sobota, 18 lipca 2026

WYWIAD z Małgorzatą Krokosz!

 Dzień dobry!

Na wstępie chciałabym podziękować za Waszą obecność i pozytywny odbiór wznowienia wywiadów z autorami. To dla mnie niezwykle budujące i mam nadzieję, że nadal chętnie będziecie czytać te rozmowy z autorami. I że sami będziecie podsuwać mi pisarzy, o których chętnie byście przeczytali. :)

Małgorzata Krokosz - pisząca pod pseudonimem Margot Nox na Wattpad. Debiutująca autorka literatury młodzieżowej. Z wykształcenia muzyk, wokalistka, aktorka. Z powołania niepoprawna romantyczka, tworząca unikatowe historie. Od dawna zafascynowana światem wyobraźni i naturą.

TMS - Tylko magia słowa | MK - Małgorzata Krokosz

TMS: Gdybyś miała złotą rybkę, która spełni Twoje trzy życzenia, to o co byś ją poprosiła?
MK: Przede wszystkim czas. Mam wrażenie, że doba jest stanowczo za krótka, żeby pogodzić pracę, codzienne obowiązki, pisanie i rozwijanie swoich pasji. Drugim na pewno, nawiązując do pierwszego, byłoby urządzenie, potrafiące zamieniać myśli na tekst, dzięki temu wszystkie moje pomysły trafiałyby prosto na dysk, a później do korekty. Trzecie życzenie, to drewniany domek nad jeziorem, gdzieś pośrodku lasu, na polanie pełnej ziół. Taka mała, spokojna przystań, z dala od świata i idealna do tworzenia.

TMS: Czy piszesz aktualnie jakąś powieść? Na jakim etapie jesteś? A może dopiero planujesz? Jeśli tak, to co to będzie? Masz już może tytuł? Gatunek? Opowiesz coś o niej?
MK: Poza pracą nad kontynuacją serii Kwitnąc na Zgliszczach, piszę też inne teksty, z czego jeden z nich, którego robocza nazwa to „Siódma Pieczęć” niebawem ukaże się na Wattpad. Jest to urban fantasy i odważyłam się wejść na półkę 18+, a co z tego wyjdzie? Zobaczymy. Anioły, demony - czuję, że to powrót do tego, co sama uwielbiałam czytać jako licealistka (2026 to nowy 2016) Mam rozpoczętych też kilka innych projektów, czas pokaże, kiedy otrzymają swoje pięć minut.

TMS: Czy planujesz w głowie (na papierze lub w notatniku) pomysły na kolejne książki?
MK: Oczywiście, rozpoczętych projektów mam osiem, z czego na jedne poświęcam więcej czasu, inne czekają na swoją kolej i moją wenę. Jak na razie mam w głowie kontynuację KnZ, projekt o demonach, dystopię w kompletnie innym klimacie niż świat Silvy, a także romans osadzony w realiach Polski lat 90/00.

TMS: Co jest Twoją inspiracją do pisania?
MK: Inspiracje czerpię z popkultury; muzyki, filmów, seriali i gier komputerowych. Sięgam po to, co sama lubię, bo piszę głównie to, co chciałabym przeczytać. Jeśli jakiś temat mocno mnie wciągnie, to czemu miałabym nie utkać z jego elementów czegoś swojego?

TMS: Kiedy narodziła się Twoja miłość do książek?
MK: Myślę, że bardzo młodo, szczerze nawet tego nie pamiętam. Mama opowiadała mi, że jako dziecko, które jeszcze nie umiało czytać, uczyłam się na pamięć bajek, jakie mi opowiadała, po czym udawałam, że czytam je swojej siostrze. Wiem na pewno, że pierwszą przeczytaną przeze mnie książką był Harry Potter i Kamień Filozoficzny, byłam wtedy w szkole podstawowej.

TMS: Czy trudno było napisać swoją pierwszą książkę? Jakie emocje Ci towarzyszyły? Jakie przeszkody stały na Twojej drodze?
MK: Aż głupio mi to mówić, ale nie było to trudne. Dla mnie to była super zabawa, choć na etapie redakcji i korekty rzeczywiście dość mocno się stresowałam. Sam proces twórczy jest dla mnie bardzo relaksujący. Po prostu uwielbiam pisać, to moja odskocznia od realnego świata.

TMS: Czy pisząc książkę, utożsamiasz się ze swoimi bohaterami?
MK: Raczej nie. Staram się wpleść w historie jakieś lekko podkręcone wydarzenia z mojego życia, ale w moich bohaterach ciężko szukać realnych ludzi z mojego otoczenia. Same postaci mają czasami moje cechy, ale w żadnym wypadku nie są mną.

TMS: Jakie emocje towarzyszyły Ci, kiedy trzymałaś swoją debiutancką powieść w dłoniach?
MK: Nie będę ukrywać, rozkleiłam się. Film z otwierania paczki z moim autorskim egzemplarzem jest na Tik Toku. To są bardzo różne emocje, od szczęścia i ekscytacji, przez złość, że teraz już nic nie można zmienić, do strachu o to, jak odbiorą to czytelnicy.

