sobota, 6 maja 2017

PRZEDPREMIEROWO! Beata Majewska - Konkurs na żonę

Dzień dobry! 
Dziś może tak bardziej chciałabym, byście na chwilę się zatrzymały, Moje Kochane Kobietki, które czytacie tą recenzję. Ile razy zastanawiałyście się nad swoim życiem? Jak będzie wyglądało? Kiedy traficie na tego jedynego? Kiedy ten ów jedyny, poprosi Was o to, byście trwały u jego boku do końca życia? Sama jestem kobietą, która może nie jest przesadną romantyczką, ale marzy mi się duży bukiet róż, może jakaś kolacja, mój mężczyzna klękający na kolanie (w sumie już raz klęczał - podczas tańczenia poloneza na mojej studniówce, hihi) z pierścionkiem. Chyba jeszcze sobie poczekam... :D Nie wiem, jak u Was, czy jesteście już po ślubie, przed, czy już po zaręczynach, czy tez może jesteście same. Może podzielicie się swoją refleksją na ten temat? Co Wy na to? :) 

Beata Majewska - vel Augusta Docher - autorka Anatomii uległości, a Eperu to jej debiut. Dostępna jest również kontynuacja - Habbatum. Mówi o sobie: plastyczka, księgowa, manicurzystka i pisarka. Da się być kilkoma kobietami na raz? Da się. Trzeba tylko chcieć. :) PREMIERA: 10 MAJ 2017

Beata Majewska - Konkurs na żonę #1 
Hugo Hajdukiewicz wciela w życie swój plan, pod tytułem: ŻONA. Ma dwa lata, na zrealizowanie testamentu krewnego, by móc dostać jego spadek. Jednak młody prawnik z Krakowa będzie miał z tym duży problem. Będzie musiał założyć rodzinę w jak najszybszym czasie. 
Poznaje Łucję - młodą studentkę ze wsi. Nie mówi jej o planie ŻONA, tylko stara się usidlić kobietę przy sobie. Wszystko łatwo przebiega po jego myśli, dziewczyna się w nim zakochuje, a termin ślubu cywilnego już niedługo. Jednak wszystkie plany legną w gruzach. Dlaczego? Kto je zniszczył? Co się stanie z Łucją i Hugiem? Tego musicie dowiedzieć się sami, czytając tę powieść. 

Zacznę jak zwykle od okładki, która jest naprawdę piękna. Podoba mi się w niej dobranie kolorów - biel, róż, troszkę zieleni i złota. Wszystko do siebie pasuje, w minimalnym stylu - ale dla osób takich jak ja (czyt.srok okładkowych) jest miodem na serce. 
Szkoda jedynie, że nie ma skrzydełek... I niestety zasmucił mnie stan książki, gdy do mnie dotarła. Na przedniej okładce wgniecenie, które nie rzuca się bardzo w oczy, ale jednak jest. :( 
Cieszę się, że nie pojawiły się żadne błędy w druku - przyjemnie się czytało, co umożliwiła również duża czcionka i odstępy między wierszami, marginesy. 

Z kolei przechodząc do samej autorki, muszę przyznać, że styl, jakim napisała tę książkę okazał się bardzo przyjemny. Czytało się niesamowicie szybko i warto było zarwać popołudnie kosztem drugiej połówki i poranek, który okazał się lepszy - dzięki książce. Smuci mnie jednak fakt, że to koniec pierwszej części, gdzie Ty, zostawiony jak z niczym jesteś na tyle zainteresowany tym, co stanie się dalej. Nie wolno tak robić czytelnikom, nie wolno! No chyba, że w niedługim czasie pojawi się zapowiedź kontynuacji... :D Ale przejdźmy do meritum. Autorka ma kilka książek na koncie, co widać w Konkursie na żonę. Widać, że powieść ta jest dopracowana, może gdzieś tam ujrzałam niedociągnięcie, no chyba, że ja ominęłam gdzieś jedną linijkę tekstu, co mogło by się wydarzyć. Im byłam dalej, czytałam szybciej - bo tak byłam ciekawa tego, co się wydarzy na kolejnej stronie. To takie uczucie, jakbym uciekała przed jakimś płatnym zabójcą. Czułam się ścigana, a jednocześnie to ja ścigałam losy bohaterów lektury. Niesamowite uczucia, które się pojawiły, a których się nie spodziewałam - o nich już za moment. Ogólnie rzecz biorąc, jeżeli zdecydujecie się na Konkurs na żonę - nie będziecie mieli czego żałować, gwarantuje to Wam. ;) 

"- Więc? Nic. Nic nie czuję, nic mi się nie chce. Jestem jak odrętwiały, chyba dopadł mnie kryzys tożsamości. Wyjadę w Bieszczady i kupię kozę." - i ten moment, gdy leżysz cicho w łóżku, bo wszyscy śpią, a ty nagle wybuchasz śmiechem... :D

Hugo, to typowy lanser. Takie jest przynajmniej moje zdanie. Jest bohaterem czynnym, ponieważ zmienia się. Może nie aż rażąco, ale jak to mówią? Człowiek docenia, gdy coś straci - to pasuje do niego jak ulał. Uważam, że jest to postać wykreowana rewelacyjnie. Czułam, że to człowiek z krwi i kości jakich wcale nie mało. Mam nadzieję, że w drugiej części pójdzie po rozum do głowy! 
Z kolei Łucja - to taka przeciętna dziewczyna, ze wsi jak ja. Naiwna - tak jak ja. Wiejska dziewczyna, nieśmiała - pamiętam, że sama kiedyś byłam bardzo nieśmiała, ale po poznaniu mojej drugiej połówki i już bycia z nim tyle czasu jakoś trochę się zmieniłam. Co nie oznacza, że nie puszczam tak zwanych buraków, bo puszczam. :D 
Ogólnie idzie się przyzwyczaić do tych bohaterów, są dość sympatyczni na ogół. Mimo swoich wad, zaakceptowałam ich i polubiłam. Mam nadzieję, że i Wy ich polubicie - bo są naprawdę żywi, mają swoje charaktery i co tu dużo mówić - ludzie wzięci żywcem z życia. Są kolejnym, dużym plusem dla całości. 

