Dzień dobry!
Macie takich autorów, za którymi ledwo nadążacie? Ja mam takich kilku i za większością, jak zwykle, nie jestem w stanie nadgonić. Co miesiąc wychodzi tyle świetnych premier, a czas nie z gumy, nie rozciąga się, a szkoda. Po dosyć długiej przerwie, bo aż... po siedmiu(!) książkach, wracam do pióra Melisy i jestem ciekawa, dokąd mnie to zaprowadzi.
Melisa Bel - autorka powieści obyczajowych, pełnych emocji i romantyzmu. Miłośniczka wszystkich dziesięciu muz, dyplomowana wiolonczelistka, która bez sztuki nie wyobraża sobie życia. Pisze w towarzystwie małej, burej kotki.
Melisa Bel - Mistrz tortur
Valdrim uchodzi za bezlitosnego mistrza tortur. Wysoki,
czarnowłosy, o oczach zimnych jak lód, budzi przerażenie w każdym, kogo
przesłuchuje. Nikt nie zna jego metod, lecz krążą pogłoski, że jednym
spojrzeniem potrafi wyrwać z człowieka duszę.
Kiedy oskarżona o czary Lydia trafia przed oblicze mistrza,
jest przekonana, że to ostatnie chwile jej życia. Przerażona, ale i
zdeterminowana, by nie dać się złamać, stawia mu czoła ze śmiałością, która
zaskakuje wszystkich, a w nim budzi nie tylko podziw, ale i… pożądanie.
W mrocznym lochu, przy nikłym blasku pochodni, między katem
a więźniarką rodzi się napięcie, w którym strach splata się z fascynacją.
Przesłuchanie staje się czymś więcej niż torturą – staje się rozgrywką, która
może kosztować ich życie… lub serce. Zwłaszcza gdy Valdrim zostaje zmuszony
oddać Lydię innemu mężczyźnie…
Okładka książki jest typowa dla książek Melisy. Mamy parę na okładce, która jest epicko przycięta. Kobieta ma związane sznurem ręce, więc to ona jest na pewno torturowana. Tylko... w jaki sposób? Takie pytanie mi się pojawiło w głowie, gdy trzymałam książkę w dłoniach. Okładka jest matowa w dotyku, nie ma skrzydełek, które stanowiłyby ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na tyle okładki przeczytacie opis książki, kilka zdań o autorce, zobaczycie, kto patronuje tej powieści. Dostałam ten egzemplarz do recenzji, a od razu dedykację i podpis. To miłe, za co już teraz dziękuję! Warto wspomnieć, że do powieści została dołączona zakładka z grafiką okładki, a w samej książce są arty/rysunki przedstawiające pewne sceny z fabuły. Dla mnie to świetny dodatek! Jestem pod wrażeniem! Bardzo mi się to podoba! (PS zajrzyjcie na profil autorki na Instagramie, dodawała fajne filmiki tematyczne z tą pozycją, można się pośmiać i poprawić sobie humor!)
Do tej pory pamiętam, jak autorka x lat temu napisała do mnie email z prośbą o patronat swojej pierwszej książki. Co więcej, pamiętam też, że dosłownie PRZEPADŁAM w tej opowieści. Darzę Melisę sporą sympatią i naprawdę chętnie sięgam po jej książki. Ma ona w swoim piórze coś, co sprawia, że wpadam do wykreowanego świata i nie ważne, jak źle by było, ja nie chcę wyjść, dopóki nie doczytam do ostatniej kropki. Tym razem niestety nie mogę sobie pozwolić na takie czytanie bez przerwy, bo mam pszczółeczkę, która wymaga mojej obecności i opieki. Ale... zarwałam dla niej nockę, To coś znaczy, prawda? Czyta się szybko, lekko i przyjemnie. Z trudem odrywa się od książki, a w głowie fabuła aż krzyczy, by o niej ciągle myśleć. Ba, nawet teraz, po kilku dniach od jej przeczytania, ona nadal siedzi w mojej głowie. Sięgając po książki Bel możecie spodziewać się lekkiej, dynamicznej powieści, która przeniesie Was do odległych czasów i... kto wie, może znajdziecie tam kandydata na męża, jeśli jeszcze go nie macie? :)
Lydia i Valdrim to nasi główni bohaterowie, którzy przejmują stery narracji i sprawiają, że... Ale o tym już za moment. Można powiedzieć, że pochodzą z dwóch różnych światów. Ona zwykła chłopka, która straciła rodzinę i tym samym sens i cel w życiu. Żyje, bo żyje, ale nie czerpie z tego radości. Gdy zostaje pojmana, nie robi to na niej wrażenia. Niemniej przyznać muszę, że trochę wypyszczona jest, taka butna i odważna, chociaż ta odwaga chwilami jest na wyrost. On z kolei to też kiedyś był nikt, do czasu, kiedy jego życie się zmieniło. Zaczął być szanowany, a przez fizyczność, był także adorowany. Sam stracił kogoś, przez co jego życie straciło sens i może skupić się na swoim fachu, czyli najlepszych torturach, najbardziej skutecznych. Sylwetki tych dwojga zostały naprawdę świetnie wykreowane, przez co odnosimy wrażenie, że niczego im nie brakuje. Czy ich polubiłam? Jasne!
