czwartek, 25 maja 2017

FIRSTLIFE.

Dzień dobry, 
dziś chcę Wam opowiedzieć o książce, która wzbudziła we mnie zainteresowanie samą okładką. Tak, jestem sroką okładkową, ale nie zawsze. Tutaj stety lub niestety uwiodła mnie szata graficzna. Udało mi się dorwać ten egzemplarz, bo po tylu dość pozytywnych recenzjach nie mogłam się jej kompletnie już oprzeć. Bałam się troszkę tego spotkania, ale czułam, że nie będzie tak źle. Nie raz bywa tak, że mam nieziemskie przyciąganie do powieści, a okazują się klapą. Czy dziś było inaczej? 

Gena Showalter - autorka prawie trzydziestu powieści, które wiele było bestsellerami New York Timesa. Pisarka była dwukrotnie nominowana była do nagrody literackiej RITA. Pisze przede wszystkim książki dla młodzieży, fantasy i współczesne romanse. 

Gena Showalter - FIRSTLIFE. Pierwsze życie #1 
Tenley Lockwood została już przy narodzinach, specjalnie naznaczona. Tuż po urodzeniu miała wielką moc. Zarówno Miriada jak i Trojka będą robiły wszystko, by dziewczyna przynależała do ich świata. Dziewczyna jednak nie jest zdecydowana, a siedząc w zamknięciu nie może podjąć decyzji. Jest uwięziona między młotem, a kowadłem. Sądzi, że jeszcze ma czas, by zdecydować, gdzie trafi po śmierci. Jednak nigdy nie ma kolorowo. A tym bardziej Ten. Los przyszykował dla niej wiele niemiłych niespodzianek, które będzie musiała znieść. A co najważniejsze będzie musiała przeżyć i zdecydować: Miriada czy Trojka? 

Wydawnictwa co miesiąc lub częściej prezentują nowości wydawnicze. Gdy ujrzałam tą okładkę, poczułam przyciąganie. Szybko ją zapamiętałam, bo jest dość specyficzna. Jednak finalnie zdecydowałam się na inną powieść tego wydawnictwa. Gdy recenzje zaczęły pojawiać się na blogach, zdjęciach na stronach i Instagramach - nie mogłam tego znieść. Poprosiłam o egzemplarz recenzencki i udało mi się, całe szczęście. Jak widzicie kolorystycznie jest idealna, odcienie bieli, niebieskiego, może i zieleni pasują do siebie. Nie kłócą się i w samym centrum przedstawiona klepsydra przedstawia dwa światy. Miriadę i Trojkę. Jedno piękne, kolorowe i przepełnione bogactwem, a drugie ponure. Okładka na pewno ma w sobie magnes, który nie tylko mnie przyciągnął. Szkoda, że egzemplarz nie ma skrzydełek, co mogłoby stanowić dodatkowe zabezpieczenie przed zniszczeniem. 
Gdzieś tam wkradł się jakiś maleńki błąd, na który przymknęłam oko. Czcionka jest dość duża, a odstępy zachowane dzięki czyta się dość sprawnie. 

 "- Kupiłeś pan dyplom z psychologii na wyprzedaży? - rzucam mu w twarz. - Nie leczysz pacjentów, tylko im szkodzisz, lekarzu jak z koziej dupy trąba."

Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, Geną Showalter. Nie wiedziałam kompletnie, czy jej styl przypadnie mi do gustu, czy też nie bardzo. Jednakże bardzo się cieszę, bo okazało się, że z drobnymi przeszkodami, polubiłam się z jej piórem. Drobne przeszkody? Tak. Na samym początku miałam problem z wkręceniem się w powieść. Musiałam po kilka razy czytać to samo, by zrozumieć co czytam. Zdaje sobie sprawę, że może to być efekt przemęczenia czy stresu, jaki towarzyszy mi już od czasu grubo przed maturami. Mimo wszystko, po kilkudziesięciu stronach, jak już się wkręciłam - czytałam bez jakichkolwiek przeszkód. Muszę wspomnieć, że styl autorki jest przystępny, lekki i nie z wysokiej półki. Autorka wręcz posługuje się często kolokwializmami, stylem potoczny, który wyraźnie widać w powieści. Jestem przekonana, że nie będziecie mieć blokad w czytaniu tej lektury. No chyba, że na początku, tak jak ja. Ale to już zależy również od tego, jak podchodzicie do tej książki.  Jak na pierwsze spotkanie z pisarką jestem zadowolona. Mam nadzieję, że i Wy będziecie. :) 

"-[...]
Z miejsca go wyśmiałam, ale gdy tamtego wieczoru zostałam sama, zaczęłam się zastanawiać... i zastanawiałam się każdego kolejnego wieczoru, dlaczego wierzę w to, w co wierzę? Czym jest prawda, a czym kłamstwo? I tak konkretnie, co jest prawdziwe? Co sprawia, że ja mam rację, a tak wielu się myli? A może to JA się mylę?"

