sobota, 20 maja 2017

Jestem po szkole... I co dalej?!

Witajcie!
Dzisiaj 20sty dzień miesiąca. Chciałabym Wam bardzo podziękować za aktywność na moim blogu właśnie teraz i w minionym miesiącu. To było dla mnie lada wyzwanie by przeżyć i nie pogubić się z obowiązkami, które na mnie spoczywały. Jak wiecie nauka, sama matura dużo znaczy i jak dla mnie była ważna. Nie przewidziałam, że stres tak bardzo będzie mnie zżerał, że siedziałam dosłownie cały czas przed książkami. Nie mogłam pozwolić sobie na chwilę relaksu z książką - czego tak bardzo mi brakuje. Powoli wracam do żywych i czekam do ostatniego czerwca, kiedy to pojawią się wyniki pisemnych matur. Ustne zdałam, a z polskiego zdałam wręcz śpiewająco i jestem z siebie bardzo zadowolona. Angielski już trochę mniej, ale zdałam, nie najgorzej więc się nie skarżę. Ale do rzeczy. 

P.S Ostatnio ogarnęłam 23 blogi, spokojnie, dotrę i do Waszych blogów i nadrobię zaległości. I wybaczcie mi, no ale brak czasu, zdecydowanie...

Podstawówkę kończyłam z płaczem. Przywiązanie, bo siedem lat z jedną klasą to nie jest jak jeden dzień. Byliśmy zżyci ze sobą, lubiliśmy się w większości wszyscy ze wszystkimi. Nadszedł czas rozejścia po gimnazjach i klasach... Oczywiście jak to ja, zawsze coś musiałam mieć inaczej - otóż po roku gimnazjum musiałam się wyprowadzić z dotychczasowego miejsca zamieszkania i tym samym musiałam zmienić gimnazjum. Poznałam wielu fajnych ludzi, przeżyłam dość zabawne i przyjemne chwile, chociaż te złe też były. Do tych przyjemniejszych mogę zaliczyć wyjazdy do Domu Pomocy Społecznej. Wcześniej nie miałam styczności z takim miejscem, ale cieszę się, że odkryłam w sobie to, że lubię pomagać obcym ludziom. Wychodzenie z nimi na zewnątrz, rozmowy, zabawy podczas andrzejek, karnawału czy innych tego typu imprez to niezapomniane uczucie. 
Kolejną wielką zaletą zmiany gimnazjum okazała się... Pani z biblioteki. Jest to świetna kobieta o dużym sercu. Można powiedzieć, że niemal się z nią zaprzyjaźniłam i do tej pory się ze sobą kontaktujemy, gdy tylko mam chwilę czasu i nie ma wakacji - wpadam z wizytą do gimnazjalnej biblioteki. Skończyłam gimnazjum, tutaj tez poleciały łzy. Jestem dość emocjonalną osobą, dlatego tak a nie inaczej reaguję. Zżyłam się z kilkoma osobami i wiedziałam, że idą do innych szkół - stąd te łzy. 

To prawda... :D 
 
Zaczęłam szkołę średnią. Pamiętam, jak w pierwszej klasie, w pierwszym semestrze zależało mi na tym, żeby przeżyć. Już na samym początku zaczęłam nawiązywać nowe znajomości, niektóre się posypały, niektóre zostały... Nie ważne. Ludzie są różni - mówi się również, że najlepszych przyjaciół poznaje się w szkole średniej. Wybrałam czteroletnie technikum i jestem zadowolona z tego wyboru. Szkoła umożliwiła mi wiele. Dała doświadczenie, kursy, praktyki w nie byle jakich hotelach. Kadra nauczycielska również w większości była dość przyjazna i wcale to nie tak, że my mamy biegać za nauczycielami. Często to oni biegają za nami... :D 
Mimo wielu wzlotów i upadków - będę ją miło kojarzyć. A w dodatku wybieram się na roczny kurs, kwalifikacyjny kurs w zawodzie Technik usług kosmetycznych - Wykonywanie zabiegów kosmetycznych twarzy. Klikając TUTAJ przeniesiecie się na stronę mojej szkoły i uzyskacie dokładniejsze informacje.

