Dzień dobry,
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, która bardzo długo leżała na mojej półce. W końcu znalazłam chwilę, by poświęcić jej czas i zabrałam się za czytanie.
Weronika Tomala – z wykształcenia nauczycielka języka angielskiego, prywatnie żona i mama. Wrażliwa dusza zakochana w rodzinie i podróżach. Fanka książkowych romansów, sensacyjnego kina, włoskich krajobrazów i dobrego wina.
Weronika Tomala – Il professore. Włoska miłość
We florenckim Palazzo Grifoni jest jedno takie okno, które choć na pozór nie wyróżnia się spośród wielu innych, niesie ze sobą romantyczną, poruszającą historię niezwykłej miłości. Podobnie jak my, ginąc w wielkim tłumie pozostajemy niezauważalni. A jednak skrywamy w sercach opowieść, która zmieniła nas na zawsze. Czas, by ujrzała światło dzienne…
Kiedy profesor sztuki włoskiej Matteo Bartollini zawitał na naszej uczelni, był niczym wyczekiwany bóg. Inteligentny, szanowany, obyty, a do tego piekielnie przystojny. Miał wszystko, wiedzę, respekt studentów, ambicje i piękną żonę. Jedna wyprawa do Florencji zmieniła wszystko. To właśnie tam udało mi się dotrzeć do głębokich zakamarków jego duszy. To właśnie tam odkryłam, że jego życie nie jest idealne. I choć nigdy tego nie planowałam, przepadłam, boleśnie przekonana o tym, że moje dość poszarpane już serce będzie krwawić jeszcze mocniej. Nie miałam pojęcia, że profesor Matteo poczuł to samo.
Życie nie jest jednak piękną bajką. Pewnego dnia wydarzyło się coś, co zatrząsnęło posadami naszego świata i zmieniło perspektywę całej przyszłości.
Okładka książki przedstawia jedno z wielu miejsc akcji, chociaż głównie wszystko ma miejsce w Krakowie, które jest mi bliskie. U góry widzimy kobietę i mężczyznę, szczęśliwych, a mężczyzna obejmuje kobietę. Jest matowa w dotyku z wytłuszczonym wybiciem. Ma skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi, a w środku przeczytacie wiele opinii i polecajek. Znajdzie się również kilka zdań o samej autorce oraz jej zdjęcie. Strony są kremowe, czcionka wystarczająca dla oka. Podzielona została na rozdziały widziane oczami bohaterów. Jedyne co, to dziwne wcięcia akapitowe, które są zbyt duże od pozostałych wcięć, co wykłóca się z tym, jak tworzy się te wcięcia (na początku rozdziału nie powinno ich być). Nie wiem, czyja to była wizja, ale wyszło... Co najmniej dziwnie.
Dawno nic nie czytałam od autorki, więc miło było wrócić. Autorkę „znam” bardzo długo... Obserwowałam ją za czasów bloga, kiedy był popularny. Teraz wrzucam tutaj pełne recenzje, ale nie ma co Was oszukiwać – nie mam tyle czasu co kiedyś, by ze wszystkim być na bieżąco i obserwować. :( Pisarka posługuje się lekkim piórem, które wciąga czytelnika i nie ma żadnych blokad. Książka szybko zniknęła mi z dłoni za sprawą wprawnego pióra i lekkości pozycji. Tomala nakreśliła powieść obyczajową, romans, ale nie taką zwyczajną historię.
Magda jest naszą główną bohaterką. Studentka, która przeszła w życiu już niejedno. Powinna cieszyć się życiem, korzystać z niego jak inni, a tymczasem ona zachowuje się inaczej. Ma też ku temu powody... Kiedy na jej roku staje nowy profesor, wszystko się zmienia. I powiem wam, że częściowo jestem podobna do bohaterki i rozumiem jej myśli i zachowanie. Mocno jej kibicowałam i współczułam, ale wiedziałam, że sobie poradzi, bo takie typy osobowości zawsze dają radę. Jest trudno, ale dajemy radę.
Z kolei Matteo to drugi główny bohater, również narrator tej powieści. Profesor, pochodzi z Włoch, a sztuka to jego drugie imię. Ale i on wiele przeszedł, a to, na co wystawia go los jest jeszcze trudniejsze. Czy go lubiłam? Ciężko mi powiedzieć. Na pewno do teraz mam mieszane uczucia względem niego i jakoś nie potrafię się określić. Nie chcę też zbyt wiele zdradzać, ale nie był to bohater godny naśladowania.
Autorka stworzyła bardzo dokładne postacie, każde z nich jest inne i wyróżnia się czymś innym. Myślę, że wielu osobom te sylwetki mogą przypaść do gustu.
Książka ta porusza wiele różnych tematów: kłamstwa, miłość, romans, różnica wieku, choroba, zab*jstwo... Powiem Wam, że całkiem nieźle to wyszło. Połączyło się w całość i jest to zwięźle wykreowane, a jedyne, czego mogłabym jeszcze chcieć to... Emocje. Jakoś nie poczułam tego, co czuli bohaterowie, a wielka szkoda! Bo sporo czuły postacie, dużo się między nimi działo, a ja jakoś tego nie mogłam przenieść na siebie. Chociaż bardzo bym chciała, bo lubię czuć to, co postacie w powieści. Niemniej jednak czytało się szybko i przyjemnie i poniekąd trochę to zrewanżowało...
Na plus oczywiście dynamika powieści. Z pewnością nie uśniecie podczas czytania, a wręcz przeciwnie. Kilka zwrotów akcji spowoduje, że będziecie z zainteresowaniem pochłaniać kolejne strony. Magda studiuje w Krakowie i tam wszystko w głównej mierze ma miejsce. Do tego miasta mam rzut beretem i bardzo je cenię. Czasami żałuję, że nie mieszkam w nim, bo mogłabym codziennie odkrywać nowe miejsca, uliczki. Kto wie, ile razy dreptałam po chodnikach, które przemierzała Magda? :)
Reasumując uważam, że jest to całkiem dobra opowieść z gatunku romans/powieść obyczajowa. Napisane wprawionym piórem, z ciekawym pomysłem na fabułę, ale nie oryginalnym. Romanse na linii nauczyciel a uczeń, różnica wieku... To tylko kilka z ciekawych wątków, które wciąż są czytane z przyjemnością. Polecam fanom twórczości Weroniki Tomali oraz wszystkim zainteresowanym tą pozycją i lubiącą gatunek, w którym się plasuje. Może nie będę o niej pamiętać do skończenia świata, ale przez jakiś czas na pewno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥
Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)