poniedziałek, 15 maja 2017

Kółko się zakochuje - Zyta Kowalska

Dzień dobry,
chciałabym Wam napisać o książce, którą miałam okazję przeczytać w kwietniu. Od razu chciałabym podziękować samej autorce, Zycie za możliwość poznania tej historii. Oczywiście jako bloger mam styczność z naprawdę wieloma blogami, recenzjami i niejednokrotnie czytałam recenzję Kółka. Byłam do niej sceptycznie nastawiona. Czułam, że to może być coś niekoniecznie dla mnie. Jednak postanowiłam ostatecznie, że dam jej szansę. Ci, którzy są ciekawi, co przyniosło moje spotkanie z książką Zyty Kowalskiej - zapraszam do dalszego czytania recenzji. 

Zyta Kowalska - Ciekawska blogerka, pisząca czytelniczka, podróżująca kura domowa. Krakowianka z urodzenia i wyznania. Tropicielka śmiesznostek z życia damsko-męskiego. Matka, Siostra, żona i powierniczka babskich sekretów. Wielbicielka kina, aromoterapii, jogi oraz czerwonego wina.

Zyta Kowalska - Kółko się zakochuje 
Jakie są dziewczyny żyjące w kraju, w którym Paweł Deląg uchodzi za najprzystojniejszego Polaka?
Poznajcie Kółko: oto Czikita, zwana w pewnych kręgach Bonitą, romansująca z niewysokim, ale jurnym Latynosem. Ruda – łamaczka męskich serc i romantycznych porywów wewnątrz Kółka. Madzia, która w poszukiwania Idealnego Mężczyzny wyprawia się aż za Ocean. Pola, wieczna doktorantka, i dziewica. Ania, nieszczęśliwa narzeczona zabójczo ufryzowanego Kuby. I Zyta, Siostra Przełożona Kółka, rozdarta uczuciowo między członkiem Mensy a fanem motoryzacji.
Kółko odważnie zgłębia meandry męskiej filozofii życia, potyka się na zbyt wielu nieudanych związkach, staje w szranki na szybkich randkach i portalach, udaje się nawet do wróżki, by na koniec zrozumieć, że nie ma facetów idealnych... Jest za to wyjaśnienie raz na zawsze: czego pragnie kobieta, jak być piękną i o czym rozmawiają przyjaciółki. - opis pochodzi z tyłu książki.

Co do okładki - jestem rada, że ma skrzydełka. Nie zniszczy się zbyt szybko, a dodatkowo lepiej wygląda. Białe strony wiem, że niektórych drażnią, więc jeżeli będziecie chcieli, zaopatrzcie się w ebook. Na okładce widzimy jakieś rysunki, w tym dziewczynę, wszystko w kolorach przyjemnych dla oka, różowy, żółty, zielony... Nie jest najgorsza, ale najpiękniejszą też bym jej nie nazwała. 
Wielkim plusem jest to, że nie została wydana na szybkiego - nie ma literówek, a odstępy zostały zachowane. Na jednym ze skrzydełek widzimy dwie opinie blogerek, a drugie skrzydełko jest puste. Całość wydana jest dość dobrze, nie mam zastrzeżeń. 

"Ania pewnie niedługo wyjdzie za mąż, musi tylko wziąć swojego faceta (nie powiem, przystojniak z niego) za jaja i mu się oświadczyć. Czasami role się w tym związku mieszają i nie można zaufać tradycyjnym regułom gry."

Z kolei styl autorki... Cóż, Zyta Kowalska napisała dość specyficznie tę książkę. Panuje tutaj istny chaos. Przeskakiwanie z kwiatka na kwiatek może pogubić czytelnika... Jednak nie skreśliłam tej powieści na amen. Styl bardzo lekki, przyjemny, jednak czuję coś, że potencjał nie został wykorzystany do końca. To chyba z powodu tego chaosu... Autorka ma zadatki na dobrego autora, ale musi jeszcze dużo popracować. Jestem zdania, że Pani Zyta musi jeszcze popracować nad swoim warsztatem, a przede wszystkim na tym, by na kolejny raz, w sensie w następnej książce - nie było takiego bałaganu. Jeżeli to się zmieni, lektura będzie o wiele lepsza w odbiorze i ogólnej opinii czytelników. Nie narzekam, chociaż mogłoby być lepiej. 

Z kolei bohaterek jest sześć i to było coś, co mnie przeraziło. Nie lubię czytać powieści, w których jest milion głównych postaci bo z reguły jest tak, że autor nie potrafi trzymać się porządku. I stąd tutaj ten wspomniany wyżej chaos... Gdyby było mniej bohaterek, może to jakoś lepiej by się ułożyło... Ale do rzeczy. Czikita, Pola, Madzia, Ania, Ruda i Zyta. Ostatnia to siostra przełożona Kółka. Tak, na początku poczułam się jak na jakimś sabacie czarownic, albo w zakonie... Siostry przełożone, i tym podobne... :D Niemniej jednak autorka ukazała nam ich perypetie, podróże, wydarzenia, które w mniejszym lub większym stopniu spowodowały jakieś zmiany w ich życiu. Chwilami czułam, że niektóre bohaterki zachowują się gorzej niż gimnazjalistki... Jednak widać ich zróżnicowanie pod względem charakteru czy spostrzegania świata. 
Reasumując, da się polubić te dziewczyny, jednak ja zbyt wielką miłością do nich nie pałałam. 