Ale właśnie, co dalej? Każdy ma jakiś plan, nawet awaryjny. A jeśli to się nie powiedzie, to pójdę tam czy tam. Wiele zależy od nas samych i chęci. Szczerze mówiąc chyba lubię się uczyć, jeżeli nadal chcę się edukować, ale nie na studiach. Ja przynajmniej uważam, że to strata czasu,  no i co tu dużo mówić. Nauki jest baaardzo dużo, a chyba aż tyle nauki to mi nie potrzeba. :D 
Dalej. Masz plany, marzenia, cele - to czas na ich spełnienie! A na pewno jest to czas na ostatnie wakacje... Których ja sobie niestety nie zrobię. Już 16 maja zaczęłam kurs na prawo jazdy. Tak, jak zacznę jeździć, ostrzegę Was - byście chodzili rowami - a nie chodnikami, spokojnie. :D Tak właśnie powiedział mi mój tata, więc i mówię Wam to ja. 
Kolejnym planem już teraz - jest znalezienie pracy. Oczywiście nie trudno o to, ale na pewno nie można szukać takiej, która sprawiałaby Wam przykrość i potężnie męczyła. Bo w takiej pracy długo nie popracujecie. Wiem sama po sobie. Po pewnym czasie nabiera się pewnego rodzaju urazu, a ciężko się później z niego wybronić. 

Jestem ciekawa, ilu z Was miało plany po szkole średniej, a ilu z Was je zrealizowało? Ilu z Was miało plany i marzenia - spełniliście je? Co było Waszymi aspiracjami? Oraz oczywiście, moi tegoroczni maturzyści - powiedzcie mi - co myślicie dalej? Kształcić się, czy iść do pracy? 
No i oczywiście Wy, Moi drodzy, którzy jeszcze chodzicie do szkoły... Życzę Wam wytrwałości i mniej stresu na maturach, gdy będziecie do nich podchodzić. 

Reasumując chciałam dodać, że to taki luźny post, nie niosący żadnych wartości, a jedynie może chwile zadumy nad tym, co robić w przyszłości, albo nad tym, jak to Wy kiedyś postąpiliście będąc po szkole średniej. Liczę na dużo komentarzy i dużo własnego zdania - tego mi brakuje. :) 
Dziękuję, za obecność i życzę miłego dnia!

35 komentarzy:

  1. Ja jestem po liceum i obecnie studiuje, bo taki był "plan" od początku ;) W międzyczasie próbuje coś tam działać jako fotograf. Wychodzi raz nieco lepiej, raz nieco gorzej, zarobków konkretnych niestety na razie z tego nie mam, ale spokojnie, jakoś daję radę. Grunt, to mieć zainteresowania, które potem można próbować przekuć w zarobki :D A właściwie każde można, tylko trzeba się na to odważyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, fotograf to dobre zajęcie. ;)
      Oczywiście, ważne jest to, zęby robić to, co się lubi. ;)

      Usuń
  2. Hahahah, ten ostatni obrazek - pasuje do mnie idealnie ❤ co prawda dopiero od paru dni, ale tak właśnie mam xD
    Moje plany... ha xD Nie jestem człowiekiem planów, uważam, że planowanie na dłuższą metę nie ma sensu, bo życie jest nieprzewidywalne... Ja najchętniej i najbardziej na świecie nie poszłabym na studia, znalazłabym miły kąt i pisała książki ❤ tyle że... no właśnie... kto by mnie wtedy utrzymywał? :( Poza tym nie chcę być na czyjejś łasce.
    Pierwsze kroki do spełnienia swoich marzeń już postawiłam - po pierwsze, piszę ❤ po drugie, złożyłam już papiery do wymarzonej szkoły xD W tym momencie tak samo chcę jak i nie chcę się do niej dostać, bo strach mnie strasznie zżera (No bo jeśli jednak wcale się na to nie nadaję... Nie dam sobie rady...?) Pożyjemy, zobaczymy... a może gdzieś po drodze wymyślę coś jeszcze lepszego albo życie mi coś podsunie? Jestem otwarta na propozycje xD Byle mieć odwagę, by wcielić te pomysły w życie ^_^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, widzę, że masz coś takiego jak ja. Tez nie lubię być na czyjejś łasce, dlatego od dłuższego czasu toczę bój z chłopakiem, bo gdybym się do niego wprowadziła - byłabym na jego łasce. ;) Zawsze możesz pisać książki i pracować, a gdy już wpadniesz w szał, to po prostu z książek się utrzymywać. ;)
      Na pewno sobie poradzisz! Ambitna z Ciebie dziewczyna, a nie ma rzeczy niemożliwych! :)