TMS: Który ze znanych autorów jest Twoim ulubionym?
MK: To kolejna rzecz, do której głupio mi się przyznać, ale często mam tak, że sam autor jest dla mnie mało istotny. Nie mam kogoś takiego, po kogo książki sięgam bez zastanowienia. Dla mnie bardziej znacząca jest treść niż nazwisko na okładce.

TMS: Po jaki gatunek najczęściej sięgasz i czytasz?
MK: Uwielbiam fantasy, czy to w formie urban, dark, low czy high. Uważam, że czytanie powinno przenieść mnie do innego świata i wolę zatopić się w historie, które mają mało wspólnego z realiami w jakich żyje. Ostatnimi czasy zaczęłam jednak rozszerzać swoje horyzonty czytelnicze i sprawdzam też romanse i thrillery.

TMS: Gdyby miano zekranizować Twoją książkę „Kwitnąc na zgliszczach” – kogo z show biznesu widzisz jako swoich bohaterów?
MK: Aktorów miałam w głowie od razu, kiedy tylko zaczęłam pisać swoją historię, to na nich budowałam wygląd swoich bohaterów. Silva to definitywnie Sadie Sink, nie widzę innej opcji. Z Benjaminem miałam odrobinę większy problem, ale ostatecznie to Joseph Quinn wygrał batalię o miano najlepszego przyjaciela Silvy. Co do Patricka, tutaj też zadanie było proste. Bill Skarsgard, jako jeden z moich ulubionych aktorów musiał dostać to zaszczytne miejsce, tym bardziej widząc jego rolę w filmie „Kruk” po prostu widziałam Patricka.

TMS: Czy kiedykolwiek myślałaś, że będziesz pisarką?
MK: Kiedyś za dzieciaka o tym marzyłam, później zostało to przykryte przez codzienność, ale pasja obudziła się we mnie na nowo w bardzo kryzysowym momencie życia.

TMS: Jak zareagowałabyś na to, gdybyś przyjechała do obcego miasta, a ktoś rozpoznałby cię i poprosił o autograf? (Tak po prostu, bez żadnej okazji?)
MK: Szczerze mówiąc, chyba bym się przestraszyła, choć na pewno też ucieszyła. Już na samych Poznańskich Targach Książki, ilość osób stojących w kolejce po podpis mnie uderzyła, tak myśl, że ktoś w randomowym miejscu na świecie mógłby mnie rozpoznać, jest trochę przytłaczająca.

TMS: Jak radzisz sobie z negatywnymi opiniami, recenzjami lub konstruktywną krytyką?
MK: Każdą uwagę biorę do siebie i analizuję. Jestem wdzięczna za opinie, bo sprawiają, że zwracam uwagę na więcej rzeczy w trakcie tworzenia następnych historii. Jestem jednak w szoku, jak wiele pozytywnych komentarzy dostała moja debiutancka książka, ale wiem też, nad czym muszę popracować.

TMS: Co jest twoim zdaniem najtrudniejsze w wydaniu książki? Proces pisania, szukania wydawcy, dalszej pracy nad powieścią, a może promocja?
MK: Definitywnie promocja. Nikt nie powiedział mi, że w tych czasach bycie pisarzem jest równoznaczne z byciem influencerem. Czuję, że zawiodłam na tej płaszczyźnie i wiem, że mocno odbiło się to na sprzedaży. Mogłabym więcej, ale przytłoczyły mnie obowiązki i moja kreatywność sięgnęła dna. Zaraz po premierze byłam podekscytowana, ale z każdym kolejnym dniem, moje baterie się wyładowywały, aż w końcu przestałam nawet pisać. Musiałam zresetować głowę i wiem teraz, że inaczej powinnam podejść do pewnych kwestii. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będzie mi jeszcze dana taka możliwość.

TMS: Co doradzisz osobie, która pracuje nad swoją pierwszą powieścią i drży nad słowem „koniec”?
MK: Zakończenie historii nie jest tak naprawdę końcem. Postawienie ostatniej kropki do dopiero połowa drogi i ta druga część jest dużo trudniejsza. Nie można się jednak poddawać i trzeba walczyć o swoje. Jak powtarzam moim czytelnikom nawiązując do KnZ „Czasami koniec, to dopiero początek”. Przede wszystkim bacznie przejrzyjcie oferty. Nie ekscytujcie się pierwszą pozytywną odpowiedzią na propozycję wydawniczą i zastanówcie się, czy chcecie nałapać się kasy, czy może wydać coś, z czego będziecie dumni.

Chciałabym jeszcze raz serdecznie podziękować Gosi za to, że znalazła chwilę i odpowiedziała na moje pytania. Dziękuję także za zaufanie i powierzenie swojej książki do redakcji, od tego wszystko się zaczęło. Będę wdzięczna do końca życia. :) A Was zachęcam do zapoznania się z debiutem Gosi, na pewno się wciągnięcie!


Kwitnąc na zgliszczach t.1 - KLIK TU RECENZJA - Małgorzata Krokosz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)