sobota, 27 czerwca 2026

Wojciech Wójcik - Idę po ciebie

Dzień dobry,

przygotowałam dla Was dzisiaj recenzję pewnego kryminału, powieści sensacyjnej, która zrobiła na mnie niemałe wrażenie. Jest to moje pierwsze spotkanie z piórem autora, ale czy ostatnie... to się okaże.

Wojciech Wójcik - Pisarz, autor świetnie przyjętych przez czytelników książek: Nikomu nie ufaj (2016), Garść popiołu (2016), Jezioro pełne łez (2017), Młoda krew (2018), Miałeś tam nie wracać (2019), Himalaistka (2020), Dziedzictwo von Schindlerów (2020), Kurs na śmierć (2021), Krwawe łzy (2021), Trzecia szansa (2022), Martwa woda (2022), Odmęty śmierci (2023), Bilet dla zabójcy (2023), Jęk zamykanych bram (2024), Piąty akt (2024) i Szanta (2025).

Wojciech Wójcik - Idę po ciebie

Kiedy zaczyna się wyścig z czasem…
Do komendy policji w Szczecinie zgłasza się Ludwik Fettner – bezdomny alkoholik znany z zasypywania funkcjonariuszy bezwartościowymi donosami. Tym razem zajmuje się nim stażystka Iga Kostrzewa. Fettner twierdzi, że szczecińskie podziemie wydało wyrok śmierci na Gerarda „Choinę” Choińskiego – gangstera skazanego za zabójstwo policjanta. Informacja brzmi jak kolejna pijacka fantazja, ale następnego dnia Choina, oddelegowany do pracy na cmentarzu w okolicach Darłowa, ucieka. Morduje współwięźnia i ciężko rani funkcjonariusza Służby Więziennej.
Na Pomorzu Zachodnim wybucha panika, bo Choina jest skrajnie niebezpieczny. Iga zostaje przydzielona do zespołu, który ma odnaleźć Fettnera. Okazuje się jednak, że bezdomny zniknął.
Tymczasem Choina, wymykając się policyjnej obławie, kieruje się do Szczecina. Chce z kimś wyrównać rachunki? Ale dlaczego uciekł tuż przed końcem kary – i dlaczego była ona tak niska? I dla kogo zostawił wiadomość na cmentarzu?
Odpowiedzi kryją się w najmroczniejszych zaułkach Szczecina. A tam policjantów nikt nie wita z otwartymi ramionami.

Okładka książki jest w ciekawej kolorystyce. Ni to żółty, ni zielony... Taki pomieszany, który może przedstawiać wczesny ranek lub wieczór. Głównie widzimy niebo i jakieś dźwigi, ale nic to za wiele nie mówi. W dotyku jest matowa z wytłuszczeniami, które są pokryte lakierem UV. Ma skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich ujrzycie inne powieści autora, a na drugim kilka polecajek, ale też nie tylko tego tytułu. Strony są kremowe, czcionka wystarczająca dla oka. Odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane, gdzieniegdzie pojawiają się błędy typowe, które wynikają po składzie. Nie przeszkadzają one jednak w czytaniu. Podzielona została na rozdziały, które po prostu są numerowane.

Jest to moje pierwsze spotkanie z piórem autora i nie wiedziałam, czego się spodziewać. Zaintrygowana opisem i tytułem, zdecydowałam, że podejmę się współpracy. Kiedy jednak ten grubasek do mnie przyszedł, nieco zwątpiłam. A co, jeśli... mi się nie spodoba? Jest to obszerna powieść i bałam się tego spotkania. Jednak wyszło, że moje obawy były niepotrzebne. Powieść liczy sobie niemalże pięćset pięćdziesiąt stron, ale to w niczym nie przeszkadza. Może na początku miałam małe trudności, by zapoznać się ze stylem autora i wejść do świata przez niego wykreowanego, ale już później... Czułam się jak na jakichś zawodach. Ta książka to wyścig z czasem. Czytałam i czułam się tak, jakbym biegła. Raz tak się zdarzyło w moim życiu, że czytałam książkę i czułam to samo, co tutaj. Ogólnie czyta się ekspresem, lekko, ale nie zawsze przyjemnie.