      Usuń
  3. Ja rok temu skończyłam liceum, trochę wtedy żałowałam, że nie poszłam do technikum, ale z drugiej strony kończąc gimnazjum marzyłam o studiach farmaceutycznych, a zważywszy na wysokie progi rekrutacyjne na tym kierunku musiałam wybrać profil z dużą ilością biologii i chemii, więc postawiłam na liceum. Co prawda w ciągu trzech lat nauki w szkole średniej zrozumiałam, że farmacja to nie moja droga, stąd ciągle zmieniałam zdanie odnośnie tego, co po maturze. Nawet maturę pisałam z przeświadczeniem, że idę na studia technologiczne, ale przed samymi wynikami matur zmieniłam zdanie i wylądowałam na kierunku okołomedycznym.
    Jednak tak ogólnie to myślę, że nie trzeba się przejmować, jeśli się nie ma pomysłu na życie zaraz po maturze. Można poczekać, pójść do pracy, może przez ten rok się co rozjaśni. Można spróbować iść do szkoły pomaturalnej, na jakieś kursy itd. Tak samo uważam, że studia nie są koniecznością. Ja poszłam, bo są mi potrzebne do pracy, jednak jak patrzę na niektóre kierunki to zastanawiam się, bo co ludzie w ogóle na nie idą. Często jest tak, że po jakiś kursach czy szkołach policealnych są lepsze perspektywy pracy. Nie ma po co na siłę iść na studia. Sama zastanawiam się nad jakimś kursem lub szkołą weekendową.
    Warto mieć swój pomysł na życie, a nie wybierać studia, bo „wszyscy znajomi idą”. Tyle w temacie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdecydowanie. Tyle, że nie każdemu po roku przerwy chciałoby się gdziekolwiek iść - bo taka jest prawda.
      U mnie nie ma czegoś takiego, że wszyscy coś. Ja to ja, a nie wszyscy. Super! Dziękuję Ci, że zabrałaś głos w tej sprawie i dodałaś coś od siebie, to wiele dla mnie znaczy. :)

      Usuń
    2. Znam kilka osób, które zrobiły sobie gap year, a potem poszły na studia, ale rzeczywiście nie zawsze po roku przerwy chce się wracać do nauki, zwłaszcza, jeśli np. znajdzie się dobrą pracę :)

      Usuń
  4. Na szczęście został mi jeszcze rok liceum. Pomimo wątpliwości jakie miałam przy wyborze szkoły, jest zadowolona ze swojej decyzji. Poznałam wspaniałych ludzi i zrozumiałam w końcu, z czym tak na prawdę chcę wiązać swoją przyszłość ;)
    Buziaki ;*
    bookowe-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to super, to jest najważniejsze. ;)

      Usuń
  5. W zeszłym tygodniu miałam ostatni egzamin maturalny. Jestem bardzo zadowolona, bo poszło mi bardzo dobrze (nie chwaląc się :D). Zamierzam teraz wykorzystać wakacje, więc jak najwięcej czytać. Od października studia na kierunku filologia polska. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja robię sobie gap year. Nie idę w tym roku na studia, może w przyszłym jak odkryję co fajnego chciałabym studiować i jak połączyć to z moim dalszym życiem. Na pewno będę szukać pracy, bo tak naprawdę skończyłam szkołę trzy tygodnie temu i w domu już mają mnie dość :D Ale to wszystko ogarnę na spokojnie, ponieważ za parę dni lecę do Londynu, czym realizuję jeden z obowiązkowych punktów na ten mój rok przerwy- czyli podróże! Trzymam kciuki, żeby Twoje plany się powiodły!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co się zmuszać. ;) Na wszystko przyjdzie czas i pora. ;)
      O kurcze, to życzę udanej wycieczki! Przywieź ze sobą wspaniałe wspomnienia! <3

