poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Karolina Klimkiewicz - Najskrytsze miejsca duszy

 Dzień dobry, 

Przychodzę do Was z recenzją książki, którą udało mi się dostać w fajnej cenie. Akurat pochodzi z drugiej ręki, ale nie ma wad, więc tym bardziej jestem szczęśliwa, że kolejny piękny egzemplarz zagości na mojej półce. Tym bardziej autorki, której pióro sobie cenię.

Karolina Klimkiewicz - Urodziła się 24 sierpnia 1989 roku w Oleśnicy. Prywatnie mama i żona. Z zawodu socjoterapeutka oraz pedagog. Od 2016 roku studentka psychologii klinicznej i doktorantka w Dolnośląskiej Szkole Wyższej we Wrocławiu. Głównie pracuje z młodymi ludźmi, wspierając ich i motywując. Kocha czytać książki, spędzać czas z rodziną i herbatę z cytryną. Jej motto życiowe "Padłeś? Powstań i walcz. Dopóki żyjesz nie możesz się poddać".

Karolina Klimkiewicz - Najskrytsze miejsca duszy 

Kiedy po zdaniu wszystkich egzaminów w sesji Hiacynta wraz z przyjaciółmi postanawia wyjechać nad morze, nie wie jak tragiczne w skutkach będą to wakacje. Dziewczyna wraca odmieniona, a jej życie rozpada się niczym domek z kart.

Rok później Hiacynta wciąż nie może się otrząsnąć z traumatycznych wydarzeń. Rzuca studia, wraca do rodzinnego domu i zrywa wszelkie kontakty ze znajomymi. Zrozpaczeni rodzice wysyłają dziewczynę na Mazury, do przyjaciela, który prowadzi ośrodek dla młodzieży z trudną przeszłością.

Tam Hiacynta poznaje Teodora, chłopaka z alkoholowej rodziny, którego głównym celem jest walka o najbliższych.

Czy to spotkanie jest w stanie uleczyć dwie poranione dusze? Czy pozwoli im odkryć w sobie nadzieję? „Najskrytsze miejsca duszy” to historia o stracie i walce o lepsze jutro. To lekcja wybaczania samemu sobie.

Okładka książki jest piękna. Ta gra kolorów naprawdę zachwyca. Nie mogłam się na nią napatrzeć, gdy do mnie dotarła. Jest wyjątkowa. Ma dosyć szerokie skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytacie kilka zdań o autorce, a na drugim fragment książki. Strony mamy białe, czcionka jest wystarczająca. Trochę błędów składu się pojawiło, ale myślę, że czytelnik, który ich nie zna, nie zwróci uwagi i nie będzie mu przeszkadzało. Książka ma pięknie barwione brzegi. I mocno nawiązujące do fabuły. Ale o tym przekonacie się sami, gdy po nią sięgniecie.

Moje kolejne spotkanie z autorką i muszę przyznać, że kolejny raz jestem... Zachwycona. Karolina Klimkiewicz to jedna z, moim zdaniem, niewielu autorek, która powinna mieć dużo większy rozgłos. Jej książki nie są na zasadzie kopiuj-wklej. Nie są byle jakie, a bardzo ważne dla nas, czytelników, w każdym wieku. Jeśli czytacie mój blog regularnie, to powinniście wiedzieć, że czytam każdą książkę autora, którego bardzo lubię. Wiadomo, nie jedna za drugą, bo wtedy byłby przesyt, ale jednak. Tę autorkę odkrywam powoli... Za każdym razem zaskakuje mnie w inny sposób... I to jest piękne. Czytałam tę książkę z ogromnym zainteresowaniem i duszą na ramieniu. Bałam się tego, co ona mi przyniesie. Czyta się lekko, ale nie przyjemnie. Dlaczego? Bo jest tu wiele tak trudnych scen, że nie można nazwać ich przyjemnymi... Przystępne pióro sprawi, że wciągniecie się do wykreowanego świata i bohaterów, a Wasza głowa i serce... Zostanie zranione. I to nie raz...

