sobota, 13 kwietnia 2019

Kate McCarthy - Walcząc o odkupienie

Dzień dobry! 
Nie wiem, czy wiecie, ale bardzo lubię czytać książki obyczajowe, gdzie są również żołnierze. Gdy tylko zauważyłam w zapowiedziach Walcząc o odkupienie, koniecznie chciałam przeczytać. Lubię takie historie i przeważnie one właśnie grają mi na emocjach powodując łzy, smutek, ale i radość. Jednak nie zawsze każda powieść daje mi to, czego chcę. A jak było w przypadku książki Kate McCarthy? Zapraszam do przeczytania mojej recenzji... 

Kate McCarthy - dorastała w małym australijskim mieście położonym za Port Macquarie. Dorastając w domu przy plaży, cieszyła się spokojem i wieloletnimi przyjaźniami, które gwarantowało jej życie w niewielkim miasteczku. Obecnie mieszka w australijskim Brisbane, mieście w stanie Queensland, gdzie pracuje jako księgowa, jednocześnie piekąc weselne torty i pisząc. 

Kate McCarthy - Walcząc o odkupienie  
Ryana Kendalla złamało życie. Wie, co to ból. Wie, co to przemoc i strata kogoś bliskiego. Wie, jakie to uczucie, gdy się kogoś zawodzi. Jednak nic nie może go powstrzymać przed pożądaniem jedynej kobiety, której nie może mieć – Finlay Tanner. Jej uśmiech jest słodki, a przyszłość świetlana. To dziewczyna, z którą dorastał, którą kocha i chroni przed światem, a nawet przed sobą samym.
Jako dziewiętnastolatek Ryan wstępuje do Australian Army. Po latach intensywnych szkoleń staje się żołnierzem elitarnej jednostki SASR i zostaje wysłany do Afganistanu, gdzie wraz ze swoim oddziałem podejmuje się niebezpiecznych misji. Jednak bez względu na to, jak daleko ucieknie albo jak zaciekle będzie walczył, myśl o Finlay stale będzie go prześladować. Po sześcioletniej rozłące wystarczy zaledwie jedno spojrzenie, żeby zdał sobie sprawę, że nie może bez niej żyć. Niestety, czasem miłość nie wystarczy, by zabliźnić wszystkie rany. Czasem mężczyzn takich jak Ryan nie można już uleczyć, z kolei kobiety takie jak Finlay zasługują na znacznie więcej.

Zaczynając od okładki, jak to zwykle u mnie bywa, muszę przyznać, że jest dość ładna. Widzimy pustynię i żołnierza, a nad nim młodą kobietę. Być może jest to właśnie Ryan i Fin. Utrzymana w żółtych odcieniach, z nutą brązu i czerni. Posiada skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytamy słów kilka o autorce, a na drugim poznamy patronów medialnych tej lektury. 
Strony są kremowe, czcionka duża - dzięki czemu nasze oczy się nie męczą. Odstępy między wersami, marginesy zostały zachowane. Niestety już w pierwszym rozdziale, w pierwszych kilku linijkach, aż we mnie wrzało, ponieważ ciągle były powtórzenia imion. Jake, Ryan, Jake, Ryan, Jake, Jake, Ryan. A to tylko siedem linijek tekstu. Przyznam szczerze, że mnie to zniechęciło na samym starcie. Odłożyłam lekturę na kilka dni i gdy "złość" mi minęła, powróciłam do czytania. A tak, poza tymi powtórzeniami, nie mam zastrzeżeń. 

"- Gdy jesteś blisko, zatracam się w tobie, w twoim uśmiechu, twoich oczach, sercu. I choć nigdy nie byliśmy razem, zawsze byłaś moja. Nawet jeśli nie uda mi się ciebie zatrzymać, pozostaniesz moja."

Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, ale wiem, że ma już kilka książek na koncie. Jestem ciekawa, o czym są i jak są napisane. Tą lekturę czytało mi się bardzo szybko. Nawet nie wiem kiedy mi zleciała - mimo pierwszego zderzenia z powtórzeniami. Styl, jakim posługuje się pisarka jest naprawdę lekki, przyjemny i bez barier. Nie napotykamy żadnych przeciwności podczas lektury, więc jest to na plus. Myślę, że gdybym miała jeszcze kiedyś sięgnąć po książki autorstwa McCarthy, zapewne bym to zrobiła. Mimo tego feralnego początku, z całości jestem zadowolona. Myślę, że i Wy bylibyście zadowoleni z pióra, jakim posługuje się autorka, tak jak ja. :) 

Fabuła może być dla oczytanych w tym temacie nieco oklepana. Zdaję sobie z tego sprawę. Niemniej jednak każda z nich jest nieco inna, mimo iż wydaje się, że jest taka sama... Myślę, że potencjał w tej książce jest wielki, a co ważne został wykorzystany w stu procentach. Może oczekiwałam mocniejszych scen, ale też nie zawiodłam się. Kilkukrotnie autorka potrafiła mnie zaskoczyć, co wpłynęło pozytywnie na moje wrażenia. 
Akcja ma swoje tempo, nie wlecze się, a my spokojnie obserwujemy dalsze poczynania naszych bohaterów. 