      Usuń
  7. Ja zaraz po liceum poszłam do policealnej na technika administracji, potem zrobiłam sobie rok przerwy i zapisałam się na studia na uczelnię niepubliczną w innym mieście, ale niestety musiałam zrezygnować z uwagi ciężki dojazd, a prawa jazdy i auta nie posiadam. Teraz zapisałam się do policealnej na technika rachunkowości.
    Idąc do policealnej nie oczekiwałam i nie oczekuję jakoś wybitnie dużej nagonki na naukę. Chodzi mi tu raczej o takie podstawy z podstaw. Tego technika administracji zrobiłam, bo chciałam nauczyć się w miarę dobrze pisać jakieś podania do urzędów, a technika rachunkowości wybrałam, bo nigdy nic nie wiadomo, może pewnego dnia otworzę firmę i tak musiałabym zapłacić księgowej lub wynająć firmę rachunkową, więc to kilka stów do kilku tysiaków na miesiąc, a tak szkoła za darmo, egzamin państwowy, a taka wiedza zawsze może mi się przydać.
    Pozdrawiam,
    Shaman z http://www.sekretny-trop.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, wszystko się przyda, a ważne by nie robić czegoś z przymusu. ;) I jeszcze się przyda w przyszłości. ;) Jak jest okazja, trzeba korzystać. ;)

      Usuń
  8. Na początek: dziękuję Ci za ten post. Maturę pisałam 6 lat temu i dopiero teraz uświadomiłaś mi jak bardzo wszystko w moim życiu się od tamtej pory zmieniło. Teraz kończę studia i boję się tak samo, jak wtedy o to, co dalej, ale właśnie uświadomiłam sobie, że chyba niepotrzebnie - przecież przez te 6 lat robiłam mnóstwo rzeczy, o które wcześniej się nie podejrzewałam, z którymi sądziłam, ze sobie nie poradzę, a jednak wychodziły. Czemu nie miałoby tak być dalej?
    Co do planów, to zrealizowałam większość tego, co planowałam po maturze - iść na studia, wyprowadzić się z domu, usamodzielnić, nie zapomnieć przy okazji o tym, co ważne. Chciałam żyć z pisania i faktycznie, przez ostatni rok to było moje główne źródło dochodu. Teraz stwierdziłam, ze jednak nie do końca o takie pisanie mi chodziło i szukam innej pracy, ale to było ciekawe doświadczenie. To czego nie zrealizowałam, wymaga więcej czasu niż minęło, ale jeszcze mam na to czas. Są też rzeczy, które straciły znaczenie i nawet gdy pojawiła się okazja, by zrealizować, to odpuściłam. Zastąpiły je inne cele i marzenia, których wcześniej nawet nie potrafiłam sobie wyobrazić, a teraz myślę, że jestem na dobrej drodze do ich realizacji - nie sądziłam, że mogłabym studiować polonistykę i będzie mi się to podobać, a teraz staram się o przyjęcie na doktorat ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co Kochana. ;)
      Super, ze zrealizowałaś własne plany, to jest najważniejsze. O, no proszę, w takim razie życzę powodzenia. :)
      Ważne by mieć cel i dążyć do jego realizacji. ;)

      Usuń
  9. W moim przypadku było tak, że rok temu po zdaniu matury poszłam na studia, za miesiąc skończę 1 rok.. i jakoś życie leci. Nie planowałam tego kierunku, na którym jestem, ale nie jestem z tego powodu niezadowolona. Życie potoczyło się tak, a nie inaczej.. i myślę, ze jeszcze wiele się zmieni przez kolejne lata. I u mnie i u Ciebie.
    Nie zapomnę jak po szkole średniej (po technikum) cieszyłam się z najdłuższych wakacji mojego życia. To było wtedy dla mnie najważniejsze, bo wiedziałam, że idę na studia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, na pewno wiele się zmieni, los lubi nam płatać figle, niestety. No widzisz, ja niestety cieszyć się wakacjami nie mogę bo już muszę się bawić w dorosłe życie, przepełnione pracą. Niestety ja jestem w tej gorszej części i wcześniej musiałam dorosnąć - to już w trakcie bycia w gimnazjum. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. ;)

