poniedziałek, 9 marca 2015

Adaptacja "Pięćdziesięciu twarzy Greya"

Pomimo, iż nie jestem wielbicielką oglądania filmów, tym razem dałam namówić się chłopakowi i wczoraj po południu, oglądaliśmy ten film w internecie. Szybko wyciekł, trzeba to przyznać. Pomimo iż nie czytałam trylogii, bo oglądnięciu ciekawa jestem dalszej części.

A oto przedstawiam Wam film reżyserii Sam'a Taylor-Johnson. Oczywiście oparty na podstawie książki E.L James. Dosyć słynna stała się ta trylogia, uwielbiana przez kobiety w szczególności. W końcu Panie doczekały się ekranizacji.



Co się podobało? Scena gdy Ana przewróciła się wchodząc do gabinetu Christiana. To było takie.. śmieszne. Ale zdarza się :) Kobieta ma też gest, rzadko zauważany przez mężczyzn - zagryzanie warg. To jest miłe, jak płeć przeciwna Cię obserwuje. Co jeszcze mi się podobało? Przelot. Tyle, że nie helikopterem, tylko ta bardziej rozrywkowa podróż w przestworzach - że tak się wyrażę. Fajny prezent. Intryguje mnie przeszłość Christiana, o której mało jest w filmie.


Z początku film jest stosunkowo nudny, przynajmniej jak dla mnie. Nie wiem, może reżyser taki miał cel, nie wiem, nie będę tego negować. Sporo osób mówi, że jest to erotyk, czy nawet usłyszałam, że jest to "pornol". No cóż, może dla niewyżytych osób taki jest. Moim zdaniem, jest to historia o miłości, z mężczyzną dosyć... pewnym siebie i dominującym nad kobietą, pewnego rodzaju jej guru. W ostatnich sekundach filmu, pożegnanie z windy wstrząsnęło mną, tak jak wtedy, po 6 uderzeniach. Wtedy prawie się popłakałam, bo odczytałam uczucia bohaterki. No najprzyjemniejsze to nie było. Uważam, że film nie jest super, ale też najgorszy nie jest. Dlatego też zamierzam zabrać się za książki.

Co do postaci głównych, filmowa Anastasia Steele nie jest głupią bohaterką. Uważnie przegląda umowę. Walczy z uczuciami, którymi darzy Christiana, robi coś.. chyba wbrew sobie. Z początku wydaje się to dobre, ale gdy doznaje uczucia 6 uderzeń.. zmienia się diametralnie. Chyba każda z nas, kobiet to rozumie. Dakota Johnson dobrze odegrała swoją rolę i nie spekuluję czy ktoś byłby lepszy. Gdyby był, to by tą rolę zagrał, koniec kropka.


To samo z filmowym Christianem Greyem,
realnie Jamie Dornan. Gdyby był ktoś lepszy, to 
jego w tym filmie by nie było. Idealnie pokazuje tą bezwzględność, zimno. Chociaż.. widząc jego rozpacz, można trochę, ale tylko trochę zrozumieć jego zachowanie. Widać, że przeszłość nie opuszcza go. Żyje w nim cały czas. No i najważniejsze, Ana go zmienia. I to na lepsze. Widać, że nie jest zwykłą niewolnicą jak reszta kobiet.

Czy polecam? Chyba nie muszę, bo mało jest osób, które nie oglądało, bądź nie czytało tej słynnej trylogii. Można oglądnąć, ale nie ma w nim nic bardzo zaskakującego. Ale korci, by dowiedzieć się, co dalej ;)

12 komentarzy:

  1. Trylogię czytałam i film mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Film obejrzałam. Był tak nagłośniony, że miałam nadzieję, że zrzuci mnie z nóg. No, ale szału nie było du*y nie urwało, że tak powiem :)
    Za trylogie chciałam się wziąć, ale również się zawiodłam. Nie mogłam dojść do drugiego rozdziału, zasypiałam nad książką.
    Poleciłabym Tobie serie książek o Crossie, Sylvii Day. Niby fabuła i wydarzenia troszkę podobne, Cross poznaje Evę przypadkiem jak zatrudnia się w jego firmie, na początku łączy ich tylko seks, no ale nie da się ukryć, że między nimi zaiskrzyło.
    Ich historie o przeszłości są takie realne, że czytanie wciąga i nawet nie wiesz kiedy masz koniec :)

    Pozdrawiam cieplutko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie moja koleżanka czytała tą serie. Chociaż ja jakoś nie za bardzo jestem do tego przekonana.. Cóż, może kiedyś sięgnę, kto wie :)
      Co do Grey'a to dokładnie jest tak jak mówisz zbytniego szału niestety nie było.
      Dziękuję za komentarz i również pozdrawiam! :)

      Usuń
  3. Jak dla mnie film był lepszy od ksiązki, ale szału nie było ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak kto woli. Ale bohaterowie wbili mi się w pamięć i czytając lepiej było mi sobie ich wyobrazić. :)

      Usuń
  4. Trylogię przeczytalam. Film na samym początku rozczarował mnie. Spodziewałam się chyba czegoś innego, co nie oznacza, że był zły. Spodobało mi się, że reżyserka zwracała uwagę na detale. Reakcje aktorów, gesty. Dodało to zmysłowości tej produkcji. Niektore sceny jak m.in. te w przestworzach z muzyką w tle były rewelacyjne.
    Podsumowujac, zgadzam się z Twoją recenzją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ta scena była.. więcej niż rewelacyjna. ;)

      Usuń
  5. Jak dla mnie ten film to tragedia. Nie ma w nim nic ciekawego a fabułą tutaj ukazana to nawet nie skomentuje...

    Co do bloga bardzo ciekawy i będę zaglądał może zacznę jeszcze więcej czytać książek. Pozdrawiam i zapraszam:
    http://maritrafilms.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy. No cóż nie każdy gustuje w tym samych gatunkach filmowych, a może i nie tyle co gatunkach, a po prostu produkcjach filmowych.
      Dziękuję za odwiedziny i raz jeszcze bardzo mi miło ;)

      Usuń
  6. Dużo osób krytykuje ten film,
    jak dla mnie był całkiem fajny.
    Książkę również polecam!

    zapraszam do odwiedzenia

    http://hictas.blogspot.com/


    oraz do wzięcia udziału w ankiecie dotyczącej marzeń

    http://www.survio.com/survey/d/N5B5S1O5W5G2A8V7I

    w razie pytań lub ogólnej chęci porozmawiania, jestem bardzo otwarta na wszystko pod mailem:

    hictas@o2.pl

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