mnie to zabolało. Bo ogólnie cała książka w moich oczach ma dobre noty, a miałaby jeszcze lepsze - gdyby moment napięcia, zagadki jeszcze trochę dłużej się utrzymał. Gdyby tak na ostatnią lub przedostatnią stronę to zostawić - byłoby okej. 
Nie mogę też narzekać na akcję w tej lekturze. Non stop coś się tutaj dzieje. Przeskakujemy z czasu teraźniejszego do przeszłości, co momentami jest trudne do zniesienia... Mimo wszystko bardzo sobie cenię to, że mogłam własnymi oczami ujrzeć to, co widzieli bohaterowie. Mogłam poczuć to, co czuli oni. Niejednokrotnie czułam narastającą gulę w gardle, która świadczy o wyższym poziomie emocji przekazywanych czytelnikom. To się ceni, bo emocjonalność, wpływ na czytelnika, funkcja impresywna to jedno z podstawowych wymagań każdej książki. To tak jakby podstawa naprawdę dobrej powieści. 

Uważam, że jest to historia mocno zabarwiona psychologią, wspomnieniami, złymi wydarzeniami. Mało jest tutaj rzeczy, sytuacji, które mogą powodować uśmiech na ustach. Oczywiście nie liczę ciętych ripost bohaterów, bo akurat to czasami sprawiało, że miałam szeroki uśmiech na ustach. Ciesze się, że pisarka postanowiła stworzyć tak problematycznych bohaterów, nie palnęła przy nich gafy. Jedyne na co się skarżę, to zbyt szybkie połączenie faktów ze sobą. Mogłaby nas Pani Sorensen dłużej potrzymać w niepewności. I tak to nic, bo zakończenie mnie dosłownie zmiażdżyło emocjonalnie. 

Cieszę się, że miałam okazję poznać tę historię i raz jeszcze dziękuję Gabrysi za pożyczenie mi tej lektury. Jest to historia trudna, o wspomnieniach, o bólu i stracie, ale i wydarzeniach, które chcielibyśmy wyprzeć z głowy. Nie jest to lekka historia o miłości. To trudna powieść, która niesie ze sobą ogrom niefortunnych wydarzeń, bolesnych dla postaci tej książki, ale i dla nas - ponieważ jednoczymy się zarówno z Violet jak i Lukiem. Czujemy to, co oni i widzimy to, co oni. To nie jest prosta w odbiorze powieść. Ją trzeba delikatnie traktować, bo tak naprawdę nie wiemy, kiedy spadnie na nas bomba z wydarzeniami z przeszłości. Nie wiemy, co w nas uderzy i nie wiemy, jaką siłę będzie to miało. Jestem zadowolona z lektury i polecam ją wszystkim chętnym. Polecam ją tym, którzy nie są pewni, czy faktycznie po nią sięgać, czy też nie. Jak dla mnie jest godna uwagi. 

"Jedynymi momentami, w których naprawdę radzę sobie z chaosem w swoim życiu, są chwile, gdy jestem pijany, inaczej zaczynam panikować, szukając jakiegoś porządku."

A może jest tutaj ktoś, kto czytał historię tytułowych bohaterów? Jak Wam przypadła do gustu? A może macie na nią ochotę? Czekam na Wasze komentarze i opinie tej lektury. Miłego dnia!

8 komentarzy:

  1. Nie czytałam tej książki. I póki co nie mam jej w planach. Za mało czasu na wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam historii tytułowych bohaterów, chętnie kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak wiesz to nie dla mnie zupełnie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam pióra autorki, ale co nieco słyszałam i zamierzam w wolnym czasie (tylko nie wiem, kiedy takowy nastąpi) po którąś książkę pisarki sięgnąć. Od której proponujesz zacząć? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od Callie i Kaydena, pierwszej części. ;) Później druga i ta seria. ;)

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