"Do wnucząt
Jeżeli facet po trzech latach znajomości nadal się nie oświadcza, a pytany o plany błądzi wzrokiem za oknem, trzeba się przygotować na następujące rozwiązania:
a)rzuć go w diabły, nie jesteś dla niego wystarczająco dobra, b)wchodzisz w etap wolnego związku i nie będzie białej sukni ani marszu Mendelsona. Po prostu. 
A propos, znacie kawał o facecie, który snuł plany na przyszłość? Kupił dwie zgrzewki piwa..."

Jedyne, co spodobało mi się tak bardzo w tej książce, to kilka fragmentów, które mocno odbijały się na moim życiu, czy życiu moich najbliższych koleżanek, które śmiało mogę nazwać przyjaciółkami. Pojawił się wielki uśmiech z delikatnym chichotem, gdy doczytałam fragment o Myślenicach, czyli miasteczku, gdzie przez cztery lata chodziłam do szkoły, a w sumie od września jak dobrze pójdzie kolejne dwa lata nauki przede mną. Droga Zyto, nie wiem, o którego ci chodziło, ale takich jest wielu. :D 
Szybko czytało się też ze względu jak dla mnie na miejsce wydarzeń - głównie Kraków. Jestem bardzo związana z tym miejscem i jak widzę książki, których akacja dzieje się w Krakowie, to muszę koniecznie je poznać. :) 

"Uwaga, wnuczęta! 
Powiem tak - jak kobieta nie jest pewna faceta, powinna opuścić go na jakiś czas... Jeśli on zapomni i zmieni zainteresowania - nabędziemy bezcennej wręcz wiedzy. Jeśli będzie tęsknił i super intensywnie wyłuszczy tę tęsknotę już przy pierwszym spotkaniu - znaczy, że zależy mu..."

Co ciekawe znajdziecie w tej lekturze niemal w każdym rozdziale specjalny akapit do wnucząt, który momentami bawi niemal do łez. 
Szkoda jedynie, że większość wydarzeń nie zatrzymuje się na dłużej w głowie. Nie jest to powieść z wyższej półki, która zasługiwałaby na same pozytywne pochwały... Bo jest kilka niedociągnięć, warsztat nie do końca taki jak być powinien. Ale ze względu na znikome (ale jednak) treści, przypadła mi do gustu. Szkoda również, że to faceci są przeważnie tematem przewodnim. 

"Madzia i Pan (pani) Ideał, czyli uczuciowe meandry i fizjologiczne przeszkody na drodze do spełnienia. Swoją drogą, Madzia zawsze umiała się zakochać bez sensu. Albo w facecie, który sam nie wiem, czego chce, albo w jakimś maminsynku z Myślenic, albo w pseudoksięciu - wiarołomcy."

Jak widzicie jestem jakby na rozstroju dróg, bo jednak trochę mi przypadła do gustu, ale i wad ma sporo. Mam nadzieję, że autorka popracuje nad swoim warsztatem, bo jak wyżej wspominałam potencjał jest i to duży, tylko trzeba nad nim mocno popracować, by coś sensownego z niego wyszło. 
Reasumując najgorzej nie było, ale i za dobrze również nie. Najbardziej zraził mnie chaosem, który sprawił, że w moich odczuciach na koniec ma dość słabe noty, a w dodatku szybko ucieka z głowy. Nie lubię pisać takich recenzji, ale jak wiecie zawsze jestem szczera, zawsze piszę co czuję i nie chcę nikogo obrazić. Moje odczucia sceptyczne co do niej okazały się bardzo trafne. Ale jednak to debiut, więc przymykam nieznacznie oko i czekam na kolejną powieść, mam nadzieję, że będzie zdecydowanie lepsza i mniej chaotyczna. :)

A może jest tutaj ktoś, kto ją czytał? Co o niej sądzicie? Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania! Piszcie śmiało! :)

Dziękuję za egzemplarz recenzencki autorce

Zapraszam na Facebookową stronę Sióstr KLIK 

8 komentarzy:

  1. Teksty do wnucząt były świetne! Ale styl nie do końca mi odpowiadał. Ogólnie dobra książka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uważam, że autorka ma ogromny potencjał, tylko potrzebuje odpowiedniej "opieki" :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodzę się z Twoim zdaniem. ;)
      Dziękuję za odwiedziny! I zapraszam częściej. ;)

      Usuń
  3. Nie słyszałam o niej, ale jestem skłonna dać szansę, bo dlaczego nie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W ogóle nie czuję się zachęcona, przeraża mnie ten chaos :P

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