Mamy tutaj jedną główną bohaterkę i dwóch też dość ważnych bohaterów. Zacznę może od Tenley. Rozumiem, że jest troszkę... poszkodowana. Trafiła do miejsca, w którym najlepiej nie jest, wręcz jest tam okropnie, ale i w naszym świecie dajmy przykład młodzież trafia do różnych placówek opiekuńczych itp. Nie wnikajmy za co i dlaczego, ale w takich ośrodkach wcale nie jest lepiej. Ileż to razy, zastanówcie się proszę, słyszymy w radiu bądź telewizji, że wychowankowie w takich miejscach byli bici, poniżani czy molestowani? Takich przykładów jest masa. Głównie chodzi mi o to, by zobrazować troszkę świat Ten. Tak naprawdę niewiele się różnią te światy pod tym względem. Jednak coś mi tu nie pasowało. Bohaterka ogromnie mnie drażniła. Swoim niezdecydowaniem przede wszystkim. Raz tak, raz siak. Ja wiem, że kobieta jest zmienną, ale bez przesady. Odniosłam wrażenie, że dziewczyna jest rozpieszczona, sama nie wie czego chce, a w takiej chwili, w jakiej ona jest postawiona powinna myśleć jasno. ALE nie, trzeba się upierać, wszytko komplikować. Niesamowicie mnie to drażniło, dlatego też nie bardzo polubiłam się z nią i mam nadzieję, że w kolejnych tomach odpokutuje swoje zachowanie. 
Mamy tutaj dwóch też dość ważnych bohaterów ze świata Trojki i Miriady. Archer i Killian. Bardzo polubiłam chłopaków, chociaz też pierwszy też mnie irytował swoim zachowaniem i... przemianą. Ale za to Killian... Tak się zastanawiam, czy mogę mieć kilku książkowych mężów? Bo on trafiłby jako kolejny na tą listę, jakbym mogła ją stworzyć. :D Jego charakter, upór - skupiły uwagę i obdarzyły sympatią. Wiem, on również jest pełen wad, ale kto nie jest ich pozbawiony? Jestem w nim zakochana i nie mogę doczekać się kontynuacji, by móc dowiedzieć się, co tam ciekawego u niego. Ogólnie ciesze się, że bohaterowie są zróżnicowani, wzbudzają emocje - bo to o to chodzi. Papierowi bohaterowie to dno, a tutaj nie ma na co narzekać.(miałam się nie rozpisywać, ale jak zwykle wyszło inaczej...)

" - Ktoś, kto odmawia ujrzenia prawdy, zaakceptuje kłamstwo."

Akcja tutaj jest, na ten aspekt poskarżyć się również nie możemy, Cieszę się, bo dzięki temu nie miałam czasu na nudę. Mogłam podążać za bohaterami, chwilami musiałam za nimi biec by nadążyć za tym, co się działo. 
Emocje były głównie odczuwalne między bohaterami, ale nie było ich przesadnie dużo. Jestem zadowolona, że jednak się pojawiły, a nie spodziewałam się ich. Miłe zaskoczenie. 
Jest to świat fantasy, coś niemożliwego, jak strzałki czy inne sprzęty, przepowiednie - ten magiczny świat w wydaniu Showalter przypadł mi do gustu. A jak wiecie, ciężko jest sprostać moim skromnym wymaganiom - bo nie siedzę ciągle w rejonie fantasy. 
Spodobała mi się również sama forma książki - nie tylko same rozdziały, ale i fragmenty maili. To również fajny środek, który urozmaica całość. 
No i oczywiście dodatkowy, największy atut - podzielenie świata przedstawionego na dwa. Trojki i Miriada - światy walczące ze sobą, ale i chwilami współpracujące. Ludzie różni, kierujący się innymi zasadami... To jest dość ciekawy i fajny zabieg, dzięki czemu czyta się z rosnącą ciekawością. 

"- Dajesz mi pokarm duchów? 
- Tak. Wypij, jeśli masz odwagę. 
Czyli rzuca mi wyzwanie. 
- Niech zgadnę. Wypiję i zakocham się w tobie po uszy... albo dostanę takiej sraczki, że się nie pozbieram. Kara za to, że chciałam cię spławić."

Reasumując uważam, że jest to przyjemna powieść nie tylko dla młodzieży, ale i dla starszych czytelników. Jest to świat fantasy, ale na tyle zrozumiały, że może sięgnąć po tę lekturę każdy. Nie pogubicie się w magicznym świecie, a pióro przyjemne i lekkie sprawi, że na chwilę Wy i Wasze myśli oddzielicie się od siebie oraz będziecie pochłaniać książkę strona za stroną. 
Jak na pierwsze spotkanie z pisarka jestem bardzo zadowolona i już czekam na kontynuację. Tęsknię za Killianem i mam nadzieję, że będzie go dużo w drugiej i kolejnych tomach. Jedyne co szpeciło mi obraz całości to... główna bohaterka. Ale czego nie robi się dla nowego książkowego męża? :D
Chcę Wam polecić tę ponad czterysta stronicową powieść, mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. 
Chyba, że znajduje się ktoś taki tutaj, kto czytał FIRSTLIFE? Dajcie znać, z chęcią poczytam Wasze opinie na jej temat! :) Miłego popołudnia! 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję 
http://www.harpercollins.pl/

