czwartek, 16 kwietnia 2026

Joanna Chmielewska - Złota mucha

 Dzień dobry!

Nie wiem jak Wy, ale ja jestem w całkiem dobrym nastroju, ponieważ to przedostatnia opinia z kolekcji kryminałów. Cieszę się, bo bardzo długo walczyłam o to, by wyczytać te książki, które od przeszło czternastu lat czekały...

Joanna Chmielewska - autorka powieści sensacyjnych, kryminalnych, komedii obyczajowych, a także książek dla dzieci i młodzieży. Ukończyła Wydział Architektury na Politechnice Warszawskiej, z zawodu inżynier architekt. Pracowała m.in. w Samodzielnej Pracowni Architektoniczno-Budowlanej "Blok", w Energoprojekcie, w Biurze Projektów "Stolica". Pracowała przy budowie Domu Chłopa. Debiutowała w 1958 na łamach czasopisma "Kultura i Życie" jako prozaik. Przez pewien czas pisała w Kulturze i Sztuce na tematy związane z architekturą wnętrz. W 1964 miał miejsce debiut książkowy – wydała sensacyjną powieść Klin. Łączny nakład jej powieści w Polsce przekroczył 6 mln egzemplarzy, a w Rosji - gdzie uważana jest za najpoczytniejszą pisarkę zagraniczną - 8 mln. Jej książki tłumaczono na języki obce 107 razy. Zmarła w 2013 roku.

Joanna Chmielewska - Złota mucha

Joanna nie należy do kobiet, które łatwo się poddają, więc gdy odkrywa, że z pięknym okazem bursztynu, z zatopioną w środku muchą, wiąże się niewyjaśnione morderstwo, postanawia działać.

Przed czytelnikami wciągająca intryga, zaskakujące zwroty akcji i tajemnica, której rozwiązanie kryje się nad Bałtykiem.

Książka standardowo utrzymana w tym samym stylu. Wersja kieszonkowa, okładka dosyć minimalistyczna. Stronice cienkie, kremowe, tekst zbity, jednak odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane.

Kolejne w tym roku już spotkanie z piórem Chmielewskiej i całe szczęście, że już przedostatnie. Kamień spadnie mi z serca, ponieważ ostatnie czytane pozycje były naprawdę kiepskie. Jeśli czytacie regularnie moje wpisy, to wiecie, że raz bywa lepiej a raz gorzej z książkami autorki. Czasami odnoszę wrażenie, że pisane były tylko po to, aby były. Tym razem książka miała ciekawą fabułę, ale jakoś nie wciągnęłam się na tyle, by nie móc się oderwać.

Na pewno mam przesyt pióra autorki i być może to podsuwa mi już kiepskie myśli na temat jej papierowych dzieci. Niemniej jednak sam styl jest dosyć przystępny, nie czuć aż tak bardzo różnicy wielu lat, no może poza pewnymi wehikułami czasu. 

Akcji jest sporo, ale mnie nie porwała. Tym razem przenosimy się nad Morze Bałtyckie i to tam głównie wszystko się dzieje. Wszak bursztyn właśnie tam znajdziemy, nad morzem. Nigdy nie interesowałam się tematem tych kamieni ani sposobem ich wydobycia, a jeśli wierząc pisarce, jest to całkiem emocjonujące zajęcie. Nie porwała mnie ta opowieść, ale na zabicie czasu była całkiem niezła. I przybliżyła mnie do upragnionego końca kolekcji.

Głównie chodzi o unikatowe egzemplarze bursztynu, które zaginęły. Ma to znaczenie, ponieważ są bardzo cenne. Tu bursztyn z muchą czy chmurką. Stąd ich unikatowość. I wcale nie dziwi mnie zachwyt ludzi, bo samej podoba mi się bursztyn, jest pięknym kamieniem, a mieć taki swój, wyłowiony z morza czy znaleziony na plaży to już w ogóle. Żaden kamień nie może go zastąpić.

Reasumując uważam, że jest to kryminał, ale niezbyt drastyczny, więc młodsi czytelnicy mogą po niego również sięgać. Mnie nie wciągnął, ale okazał się jednym z ciekawszych fabuł w całej kolekcji (za sprawą bursztynu). Zastanówcie się nad lekturą, bo ja Was jakoś specjalnie nie zachęcam, ale i nie odradzam.

A może jest ktoś, kto już ją czytał?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)