Naszą główną bohaterką jest Hiacynta, Cysia. Poznajemy ją w bardzo trudnym momencie jej życia i już samo to powinno zrobić na Was wrażenie. Na mnie zrobiło. Początkowo czytałam z niepewnością. Nie każdy potrafi dobrze wpasować się w tak trudną tematykę. Ale czego ja się obawiałam, powiecie mi? Przecież pisarka tak świetnie operuje językiem i emocjami, doświadczeniem, co wykazała w książce „To był tylko żart”. Bardzo mocno odczułam to, co wydarzyło się w jej życiu. Chociaż może przeszłości się bardzo obawiałam i myślałam, że będzie to coś znacznie gorszego. Polubiłam ją mimo wszystko i mimo tego – chwilami – dziwnego zachowania, młodzieżowego. Tych uników, ale akceptowałam je. Poznajemy też Teodora, który zrobił na mnie jeszcze większe wrażenie połamanej duszy. Mocno zniszczonej, odartej z nadziei. Było mi tak przykro jak o nim czytałam i zdecydowanie mimo jego beznadziejnych decyzji, jestem team Teodor. Nie jest wzorem do naśladowania przez to, czym się dodatkowo zajmował, a nie było to zgodne z prawem. Robił to w dobrej wierze, ale mimo wszystko nie było to dobre. A ja i tak go lubię... Autorka stworzyła realne osobowości, które polubicie w mniejszym lub większym stopniu, ale to i tak nic w porównaniu z wartościami, emocjami, które chce nam przekazać nie zawsze bezpośrednio, ale i między wersami...

...otóż w tej książce jest tak wiele smutku, że chwilami wydawało mi się, że jest on nie do udźwignięcia. Ile jeszcze jest w stanie unieść jedna osoba? Ile jeszcze ta głupia przeszłość będzie dobijać się do teraźniejszości i kiedy pozwoli Hiacyncie w końcu odetchnąć? Kiedy los w końcu się uśmiechnie do Teodora i sprawi, że nie będzie musiał już o nikogo walczyć, a ta najważniejsza w jego życiu osoba będzie zdrowa? Autorka nie tylko ciągle podstawia kłody pod nogi naszym bohaterom, ale oni już się potykają od dawna. Teodor pochodzi z przemocowej rodziny, w której alkohol leje się strumieniami. Czułam z nim wszystkie emocje, było mi tak przykro, że chwilami serce mi, po prostu, pękało. Dlatego tak bardzo mocno przeżywam tę powieść. Bo bardzo mocno ją odczułam i rozumiałam... Mamy więc przemoc i uzależnienie – alkoholizm. Mamy również handel pewnymi substancjami. Mamy próbę S, żałobę – czy to mało? Wyrzuty sumienia, próba odnalezienie na nowo swojej drogi, samotność, brak zrozumienia... Droga autorko... Wykonałaś KAWAŁ OGROMNEJ i DOBREJ ROBOTY, ta książka jest tak ważna, tak potrzebna... Wielu osobom może otworzyć szeroko oczy i uświadomić pewne sprawy. A przynajmniej mam taką nadzieję... 

Czułam wiele. Wszystko. Nie chcę spoilerować, ale moje serce wielokrotnie się złamało. Do tej pory jak o niej myślę (minęło kilka dni od przeczytania, gdy piszę recenzję) czuję wszystko od nowa i tak bardzo boli mnie serce... 

Kochani. Reasumując koniecznie musicie sięgnąć po tę książkę. Ma w sobie tak wiele ważnych spraw, jest tak trudna, ale jednocześnie pełna prawdy i emocji... A plot twist, który autorka serwuje – zwala z nóg. I chyba kompletnie mnie to zmiażdżyło, a tak długo to odsuwałam od swojej głowy. To jedna z najlepszych książek, które przeczytałam w swoim życiu. Ogromnie ważna. Do kogo jest skierowana? Mimo że opowiada historię młodych ludzi, to i do starszych przemówi, ale jest jeden haczyk – mamy sceny +18, więc od takiego wieku sugeruję ją czytać. Niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny, a pozostawia w głowie pobojowisko. Zdecydowanie polecam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)