piątek, 17 lipca 2026

Richelle Mead - Przysięga krwi

 Dzień dobry,

Przychodzę dzisiaj do Was z krótką recenzją czwartego tomu serii Akademia Wampirów. Bardzo polubiłam tę serię i z ciekawością sięgam po kolejne części. Może nie każda z powieści jest idealna i intrygująca, ale na pewno warta uwagi. :) 

Richelle Mead – amerykańska pisarka, autorka głównie książek z kategorii fantasy oraz książek dla młodzieży, najbardziej znana z serii Akademia Wampirów. Pozostałe cztery recenzje znajdziecie między innymi klikając po prawej stronie w zakładkę autorki.

Richelle Mead – Przysięga krwi #4

Są dni, kiedy budzę się z nadzieją, że wszystko, co ostatnio zaszło, to tylko sen. Jestem Śpiącą Królewną, a koszmar, jaki przeżywam, lada moment się rozwieje i będę mogła poślubić ukochanego księcia, a potem żyć z nim długo i szczęśliwie.

Tymczasem nic w mojej najbliższej przyszłości nie zapowiada szczęśliwego zakończenia. Książę? Cóż, to długa historia. Mężczyzna, którego kochałam, przemienił się w wampira, a dokładnie w strzygę.

Niedawny atak na Akademię Świętego Władimira zatrząsł całym światem morojów. Wielu zginęło. Ale los niektórych uprowadzonych okazał się gorszy niż śmierć…

Szyję Rose zdobi teraz tatuaż doświadczonej zabójczyni strzyg. Ona myśli jednak tylko o Dymitrze Bielikowie. Musi zawędrować na koniec świata, żeby go odnaleźć i dotrzymać złożonej mu przysięgi. Nie wie jednak, czy ukochany nadal pragnie, by go ocaliła…

Czy znajdzie w sobie siłę, by zabić Dymitra? A może poświęci samą siebie w imię wiecznej miłości? Jak pod jej nieobecność poradzi sobie Lissa?

Okładka książki przedstawia fragment twarzy dziewczyny, co jest typowe dla tej serii. Twarz gra tu pierwsze skrzypce. Matowa w dotyku z wytłuszczeniami (lakierem UV). Niestety nie ma skrzydełek, które stanowiłyby ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Strony są kremowe, czcionka wystarczająca dla oka, a odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane. Grzbiet również pasuje do całej serii. Cieszę się, że będę ją mieć w całości na półce w starym wydaniu, które podoba mi sie o wiele bardziej, niż wznowienie. 

Jest to moje kolejne spotkanie z twórczością autorki w tym roku i bardzo mnie to cieszy. Książki Richelle Mead czyta się niezwykle lekko, szybko i przyjemnie, nie napotkamy żadnych przeszkód, co jest niewątpliwym plusem. Dialogi i opisy są wyważone, więc nie będziecie zarzuceni ani jedną formą, ani drugą. Tym razem, gdzieś do połowy trochę się nudziłam. Owszem, Rose się przemieszczała i miała za zadanie coś bardzo trudnego, ale tak jakoś mi nie podeszło... Z kolei druga połowa już była znacznie ciekawsza i dynamiczniejsza. Działo się wiele, a przede wszystkim był on, Dymitr. Niestety, już nie strażnik... Niemniej jednak, jak tylko się pojawił, moje serce zaczęło bić mocniej, a i sama fabuła zaczęła być ciekawsza, wraz z pędzącą na czele akcją. Bo gdy wkracza Dymitr, dzieje się dużo... 

Rose to niezwykle odważna i wojownicza dziewczyna ze złamanym sercem. Wielokrotnie było mi jej żal, bo była rozdarta między przyjaciółką a ukochanym i musiała jedno z nich porzucić. Poniekąd rozumiałam jej obawy i mocno trzymałam kciuki za jej dalsze powodzenie. Oczywiście moim najulubieńszym bohaterem był Dymitr, ale teraz, kiedy stał się strzygą... Coś w nim nie grało. Mimo to serce nadal mocno biło w jego stronę. Ogólnie uważam, że postacie w tej książce są dobrze wykreowane i niczego im nie brakuje. Mamy pełen wachlarz pozytywnych i negatywnych postaci, że z pewnością znajdziecie swojego ulubieńca. 

Jak wspominałam, do połowy trochę mi się nudziło, nie było czegoś, co mogło sprawdzić, że serce zabiło szybciej. Jednak drugą połowę przeczytałam z prędkością światła i ogromnym zainteresowaniem. Byłam ciekawa jak wszystko dalej się potoczy, czy Rose sobie poradzi z niebezpieczeństwem i własnymi myślami, które naprawdę potrafiły narobić bałaganu w głowie... Dodatkowo, na samym końcu autorka wplotła taki PLOT TWIST, że mi to szczęka opadła. I dlatego teraz już myślę, kiedy zabiorę się za czytanie następnej części. Ach...

Reasumując myślę, że jest jednym z najsłabszych tomów z całej serii, ale nie jest to też zła powieść. Romantasy, wampiry, strzygi, moroje, alchemicy. Dobro walczące ze złem. Przyjaźń, miłość, wierność i wiele innych tematów, które autorka złapała i opisała na kartach tej powieści. Mnie się podobało, chociaż było bez szału. Myślę, że wielu z Was może być zadowolonych mimo tej pierwszej i gorszej części. Ten tom jest też (chyba) najgrubszy ze wszystkich, chociaż mogę się mylić.

Polecam mimo wszystko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)