Dlaczego nie jest przyjemnie? Mamy sceny przemocy, zabó**twa i wielu, naprawdę obrzydliwych scen zn**ania się. Jest to książka dla czytelników o mocnych nerwach i odpornych na niezbyt przyjemne widoki. Ja to jakoś zniosłam, bo jestem zaprawiona w takich opisach, ale nie jest to dla wszystkich i dlatego od razu uprzedzam, byście później nie ciskali książką po ścianach i żebyście w nocy spali spokojnie. Ze względu na gatunek - thriller, kryminał, sensacja - można byłoby się tego spodziewać, ale nie każdy kryminał kryminałowi jest równy. Ten jest mocniejszy.

Bohaterów jest sporo, ale żaden z nich nie zyskał mojej sympatii. Na każdego łypałam i podejrzliwie podchodziłam do ich zachowań. Muszę jednak przyznać, że autor wykonał kawał dobrej roboty, bo stworzył postacie mocne, których zachowanie często ścina krew w żyłach. Ogólnie historia Choiny, głównego bohatera wzbudza wiele przemyśleń. Kto, o zdrowych zmysłach, niemalże kilkadziesiąt dni przed wyjściem z więzienia ucieka i robi TAKIE rzeczy? No kto?! Nie mógł już zaczekać? No właśnie, ale mógłby nie dożyć do tego czasu. Czasem bywa i tak... 

Plus za osadzenie akcji nad morzem, Szczecin i inne miejsca przy Bałtyku. Dzięki temu mogłam chociaż na chwilę się przenieść myślami do miejsca, za którym tęsknie. Tak naprawdę. Szum morza często mnie wyciszał i uspokajał, dlatego tęsknie, bo obecne przebodźcowanie jest już na granicy. Kolejnym plusem jest fakt, że Wójcik nie skupił się tylko i wyłącznie na kryminalnych sprawach, sensacyjnych, ale i takich przyziemnych. Mogłabym zaryzykować ze stwierdzeniem - obyczajowych. Mamy ukazane relacje międzyludzkie i to na wielu płaszczyznach, w tym przede wszystkim o te rodzinne sprawy, spory i tak dalej. Mamy też związki damsko-męskie, nieprzewidywalność. Lojalność, znajomości w pracy czy wydarzenia z przeszłości, które mogą mieć duże znaczenie również w czasach teraźniejszych. To świetne dopełnienie tej książki i myślę też, że przez wzgląd na te poboczne wątki, książka jest tak obszerna. Nie odniosłam wrażenia, by były w niej zbędne elementy, a wszystko to, co być powinno. Oczywiście pod lupę wzięta jest policja i tamtejsze układziki i nie tylko - jak zwykle z mojej strony jest podziw, za tak dokładny research.

Emocji nie czułam podczas czytania, ale na pewno ten szaleńczy bieg, który towarzyszył mi niemalże od pierwszej do ostatniej strony zasługuje na wyróżnienie. Kolejno chciałam zaznaczyć, że końcówka wyrzuciła mnie z butów, dosłownie. Tego to ja się nie spodziewałam i chyba nikt takiego zakończenia nie obstawiał. Chyba... 

Reasumując uważam, że jest to naprawdę bardzo dobra książka, która zaskoczyła mnie pozytywnie. Cieszę się, że się na nią zdecydowałam i tym samym dałam szansę autorowi i dzięki temu znam kolejnego pisarza, który tworzy mocniejsze kryminały. Będę na przyszłość wiedziała, po czyje książki sięgać. Jak dla mnie bardzo dobry pomysł na fabułę, świetnie potencjał wykorzystamy, wątki podomykane chyba wszystkie. Pisarz niejednokrotnie wyprowadzi Was w pole, bądźcie więc uważni!
Polecam!

Mieliście już okazję poznać pióro autora? Który jego tytuł polecacie?

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)