poniedziałek, 18 maja 2026

WYWIAD z Katarzyną Seredin-Kolarczyk!


Dzień dobry!

Przygotowałam dla Was kolejny post z serii wywiadów z autorami. Tymi bardziej znanymi i mniej rozpoznawalnymi. Daję szansę każdemu, bo dlaczego nie? Jedynym moim warunkiem jest to, bym znała chociaż jedną książkę danej osoby. :) Teraz zapraszam na rozmowę z Kasią, która jest autorką, ale i pracuje z książkami.

Katarzyna Seredin-Kolarczyk - Zajmuje się projektowaniem i składaniem książek, aby wyglądały tak, jak na półce w księgarni. Ma męża i kotkę Ciapę. Od dziecka uwielbia pisać i zajmuje się tym hobbystycznie. Przez wiele lat prowadziła blog kosmetyczny i pisała artykuły do czasopism.


TMS - Tylko magia słowa | KSK - Katarzyna Seredin-Kolarczyk

TMS: Gdybyś miała złotą rybkę, która spełni Twoje trzy życzenia, to o co byś ją poprosiła?
KSK: Może to zabrzmi trywialnie, ale o pokój na świecie. Aby ludzie byli dla siebie dobrzy i szczęśliwi. A dla siebie o zdrowie moje i moich najbliższych oraz spokojne życie.

TMS: Czy aktualnie coś piszesz? Na jakim etapie jesteś? A może dopiero planujesz? Jeśli tak, to co to będzie? Masz już może tytuł? Gatunek? Opowiesz coś o niej?
KSK: Aktualnie piszę kolejną część przygód Kasi, z której chciałabym zrobić serię czterech, może pięciu książek. Ale próbuję też swoich sił w innych gatunkach. Na ten moment mam na przykład na warsztacie horror, ale nie chcę jeszcze zdradzać nic więcej.

TMS: Czy planujesz w głowie (lub na papierze w notatniku) pomysły na kolejne książki?
KSK: Nie, piszę na pełnym spontanie. Coś wpada mi do głowy, siadam i piszę. 😊

TMS: Co jest Twoją inspiracją do pisania?
KSK: Chyba nie mam żadnej konkretnej inspiracji. Zawsze kochałam pisać, w ten sposób wyrażałam siebie. Pisywałam pamiętniki czy raczej dzienniki, wciąż to robię, choć mniej regularnie, zwłaszcza gdy mam trudniejszy czas i muszę wyrzucić z siebie natłok myśli.

TMS: Kiedy narodziła się Twoja miłość do książek?
MT: Jak wspomniałam, pisać kocham od dziecka. Z czytaniem bywało różnie, czasem potrafiłam pochłaniać książki jedna po drugiej, by później mieć dłuższą przerwę. Teraz staram się czytać regularnie, codziennie chociaż kilka stron. Jest tyle wspaniałych książek, a tak mało czasu na ich czytanie…

TMS: Czy trudno było napisać swoją pierwszą książkę? Jakie emocje Ci towarzyszyły? Jakie przeszkody stały na Twojej drodze?
KSK: Właściwie nie. Mam już na koncie trzy e-booki, a swoją pierwszą „książkę” napisałam jak miałam 14 czy 15 lat, jednak „ukazała się” tylko w kilku egzemplarzach, wydrukowanych na domowej drukarce. „Opowiedz mi, dziadku” to jednak pierwsza, profesjonalnie wydana książka, która po prostu do mnie pewnego dnia przyszła, usiadłam i ją napisałam. Pisanie nigdy nie było dla mnie problemem, zwłaszcza, jeśli mam pomysł, słowa płyną same.

TMS: Pracujesz również ze słowem – skąd taka decyzja? Czy dzięki temu łatwiej jest Ci samej tworzyć?
KSK: Na pewno łatwiej od strony technicznej, bo wiem, jak wygląda cały proces wydawniczy, od początku do końca. Ale wydaje mi się, że na sam proces pisarski nie ma to u mnie wpływu.

TMS: O czym jest Twoja pierwsza napisana książka?
KSK: Opowiada o przygodach małej Kasi i jej dziadka, którzy spacerują wspólnie po plażach i lasach Helu. Dziadek opowiada Kasi o roślinach i zwierzętach, jakie można tam spotkać. To ciepła opowieść, lekka i przyjemna, przepełniona uczuciami, ale przekazująca też wiedzę na temat nadmorskiej fauny i flory.

TMS: Czy pisząc książkę, utożsamiasz się ze swoimi bohaterami?
KSK: W przypadku tej konkretnej książki – jak najbardziej tak. Kasia to po prostu ja z dzieciństwa, to wspomnienia wakacji spędzanych z dziadkami w różnych regionach kraju. Sprawiają, że zawsze jest mi ciepło na sercu.