36 komentarzy:

  1. Książkę udało mi się przeczytać, i trochę mniej przypadła mi do gustu niż tobie, jednak miło ją wspominam. Ciekawy pomysł, ale moim zdaniem nie do końca wykorzystany przez autorkę ;)
    Pozdrawiam
    http://in-my-different-world.blogspot.com/2017/04/nie-bedy-cie-definiuje-lecz-uczucia.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co masz na myśli, pisząc niewykorzystany? :)

      Usuń
  2. No to widzę, że muszę czym prędzej nadrobić lekturę tej powieści :) Jak dobrze, że mam ją na półce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! O, widzisz, to przynajmniej nie musisz się martwić, co zrobić by znalazła się na półce. ;)

      Usuń
  3. Przyznaję, okładka również przykuła moją uwagę. Ale jakoś nie mogę się do końca przełamać i sięgnąć po typową powieść fantastyczną. Może nadejdzie ów dzień i zdecyduję się na jakąś lekturę. Na razie sobie jeszcze odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za Ciebie w takim razie abyś się kiedyś przełamała. :)

      Usuń
  4. A ja ostatnio czytam fantastykę... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nadal się zastanawiam czy sięgnąć po tą książkę
    Pozdrawiam
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio przełamałam swoje obawy co do fantastyki, nie ma co się ograniczać, a próbować nowych gatunków. Można tylko się pozytywnie zaskoczyć, a jak nie, wrócić do swoich ulubionych gatunków. Tak więc, gdy będę miała okazję to i tę książkę przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super w takim razie, bardzo się cieszę. ;)

      Usuń
  7. Słyszałam o tej książce wiele dobrego. Nie sięgałam bo nie przepadam za fantasy, ale skoro piszesz, że jest przystępna w odbiorze, to możee się skuszę :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie okładka jest ładna, jednak sama tematyka nie za bardzo mnie do siebie przyciąga. Do tego trafiłam na sporą ilość negatywnych opinii na temat tej książki, które utwierdziły mnie w przekonaniu, iż "Firstlife" mnie nie zachwyci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, rozumiem, więc nie zmuszam. :(

      Usuń
  9. Nie znam tej książki, ale skoro Tobie przypadła do gustu, to chyba się na nią skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam, ale muszę się nieśmiało przyznać, że i na mnie od okładki działa niesamowite przyciąganie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko ze mnie jest okładkowa sroka. :D To dobrze. ;)

      Usuń
  11. Główna bohaterka trochę zniechęca do tej lektury, ale i tak ją przeczytam, bo pozostałe elementy zapowiadają coś fajnego. Jakoś przeboleję rozpieszczoną i niezdecydowaną protagonistkę (mam nadzieję).
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie też irytowała główna bohaterka, a z panami się polubiłam. :D To teraz razem czekamy na drugi tom! ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam Firstlife już jakiś czas temu, nawet pisałam o nie post, ale zdecydowanie nie zachwyciłam mnie tak jak Ciebie. Może nie była to jakaś totalna katastrofa, ale książka była według mnie po prostu na niskim poziomie. Bardzo denerwowała mnie też Tenley - jedna z najbardziej irytujących bohaterek, z jakimi się spotkałam ;)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też irytowała, jak czytałaś. Ona chyba jest taką pieszczoszką, która sama nie wie czego chce. ;/

      Usuń
  14. Czytałam i spodobała mi się. Co prawda wkurzyłam się zakończeniem.. bo mój ulubiony bohater.. sama zresztą wiesz co zrobiła autorka :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, rozumiem. Ale miejmy nadzieję, że autorka nam to jakoś... wynagrodzi w drugim tomie.

      Usuń
  15. Widziałam zapowiedzi tej książki i okładka bardzo mi się spodobała. Nadal mam ochotę ją przeczytać, a Twoja recenzja bardziej mnie do tego zachęciła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się w takim razie cieszę i polecam raz jeszcze. ;)

      Usuń
  16. Okładka cudna, to prawda, ale niestety moja ulubiona blogerka książkowa dość mocno tę pozycję (a nawet samą autorkę) odradzała, więc nie planowałam dać jej szans. Ale teraz myślę, że chyba powinnam, bo zapowiada się ciekawie, a przecież gusta są różne :)
    Pozdrawiam (i zapraszam, oddaję wszystkie szczere komentarze ^^)
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj jej dać szansę... Może akurat?

      Usuń
  17. Okładka jest przepiękna! Widziałam ją ostatnio w księgarni i poczułam się bardzo zaciekawiona, koniecznie chciałabym ją przeczytać ;)
    Pozdrawiam serdecznie i życzę miłej niedzieli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie mam nadzieję, że szybko ją namierzysz i przeczytasz. ;)

      Usuń
  18. Okładka faktycznie zachęca i daje duże pole do popisu. Recenzja wspaniała! Książka będzie moja :)
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