sobota, 23 maja 2026

Joanna Szpak - Uśpienie

 Dzień dobry, 

Przychodzę do Was z krótką polecajką książki, którą miałam okazję dosyć szybko przeczytać. Udało mi się dorwać egzemplarz na wymianie książek, która odbywa się na Instagramie. Pióro autorki jest mi znane z jej debiutu, którego recenzję możecie znaleźć w zakładce Recenzje A-Z. 

Joanna Szpak – Studentka psychologii, miłośniczka literatury i zwierząt. Pisze od gimnazjum. Do tej pory napisała około 90 wierszy i wydała dwie książki.

Joanna Szpak – Uśpienie

Natasza Zamel pracuje w schronisku dla zwierząt, gdzie znajduje ukojenie, gdyż często czuje mocny niepokój z powodu nawiedzających ją brutalnych myśli i pragnień. Na co dzień opiekuje się chorującą na alzheimera babcią. Na strychu jej domu znajduje tajemniczy zeszyt. W zaciszu swojego mieszkania dziewczyna zaczyna go czytać i wie, że musi… rozwiązać zagadkę. Kto jest autorem opisanych w dzienniku morderstw? Kiedy się zdarzyły? Czy naprawdę do nich doszło? Komu może się zwierzyć i komu zaufać?

Natasza nie ma z kim porozmawiać o swoich podejrzeniach ani o własnych przerażających fantazjach. Z rodziny została jej tylko tracąca pamięć babcia, matka, z którą ma sporadyczny kontakt i wujek podróżujący po całym świecie. Kontakty z jedyną przyjaciółką Emilią zostają nagle zerwane z winy Nataszy. Kobieta próbuje odbudować tę relację, ale wszystkie starania napotykają opór i niechęć koleżanki.

Jakiś czas później Emilia zostaje zamordowana, a główna bohaterka zaczyna się zastanawiać, czy nieświadomie nie przyłożyła ręki do jej śmierci.

Czy Natasza odkryje, jaki mrok kryje w sobie? Czego dowie się o sobie i przeszłości swojej rodziny? Czy policji uda się odgadnąć, kto zabił jej przyjaciółkę?

Okładka książki prezentuje się niezwykle ciekawie. Dawno nie widziałam tak oryginalnej szaty graficznej, w której minimalizm i gra kolorów tak by do siebie pasowały. Ma skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nim przeczytacie kilka słów o autorce. Strony mamy kremowe, czcionkę wystarczającą dla oka, powiedziałabym, że nawet jedną z tych większych i bardziej czytelnych. Marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane.

Jakiś czas temu miałam okazję okazję poznać debiut autorki i teraz mam porównanie, jak styl się zmienił i czy w ogóle. Otóż... Tak. Warsztat pisarki się poprawił i to znacznie. Uważam, że czytało się dużo lżej i przyjemniej, a sam pomysł na książkę był trafny i ciekawy. Fabuła mnie zainteresowała i sprawiła, że byłam ciekawa każdej kolejnej strony. Ma co prawda ponad trzysta stron, ale czyta się szybko, nawet bardzo. Za sprawą lekkiego i przyjemnego pióra czyta się bez przeszkód. Widzę, że autorka zrobiła duży postęp i czekam cierpliwie na kolejne książki, które napisze i wyda.

Natasza to dziewczyna, która z wyboru i trochę z przymusu, żyje na uboczu, sama. Chwilami miałam do niej mieszane uczucia. Z jednej strony ją rozumiałam, ale z drugiej... Nie mogłam zrozumieć. Wiedziałam, że notes sprawił, że jej życie się zmieniło, ale życie przed wcale nie było takie złe. Miała swoje jakieś dziwne odruchy, no ale czym były spowodowane? Ciemnością? Zalążkiem odziedziczonym po...? Tutaj warto było podkreślić na początku dokładniej, a tak to nie mam zastrzeżeń. Żadna z postaci nie wzbudziła we mnie sympatii. Na każdego patrzyłam spod byka.

Akcja jest dosyć dynamiczna, więc nudzić się podczas czytania nie będziecie. Autorka zarzuca nas różnymi „smaczkami” z życia rodziny Nataszy i pozwala, byśmy się chwilę pozastanawiali kto, co i jak. Oczywiście na sam koniec nas zaskakuje, wplatając świetny wątek, i tak, ten plot twist wyszedł świetnie. Myślę, że i Wy będziecie zaskoczeni. 

Warto zaznaczyć też, że autorka poruszyła tutaj trudny temat, jakim jest demencja. Alzheimer, który zabiera szybciej lub wolniej skrawki pamięci, siejąc w głowie spustoszenie. To przykry obraz starości, jeden z wielu... Coraz częściej łapie młodszych ludzi... Widzimy też relacje typu mama i dzieci, czyli babcia i jej dzieci. Jaki jest stosunek do osoby starszej, schorowanej... Nie każdy poczuwa się do obowiązku. Mamy też relację bohaterki z matką, która jest... No, prawie jej nie ma. Fajnie, że w dreszczowiec autorka wprowadziła takie tematy i urozmaiciła fabułę. To oczywiście na plus.

Reasumując uważam, że autorka znacznie poprawiła swój warsztat i książka jest jak najbardziej godna polecenia i chyba widzę ją bardziej w tym gatunku. Czekam na kolejne książki, a Wam polecam. Były tu trupy, ale bez obaw, nie ma rozlewu krwi. Akcja dzieje się w przeszłości, a dziewczyna idzie tropem starego notesu. Nadmiernie nad nim myśli... Polecam wszystkim zainteresowanym oraz tym, którzy lubią lżejsze historie. 

Znacie ten tytuł? A może macie w planach?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)