TMS: Jakie emocje towarzyszyły Ci, kiedy trzymałaś swoją debiutancką powieść w dłoniach? Czy przy kolejnych wydanych papierowych dzieciach jest tak samo?
KSK: Ogromna ekscytacja, radość, trochę niedowierzanie, że udało się spełnić to marzenie. To, jak dotąd, moja jedyna książka, która ukazała się drukiem, ale tworzenie kolejnych przysparza podobnych emocji.

TMS: Który ze znanych autorów jest Twoim ulubionym?
KSK: Mam ogromny sentyment do Joanny Chmielewskiej, choć w dzisiejszych czasach jej książki mogą być za mało dynamiczne. Uwielbiam Remigiusza Mroza, zwłaszcza serię z Forstem, Alka Rogozińskiego, który jest zawsze pewniakiem, Katarzynę Puzyńską, Katarzynę Berenikę-Miszczuk, Franka Piątkowskiego, Przemysława Piotrowskiego, Dianę Brzezińską. Z pisarzy zagranicznych zawsze bardzo lubiłam horrory Grahama Mastertona i powieści Johna Grishama.… Oj, sporo tego.

TMS: Po jaki gatunek najczęściej sięgasz i czytasz?
KSK: Zdecydowanie najczęściej czytuję kryminały i thrillery oraz komedie kryminalne. Bardzo lubię też fantasy, zwłaszcza o magii i czarach. Często sięgam po różnego rodzaju poradniki i literaturę popularno-naukową.

TMS: Czy kiedykolwiek myślałaś, że będziesz pisarką?
KSK: Jako nastolatka bardzo chciałam być dziennikarką, uważałam, że to bardzo ciekawy zawód, miałam nawet swoją kolumnę w ogólnopolskim tygodniku. Ale, choć uwielbiałam pisać, to nigdy mi nie przeszło przez myśl, że faktycznie będę pisać książki.

TMS: Jak zareagowałabyś na to, gdybyś przyjechała do obcego miasta, a ktoś rozpoznałby cię i poprosił o autograf? (Tak po prostu, bez żadnej okazji?)
KSK: Byłabym zapewne bardzo zaskoczona, ale i szczęśliwa. To musi być miłe, gdy ludzie Cię rozpoznają, zwłaszcza dla pisarzy, którzy raczej nie mają zbyt wielu okazji do pokazywania swojej twarzy.

TMS: Jak radzisz sobie z negatywnymi opiniami, recenzjami lub konstruktywną krytyką?
KSK: Podobno nie radzę sobie z krytyką. Mam jednak świadomość, że każdy ma prawo do własnego zdania i nie zawsze będzie ono pozytywne. Ale osobiście kieruję się zasadą, że nie wszystko jest dla wszystkich. Mnie też nie każda książka przypadnie do gustu i to jest jak najbardziej OK. Jeśli ktoś krytykuje z szacunkiem, to nie mam z tym problemu.

TMS: Którą z wydanych książek darzysz największym sentymentem i dlaczego?
KSK: Do tej pory w druku wydałam tylko jedną, ale myślę, że nawet jeśli tych książek pojawi się więcej, to właśnie ta pierwsza będzie najbardziej kochana i darzona największym sentymentem. Bo jest pierwsza, bo jest o mnie i choć nie jest stricte zapisem moich wspomnień, to bardzo mocno się z nimi wiąże.

TMS: Co jest twoim zdaniem najtrudniejsze w wydaniu książki? Proces pisania, szukania wydawcy, dalszej pracy nad powieścią, a może promocja?
KSK: Jeśli lubisz i potrafisz pisać, napisanie książki jest łatwe. Może być czasochłonne, wymaga sporo pracy, zwłaszcza, jeśli pracujesz zawodowo i jest to „hobby”. Dzisiaj, podczas procesu wydawniczego, bez problemu znajdziesz specjalistów, którzy poprowadzą Cię za rękę. Ale promocja i dotarcie do czytelnika to już zupełnie inna bajka. Ciężko jest się przebić przez wydawców i autorów na tym bardzo bogatym rynku. Ale warto próbować i walczyć o marzenia.


Serdecznie dziękuję Kasi za możliwość przeprowadzenia z nią rozmowy, dzięki której dowie się o niej i jej twórczości jeszcze kilka osób. Jak wiecie, w 2025 roku wróciłam do redakcji i korekty książek, w tym również zaczęłam zajmować się beta readingiem i właśnie Kasia mi zaufała. Cieszę się bardzo, bo... Ja wiem już, co ona planuje. Te książeczki nie dość, że bawią i nawet uczą, to jeszcze cieszą wzrok pięknymi ilustracjami. Dlatego serdecznie Was zachęcam do zapoznania się z jej książeczką dla dzieci. Czekajcie na dalsze części, bo jest na co!

RECENZJA Opowiedz mi, dziadku. Mierzeja pełna cudów TUTAJ


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)