Dzień dobry!
Przychodzę do Was z krótką recenzją książki, którą nabyłam w antykwariacie Tezeusz. Jest to egzemplarz używany, należący niegdyś do jednej z bibliotek w Polsce. Jest to jeden z niewielu tytułów autorki, których jeszcze nie miałam okazji czytać, więc z największą przyjemnością skusiłam się (również cena za nią była atrakcyjna).
Ilona Gołębiewska - urodzona w 1987, w wieku pięciu lat postanowiła, że w przyszłości będzie uczyć oraz pisać książki... i słowa dotrzymała. Mieszka w Warszawie, ale gdy pisze, ucieka do starego drewnianego domu na mazowieckiej wsi. Jej wielkim marzeniem jest założenie fundacji.
Ilona Gołębiewska - Miłość ma twoje imię
Potrzeba bycia kochanym określa nasze życia. Błądzimy, szukamy, wciąż mamy nadzieję, że obok nas pojawi się ten ktoś najważniejszy. Ale „serce nie sługa”, nie zawsze postępuje zgodnie z rozumem i potrafi pokochać człowieka, który niszczy siebie, bliskich i swoje życie.
Anna Janowska, kobieta z przeszłością, samotnie mierzy się z wyzwaniami, wciąż nie może znaleźć szczęścia. Prowadzi intensywne życie, by zapomnieć o tragicznym wypadku sprzed lat, który odebrał jej rodzinę i sprawił, że młoda dziewczyna musiała szybko dorosnąć.
Michał Gebert, mężczyzna po przejściach, dawno wyczerpał limit życiowych błędów i upadków, z których nie może się podnieść. Stracił zaufanie do siebie samego, co jeszcze bardziej pcha go w stronę ryzykownych zachowań i życia i bez zasad. Mimo pomocy ze strony rodziny i przyjaciół zdaje się zbliżać do granicy życiowego dna.
Czy dwoje tak zupełnie różnych ludzi może stworzyć udany związek? Czy przeszłość nie upomni się o nich w najmniej oczekiwanym momencie? Czy miłość obroni się w starciu z siłą uzależnienia? Czy można uratować kogoś przed życiowym upadkiem?
Okładka książki jest tak podobna do pozostałych, w sensie utrzymana w tym samym stylu, że ustawiając ją grzbietem pasuje idealnie ze wszystkimi. Tym bardziej że wydane są w jednym wydawnictwie. Ma skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Kremowe strony, wystarczająca dla oka czcionka, odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane. Niestety pojawiło się kilka błędów typowo korektorskich (po składzie) lub redaktorskich, ale przymknęłam na to oko.
Kolejne spotkanie z piórem autorki i przyznaję bez bicia, że pierwszy raz zauważyłam, że to jedna z pierwszych pozycji autorki. Chyba. Styl jest trochę inny niż obecnie, chwilami są dziwne, proste zdania, tak mało barwne jak zazwyczaj dostaję od autorki. Ale ja wiem, że każdy się uczy. Każdy szuka swojej drogi. Autorka ją znalazła i zdecydowanie sięgam po nią w ciemno. Jedno, co się nie zmieniło, to tematyka. Czytało się lekko i przyjemnie, myślę, że i Wam ta pozycja może przypaść do gustu.
Poznajemy tu Anię i Michała. Janowska to dziewczyna, która sporo przeszła i była bardzo samotna. Nikt nie zasługuje na takie wydarzenia w życiu, a jednak ona musiała przejść przez to sama. Zajęta wieloma rzeczami, jest kobietą poszukującą miłości, stabilności, prawdziwego szczęścia. Michał to z kolei hulaj dusza, piekła nie ma. Drażniła mnie jego ignorancja, upór, zachowanie, które wzorem nigdy byśmy nie nazwali. Bardzo się pogubił i potrzebował kogoś, kto nim raz, a porządnie potrząśnie. Ogólnie postacie wykreowane są dobrze, jednych polubicie bardziej, drugich mniej. Każdy jest inny i różni się od siebie, więc nie są stworzeni na jedno kopyto.
Po raz kolejny autorka skupia się na prawdziwych, życiowych problemach, które mogłyby spotkać i nas. Nie zmieniło się to i bardzo cenię sobie właśnie tą normalność. Mimo że mamy te same problemy, to podczas lektury żyjemy tym, co dzieje się na kartach książki a nie tym, co w naszym życiu. Zawsze sięgając po książki Ilony uciekam od swoich problemów. Tak było tym razem.
Uważam, że autorka napisała dobrą powieść, która jest życiowa. Znajdziemy tu nie tylko wątek przyjaźni, miłości, żałoby, samotności, uzależnienia, ale i wielu innych, które równie dobrze mógłby spotkać i nas. Polecam, ale miejcie na uwadze, że została wydana dawno temu i widać różnicę w stylu autorki. Sens jest ten sam, tylko warsztat nieco słabszy.
Znacie ten tytuł? Podobała się Wam? A może macie ją dopiero w planach?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥
Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)