Pierwsza rzecz, która mnie zaskoczyła, której naprawdę się nie spodziewałam, to uczucia. Może na początku nie ma fajerwerków, ale później... Gdy akcja nabiera tempa - jest naprawdę rewelacyjnie! Osobiście odczuwałam wszystkie emocje, jakie towarzyszyły bohaterom. Czułam zwiększającą się gulę w gardle, która omal nie przeobraziła się w łzy. Dlatego teraz z niecierpliwością oczekuję kontynuacji. Nie wiem, jak długo wytrzymam to czekanie... Także nie jest to pozbawiona emocji kolejna powieść - więc jest to, co najważniejsze. 
Drugą rzeczą, która sprawiła, że jeszcze lepiej czytało mi się powieść to sama nazwa miejsca akcji: Kraków. Jestem bardzo mocno związana z tym miastem, przecież mieszkam 40 minut drogi od centrum. Zamykając oczy widziałam Wiślane Tarasy, widziałam głównych bohaterów, a zarazem narratorów tej historii, jak sobie spacerują. Czułam się tak, jakbym obserwowała ich siedząc na murku, czy chowając się za jakimiś krzakami. To jeszcze bardziej zbliżyło mnie do powieści. Ciesze się niezmiernie. Już tutaj pisarka zapunktowała mi mocno. Dziękuję Pani Beato!

Jak już wspomniałam, akcja to istny wulkan wydarzeń, które pojawiają się znikąd i niszczą wszystko, co do tej pory było spokojne, może i szczęśliwe. Nie mogę znieść tego padalca, który to wszystko zniszczył. Mam swoje podejrzenia, ale nie wyjawię Wam, niestety. Ciągle coś się dzieje i nie ma czasu na nudę, niestety lub stety. Cieszę się, że znalazłam czas dla tej powieści, chociaż było ciężko (przygotowania do matur i ciągły stres z nimi związany nie należał do najprzyjemniejszych, niestety. Mimo wszystko dzięki niej odprężyłam się, przestałam myśleć o tym, co już tak naprawdę za mną i dałam się porwać. Autorka wprowadziła mnie w świat malowniczego Krakowa i okolic. Losy bohaterów przedstawiła na tyle ciekawie, że nie chciałam się z nimi rozstawać. To kolejny duży plus dla pisarki, brawo! 

"I wtedy w Hajdukiewiczu coś drgnęło. Coś bardzo delikatnie poruszyło się w jego sercu. Jakaś dawno, a może nigdy wcześniej nie słyszana nuta zabrzmiała cichuteńko..."

Historia ta jest wielowątkowa. Znajdziemy tutaj wątki przyjaźni, różnych odcienie miłości, motyw wspomnień również by się znalazł. Codzienność życia czy też różnice społeczne ukazane dość wyraźnie. Ludzie na wsi nie zawsze żyją w bogactwie, ale też nie w totalnej biedzie. A w Krakowie Ci, którzy mają rodzinę, jakieś spadki - niektórzy mają po prostu cholerne szczęście i mają wszystko, czego chcą. Pojawiają się kontrasty, które zawsze były i będą. Jednak nie niszczy to uroku całości. Wręcz przeciwnie nie pokazuje świata w różowych okularach, a udowadnia, że istnieje nie tylko bogactwa i przepych, a i tego przeciwieństwo. Cieszę się, że pisarka poradziła sobie z rzeczywistością tak świetnie, z bohaterami i różnicami ich poglądów na świat, życie. 

Reasumując zdecydowanie polecam Wam tę powieść. Jest idealna na wiosenne dni, nudne popołudnia czy deszczowe wieczory. Opowieść o wszystkim, dosłownie. O codziennym życiu, kłamstwach, meandrach miłości i nie tylko. O tym, że przeszłość nawet po latach nie zapomina. Ciesze się, że pisarki potrafią pisać o naszym  prawdziwym życiu, że się tego nie boją. Jestem zadowolona z lektury i czekam na drugi tom! Polecam! 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję  Wydawnictwu Publicat S.A. Grupa Wydawnicza Książnica

12 komentarzy:

  1. Czytałam i również szczerze mogę polecić tę powieść ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj mam sentyment do tej historii, czytałam już ją, ale z radością zanurzę się w nią jeszcze raz. Te emocje i zwyczajni bohaterowie, jak i sama historia są zdecydowanie na plus. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dziękuję :) Wzruszyłam się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi było miło czytać tak wspaniałą powieść. :)

      Usuń
  4. ps. skrzydełka są, ale przy finalnych egzemplarzach (coś poszło nie tak i nie zrobili przy recenzenckich)

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie kończę czytać, zostało mi raptem 50 stron :) Tę powieść się pochłania dosłownie :) Świetna i bardzo życiowa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo chcę ją przeczytać :) a każda kolejna recenzja mnie tylko do tego popycha :D

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