      Usuń
  10. widzę, że jesteś bardzo ambitna - ja w tamtym momencie życia nie myślałam jeszcze o żadnej pracy :D nie uważam, żeby studia były stratą czasu. te 3 lata na uniwersytecie bardzo dużo mi dały, ale to zależy od kierunku. jeśli chodzi o plany to nie miałam sprecyzowanych, wybrałam trochę na chybił trafił kierunek który mi się spodobał i już teraz wiem (ale od niedawna), że to jest to, co chcę robić w życiu. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, ja mam motywacje i po części nie mam wyjścia, bo moja rodzicielka się załamała jak poprosiłam ją o pieniądze na kurs prawa jazdy. Teraz muszę jej to zwrócić... ;)
      To dobrze, że wiesz co robić w życiu, to jest najważniejsze Moja Droga. :)

      Usuń
  11. Co dalej? - pytasz. Przed Tobą dorosłe życie - odpowiadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami nie będzie lekko, bo los bywa przewrotny, ale... karpia zjem co dzień, czyli carpe diem i do przodu :)

      Usuń
  12. Ja też wybrałam technikum, ale po to aby nie iść na studia, bo po liceum to w sumie jedyne wyjście, jeśli chce się znaleźć super pracę. Plany? Chcę zamieszkać z chłopakiem i pracować jako grafik lub w marketingu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Znam ten ból z nadrabianiem! Sama trochę teraz próbuję, ale cienko z czasem, maj miałam pełen zawirowań, a jeszcze się ten diabelski miesiąc nie skończył i dopiero w czerwcu będzie chwila oddechu. ;/
    Ale w temacie - ja wybrałam studia, w sumie nawet te, które wcześniej planowałam, chociaż miałam parę wyskoków z innymi kierunkami i aż tak nie narzekam. Pierwszy rok magisterki już praktycznie za mną, więc jestem na ostatniej prostej do zakończenia edukacji uczelnianej. A co jeszcze? Kursy księgowe, jakieś praktyki itd. Biorę przyszłość w swoje ręce, bo trzeba mieć pieniądze na książki. XD
    I zazdroszczę tej matury! Fakt, nerwów było sporo, ale nadal miło wspominam te czasy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, łatwo jest narobić sobie zaległości, ale żeby je później nadrobić... Cały dzień zmarnowany, jak nie więcej. ;/ O, to gratuluję, Pani Magister. ;) :P
      Oczywiście, pieniędzy na książki braknąć nie może. ;)
      Tak, tyle stresu, że... dramat.

      Usuń
  14. Mnie za rok czeka ten wybór.

    Zapraszam na nowy wpis!
    ALEXANDRAK-BLOG.BLOGSPOT.COM



    OdpowiedzUsuń
  15. Pamiętam, jak na zakończeniu roku w szkole podstawowej nie mogłam powstrzymać płaczu. Wtedy zdecydowanie miałam najlepszą klasę - taką zgraną i wszyscy mieliśmy ze sobą świetny kontakt. Teraz jestem w ostatniej klasie gimnazjum i wiem, że nie będę miała takiego problemu, żeby rozstać się z ludźmi, których poznałam tu w ciągu 3 ostatnich lat. Jasne, są tu osoby, za którymi będę tęsknić, ale są też takie, od których z ulgą odpocznę i już się cieszę, że nie będę musiała ich spotykać. Chociaż mam co do liceum trochę wątpliwości, jestem pozytywnie nastawiona i mam nadzieję, że poznam fantastycznych ludzi i zawrę przyjaźnie na całe życie. :)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam tak po podstawówce... Ale Ty nie mów jeszcze hop, bo została ci szkoła średnia - może będzie lepsza niż podstawówka? Tego nie wiesz. ;)
      Tak, jak miałam bardzo podobnie w gimnazjum, więc Cię dobrze rozumiem. ;)
      Trzymam kciuki za to, żebyś poznała wspaniałe osoby w szkole średniej. :)

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