środa, 14 października 2026

Sylwia Motyka - Zaklęte serca

 Dzień dobry!

Przychodzę do Was z recenzją książki, która dosłownie mnie wciągnęła. Już od momentu zapowiedzi okładka przyciągnęła moją uwagę i spodziewałam się, że treść może mnie równie skutecznie zaintrygować do tego stopnia, że z trudem będzie mi się od niej oderwać. I tak było. Przeczytałam ją w jedną noc...

Sylwia Motyka - absolwentka Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie, autorka Dekalogu Playboya i Zaklętych Serc. Miłośniczka starych komedii romantycznych, muzyki lat osiemdziesiątych, nachosów i czarnego humoru.

Sylwia Motyka - Zaklęte serca

Miłość, która może zakończyć wojnę albo odebrać wolną wolę.
Aurora i Fonso są połączeni pradawną klątwą. Ich serca wyczuwają dobro i zło, ale nie potrafią odróżnić prawdziwego uczucia od iluzji. Niewidzialna siła raz przyciąga ich do siebie, innym razem - brutalnie rozdziela.
Ich losami kierują Szalona Urma, romska wiedźma, która zna cenę miłości, i Bhuta, upiór, który szuka odkupienia.
W tle wybucha wojna między Romami a gadziami i tylko miłość Aurory i Fonsa może ją powstrzymać.
Problem polega na tym, że Fonso ma poślubić wyrachowaną dziedziczkę kopalni złota, a Aurora nie dostrzega, że jej wierny, garbaty przyjaciel Ferka jest w niej beznadziejnie zakochany.
Zakazana miłość. Mroczna klątwa. I pytanie, które zmienia wszystko.
Czy to prawdziwe uczucie czy tylko efekt zaklęcia?

Nie będę Was oszukiwać, bo okładka od pierwszego spojrzenia przyciągnęła moją uwagę. Nie mogłam się na nią napatrzeć, naprawdę. Ma w sobie coś, co... krzyczy do czytelnika "przeczytaj mnie". Te stroje kobiety i mężczyzny, ich spojrzenia... MUSIAŁAM. Ma skrzydełka, dzięki czemu nie jest pozbawiona ochrony przed uszkodzeniami mechanicznymi. Fajna wyklejka od środka i wstawki w środku. Ależ tutaj zadziałałby barwiony brzeg! I to jeszcze jakiś 3D... Książka powaliłaby sroki okładkowe i to od razu. Strony są kremowe, czcionka wystarczająca dla oka. Nieco zwiększyłabym odstęp, akapitowy, niektórzy mówią na nie tabulator, chociaż nie tak oznacza się je w książkach. :) Pojawiło się trochę błędów po składzie, ale zauważyłam, że kilka wydawnictw albo nie zwraca na te błędy uwagi, albo nie wiem, co się dzieje na etapie skład-korekta po składzie.

Jest to moje pierwsze spotkanie z piórem autorki i kompletnie nie wiedziałam, czego się spodziewać. Jednak zahipnotyzowana okładką, musiałam dać jej szansę i się przekonać. I nie żałuję. Czyta się lekko i przyjemnie. Może kilka fragmentów bym wycięła, bo nie mają znaczenia, ale tak ogólnie to naprawdę było dobrze. Czytało się szybko i przyjemnie, byłam bardzo zaintrygowana każdą kolejną stroną i tylko się modliłam w duszy, żeby moja córka się nie obudziła. Nie spodziewałam się tak pozytywnego odbioru, ale to dobrze świadczy, bo mogłam w stu procentach odciąć się od swojej codzienności i skupić na tym, o czym ta historia opowiadała. 

Fonso... Muszę przyznać, że już na początku wydawał mi się średnim bohaterem. Jakoś przez całą powieść nie byłam w stanie go polubić... Szkoda, ale niestety. Z kolei Aurora już od pierwszych rozdziałów stała się moją przyjaciółką. Było mi jej żal, ale nie wiem czemu, rozumiałam ją i czułam z nią wszystkie emocje. Chciałam dla niej jak najlepiej i nie mogłam patrzeć na jej cierpienie... Jest też tutaj wiele innych postaci, złych i dobrych, ale nie chcę zdradzać za wiele. Musicie sami ich poznać i wyrobić sobie zdanie. Na pewno będą różne... Ogólnie bohaterowie są dobrze wykreowani, są różni, nie na jedno kopyto.

Na początku poznajemy losy ojca Aurory i matkę Fonsa. Już było mi przykro i łamało mi się serce, a to dopiero był początek... Przeskakujemy kilkanaście lat do przodu i widzimy już właśnie Aurorę i Fonsa jako głównych bohaterów. Zwykłą córkę lorda i chłopaka, który należy do kultury romskiej. Dwa światy, które się nienawidzą... A do tego walka zza światów dobra ze złem, Bhuta i Szalonej Urmy. Powiem Wam, że te wątki są tak ciekawe, że nie mogłam się doczekać, aż dowiem się po co to wszystko i jak się skończy. Dawno aż tak romantasy mnie nie porwało. A to się ceni, bo żaden polski autor nie porwał mnie w tym gatunku. Wielkie brawa dla autorki. Nie tylko wątek walki dobra ze złem jest tu intrygujący. Ogólnie kultura romska jest tu ciekawie opisana, życie codzienne, różnicy kulturowe, przebiegłość postaci czy zwykła wycieczka po Londynie. Odkrywanie świata, gdy po latach wychodzi się do niego po raz pierwszy... Naprawdę jestem pod wrażeniem.

Emocji było trochę, ale w większości te cięższe, smutne, melancholijne, pełne niezrozumienia. Bo jak zrozumieć same zakazy, walki, rywalizacje? Nie da się. Trzymałam mocno kciuki za bohaterów, ale co to dało, kiedy Szalona Urma knuła wciąż intrygi? Książka jest też dynamiczna, więc myślę, że nudzić się nie będziecie. Zdecydowanie jest to historia, która zostanie w Waszych głowach na dłużej. Inne wątki, które spotkacie w powieści to między innymi trauma, żałoba, tradycja... Nie spasował mi jedynie wątek z guwernantką Aurory i sam koniec wprawił w osłupienie. Teraz jestem ciekawa, czy autorka kiedyś napisze drugi tom, czy jednak historia jest zamknięta. Magia miesza się tutaj z rzeczywistością, ale w niczym mi nie przeszkadzała. Wręcz przeciwnie, dobrze mi się czytało o tych fantastycznych wątkach.

Reasumując uważam, że trafiłam na dobrą fantastykę, a raczej na romantasy i mam nadzieję, że książka zyska sobie spore grono zadowolonych czytelników. Ja jestem pod wrażeniem i cieszę się, że mogłam ją poznać. Jestem zadowolona i na pewno posiedzi w mojej głowie dłużej niż chwilę...
Polecam!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)