Zarówno Jake, Ryan jak i Fin są postaciami według mnie bardzo sympatycznymi. Wiadomo, każdy ma prawo popełniać błędy i nie jest człowiekiem idealnym. Ale każde z nich dźwigało coś w swoim życiu. Taki Ryan, którego mi było szkoda jak cholera i nikomu nie życzyłabym takiego losu jaki on przez wiele lat przeżywał. W dodatku strata bliskiej osoby, jaką on doświadczył jest przerażająca. Ja sama nie wiem, jak bym się czuła i jak postępowała będąc na jego miejscu. Nie dopuszczam nawet myśli takich do siebie. Jestem również przekonana, że wiele z kobiet zapała do niego ogromną miłością. Mimo, iż nie jest playboyem, to na takich bohaterów możecie mieć chrapkę (tak  podejrzewam). Jake, brat Fin również jest przyjemną postacią, pozytywną i na samą jego myśl chce mi się płakać. Jednocześnie ciesze się na pomysł pisarki o jego wcieleniu w tej książce. To było coś niezbyt... Hm. Normalnego, bo to jednak niemożliwe, ale przyjemnie się czytało. Może i my czasami czujemy się jak Ryan i Fin w pewnych chwilach z osobami, których nie ma zbyt blisko nas. Ale myślę, że jak zaczniecie czytać to zrozumiecie. 
Fin to dziewczyna, niezdara jak widzimy już od samego początku. W niektórych scenach jest nieporadność sprawiała delikatny uśmiech na mojej twarzy. Nie szyderczy, a bardziej sympatyczny. Ja zapewne wyglądałam kiedyś nieco podobnie, nim zastanowiłam się co robię. Nie chcę Wam zdradzać zbyt wiele... Więc może powiem, że i ją polubiłam, chociaż chwilami tak mocno mnie irytowała... Ale to tylko chwilami, całe szczęście nie było ich wiele. 
Bohaterowie wykreowani w tej książce są realni, różnią się od siebie charakterem i za to należy się plus dla pisarki. 

"- Jesteś jego sercem. Ty. On poświęca się, żeby odkupić winy, które w sobie nosi. Ale musi się w końcu obudzić i zdać sobie sprawę, że nieważne gdzie jest ani co robi, wy i tak będziecie razem, bo jest między wami coś o wiele silniejszego niż miłość. Coś, co nigdy nie wygaśnie."

Chciałam jeszcze zaznaczyć rolę emocji. Pojawia się ich tutaj niesamowicie dużo. Niestety, nie w każdej chwili czułam to, co bohaterowie. Niemniej jednak coś do tego mego zatwardziałego serca dotarło i były chwile, gdzie dusiła mnie gula w gardle, czy do oczu zbierały się łzy. Jednak do ostatnich stron wierzyłam, że będzie dobrze. Także jeśli oczekujecie emocji to się one pojawiają. Jednak czy będziecie w stanie je odebrać na samym sobie - to już zależy od Was. Ja jestem ogromnie wymagająca pod tym kątem i nie było według mnie rewelacji, ale wiem, że jest spore grono osób, które czuło tę historię całym sercem. I tego się trzymajmy - że Wam również może tak mocno przypaść do gustu. 

Reasumując uważam, że jest to lektura naprawdę dobra i po dłuższej chwili namysłu nie chce się jej pozbywać. Są tutaj dopracowane postacie, mimo niezbyt oryginalnej fabuły ma ona sens i jest interesująca. Są także emocje, które potrafią rozbudzić niejedno serce i my, jako czytelnicy jesteśmy tego dowodem. Myślę, że tę lekturę śmiało mogę polecić zainteresowanym oraz osobom lubiącym romans z żołnierzami w tle. Decydując się na tę książkę miałam nadzieję dostać prawdziwy rollercoaster. Niestety tego nie dostałam, ale przeczytałam kawał dobrej lektury, której historia zostanie mi na dłużej w pamięci. 

A więc jak, skusicie się? A może macie już na półce? Przeczytaliście już? To podzielicie się ze mną swoimi wrażeniami. Czekam na Wasze komentarze! Buziaki! 

Za egzemplarz dziękuje wydawnictwu 

5 komentarzy:

  1. Bardzo często zapisuje sobie książki, które innym osobą się spodobały więc idzie na tę listę. Mam nadzieję, że mi również się spodobają.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:
    https://smallbookwoorld.blogspot.com/2019/04/recenzja-ksiazki-foxhole-court-nora.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książka bardzo mi się podobała. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo o tej książce nie słyszałam, ale widzę po Twojej recenzji, że warto po nią sięgnąć. Cieszę się, że sprostała swojemu potencjałowi.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  4. A co jeśli nie lubię romansów a lubię żołnierzy ? ;P

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nie czytałam, ale Twoja zachęcająca recenzja mnie przekonuje, żeby sięgnąć po tę książkę!

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)