Tą powieść gdzieś spotkałam w sieci, ale nie zwróciłam na nią większej uwagi. Pognałam dalej zajęta czymś innym. Będąc w bibliotece, czując się jak w sklepie spożywczym, przeglądałam dłuższy czas DOKŁADNIE półki z powieściami i tak jakoś orchidea przyciągnęła mój wzrok. Przeczytałam opis, chociaż już po okładce i tytule wiedziałam, że muszę ją przeczytać i już. Zero dyskusji z tym, że już za dużo książek wzięłam i nie dam rady więcej bo Pani bibliotekarka mnie skrzyczy. W ogóle to chyba mnie teraz serio skrzyczy, że trzymam troszkę długo książki, no, ale nie moja wina. :(
Ale cóż, przyjmę najwyżej tą uwagę z dumą i wstydem jak to ja.
Weronika Wierzchowska - z urodzenia mieszczka, przez długie lata zatrudniona w wielkiej korporacji jako chemiczka. Niedawno przerwała karierę, zrzuciła sporo kg i wyprowadziła się na wieś. Obecnie zawodowo związana jest z malutka firma kosmetyczną. Zamiłowanie do dawnych historii i wymyślanie własnych próbuje połączyć, tworząc opowieści o życiu kobiet: tych współczesnych i tych żyjących w dawnych czasach.
Weronika Wierzchowska - Ekstrakt z kwiatu orchidei