Mamy też kilka innych postaci, które mają znaczenie w powieści, ale do większości nie zapałałam sympatią, więc... nie ma sensu na nich marnować czasu i o nich opowiadać. Wydaje mi się, że i Wy ich nie polubicie z wiadomych przyczyn, jak ich tylko poznacie.
EMOCJE to jeden z ważniejszych aspektów tej książki. Nie będę owijać w bawełnę. Za sprawą Lydii i Valdrima czuć WSZYSTKO. Tak, dosłownie wszystko. Ich smutek, cierpienie, żal, gorycz, strach i tak dalej. Scaliłam się emocjonalnie z nimi od pierwszej strony. A im dalej w las, tym stawali się coraz bardziej uzależniający. Przyznaję, że dawno tak mocno nie odczułam tego, co postacie, więc uważam, że zasługuje tym samym na uwagę.
Mistrz tortur zdaje się bezwględnym typkiem, ale jak mu się tak bliżej przyjrzeć... Oczywiście z perspektywy psychiki... Ja od razu zaczęłam "rozkładać go" na czynniki pierwsze. Chciałam zdjąć ten pancerz i zobaczyć, co tam głęboko się kryje, bo to było do przewidzenia, że jest coś. Mamy tutaj sceny +18, więc jeśli nie lubicie takich scen, raczej całą lekturę sobie darujcie. To powieść obyczajowa, romans osadzony w dawnych czasach, z mocnym wątkiem erotycznym i romantycznym. Romantyzm w tej książce wkracza na jakiś inny, wyższy poziom. Byłam w szoku, bo kolejny raz poczułam się tak, jakbym urodziła się nie w tej epoce, co trzeba. Ale czasu przecież aż tak bardzo do tyłu nie cofniemy. Dobrze, że można dzięki tak dobrym książkom przenieść się tam, gdzie trzeba i poczuć to, co trzeba. Powzdychać. Poczuć szybsze bicie serca. I móc wachlować się czymkolwiek, bo tak jest chwilami... gorąco. Oczywiście, że chwyciła mnie za serce i czułam łzy w oczach. Ciekawa jestem, czy sama autorka zgadłaby, w którym to momencie poczułam napływające słone krople...
Akcja ma odpowiednie tempo, które głównie za intryga postaci wprowadza różnorodność, dzięki której się nie nudzimy. Bardzo szybko chciałam tę dwójkę rozgryźć. Cieszę się bardzo, że poznałam tę historię, bo mogłam się przy niej zrelaksować, odpocząć i poczuć coś innego. Ten magnetyzm między wspominaną dwójką był naprawdę tak idealnie wykreowany... Mistrz tortur... to całkiem fajny gość. Czy ja wiem, czy należy się go bać? Zależy, co się ma na sumieniu. :) Ja tam go lubię i jestem zdecydowanie teamValdrim. Średniowieczny romans z ognistymi scenami to typowe dla Melisy i nie ma drugiego takiego autora, który pisałby takie książki i TAK DOBRE jak właśnie Bel.
Wiecie, czego żałuję? Tego, że nie jestem na bieżąco z książkami pisarki. Przypomniałam sobie, jak przy jej pozycjach od razu przenosiłam się do średniowiecza i żyłam problemami bohaterów, a nie swoimi.
Reasumując uważam, że jest to REWELACYJNA książka, która pozwoli Wam zapomnieć o codzienności, problemach. To książka, która pozwoli Wam poczuć to, co czuła Lydia i Valdrim. Uwierzcie mi na słowo, że od razu wpadniecie do świata bohaterów i nie będziecie chcieli z niego wyjść. Sceny zbliżeń i sesji tortur z pewnością dostarczą Wam niezapomnianych wrażeń i wysokiego ciśnienia, ewentualnie tętna. Mimo tego, że książka jest romansem, między wersami mamy również coś ważnego. Coś, co każdy z nas powinien wiedzieć, a mianowicie... ŻE ZAWSZE MAMY WYBÓR. To do nas zależy ostatnie słowo, nie ważne w jakiej kwestii. POLECAM z całego serca, jak dla mnie 9/10 i wiem, że mogłabym jeszcze długo o niej opowiadać, ale Wy już z pewnością czujecie się zachęceni do sięgnięcia po nią, więc sami na własnej skórze przekonacie się, czy te tortury były tego warte.
Za egzemplarz dziękuję autorce
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥
Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)